<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643</id><updated>2012-02-11T15:13:37.242-08:00</updated><category term='Stalking'/><title type='text'>O K I E M    B E L F R A</title><subtitle type='html'>Samo życie opisywane z dystansu.</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>417</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-5376476563663344733</id><published>2012-02-11T02:45:00.001-08:00</published><updated>2012-02-11T02:52:43.558-08:00</updated><title type='text'>Sesja poprawkowa</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-hlvgiNejc5k/TzZGxSlgHQI/AAAAAAAAA6c/daoNKrJakPk/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-hlvgiNejc5k/TzZGxSlgHQI/AAAAAAAAA6c/daoNKrJakPk/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5707827390355348738" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Doczekałem się sesji poprawkowej, na której miałem kilka osób. Trzeba być „wybitnym" talentem, aby mieć poprawkę, ale cóż, takie młodzieży kształcenie….&lt;br /&gt;Dwie sztuki „zażyczyły” sobie w dość bezczelnej formie „oglądnąć swoje prace”, do czego mają prawo, ale forma „prośby” była niestosowna.&lt;br /&gt;Jeden gigant mając możliwość korzystania z notatek zdobył na 20 punktów 3,5 punkta, a ocena dostateczna zaczynała się od 21 punktów. &lt;br /&gt;Pytania były na opisywany tu przeze mnie poziom „szympansa”, czyli statystyczna osoba z łapanki z ulicy- powinna dostać minimum 3 na dzień dobry- tu u tej małej grupy osób się to nie sprawdziło.&lt;br /&gt;No, ale do rzeczy.&lt;br /&gt;4 osoby od razu powiedziały, że się nie przygotowały, więc nawet nie będą się wysilać.&lt;br /&gt;Jedna osoba „zasiadła”.&lt;br /&gt;Pytam się, czy przeczytała te 45 stron książki, co wysłałem na stronę grupy?&lt;br /&gt;Nie czytała.&lt;br /&gt;OK.&lt;br /&gt;Czego się pan nauczył?&lt;br /&gt;No tego, co było na egzaminie.&lt;br /&gt;Dobra, mówię, zerkając na jego pustą kartkę:&lt;br /&gt;- proszę mi powiedzieć, czym zajmuje się pedagogika społeczna?&lt;br /&gt;- zajmuje się socjologią!!!&lt;br /&gt;- co to są aspiracje edukacyjne?&lt;br /&gt;- nie wiem co oznacza słowo aspiracja (sic!)&lt;br /&gt;- może coś usłyszę o wartościach? &lt;br /&gt;- wartości budowane są za granicą  (sic!)&lt;br /&gt;- jak to za granicą, pytam? &lt;br /&gt;- no bo jak byłem za granicą, to byłem patriotą…..&lt;br /&gt;- kto kształtuje patriotyzm?&lt;br /&gt;- wojna…..&lt;br /&gt;- czy wartości się zmieniają?&lt;br /&gt;- nie zmieniają się…..&lt;br /&gt;- dziękuj, nie zaliczam panu!&lt;br /&gt;-jak to mi pan nie zalicza, ja umiem, uczyłem się, proszę mnie pytać!&lt;br /&gt;- do widzenia!&lt;br /&gt;A człowiek siedzi i wyjść nie chce, blokuje mi innych w kolejce, musiałem dość grubiańsko wyprosić go, prawie na siłę.&lt;br /&gt;To tak w wielkim skrócie, plus cały czas prośba „o naprowadzenie”.&lt;br /&gt;Żałosne i przykre. &lt;br /&gt;Jak taki ktoś skończył szkołę średnią, zdał maturę? Na studiach nie ma się o dziwić, wszystkich przyjmują. &lt;br /&gt;Ale to pokolenie jest zadufane w sobie, pewne siebie i żądające, na zasadzie: mnie się należy!!!!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-5376476563663344733?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/5376476563663344733/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2012/02/sesja-poprawkowa.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/5376476563663344733'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/5376476563663344733'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2012/02/sesja-poprawkowa.html' title='Sesja poprawkowa'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-hlvgiNejc5k/TzZGxSlgHQI/AAAAAAAAA6c/daoNKrJakPk/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-8205131597598483215</id><published>2012-02-08T06:15:00.001-08:00</published><updated>2012-02-08T06:16:38.139-08:00</updated><title type='text'>Adopcja po nowemu, złe prawo!</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-h-dKgfaCn7o/TzKDpT3Ox4I/AAAAAAAAA6Q/M24oaB2LHRs/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 148px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-h-dKgfaCn7o/TzKDpT3Ox4I/AAAAAAAAA6Q/M24oaB2LHRs/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5706768423561643906" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od 1 stycznia 2012 weszły w życie nowe przepisy dotyczące funkcjonowania ośrodków adopcyjnych (Ustawa z dnia 9 czerwca 2011 r. o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej). Wprowadziło to wiele chaosu, gdyż np. istnieje taki punkt tej ustawy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;pkt. 3. Szkolenia dla kandydatów do przysposobienia dziecka, o których mowa w ust. 1 pkt 7, ośrodek adopcyjny organizuje odpłatnie. Odpłatność za szkolenie nie może być wyższa niż 150% minimalnego wynagrodzenia za pracę, ustalonego na podstawie przepisów ustawy z dnia 10 października 2002 r. o minimalnym wynagrodzeniu za pracę (Dz. U. Nr 200, poz. 1679, z 2004 r. Nr 240, poz. 2407 oraz z 2005 r. Nr 157, poz. 1314).&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co prawda jest i punkt 4&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;pkt. 4. W uzasadnionych przypadkach, na wniosek kandydata do przysposobienia dziecka, ośrodek adopcyjny może zwolnić w całości lub w części z ponoszenia odpłatności za szkolenie, o której mowa w ust. 3.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale na wiele osób padł strach, że adopcja stanie się trudniejsza.&lt;br /&gt;Ale to nie wszystko, odpowiednie struktury związane z opieką zastępcza zostały przyporządkowane według przynależności terytorialnej do: gmin, powiatów i województwa. &lt;br /&gt;Oczywiście od 1 stycznia jest bałagan, dorośli biegają z pianą na ustach, dzieci są oszołomione-, bo teraz urzędnik rządzi.&lt;br /&gt;Znajomi mają dziecko w rodzinie zastępczej na razie, szykują się do adopcji. Dziecko jest już u nich od wielu lat, co jakiś czas miało spotkanie z biologiczna matką pod okiem psychologa w ośrodku. &lt;br /&gt;O zmianie nikt ich nie powiadomił, w miejscu gdzie dotychczas jeździli z dzieckiem na te wizyty, pocałowali klamkę.&lt;br /&gt;Ale urzędnicy obudzili się ze snu zimowego i co wymyślili?&lt;br /&gt;Ano spotkania z biologiczna matką np. o godzinie 10, lub 11 w jakiś dzień, wymyślili sobie piątek.&lt;br /&gt;W znajomych się zagotowało, bo przecież o tej porze dziecko jest w szkole, a oni w pracy? Nie będą zarywać pracy i dziecku szkoły, aby do tego spotkania dochodziło o takiej porze, o jakiej sobie życzy ośrodek. Poprosili o taką sama godzinę popołudniową, jaka była do grudnia 2011 roku.&lt;br /&gt;Nie, powiedzieli urzędnicy, my pracujemy do 14, macie załatwiać sprawy widzeń do 14 i kropka!&lt;br /&gt;Sam dojazd do ośrodka to z miejsca zamieszkania i szkoły dziecka w szczycie- to około 1, 5 godziny, bo mieszkają pod miastem. &lt;br /&gt;Na razie ich prośba została odrzucona. &lt;br /&gt;Jak się nie dostosują, to obawiają się, że im dziecko zostanie odebrane?&lt;br /&gt;I teraz dylemat: co z pracą, co z dzieckiem, co z rodziną?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-8205131597598483215?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/8205131597598483215/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2012/02/adopcja-po-nowemu-ze-prawo.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/8205131597598483215'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/8205131597598483215'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2012/02/adopcja-po-nowemu-ze-prawo.html' title='Adopcja po nowemu, złe prawo!'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-h-dKgfaCn7o/TzKDpT3Ox4I/AAAAAAAAA6Q/M24oaB2LHRs/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-1144115284381151022</id><published>2012-02-07T15:38:00.000-08:00</published><updated>2012-02-07T15:39:33.047-08:00</updated><title type='text'>Najmodniejsze kierunki studiów</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-hmfBbqalQAc/TzG2KjkeajI/AAAAAAAAA6E/0JYwwAhTm6s/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-hmfBbqalQAc/TzG2KjkeajI/AAAAAAAAA6E/0JYwwAhTm6s/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5706542495318305330" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponoć te kierunki studiów w Polsce gwarantują zainteresowanie pracodawcy....&lt;br /&gt;Tu link: http://www.mmtrojmiasto.pl/258937/2009/8/27/kierunkow-studiow-po-ktorych-kazdy-bedzie-chcial-cie-znac?category=magazyn&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Nowoczesne metody prowadzenia stada bydła mlecznego&lt;br /&gt;Kierunek znajdziecie na SGGW - Warszawa. Absolwenci otrzymują świadectwo ukończenia studiów podyplomowych w zakresie nowoczesnych metod prowadzenia stada bydła mlecznego, uprawnienia inseminatora oraz świadectwo ukończenia kursu praktycznego wykorzystania systemów elektronicznego zarządzania stadem. Brzmi zachęcająco. Nieprawda?&lt;br /&gt;Idziemy dalej&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Na Politechnice Warszawskiej na Wydziale Elektrycznym znajdziemy Ochronę Odgromową i Przepięciowa. Zajęcia prowadzone są w jednostce o oryginalnej nazwie - Instytut Wielkich Mocy i Wysokich Napięć. Czytaliście kiedyś Pratchetta? Oni chyba znają go na pamięć&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Oceanografia - absolwent jest przygotowany do pracy w laboratoriach badawczych, instytutach naukowych, przemyśle, rybołówstwie, w urzędach kontroli i kształtowania środowiska morskiego oraz administracji państwowej i samorządowej. Ukończenie Oceanografii otwiera także możliwości zatrudnienia na międzynarodowym rynku pracy. Inaczej mówiąc Rafy koralowe, stacje badawcze na całym świecie, całodniowe dysputy z delfinami itp. &lt;br /&gt;4. Tybetologia - można studiować na Uniwersytecie Warszawskim jako specjalność na Mongolistyce. - Studenci poznają kulturę i język Tybetu - mówi rzecznik prasowy UW Artur Lompart. Lektorem jest mnich buddyjski.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5. Protetyka słuchu – Wydział Fizyki Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Jesteśmy jedyną uczelnią w Polsce, która prowadzi ten kierunek. Nasi absolwenci zdobywają tzw. zawód ekspercki - mówi z dumą dziekan Wydziału Fizyku prof. Ryszard Naskręcki. Wszyscy kandydaci musza przejść test ze słuchu muzycznego – dodaje. Sprawdź zatem od razu swoją inteligencję muzyczną!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6. Porno studia - niestety jeszcze nie w Polsce. Jak podaje portal bez-nauki.pl Tajwański Uniwersytet Providence wyszedł z inicjatywą utworzenia takiego właśnie kierunku studiów - może chociaż na Erasmusa będzie się dało wyjechać?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7. Zarządzanie parafią - dla mnie konik tego zestawienia. Uniwersytet Śląski oferuje coś dla tych, którzy chcą w przyszłości zająć się metafizyką. Na uczelni można się kształcić m.in. na kierunku "zarządzanie parafią". Kierunek skierowany jest do osób posiadających dyplom magistra teologii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;8. Klimatologia - klimatolodzy to dość hermetyczne środowisko specjalistów, ale gdy już uda się do niego wstąpić, praca zapewniona. Specjalizację taką oferuje kierunek geografia. Kandydaci muszą być świetni z matematyki, praca klimatologa opiera się bowiem głównie na skomplikowanych obliczeniach i analizach. W obecnych czasach zawód to wyjątkowo perspektywiczny, zmiany klimatu są jednym tematów numer jeden od paru lat. Absolwenci mogą znaleźć pracę w wielu odłamach gospodarki - architekturze (klimatyzacja, ocieplanie budynków), w wojsku, biurach prognoz, w transporcie, komunikacji. Zakłady klimatologii istnieją m.in. na UJ (jedna z pierwszych szkół, która oferowała możliwość kształcenia pasjonatom zmian pogodowych), na UMK, UAM, UW.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;9. Analiza Bezpieczeństwa i Zagrożeń Terrorystycznych&lt;br /&gt;Collegium Civitas w Warszawie oferuje studia podyplomowe w w tym zakresie. Przeznaczone są dla osób, które w swojej pracy zajmują się zagrożeniami bezpieczeństwa, ich analizą, a także przedstawianiem rekomendacji i tworzeniem podstaw strategii w zakresie przeciwdziałania takim zagrożeniom.&lt;br /&gt;Wyobrażacie to sobie!?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;10. Wśród nowych kierunków pojawiły się także neurobiopsychologia&lt;br /&gt;Tylko na Uniwersytecie Gdańskim, ten innowacyjny, prawdopodobnie również w skali europejskiej, makrokierunek na Wydziale Nauk Społecznych, stwarza szerokie możliwości wykorzystania zdobytej wiedzy w rozległych obszarach zatrudnienia: w charakterze psychologów, neuropsychologów, biologów między innymi jako ekspertów i doradców w wielu instytucjach np. w gabinetach psychologicznych, placówkach służby zdrowia, laboratoriach diagnostycznych, ośrodkach terapii uzależnień, placówkach pedagogicznych i resocjalizacyjnych, szkolnictwie itd. Itd.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-1144115284381151022?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/1144115284381151022/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2012/02/najmodniejsze-kierunki-studiow.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/1144115284381151022'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/1144115284381151022'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2012/02/najmodniejsze-kierunki-studiow.html' title='Najmodniejsze kierunki studiów'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-hmfBbqalQAc/TzG2KjkeajI/AAAAAAAAA6E/0JYwwAhTm6s/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-6215775593264424182</id><published>2012-02-07T08:15:00.000-08:00</published><updated>2012-02-07T08:16:36.085-08:00</updated><title type='text'>O zabitej Madzi i słowach co padają z ust pseudopsychologów</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-FoyaLVbibzQ/TzFOU4I8TrI/AAAAAAAAA54/OaCh9NlHg_k/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-FoyaLVbibzQ/TzFOU4I8TrI/AAAAAAAAA54/OaCh9NlHg_k/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5706428323429371570" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo podoba mi się ten tekst profesora Nalaskowskiego, gdyż podobnie i ja myślę. I niejednokrotnie szlag mnie trafia, jak jacyś "specjaliści" zabieraja głos. Kiedyś tu pisałem o takich pseudoekspertach jak profesor Śpiewak czy Staniszkis. &lt;br /&gt;Potem jak ich "przepowiednie" nie sprawdzają się, ba, już w momencie głoszenia są skazane na niebyt, nie przeproszą post factum, przy następnym wystąpieniu odpuszczą sobie swoją zajadłość polityczną i poglądy.&lt;br /&gt;A ileś "znawców" psychologii, mających parcie na szkło i media, odnosze wrażenie, że bardziej "kreują" się, aniżeli są merytoryczni. &lt;br /&gt;Ale to moje zdanie&lt;br /&gt;Tu link do artykułu profesora Nalaskowskiego: &lt;br /&gt;http://wpolityce.pl/artykuly/22634-prof-nalaskowski-szamani-w-akcji-a-na-koncu-okaze-sie-ze-to-malenka-magda-skrzywdzila-swoja-zaszczuta-matke&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnie dni są w telewizji jak dotąd szczytowym i największym w historii tej instytucji skomasowaniem wypowiadanych na antenie bredni. W jednym z dawnych felietonów Jerzy Pilch wyśmiał, wyszydził, a właściwie obnażył kastę współczesnych szamanów czyli psychologów, psychoterapeutów i innych znawców ludzkiego umysłu, emocji i motywacji. Tak naprawdę ci „kapłani wiedzy” gdy mieli w swoim otoczeniu pedofila, słynnego Samsona, spotykali go na co dzień, pisali z nim książki, dyskutowali - nie mieli nawet cienia podejrzenia, że to zboczeniec, a nie terapeuta. Tą kompromitacją swoich kompetencji nie przejęli się nigdy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dalej są celebrytami i mówią ogólnikami, banałami, kolokwializmami tak, aby niczego nie powiedzieć. I nie dlatego, że strzegą tajemnic zawodu, lecz po prostu – najczęściej nic nie wiedzą. Po dawce takich „ekspertyz” jestem skłonny przypuszczać, że psychologia to chyba coś o psach że to nadal dziedzina mocno amatorska. Diagnozy, wizerunki psychologiczne, „odkrywane mechanizmy”, proste odpowiedzi na trudne pytania okazały się zupełnie bezwartościowe po jednej akcji intuicjonisty Rutkowskiego. A teraz wmawiają, że mówili to właśnie czego nigdy nie powiedzieli. Czyli nawet nie zbliżyli się do prawdy. Z jakiej kawy były te fusy… ?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To właśnie psychologowie podnieśli głośne larum o „nieludzkich metodach” Rutkowskiego, który jako jedyny chyba nie zapomniał, że nie matka (która miast szukać pomocy zakopuje dziecko w gruzach) jest ofiarą, ale jej dziecko. Osobny byt. Ludzkie   życie. To człowiek chroniony prawem RP i Dekalogiem, a nie traktowany przez komentatorów jak przypadłość niedojrzałej do macierzyństwa dziewczyny. I tego nie zmieni żadne dochodzenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdyby telewizja nie robiła Rutkowskiemu darmowego PR i nie puszczała w kółko z nim wywiadów nie byłby żadną gwiazdą. Tymczasem ten kierowca z ZOMO, detektyw bez licencji okazał się daleko lepszym psychologiem niż te wszystkie wyfiokowane paniusie użalające się nad losem matki, która „pod wpływem emocji” najpierw wyniosła dziecko, potem zasypała je gruzami, a potem sfingowała napad. Telewizyjni psychologowie, udający psychiatrów (mają ewidentny kompleks medycyny) zapomnieli, co czytali w podręcznikach. Wszelki szok i stress wywołują zachowania irracjonalne. A tu mamy do czynienia z twardym i zrealizowanym planem. Zatem drodzy komentatorzy, terapeuci, telewizyjni eksperci z wąsami i bez, spróbujcie się czegoś dowiedzieć od Rutkowskiego, bo on chyba coś naprawdę wie i potrafi, niestety w przeciwieństwie do was.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zauważyłem też, że jedynym, który przyznał się do błędnego wnioskowania był prof. Brunon Hołyst, kryminolog. Ale to klasa sama dla siebie. Tymczasem psychologowie wypowiadający się tabunami (to nowa jednostka występowania psychologów na ekranie) znowu mają rację. Zarzucają Rutkowskiemu, że „rozjechał emocjonalnie” rodzinę zmarłego dziecka. A jak tego uniknąć? Czy rodzina abpa Wielgusa nie została rozjechana po głośnej aferze donosicielskiej? Czy rodziny najgłośniejszych przestępców nie zostały rozjechane chociażby lokalnie? To nieuchronne skutki czynów kryminalnych. Rodzina dziewczyny sama położyła się pod czołg niewrażliwego detektywa współpłacząc i współbłagając nieistniejącego porywacza o oddanie dziecka jednocześnie wiedząc, że „coś nie gra”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale rozumiem psychologów, którzy Boga zastąpili testami amerykańskich kolegów, którzy koniecznie chcą kariery Freuda czy chociażby Reykowskiego (doradca Jaruzelskiego w stanie wojennym i założyciel prywatnej uczelni kształcącej tłumnie psychologów), a nade wszystko chcą sławy, szacunku i pewnie pieniędzy. Z gębami pełnymi frazesów i oberwanych z treści zdań nieświadomie ujawniają własne „parcie na szkło”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale to gra na coś innego. To gra osób pokroju Nowickiej czy Czubaszek, których wśród psychologów nie brakuje. Teraz się zacznie, że dziewczyna urodziła dziecko bo była zmuszona, a na pewno chciała usunąć ciążę, ale nie można bo to reżimowy kraj rządzony przez księży. A potem zaraz zejdzie na edukację seksualną bo dzieci z gimnazjum koniecznie chcące współżyć z partnerami (mąż to archaiczne pojęcie i odległe) są nieuświadomione. Nie wiedzą jak zapobiegać ciąży. I psychologowie to widzą i teraz będą pokazywać śmierć małej Magdy jako wierzchołek góry lodowej totalnego zacofania Polski. I otworzą się gumowe wrota szkół dla uświadamiaczy, gejów, aborcjonistów. A na końcu okaże się, że to maleńka Magda skrzywdziła swoją zaszczutą matkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wierzcie psychologom, póki oni sami sobie nie uwierzą i nie zaczną się leczyć u psychologów. Gdy byłem studentem krążyło takie powiedzenie, że w pierwszym rzędzie na psychologię idą ci, którzy mają poważne problemy z samymi sobą. W drugiej kolejności ci, którzy nie dostali się na medycynę (egzaminy były podobne), a w trzeciej ci, którzy chcieli być psychologami. Ale to tylko dawny bon mot i zapewne nieprawda.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-6215775593264424182?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/6215775593264424182/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2012/02/o-zabitej-madzi-i-sowach-co-padaja-z.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/6215775593264424182'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/6215775593264424182'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2012/02/o-zabitej-madzi-i-sowach-co-padaja-z.html' title='O zabitej Madzi i słowach co padają z ust pseudopsychologów'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-FoyaLVbibzQ/TzFOU4I8TrI/AAAAAAAAA54/OaCh9NlHg_k/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-7714611599446170430</id><published>2012-02-05T06:30:00.001-08:00</published><updated>2012-02-05T06:32:12.873-08:00</updated><title type='text'>Magister od tipsologii stosowanej</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-lRkxAxYmq3s/Ty6SczLvz_I/AAAAAAAAA5s/mjlep4ES3cs/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-lRkxAxYmq3s/Ty6SczLvz_I/AAAAAAAAA5s/mjlep4ES3cs/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5705658801398468594" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O takich dziwnych sytuacjach z wykształceniem w tle, będzie ten post.&lt;br /&gt;Załóżmy, że pewna młoda dama po szkole średniej poszła sobie do szkoły, gdzie nauczyli ją robić  tipsy: kolorowe, długie, krótkie, może jeszcze maseczki na twarz. &lt;br /&gt;Skończyła ten licencjat z „tipsologii” i zapragnęła „pogłębiać” swoja wiedzę, tym razem na studiach drugiego stopnia, czyli magisterskich i to o zgrozo, na uczelni pedagogicznej! &lt;br /&gt;Bo słyszała, że łatwe, że tam każdy zdaje, bo jakby co w życiu potoczyło się nie tak, to ma magistra z pedagogiki i może uczyć w szkole (co jest nieprawdą, gdyż aby mieć uprawnienia pedagogiczne  to trzeba mieć 150 godzin praktyk i spełniać inne wymogi). &lt;br /&gt;Większość studentów II stopnia studiów wierzy, że ukończenie i zdobycie magistra- daje im szerokie uprawnienia, niektóre szkoły nie piszą nawet o tym w swoich folderach reklamowych.&lt;br /&gt;Ale wracamy do naszej studentki od „tipsologii”.&lt;br /&gt;Dowiaduje się, że nie może uczyć w szkole, ale otwiera sobie lokal w miejscu zamieszkania i wystawia szyld: „Profesjonalne robienie tipsów”, zaś na wizytówce pisze: Magister Alicja Tips, specjalistka od tipsów, mgr_tipsy_profeska@buziaczek.pl itd.&lt;br /&gt;Czytający tą wizytówkę co sobie pomyśli? Oto mam do czynienia z magister od tipsów, chaaa, co najmniej  5 lat uczyła się nakładania tipsów, więc się zna!!&lt;br /&gt;Inni np. kończą jakiś kurs doradztwa ekonomicznego, potem uzyskują tytuł magistra na pedagogicznej uczelni i na wizytówce pojawia się: Magister Jan Dobrarada, doradztwo bankowe i lokacyjne.&lt;br /&gt;Co pomyśli osoba czytająca taką wizytówkę?&lt;br /&gt;Ano, że ma do czynienia z fachowcem od doradztwa, pewnie magister po ekonomii, a to jest nieprawda. &lt;br /&gt;Tak więc wiele nieprofesjonalnych osób w jakimś zakresie na rynku pracy- przedstawia się jako profesjonalista- co powoduje określone konsekwencje.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-7714611599446170430?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/7714611599446170430/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2012/02/magister-od-tipsologii-stosowanej.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/7714611599446170430'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/7714611599446170430'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2012/02/magister-od-tipsologii-stosowanej.html' title='Magister od tipsologii stosowanej'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-lRkxAxYmq3s/Ty6SczLvz_I/AAAAAAAAA5s/mjlep4ES3cs/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-8477155730914245771</id><published>2012-02-04T05:07:00.001-08:00</published><updated>2012-02-04T05:07:42.694-08:00</updated><title type='text'>Egzamin i szympans</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-64QK3ovnRMU/Ty0tliiXcuI/AAAAAAAAA5g/zYagh99Tgq8/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 129px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-64QK3ovnRMU/Ty0tliiXcuI/AAAAAAAAA5g/zYagh99Tgq8/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5705266425897644770" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tworzeniu krajowych ram kwalifikacji należy podać kompetencje jakie wyniosą „przyszli” studenci po danym np. przedmiocie. &lt;br /&gt;Na wielu szkoleniach mówi się otwartym tekstem, aby te kompetencje podawać jak najniższe, na poziom „szympansa studenckiego”, choć akurat to zwierze podobne do człowieka, jest na swój sposób mądre. &lt;br /&gt;Dlaczego mamy tak czynić? Otóż wedle szkolących, kiedy będzie PAKA (komisja akredytacyjna), to będą sprawdzać te wyuczone kompetencje, być może będą egzaminowac studentów, a jak padło ze strony prowadzącego:&lt;br /&gt;- wiecie jaki student czasami jest niedouczony (no, bardziej brzydkie słowo tu powiedziano), więc  musimy minimum z minimum opisywać.&lt;br /&gt;Tak mi się od razu skojarzyło z niektórymi publicznymi szkołami np. w USA, gdzie po takim „minimum z minimum” ludzie mają wiedzę polskich trzecioklasistów, albo jeszcze niższą. Nie wierzycie, zerknijcie na ten filmik rodem z USA:&lt;br /&gt;Link: http://www.youtube.com/watch?v=lB8HXgrMY0U &lt;br /&gt;Sprawdzam ja teraz prace studentów po egzaminie, co widzę?&lt;br /&gt;- „socjalizacja to takie coś”&lt;br /&gt;- „wychowanie to dzieje się tak jak ze zwierzątka zamienia się w osobę dorosłą”&lt;br /&gt;- „subdyscyplina pedagogiki to np. reorganizacja czasu”&lt;br /&gt;- „resocjalizację stosujemy w kuratorium, przedszkolu i innych instytucjach”&lt;br /&gt;- „wychowanie to zachowanie matki”&lt;br /&gt;- „inspiracją dla pedagogiki są filmy (tutaj mieli podać prądy psychologiczne i socjologiczne)”&lt;br /&gt;Takich kwiatków mam sporo, mimo że na egzaminie pozwalałem korzystać z notatek z wykładów.&lt;br /&gt;Wracając do głównego wątku: chyba trzeba planować na „poziom szympansa” te kompetencje przyszłych pedagogów?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-8477155730914245771?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/8477155730914245771/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2012/02/egzamin-i-szympans.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/8477155730914245771'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/8477155730914245771'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2012/02/egzamin-i-szympans.html' title='Egzamin i szympans'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-64QK3ovnRMU/Ty0tliiXcuI/AAAAAAAAA5g/zYagh99Tgq8/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-627190822273293888</id><published>2012-02-01T11:28:00.001-08:00</published><updated>2012-02-01T11:29:28.845-08:00</updated><title type='text'>Zima</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-1KOUDBCZjvw/TymSXtcl0MI/AAAAAAAAA5U/vlEpLFlCZHo/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 149px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-1KOUDBCZjvw/TymSXtcl0MI/AAAAAAAAA5U/vlEpLFlCZHo/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5704251339075604674" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem na kilkudniowym wyjeździe regeneracyjnym, ale to nie zmienia faktu, że bez kontaktu z kontami mailowymi itd. nie można spokojnie oddać się zabiegom.&lt;br /&gt;Wczoraj i dziś odpowiedziałem na około 20 maili, sprawdzałem prace egzaminacyjne (circa 150), jutro jadę na kolejny egzamin z zaocznymi i wracam jeszcze na dwa dni pobytu. Plus tego kilkanaście prac licencjackich i magisterskich do przeczytania.&lt;br /&gt;Miałem tez maila pewne kuriozum. &lt;br /&gt;Otóż pewna grupę studentek po licencjacie jakieś dwa lata temu zakończyłem, dziewczyny się obroniły i poszły w świat. Teraz piszą do mnie dwa „orły”, pal licho że psze pana z małej litery, to jeszcze pytanie: co mamy zrobić, aby napisać pracę, kiedy możemy „panu” ja oddać??&lt;br /&gt;Niestety, dwa lata od ukończenia, jeśli się student nie zadeklaruje- przepada. Do dwóch lat jeszcze może po ukończeniu studiów, potem już nie. &lt;br /&gt;Tam gdzie jestem ziąb jak diabli, w nocy dochodzi do minus 23 stopni, tej nocy ma być jeszcze zimniej, w dzień około – 20, brrrrrrrrrr. &lt;br /&gt;A ja pływam w wannach dla emerytów (jakieś hydromasaże czy cos w tym stylu), mam krioterapię, borowinę i jeszcze coś.  Miło tak odsapnąć po nockach zarwanych i pracy non stop, która nawet tu dopada. Dzisiaj dogrywałem szkolenia z dyrektorami w ramach studiów podyplomowych z zarządzania oświatą, ale tam mam mały moduł tylko.&lt;br /&gt;Dobrze, że to w kwietniu, jak ciepło będzie, bo to zimno mi dokucza. Odzwyczaiłem się. No i chyba nadszedł czas wymiany akumulatora, ledwie zipie.&lt;br /&gt;Monografia dalej w recenzji, ale w lutym ma być gotowa-  ciekawe jaka będzie?&lt;br /&gt;Książka habilitacyjna na razie ma z 10-14 stron i koniec. Ale zabiorę się za to, odpowiedzialny jestem, czuję że dopiero przysiądę w wakacje. Do 2013 będzie gotowa- tak mi się marzy i takie mam postanowienie Noworoczne.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-627190822273293888?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/627190822273293888/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2012/02/zima.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/627190822273293888'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/627190822273293888'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2012/02/zima.html' title='Zima'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-1KOUDBCZjvw/TymSXtcl0MI/AAAAAAAAA5U/vlEpLFlCZHo/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-38572534632750387</id><published>2012-01-30T14:52:00.001-08:00</published><updated>2012-01-30T14:52:48.589-08:00</updated><title type='text'>Egzaminy</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-mCwj-DYg6x0/TycfNp4u8YI/AAAAAAAAA5I/r4BmNOIMtTA/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 197px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-mCwj-DYg6x0/TycfNp4u8YI/AAAAAAAAA5I/r4BmNOIMtTA/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5703561772530594178" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj egzaminy part one. Bite 5 godzin i setki prac do sprawdzenia, za kilka dni kolejna tura.&lt;br /&gt;W międzyczasie wszyscy coś ode mnie chcieli, a tutaj czas ściśle reglamentowany, 5 minut wyjaśnień, potem 45 minut pisania, wietrzenie sali i kolejna grupa. &lt;br /&gt;Rano zacząłem, pod wieczór wróciłem, ledwo żywy, teraz trzeba to sprawdzić, ocenić i potem wpisy.&lt;br /&gt;W międzyczasie fura maili. &lt;br /&gt;Jeden mnie powalił. &lt;br /&gt;Zgodnie z naszą rozmową proszę o wysłanie materiałów. &lt;br /&gt;Ok., takich rozmów miałem sporo: różnice programowe, reaktywacja, zaległości. Dwie uczelnie, z 14 przedmiotów- duchem świętym nie jestem, a poznać kogoś po mailu dziunia 1111@buciaczek.pl raczej trudno.&lt;br /&gt;Pytam się, może cos więcej, jakieś informacje?&lt;br /&gt;Dostaję: grupa 2&lt;br /&gt;Szlag mnie trafia, bo grupa 2 nic mi nie mówi, nie ma informacji jaka uczelnia, jaki przedmiot, czy zaległości z wykładu, czy z ćwiczeń, czy poprawa nieobecności, różnice programowe, przyporządkować się do przedmiotu itd.- dzisiaj ze 30 maili- trudno być prorokiem w tym wszystkim. &lt;br /&gt;I tak od jutra mnie nie ma przez kilka dni, bo tam gdzie będę nie ma netu. &lt;br /&gt;Ech.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-38572534632750387?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/38572534632750387/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2012/01/egzaminy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/38572534632750387'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/38572534632750387'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2012/01/egzaminy.html' title='Egzaminy'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-mCwj-DYg6x0/TycfNp4u8YI/AAAAAAAAA5I/r4BmNOIMtTA/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-5123803939338298294</id><published>2012-01-28T15:47:00.001-08:00</published><updated>2012-01-28T15:49:34.166-08:00</updated><title type='text'>Byłam na poligonie</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-FehhTXvRLbE/TySJNk9JOLI/AAAAAAAAA48/Gk_uuGoQNCk/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 181px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-FehhTXvRLbE/TySJNk9JOLI/AAAAAAAAA48/Gk_uuGoQNCk/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5702833894509328562" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj ostatni dzień zajęć przed sesją, czyli wpisy, zaliczenia i inne ciekawe wyzwania.&lt;br /&gt;Melduje mi się człowiek, który tłumaczy, że miał problemy z pracą, zwolnili go, szukał drugiej, więc nie chodził ani na zajęcia seminaryjne, ani na przedmiot, który z jego grupą prowadzę. Zdziwiony, że nie chcę mu dać zaliczenia, bo przecież on zmieniał pacę!&lt;br /&gt;I na koniec informacja od niego:&lt;br /&gt;- to zaliczenia z poprzedniego semestru też od pana nie dostanę!?&lt;br /&gt;Inna panna, na 5 spotkań była na 1, podchodzi do mnie z indeksem.&lt;br /&gt;-nie mogę pani zaliczyć, musi pani u mnie pozdawać nieobecności, na pewno nie dzisiaj!&lt;br /&gt;-ale ja na poligonie byłam!&lt;br /&gt;-no i co z tego?&lt;br /&gt;-ale ja zaświadczenie od dowódcy przyniosę, że byłam na poligonie!&lt;br /&gt;Załamanie z mojej strony totalne.&lt;br /&gt;Miałem jeszcze: 3 razy szpital, 4 razy poważne sprawy rodzinne, praca na zmiany 3 razy, chore dziecko, rozwód, depresję. &lt;br /&gt;I wszystko w ostatni dzień wpisów. &lt;br /&gt;Jedna panna siada przede mną, wyjmuje orgiami, jakieś chyba konspekty. Patrzę, 2 nieobecności na 7 planowanych, ocena wychodzi 3,0. &lt;br /&gt;Ta w pretensje, że ona nie mogła być, ale zrobiła dla mnie origami i ma kwiatka dla mnie. Jestem nieubłagalny, więc panna zabiera „zabawki” i rzuca w przestrzeń: jakbym dostała 4, to dałabym origami!!&lt;br /&gt;Kultura i zasady schodzą na psy.&lt;br /&gt;Słyszę, że kilka tygodni temu na zajęcia przyszło kilkoro studentów pijanych, pospadali z krzesełek, zostali wyproszeni z zajęć. Zaczęli być wulgarni, więc będą jakieś konsekwencje. &lt;br /&gt;Tak sobie myślę, PRL nie był rajem na ziemi, źle wspominam te czasy i nie chciałbym, aby kiedykolwiek wróciły. Ale w tych czasach takie zajścia nigdy nie miały miejsca. Było poszanowanie nauczyciela i instytucji. Nawet nauki, magister to był ktoś, nawet ludzie na drzwiach sobie pisali: mgr A.K. Kowalscy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-5123803939338298294?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/5123803939338298294/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2012/01/byam-na-poligonie.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/5123803939338298294'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/5123803939338298294'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2012/01/byam-na-poligonie.html' title='Byłam na poligonie'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-FehhTXvRLbE/TySJNk9JOLI/AAAAAAAAA48/Gk_uuGoQNCk/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-53950977541163577</id><published>2012-01-27T10:11:00.001-08:00</published><updated>2012-01-27T10:11:40.250-08:00</updated><title type='text'>Trochę humoru</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-dEuv-wGa8Lg/TyLo0B402dI/AAAAAAAAA4w/AxYVNLcLQpo/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 194px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-dEuv-wGa8Lg/TyLo0B402dI/AAAAAAAAA4w/AxYVNLcLQpo/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5702376058762090962" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Tato, czy dzisiaj jest piękny dzień? - pyta się mały Jaś ojca.&lt;br /&gt;- Raczej nie. A dlaczego pytasz?&lt;br /&gt;- Bo pani od polskiego powiedziała wczoraj: "Pewnego pięknego dnia przez ciebie zwariuję".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pani w szkole pyta Jasia:&lt;br /&gt;- Powiedz mi, kto to był Mickiewicz, Słowacki, Norwid?&lt;br /&gt;- Nie wiem. A czy pani wie, kto to był Siwy, Kapiszon i Długi?&lt;br /&gt;- Nie wiem - odpowiada zdziwiona nauczycielka.&lt;br /&gt;- To co mnie pani swoją bandą straszy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skończył się rok szkolny. Spotykają się dwaj koledzy.&lt;br /&gt;- I jak u ciebie?&lt;br /&gt;- Ojciec zlał mnie dwa razy.&lt;br /&gt;- Dlaczego dwa razy?&lt;br /&gt;- Pierwszy raz, jak mu pokazałem świadectwo ukończenia siódmej klasy, a drugi raz, jak się zorientował, że to jego stare świadectwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jaś z tatą są w operze. Jaś pyta:&lt;br /&gt;- Tato, czemu ten pan grozi tej pani kijem?&lt;br /&gt;- On jej nie grozi, on dyryguje.&lt;br /&gt;- To czemu ta pani krzyczy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koniec roku szkolnego. Synek wychodzi ze szkoły.&lt;br /&gt;- Tato, ty to masz szczęście do pieniędzy!&lt;br /&gt;- Dlaczego?&lt;br /&gt;- Nie musisz mi kupować książek na przyszły rok. Zostaję w tej samej klasie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żółw musi być z wierzchu twardy, bo w środkowej części jest zupełnie miękki.&lt;br /&gt;Ptaki bardzo różnią się od gadów - lataniem i budową gęby.&lt;br /&gt;Liść ma taka rolę w życiu, że musi cały czas wdychać i wydychać.&lt;br /&gt;Gryzoń to zwierzę, które ogryza, co tylko może, np. jabłka, zostawiając ogryzki.&lt;br /&gt;Wśród wirusów rozróżniamy: mikroby, mikrony, mikrusy i mikrobusy.&lt;br /&gt;Wilki zaliczamy do zwierząt zębatych.&lt;br /&gt;Meduza żyje w jelicie grubym człowieka wiec jest pożytecznym szkodnikiem.&lt;br /&gt;Rolnicy nie lubią kretów, bo obgryzają im korzenie.&lt;br /&gt;Błony komórkowe spełniają bardzo ważną funkcję w życiu komórki: wiedzą kogo wpuścić, a kogo wypuścić, czyli funkcję celnika.&lt;br /&gt;Dżdżownica jest spiczasta, bo gdyby była prostokątna to by się bardzo męczyła przy wchodzeniu w ziemię.&lt;br /&gt;Krowa to zwierzę roślinobójcze.&lt;br /&gt;Jesienią wszystko spada z drzew.&lt;br /&gt;Wczoraj w naszej klasie lekarz badał dzieci chore na higienę.&lt;br /&gt;Głowa osadzona jest na zębie trzonowym kręgosłupa.&lt;br /&gt;Węgiel rośnie na drzewach.&lt;br /&gt;Białe motyle, których dzieci żrą kapuste, nazywają się kapuśniaki.&lt;br /&gt;Kangurzyca nosi dziecko w torebce.&lt;br /&gt;Kurczęta są produktem jaj sadzonych.&lt;br /&gt;Lekarz przed operacją myje ręce i pielęgniarki.&lt;br /&gt;Choroby przenoszą się z rośliny na roślinę a niekiedy nawet z roku na rok.&lt;br /&gt;Choroby weneryczne są rozpowszechniane przez prasę, radio i telewizję.&lt;br /&gt;Wielbłądy wędrują przez pustynię w karnawałach.&lt;br /&gt;Wścieklizną można się zarazić, jeśli się ugryzie wściekłego psa.&lt;br /&gt;Kameleon ma oczy, które mogą kręcić głową dookoła.&lt;br /&gt;Ślimaki są jadalne, ale tylko we Francji.&lt;br /&gt;Bakterie, które rozmnażają się przez kichanie, prowadzą tryb życia koczowniczy.&lt;br /&gt;Kość słoniowa wyrasta z nosa.&lt;br /&gt;Szczur jest bardzo inteligentny, bo nie lubi zjadać trutki.&lt;br /&gt;Sosny znoszą szyszki.&lt;br /&gt;Na wystawie kwiatów najbardziej podobała mi się pani która nas oprowadzała.&lt;br /&gt;Człowiek ma wzrok skierowany do przodu, a nie umieszczony po bokach jak żaba.&lt;br /&gt;Tłuszcze rozpuszczają się w rondlu.&lt;br /&gt;Woda słona zawiera w sobie sol, a słodka cukier.&lt;br /&gt;Weglowodan jest to węgiel zamoczony w wodzie.&lt;br /&gt;Kwas solny żre wszystko, co napotka na drodze i na szosie.&lt;br /&gt;Jeśli podzielimy graniastosłup wzdłuż przekątnej podstawy, to otrzymamy dwie trumny.&lt;br /&gt;Trójkat Pitagorasa, to trójkąt kwadratowy&lt;br /&gt;Suma to nie wynik dodawania, tylko msza rano w niedziele&lt;br /&gt;Koło to jest linia, bez kątów, zamknięta, by nie było wiadomo gdzie jest początek&lt;br /&gt;Trójkąt równoramienny ma równe ramiona, jednak jeden z boków jest krótszy&lt;br /&gt;Linijka, kątomierz i cyrkiel to narządy matematyczne&lt;br /&gt;W życiu Pitagorasa liczyło się tylko liczydło oraz kalkulator, którego wtedy jeszcze nie znano&lt;br /&gt;Linijka 20 centymetrowa ma ponad 20 centymetrów&lt;br /&gt;Prostokąt różni się od kwadratu tym, że raz jest wyższy a raz szerszy&lt;br /&gt;Pierwszy człowiek na ziemi nie czuł się samotny, bo nie umiał liczyć&lt;br /&gt;Kolumb myślał, że odkrył Indie, a to były Stany Zjednoczone.&lt;br /&gt;Kopernik ruszył Ziemie i dlatego zobaczył, że jest okrągła.&lt;br /&gt;Azja jest największym kontynentem na Ziemi, a nawet na świecie.&lt;br /&gt;Ze Śląska kilofem wydobywa się węgiel kamienny i brunatny górnik&lt;br /&gt;Klimat to coś stałego, co nie wiadomo kiedy się zmienia.&lt;br /&gt;Morze Martwe zostało w XIX wieku zabite prze niektórych ludzi, aż po dzień dzisiejszy.&lt;br /&gt;W Australii człowiek współżyje z Aborygenami.&lt;br /&gt;Pomimo że na niebie świecił księżyc dzień był smutny i ponury.&lt;br /&gt;Najczęściej spotykanym ssakiem górskim jest góral.&lt;br /&gt;Górale robią kierpce z własnej skóry.&lt;br /&gt;Węgiel powstał z paproci, skrzypków i widłaków.&lt;br /&gt;Wietrzenie skal jest pojęciem czysto teoretycznym, bo wszystkie dawno wywietrzały.&lt;br /&gt;Baca bardzo długo gadał turystom, ze milczenie jest złotem.&lt;br /&gt;Na ukształtowanie powierzchni Ziemi mają wpływ jej trzęsienia oraz wulkanizacja.&lt;br /&gt;Europa to kontynent ziemski.&lt;br /&gt;Marynarzy o jednym oku nazywamy piratami.&lt;br /&gt;W czasie mgły latarnik wyje na latarni i tym ostrzega okręty.&lt;br /&gt;Na globusie wyróżniamy południki, północniki i cale nocniki.&lt;br /&gt;Od czasów Kopernika Ziemia krąży wokół Słońca.&lt;br /&gt;Węgiel występuje na całej kuli ziemskiej, na przykład w mojej komórce.&lt;br /&gt;Dwa przeciwlegle punkty na globie nazywamy biegunkami.&lt;br /&gt;Wisła płynąc przez Żuławy wpada w depresje.&lt;br /&gt;Na niektórych wyspach Indonezji ludzie chodzą poubierani nago.&lt;br /&gt;W górach nie mieszkają ludzie tylko górale.&lt;br /&gt;Wars i Sawa zbudowali Warszawę z jednej i z drugiej strony stolicy.&lt;br /&gt;Barbarzyńcy byli bardzo miłymi i uprzejmymi ludzmi.&lt;br /&gt;Powstanie Listopadowe było w listopadzie, a Rewolucja Październikowa też.&lt;br /&gt;Koalicja w sejmie polega na bliższych stosunkach w ławie.&lt;br /&gt;Kościuszko wyciągnął i powiedział że nie schowa.&lt;br /&gt;W roku 1863 w Ameryce wybuchła wojna sensacyjna&lt;br /&gt;Komisja Edukacji Narodowej obejmowała wszystkie dziewczęta.&lt;br /&gt;W XVI wieku Polacy mieli wojsko ciężarne.&lt;br /&gt;Washington był prezydentem Stanów Zjednoczonych, a Lincoln - USA.&lt;br /&gt;Hitler był najgroźniejszym z hitlerowców.&lt;br /&gt;Koń trojański to była zdradziecka sztuka.&lt;br /&gt;Anders był umundurowany aż po pas.&lt;br /&gt;Kara śmierci ma charakter nieodwracalny.&lt;br /&gt;Pięta Achillesa to miejsce, które jest wrażliwe na śmierć.&lt;br /&gt;Żeby Kolumb mógł odkryć Amerykę to najpierw musiała być zakryta.&lt;br /&gt;W dawnych czasach chłopi żyli dłużej, bo orali sami a nie traktory.&lt;br /&gt;Drzymała woził się wozem naokoło a Niemcy mogli mu naskoczyć.&lt;br /&gt;Żołnierze noszą zielone mundury żeby udawać trawę.&lt;br /&gt;Pod broń powołano całą młodzież od 16 do 60 lat.&lt;br /&gt;Król nosi na głowie czapkę, zwana przez niektórych koroną.&lt;br /&gt;Niewolnicy rzymscy byli używani do najcięższych prac, niektórzy jako nauczyciele.&lt;br /&gt;Na mordy carów państwa Europy patrzyły złym okiem.&lt;br /&gt;Polacy byli waleczni i walczyli w walce o Anglie, walcząc o niepodległość Anglii.&lt;br /&gt;Dokument składał się z trzech części: pierwszej, drugiej i trzeciej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-53950977541163577?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/53950977541163577/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2012/01/troche-humoru.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/53950977541163577'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/53950977541163577'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2012/01/troche-humoru.html' title='Trochę humoru'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-dEuv-wGa8Lg/TyLo0B402dI/AAAAAAAAA4w/AxYVNLcLQpo/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-7912716657615092958</id><published>2012-01-26T10:00:00.000-08:00</published><updated>2012-01-26T10:04:39.139-08:00</updated><title type='text'>Trochę o wykorzystywaniu i niekompetencji, trochę o pracy</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-tdVu7MqbuNE/TyGUvFkdhjI/AAAAAAAAA4k/k50ESoMOxrM/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 170px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-tdVu7MqbuNE/TyGUvFkdhjI/AAAAAAAAA4k/k50ESoMOxrM/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5702002139897628210" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są niekiedy takie osoby w nauce, ale i nie tylko w nauce, które mają duże mniemanie o swojej wiedzy, kompetencjach. Niekiedy za tym idzie tytuł naukowy, wówczas w wielu środowiskach taka osoba jest postrzegana jako znawca danej dziedziny nauki, dziedzin pokrewnych. &lt;br /&gt;Doktorom habilitowanym daje się monografie do recenzji, doktoraty, zaprasza na konferencje, często też wydawnictwa patrzą na nich łakomym okiem, gdyż być może książka takiego autora, będzie pozakulisowo propagowana na uczelni, wśród studentów.&lt;br /&gt;Słyszałem o naukowcach, którzy nie mając niekiedy do czynienia z danym przedmiotem, specjalnością- dostają propozycję napisania monografii na zadany temat.&lt;br /&gt;To tak, jakby mi zaproponowano napisania książki o dziecku niepełnosprawnym.  W życiu bym się za to nie wziął, bo nie mam na ten temat wiedzy. &lt;br /&gt;Co zatem robi taka osoba, proszono o napisanie zaproponowanego dzieła?&lt;br /&gt;Ano próbuje namówić innych, specjalistów z tej dziedziny, aby „wspomogli”. Ale nie na zasadzie współautorstwa, tylko wykorzystania materiałów, czasami badań własnych tych osób. Jeśli dodamy do tego zależność służbową- to już robi się nieciekawie. &lt;br /&gt;Czy zatem takie osoby nie wiedzą, że wszyscy wokoło o tym wiedzą? &lt;br /&gt;Właśnie dowiedziałem się o takim zdarzeniu, gdzie szef wymusza, bo zaproponowano mu napisanie książki na temat, na którym kompletnie się nie zna. Znajoma przed oceną uczelnianą, poddała się i nie dość, że dała materiał, to jeszcze ma „nadzorować” proces tworzenia. &lt;br /&gt;Ja dwa dni temu zorientowałem się, że mam do 31 stycznia oddać tekst na konferencję, więc siedzę i robię sprawozdania z badań, a to z powodu ilości respondentów żmudna robota. &lt;br /&gt;Dowalono mi w tym semestrze tyle godzin przedmiotów, że ledwo to ogarnąć można. Jeszcze mam źle ułożony plan, bo np. w jeden dzień jadę 3 godziny w jedną stronę na 3 lekcje, potem 3 godziny w drugą stronę. Albo mam zajęcia do 21, a na drugi dzień w filii znów o te 3 godziny jazdy od miejsca zamieszkania o 8 rano. Czyli pracować do 21, o 22 zameldować się w domu, o północy położyć się spać i o 4 na nogach, aby zdążyć.&lt;br /&gt;W tym wszystkim przewodniczenie krajowym ramom kwalifikacyjnym, pisanie książki habilitacyjnej- nie wiem, jak to ogarnę? &lt;br /&gt;Pewnie tak jak zawsze, już miałem takie lata, gdzie pracowałem po 1000 i więcej godzin i to większość na umowę zlecenie za najniższą stawkę.&lt;br /&gt;Niemniej i tak twierdzę, że najciężej pracowałem w szkole, z dzieciakami jako belfer. Nieraz wracam i padałem ze zmęczenia, by zaraz potem zabrać się za przygotowanie do pracy na następny dzień. I tak dzień po dniu porami roku, a czas leciał…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-7912716657615092958?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/7912716657615092958/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2012/01/troche-o-wykorzystywaniu-i.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/7912716657615092958'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/7912716657615092958'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2012/01/troche-o-wykorzystywaniu-i.html' title='Trochę o wykorzystywaniu i niekompetencji, trochę o pracy'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-tdVu7MqbuNE/TyGUvFkdhjI/AAAAAAAAA4k/k50ESoMOxrM/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-7977793350063165138</id><published>2012-01-24T15:13:00.000-08:00</published><updated>2012-01-24T15:14:32.268-08:00</updated><title type='text'>Święte krowy "nauki"</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-nDiiROiu8aw/Tx87SOCcenI/AAAAAAAAA4Y/PPeZqIIYoWA/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 143px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-nDiiROiu8aw/Tx87SOCcenI/AAAAAAAAA4Y/PPeZqIIYoWA/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5701340837466372722" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są czasami w różnych miejscach takie święte krowy, co nic w zasadzie nie robią, ale jakby ktoś poddał to w wątpliwość- to wydrapią oczy.&lt;br /&gt;Powiedzmy uczelnia publiczna, kilka zakładów i wiele osób. Ale zawsze jak coś trzeba zrobić organizacyjnego, przygotować, poprowadzić, napisać, zorganizować- spada to zawsze na stałe osoby, inne nic nie robią, one po prostu są.&lt;br /&gt;Jak już zostają przymuszone, to przeciągają pracę do granic możliwości czasowych, od westchnięć i psioczenia na wszystkich- po całym instytucie idzie szmer, każdy, kto się nawinie pod rękę ma wywód, jaka to ciężka praca została im dana. &lt;br /&gt;Ponad siły i w ogóle za to powinno się dostać ogromną nagrodę- najlepiej ministra i urlop extra. &lt;br /&gt;Nic takiego nie ma, więc najczęściej ta praca jest „schrzaniona”, oddana po czasie, więc na drugi raz tym „świętym krowom” nie daje się nic do zrobienia, dalej mogą w swojej gnuśnej wieży siedzieć i oddawać się dydaktyce, bo zazwyczaj te osoby rozwoju naukowego nie mają.&lt;br /&gt;Jak jakiś szef przyciśnie taka „krowę”, to albo ucieka w zwolnienia lekarskie czekając aż problem minie, albo jest brany urlop zdrowotny. &lt;br /&gt;Na uczelni niepublicznej znowu jest inaczej. Jak mi opowiadał jeden „funkcyjny”, co ma płacone do czerwca włącznie to funkcyjne. &lt;br /&gt;Kiedyś kazano mu coś zrobić organizacyjnego- odpowiedział, że teraz są wakacje, on ma nie płacone- więc nie poczuwa się do tego, aby tą pracę wykonać. &lt;br /&gt;Niekiedy zmusza się szeregowego pracownika, aby coś zrobił, mimo że to jest w obowiązkach osób funkcyjnych. Zazwyczaj obciąża się taka osobę, która nie odmówi, bo boi się utraty pracy, lub innych uciążliwości. &lt;br /&gt;Dobry szef ogarnąłby takie grona bardzo szybko i przydzielił pracę po kolei i według ustalonego klucza. Ale szefowie zazwyczaj chcą mieć święty spokój, więc dają pracę tym, którzy to zrobią, nie będą psioczyć, mają pewność sumienności.&lt;br /&gt;Tak jest nie tylko na uczelniach, ale i w szkołach, w innych miejscach.&lt;br /&gt;Taka obciążana osoba wcale nie ma łatwiej w życiu, niestety. &lt;br /&gt;ak przyjdzie do oceny jej pracy za jakiś okres czasu, to nie patrzy się na działalność i setki wypracowanych stron, siatek, czarnej roboty przy konferencjach. Pyta się taka osobę o dorobek naukowy, jak go nie ma, to się ją zwalnia. &lt;br /&gt;Święte krowy dalej trwają, ich się dziwnym trafem nie zwalnia, dalej żują tą swoja dydaktykę, czują się cool.&lt;br /&gt;Ostatnio miałem „współpracować” z jedną z takich „krów”. Mieliśmy się kontaktować meilowo- ale ta osoba nie ma meila, nie ma komputera w domu (tak, to dzieje się w XXI wieku, to jest pracownik naukowy), więc z rozbrajającą szczerością mówi mi: to kolega sam zrobi, bo ja nie mam komputera.&lt;br /&gt;Siedzę, robię sam, a pisanie książki mi ucieka, tracę czas na pierdoły, które wykonane wspólnie, byłyby już zrobione.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-7977793350063165138?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/7977793350063165138/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2012/01/swiete-krowy-nauki.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/7977793350063165138'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/7977793350063165138'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2012/01/swiete-krowy-nauki.html' title='Święte krowy &quot;nauki&quot;'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-nDiiROiu8aw/Tx87SOCcenI/AAAAAAAAA4Y/PPeZqIIYoWA/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-4900405987888694168</id><published>2012-01-23T10:02:00.001-08:00</published><updated>2012-01-24T14:50:43.026-08:00</updated><title type='text'>Kopiowanie i wklejanie</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-FE8LJYvPfn0/Tx2g2m7iJZI/AAAAAAAAA4M/LR-W60_y43w/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 112px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-FE8LJYvPfn0/Tx2g2m7iJZI/AAAAAAAAA4M/LR-W60_y43w/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5700889563344545170" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Taki daleki znajomy, który kiedyś był sekretarzem konferencji, potem znowu gdzieś się potkaliśmy na kolejnej, czasami pisujemy do siebie mailowo- opowiedział mi taką sytuację. &lt;br /&gt;Otóż miał zamysł napisania książki, ale autorstwa 4 osób, gdyż każda pisałaby o pewnym zagadnieniu ze swojego punktu widzenia: np. prawnego, samorządowego, pedagogicznego i nauczycielskiego. &lt;br /&gt;Tu specjalnie nie podaję właściwych kompetencji z pewnych powodów.&lt;br /&gt;Książka powstała, została zrecenzowana, trafiła do wydawnictwa. Tu również przemilczę jego nazwę.&lt;br /&gt;To akurat wydawnictwo ma program antyplagiatowy i „sprawdziło” nim książkę. Mój znajomy został poinformowany, iż jeden ze współredaktorów dopuścił się plagiatu, jego rozdział został dosłownie prawie pospisywany z …… i tu podano tytuły książek i nazwiska autorów. &lt;br /&gt;Poproszono, aby coś z tym zrobił. &lt;br /&gt;Ta akurat osoba (sprawca), była w najwyższej hierarchii naukowej, więc młodemu pracownikowi naukowemu z pewnym zażenowaniem przyszło się do tej osoby zwrócić. &lt;br /&gt;I co z tego wynikło&lt;br /&gt;Ano nic! Ta osoba „poszła w zaparte”, że sama pisała, a to są brudne pomówienia. Żadnej skruchy, żadnego przepraszam, nic.&lt;br /&gt;No i ten mój znajomy zastanawia się:, co z tym fantem zrobić! Jak podziękuje tej osobie- no to ma wroga i będzie w instytucie miał „przechlapane”, bo ta osoba pełni wszakże małe, ale jedna kierownicze stanowisko. &lt;br /&gt;Zastanawia się nad zmianą wydawnictwa, Ale nie podjął jeszcze decyzji, jest nikim w pracy, dopiero zaczyna pracę naukową, obawia się i słusznie retorsji, gdyby poszedł na wojnę. Pisze mi: to tylko współredakcja, ja swoje napisałem uczciwie, nie będę odpowiadał za innych. &lt;br /&gt;W innej uczelni przy redakcji dzieła pokonferencyjnego redaktor w tekście koleżanki ze swojego zakładu znalazła 40% swojej pracy z pewnego czasopisma o niewielkim nakładzie. Oczywiście cytować wolno, ale tutaj nie było cytowania, poza tym 40% tekstu innego autora w tekście własnym- to trochę przesada. &lt;br /&gt;Też zwróciła się z pytaniem, dostała bardzo agresywną odpowiedź, że każdy korzysta z Internetu, a tam nie zawsze jest napisany autor. &lt;br /&gt;A poza tym, jaką plagiatorka ma pewność, że są to autorskie słowa czepiającej się redaktorki? &lt;br /&gt;Ta wkurzona, bo tekst pisała osobiście, zgłosiła sprawę wicedyrektorce. &lt;br /&gt;Ta kazał jej na to machnąć ręką i dać odnośnik w tekście sprawczyni (plagiatorki), że było cytowanie. Sprawę zamieciono pod dywan. &lt;br /&gt;Też tak kiedyś miałem, pewna pani z gazety dla mam, poprosiła o zgodę na wykorzystanie tekstu mojego. Wyraziłem zgodę i ….. załamałem się. Do mojego tekstu dołożono zdanie rozpoczynające i zdanie kończące. Oczywiście tekst podpisano nazwiskiem i imieniem pani, która tego nie napisała. &lt;br /&gt;Na dole czcionką chyba 6 napisano, że korzystano z tekstu….. tu podano moje nazwisko. &lt;br /&gt;Swoje wiersze widzę na zaproszeniach ślubnych- bez nazwiska autora. &lt;br /&gt;Źle się dzieje, zarówno na „dole” jak i na „górze”.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-4900405987888694168?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/4900405987888694168/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2012/01/kopiowanie-i-wklejanie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/4900405987888694168'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/4900405987888694168'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2012/01/kopiowanie-i-wklejanie.html' title='Kopiowanie i wklejanie'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-FE8LJYvPfn0/Tx2g2m7iJZI/AAAAAAAAA4M/LR-W60_y43w/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-5106308896512399471</id><published>2012-01-22T09:29:00.000-08:00</published><updated>2012-01-22T09:30:33.988-08:00</updated><title type='text'>Znajomi i rachunki</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-U7hb5Y2Proc/TxxHpJiXhpI/AAAAAAAAA4A/yq43IVt974s/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-U7hb5Y2Proc/TxxHpJiXhpI/AAAAAAAAA4A/yq43IVt974s/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5700510000604481170" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miałem dzisiaj spotkanie z pewnym małżeństwem, które na to nalegało od dłuższego czasu, bo mnie nie widzieli od dawna, bo są przelotem w okolicy, bo….&lt;br /&gt;Zgodziłem się, choć czas nie jest mi na rękę, ale aby mieć już święty spokój, „odbębnione” spotkanie, przy okazji światełko w głowie, czego chcą? &lt;br /&gt;No bo jak już ktoś dawno nie widziany chce się spotkać lub dzwoni- to czegoś chce. &lt;br /&gt;Umówiliśmy się w pewnym lokalu, powitania, wymiana uprzejmości itd. &lt;br /&gt;Zamówiliśmy różne napoje, desery.&lt;br /&gt;W sumie stracony czas, ale też i moja kolejna obserwacja, która od jakiś kilkunastu lat doświadczeń- potwierdza regułę. &lt;br /&gt;Kiedy przyszło do regulowania rachunku, rzuciłem: ja płacę!&lt;br /&gt;Znajomi nawet się nie zająknęli, widać, że z ulga przyjęli to rozwiązanie. Rachunek na około 100zł, nie zbiednieję, ale…..&lt;br /&gt;Gdyby ktoś tak do mnie powiedział, na takim i na bliższym etapie znajomości- w życiu bym się nie zgodził na taki układ. Ale ja jestem człowiekiem starej daty i wychowania.&lt;br /&gt;Nie chodzi tu o pieniądze, ja nie zbiednieję, ale o zasadę. &lt;br /&gt;Nie ja ich zapraszałem, ale oni mnie! Nie są niezamożni, wręcz przeciwnie, wysłuchałem opowieści o Tajlandii, Nowej Zelandii, zamianie auta itd. &lt;br /&gt;A może się czepiam?&lt;br /&gt;Kiedyś byłem ze znajomą na spotkaniu jej klasy, ja jako kierowca, ponieważ jej mąż musiał zająć się małymi dziećmi.&lt;br /&gt; Zamówiłem sok, bo prowadziłem auto, jej koledzy z klasy butelki alkoholu, koniaki, szampan itd. Grono dość liczne. &lt;br /&gt;Z rozmów dowiedziałem się, że to właściciele firm, mający (jedna osoba) samolot, księgowa, co się chwaliła, że zarabia bardzo mało, bo tylko 30 tysięcy w tej kiepskiej firmie co w niej pracuje, właściciel szpitala, właściciel sieci mammografów itd. &lt;br /&gt;Przyszło do płacenia, nagle zaległa cisza. &lt;br /&gt;Rachunek spory, bo trunki lały się strumieniami. Nagle okazuje się, że nie maja kart kredytowych, jeden wyszedł i szybko wszedł do taksówki zapominając o dołożeniu się do rachunku, księgowa wyjęła 20zł, że więcej nie ma. Inny co wypił sam z pół butelki alkoholu, wyjmował jakieś drobniaki, iż on za tylko tyle pił.&lt;br /&gt;Żenada totalna. &lt;br /&gt;Generalnie na rachunek składała się sfera budżetowa, ściubiąc pieniądze, zaś „biznesmeni” nie powiedzieli nawet słowa „przepraszam”, uregulujemy to, zwrócimy itd. &lt;br /&gt;Potem pomyślałem sobie; chyba dlatego mają pieniądze, gdyż sami ich nie wydają, innych naciągają na rachunki. &lt;br /&gt;Tak sobie przeanalizowałem wiele sytuacji z życia. Nigdy nikt za mnie nie płacił rachunku, sam je reguluję. W relacjach mąż- żona, zakochani, chłopak- dziewczyna, mężczyzna- kobieta- zawsze płaci mężczyzna, tak mnie nawet nie uczono, ale ja tak postępuję. &lt;br /&gt;Natomiast, gdy się spotykają niezbyt zaprzyjaźnieni znajomi, to chyba płaci się fifty- fifty lub też w zależności od tego, co tam kto je? &lt;br /&gt;A może nie mam racji i się czepiam?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-5106308896512399471?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/5106308896512399471/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2012/01/znajomi-i-rachunki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/5106308896512399471'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/5106308896512399471'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2012/01/znajomi-i-rachunki.html' title='Znajomi i rachunki'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-U7hb5Y2Proc/TxxHpJiXhpI/AAAAAAAAA4A/yq43IVt974s/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-1347436335983217363</id><published>2012-01-21T08:54:00.001-08:00</published><updated>2012-01-21T09:32:32.052-08:00</updated><title type='text'>Centryfuga, kohorty i tłumaczenia- a w tym wszystkim ja, biedny miś</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-TK4eQQbvj-o/Txrt2D570hI/AAAAAAAAA30/7JHcQUKveDA/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 149px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-TK4eQQbvj-o/Txrt2D570hI/AAAAAAAAA30/7JHcQUKveDA/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5700129791407804946" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To, co się dzieje na 5 minut przed sesją- o tym tomy można pisać. Sam czasami zastanawiam się, czy to nie jakiś Matrix?&lt;br /&gt;Pisze do mnie pewna studentka, przysyła cały rozdział pracy. &lt;br /&gt;Czytam, nie rozumiem, znowu czytam, dalej nie rozumiem, uszczypnąłem się- czytam zdanie po zdaniu.&lt;br /&gt;A tam takie zdania i sformułowania, że połowy nie rozumiem, bo terminologia rodem z SF lub medycyny nuklearnej, bądź fizyki abstrakcyjnej. A wszystko tyczy się swojskiego: siermiężno pszennego zjawiska alkoholizmu w Polsce. &lt;br /&gt;Nawet nie wiedziałem, że mózg takie substancje produkuje, które ulegają „dyfraugacji embrionalnej, możliwej dopiero po zastosowaniu centryfugi”. Akurat centryfugę zrozumiałem, reszty ni w ząb, chyba głupi jestem.&lt;br /&gt;Potem np. leci fragment typu: „ujmując to w ujęciu komparystyczno - dysfunkcjonalnym, w kohortowym fleksie życia jednostki, ale również mając impresje dysharmoniczne na uwadze…”&lt;br /&gt;Tu skumałem jedynie kohorty- dalej ni w ząb, chyba doktorat mi na wyrost dali? &lt;br /&gt;Pytam się delikwentki, czy sama to pisała?&lt;br /&gt;Odpowiada, że tak. Pytam się jej o słowa, które użyła. Pytam, co to centryfuga- odpowiada, że wirówka do oddzielenia masła od śmietany. &lt;br /&gt;No tak, przekopała jakąś wikipedię i dała mi odpowiedź, ale co ma masło śmietana wspólnego ze swojskim wspomnianym wcześniej pszenno słowiańskim alkoholizmem?&lt;br /&gt;Przyciśnięta do muru przyznaje się, że znalazła tekst po angielsku.&lt;br /&gt;- No pięknie, mówię, zna Pani angielski, sama tłumaczyła?&lt;br /&gt;- Nie, translatorem online to zrobiłam……&lt;br /&gt;- Patrzyła pani, co pisze tam po przetłumaczeniu, nie zastanowiło pani, że coś jest nie tak?&lt;br /&gt;- A ja się nie znam na tych mądrych słowach medycznych….. więc przepisałam jak napisało…&lt;br /&gt;- A to komparatystyczno – kohortowe ujęcie, skąd to pani zerżnęła. &lt;br /&gt;- Siostra mi przysłała, bo ona jest na socjologii i dostali tekst do opisania, a był zbyt mądry, to go wstawiłam….&lt;br /&gt;Czy jest tu co komentować?&lt;br /&gt;Znajomy kiedyś mi mówił, wiesz, ja dowiedziałem się, że psychologia zajmuje się nekromancją....&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-1347436335983217363?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/1347436335983217363/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2012/01/centryfuga-kohorty-i-tumaczenia-w-tym.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/1347436335983217363'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/1347436335983217363'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2012/01/centryfuga-kohorty-i-tumaczenia-w-tym.html' title='Centryfuga, kohorty i tłumaczenia- a w tym wszystkim ja, biedny miś'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-TK4eQQbvj-o/Txrt2D570hI/AAAAAAAAA30/7JHcQUKveDA/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-3553577279698432497</id><published>2012-01-20T09:36:00.000-08:00</published><updated>2012-01-20T09:37:32.620-08:00</updated><title type='text'>Zaliczenia, KRK i po prostu życie</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-rCaPhUfcznM/TxmmU_wBR0I/AAAAAAAAA3o/RWN1PhCCCv8/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 160px; height: 111px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-rCaPhUfcznM/TxmmU_wBR0I/AAAAAAAAA3o/RWN1PhCCCv8/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5699769683054511938" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przez ostatnie trzy dni w pracy to był istny horror. Pojawili się po zaliczenia takie gagatki, które nie chodziły na zajęcia, na wykłady- próbowali brać na litość, na śmierć w rodzinie itd.- na zasadzie: a nóż się uda. &lt;br /&gt;Niestety nie udało się i nie tylko u mnie się nie udało.&lt;br /&gt;Około 500 wpisów, razy trzy lub cztery- bo jeśli słownie trzeba wpisać, to razy cztery. &lt;br /&gt;Plus pytanie ogonów przeróżnych. &lt;br /&gt;A tak przygotowani, że parę razy o mało nie spadłem z krzesła. &lt;br /&gt;No i jeszcze dzisiaj „w nagrodę” skierowano mnie na szkolenie z zakresu krajowych ram kwalifikacyjnych, co podłamało mnie totalnie, bo wychodzi na to, że tak rzeczowo to nikt nic nie wie, tylko struga ważną minę do gry. &lt;br /&gt;W Warszawie ci co byli na szkoleniu, to mówili, że tam dopiero były cyrki. „Wykładano” im tą lekko czerwoną książeczkę, lub to co w necie jest, mianowicie instrukcja i założenia KRK, czyli w konsekwencji to, co każdy miał w przepisach i poczytał. &lt;br /&gt;Jak padały konkretne pytania, to prowadzący odganiali się jak od natrętnej muchy i kazali „śledzić” strony internetowe ministerstwa. Ludzie jechali z najdalszych kątów Polski po to, by posłuchać w stolicy o instrukcji do wypełniania ram!&lt;br /&gt;Dzisiaj było dokładnie to samo, zamiast coś wypracować, bo taka była idea- padało setki rzeczowych i głupich pytań, na które nikt nie znał odpowiedzi, każdy „kombinuje” po swojemu w uczelniach i po omacku, czekając aż ktoś to zrobi w miarę dobrze. A jak padły standardy pokrycia i nowe rozporządzenie o kompetencjach nauczyciela- to był show. Jeden wielki jęk zawodu!&lt;br /&gt;Wróciłem z niczym, ale widzę, że moja nowa uczelnia chce mnie tym obarczyć, na zasadzie bądź koordynatorem i zrób. Druga uczelnia też tak chce, bo usłyszeli, że jestem za to odpowiedzialny, nawet padła propozycja, aby to zrobić na „umowę zlecenie”.&lt;br /&gt;No way.&lt;br /&gt;Taka daleka koleżanka z pewnej państwowej uczelni (uniwersytet) jak ją zrobili koordynatorem- to poszła na urlop zdrowotny.&lt;br /&gt;Wracam do domu, otwieram net, a tam dziesiątki maili, choć termin składania prac był 6 stycznia!!!! Termin ostateczny.&lt;br /&gt;Jedna panna mnie zadziwiła, bo mam od niej 8 maili, ostatni z wykrzyknikami i priorytet w wysyłaniu, bo ona wysłała do mnie maile, a ja nie odpisuję, że ona nie wie czy dobrze napisała czy źle!!!!&lt;br /&gt;Od razu odpisałem, że terminy podawałem na początku października, że co to za ponaglanie, że jest 76 w kolejce i ma cierpliwie czekać, nadto nie jestem robotem, co przez 4 dni do padnięcia będzie sprawdzał, że mam życie rodzinne i osobiste itd. &lt;br /&gt;Ale to wołanie na puszczy!&lt;br /&gt;No i jeden pan po raz drugi przysyła mi plagiat. Myślał, że jest sprytny. Nie ze mną takie numery Będzie chyba jeszcze ręcznie ze 100 razy pisał: nie będę ściągał z Internetu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-3553577279698432497?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/3553577279698432497/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2012/01/zaliczenia-krk-i-po-prostu-zycie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/3553577279698432497'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/3553577279698432497'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2012/01/zaliczenia-krk-i-po-prostu-zycie.html' title='Zaliczenia, KRK i po prostu życie'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-rCaPhUfcznM/TxmmU_wBR0I/AAAAAAAAA3o/RWN1PhCCCv8/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-5986187795292119873</id><published>2012-01-17T11:17:00.001-08:00</published><updated>2012-01-17T11:17:38.368-08:00</updated><title type='text'>Prawie sesja</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-eSmaDRsmtA4/TxXJSicgV0I/AAAAAAAAA3c/2RwIodgvMHs/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 130px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-eSmaDRsmtA4/TxXJSicgV0I/AAAAAAAAA3c/2RwIodgvMHs/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698682223828424514" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sesja zbliża się żabimi skokami, więc i „śpiochy”, leserzy budzą się do życia na wzburzonym morzu pedagogiki. &lt;br /&gt;Ile ja teraz zapytań dostaję, próśb, przemyśleń, uśmiercane są babcie, dziadkowie, inni krewni. No i ten wysyp nieszczęść: kradzieże, choroby dzieci, trudne sytuacje, nawet rozwody i pilne wyjazdy. &lt;br /&gt;Tylko na Boga, dlaczego one nie miały miejsca przed wpisami do indeksu?&lt;br /&gt;Jak student chorował, szykował do zabiegów, mógł się zgłosić, poprosić o materiał, umówić na konsultacjach itd. &lt;br /&gt;Do połowy stycznia „grzałem” stołek na konsultacjach, psa z kulawą noga nie było, teraz run taki, że muszę umawiać w odstępach po 10 minut. &lt;br /&gt;A jakie fochy, miny itd.- co mówiąc szczerze przestało mnie ruszać. &lt;br /&gt;- dlaczego stawia mi pan trójkę?&lt;br /&gt;- bo nie było pani na 2 zajęciach, a w moich kryteriach zaliczenia jest napisane jak byk, że dwie nieobecności bez usprawiedliwienia to ocena dostateczna!&lt;br /&gt;-ale ja byłam chora!&lt;br /&gt;-dlatego dostaje pani trzy!&lt;br /&gt;-ale mam prawo być chora!&lt;br /&gt;-pani koleżanka Kowalska też była chora i przyszła i zdała u mnie nieobecności!&lt;br /&gt;-to ja też mam zdawać!!!!&lt;br /&gt;Załamanie totalne.&lt;br /&gt;Inna delikwent.&lt;br /&gt;-dlaczego mam nie zaliczona pracę?&lt;br /&gt;-napisałem panu w mailu, że w 80 procentach zerżnięta z chomika!&lt;br /&gt;-ale ja sam pisałem…..&lt;br /&gt;-za pomocą kopiuj i wklej!?&lt;br /&gt;-wszyscy tak robią!&lt;br /&gt;-chciałby pan, aby całe studia medyczne studenci np. laryngologie, chirurgie zaliczali kopiuj plus wklej. Poszedłby pan do takiego lekarza, który wszystkie przedmioty zaliczył za pomocą prac kontrolnych na operację??&lt;br /&gt;-no ale to nie medycyna, to pedagogika….&lt;br /&gt;Tutaj załamałem się totalnie, bo że ktoś studiuje pedagogikę to już upoważnia go do spisywania?&lt;br /&gt;Jutro mam kolejne zaliczenia, w tym pierwszy semestr licencjatu. 7 osób się nie pokazywało, poza pierwszymi zajęciami, ustaleniem tematu, literatury i tytułów podrozdziałów- nie ma nic. &lt;br /&gt;Jako że długa droga jutro przede mną, wyłączam komputer, ale jeszcze zerkam w pocztę. Rzutem na taśmę 5 osób „coś” przysyła. Nawet nie będę tego czytał, jutro będzie przekonywanie mnie, że oni „coś” napisali i do mnie wysłali.&lt;br /&gt;Czasami mam ochotę mordować.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-5986187795292119873?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/5986187795292119873/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2012/01/prawie-sesja.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/5986187795292119873'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/5986187795292119873'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2012/01/prawie-sesja.html' title='Prawie sesja'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-eSmaDRsmtA4/TxXJSicgV0I/AAAAAAAAA3c/2RwIodgvMHs/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-2469277239714613918</id><published>2012-01-16T04:51:00.001-08:00</published><updated>2012-01-16T04:57:32.801-08:00</updated><title type='text'>Dziwni ludzie nauki</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-YdN6o0BaD94/TxQdUtsouPI/AAAAAAAAA3Q/KhFTfGs-aeo/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 149px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-YdN6o0BaD94/TxQdUtsouPI/AAAAAAAAA3Q/KhFTfGs-aeo/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698211670231922930" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj kilka słów o osobach „działających" w nauce, ale z korzeniami gdzie indziej. &lt;br /&gt;Rzecz dzieje się rzecz jasna na uczelniach pedagogicznych, zarówno publicznych jak i niepublicznych. &lt;br /&gt;Słyszę bowiem taką historię: mamy u siebie zatrudnionego pewnego doktora, ale on jakiś taki dziwny jest.&lt;br /&gt;- jak to dziwny, pytam się?&lt;br /&gt;- wiesz, ma takie zachowania w stosunku do koleżanek i kolegów, jak i do studentów, jakby z choinki się urwał!&lt;br /&gt;Tu mnie zaciekawił, podpytuję, kto zacz i co robi?&lt;br /&gt;Otóż każe studentom przed zajęciami robić „zbiórki”, odliczać po kolei, przy odpowiedzi stawać na baczność. &lt;br /&gt;Zaintrygowani pracownicy „sprawdzili” człowieka, okazało się, że jest byłem zawodowym wojskowym, zrobił doktorat z wojskowości, ale ukończył pedagogiczne studia podyplomowe i inne dodatkowe sprawy, tak więc ma uprawnienia do nauczania w pedagogicznej uczelni. &lt;br /&gt;Są i doktorzy habilitowani po uczelniach katolickich. Prace pisane z „życia i działalności Jana Pawła II”, ale pomijam takie sprawy. &lt;br /&gt;Uczelnie cierpią na braki kadrowe w zakresie habilitowanych, więc, zatrudniają różne osoby, byle „tytuł” był. Więc jak słyszę, jedna pani profesor wiele w swoich wykładach miejsca poświęca metodom „naturalnego poczęcia”, kalendarzykom małżeńskim itd., odpytuje z tego (a wykłady z dydaktyki, pedagogiki, z teorii wychowania). Pal to sześć, może i niektórym nieświadomym studentkom się to przyda, ale każdy odrębny głos w tej sprawie traktuje jak obelgę, pamięta kto „głosił herezję”, mści się na egzaminach itd. To już jest zamach na wolność przekonań. Nadto uwagi polityczne o rządzących, głoszenie teorii spiskowych. To już nieco zbyt wiele. &lt;br /&gt;Gdzieś tam w Polsce jest i pewna pani profesor z dyscypliny, do której pedagogika niezbyt się przyznaje, nie podam jakiej, aby nie została „namierzona”.&lt;br /&gt;Ta osoba nie ma szczęścia do doktorantów. Co jaki się jej trafi, odpada już albo na poziomie pierwszej recenzji, albo na poziomie otwarcia przewodu. Oczywiście jednego doktoranta ta pani ma, bez tego nie zostałaby profesorem, ale to był doktorant „podrzucony” jej przez kogoś z instytutu, który prace miał już ukończoną. &lt;br /&gt;Ta pani profesor każdą osobę, która w jej opinii szkodzi „jej” poprzez krzywdę dla jej doktorantów, stara się zwalczać wszelkimi sposobami. Jak cały wydział głosuje za otwarciem przewodu doktorskiego jakiegoś nie jej doktoranta- ona jest „przeciw”, bo ten profesor (promotor) miał kiedyś krytyczne uwagi wobec jej doktorantki. &lt;br /&gt;A znajomy zaśmiewając się serdecznie mówi:&lt;br /&gt;-wyobraź sobie zdziwienie recenzenta doktoratu od tej profesor „xxx”, gdzie nie ma metodologii, a praca jest badawcza? &lt;br /&gt;-jak to nie było metodologii, dziwię się?&lt;br /&gt;-no właśnie, kolega recenzent myślał, że może ten rozdział metodologiczny nie wydrukował się, ale okazało się, że tak ma być. Nadto jak poczytał pracę, to omal nie zemdlał. &lt;br /&gt;Na koniec stwierdził, jakby ona (profesor) skończyła normalną pedagogikę, to wiedziałaby jak się pisze prace.&lt;br /&gt;Ale przecież ma magistrantów na pewno, dziwię się, jak oni piszą swoje prace?&lt;br /&gt;Ha, ha, ha, zaśmiał się znajomy. W tej publicznej uczelni gdzie ona pracowałą- nie prowadzi seminariów, po pierwszym seminarium odebrano jej je. Ma kilka wykładów i coś tam jej jeszcze dali, ale nie seminaria, ma tylko etat, nie ma nadgodzin.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-2469277239714613918?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/2469277239714613918/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2012/01/dziwni-ludzie-nauki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/2469277239714613918'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/2469277239714613918'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2012/01/dziwni-ludzie-nauki.html' title='Dziwni ludzie nauki'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-YdN6o0BaD94/TxQdUtsouPI/AAAAAAAAA3Q/KhFTfGs-aeo/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-3936941146426566570</id><published>2012-01-13T09:47:00.001-08:00</published><updated>2012-01-13T09:47:49.918-08:00</updated><title type='text'>Wybór dyrektora szkoły- złe prawo i nieprawidłowości</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Njy7XeRynYA/TxBuOscc-FI/AAAAAAAAA3E/BY1fbg97JGo/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 148px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-Njy7XeRynYA/TxBuOscc-FI/AAAAAAAAA3E/BY1fbg97JGo/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5697174727351400530" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wielokrotnie w wielu publikacjach pisałem o niedobrym prawie, jeżeli chodzi o konkursy na „dyrektora szkoły”. Te wybory wcale nie dają uczciwej możliwości, aby ktoś, kto ma pomysł na szkołę- wygrał ten konkurs. &lt;br /&gt;W takich konkursach zazwyczaj przed, jest cicha dyskusja pomiędzy organem sprawującym nadzór i przedstawicielami gminy-, na kogo głosować. Liczba głosów tych dwóch gremiów daje  wygraną temu, kto ma wygrać.&lt;br /&gt;I tak dyrektorem najczęściej zostaje mierny- ale za to wierny gminie. &lt;br /&gt;Kuratorium też ma spokój, bo nie musi potem łagodzić konfliktów na linii gmina- dyrektor szkoły. &lt;br /&gt;A znałem takie przypadki, gdzie wygrywał nie ten co miał wygrać, potem była szarpanina i odwoływanie najczęściej dyscyplinarne przez wójta czy burmistrza dyrektora, powoływanie w skandalu nowego i medialny show z tej przyczyny.&lt;br /&gt;I jak opisywano w 2011 roku we wrześniu, w dwóch placówkach siłą, na oczach dzieci i rodziców wyprowadzano „starych i odwołanych” dyrektorów, by „nowy” mógł wejść do gabinetu. &lt;br /&gt;Takich spraw w swojej karierze nauczycielskiej i dyrektorskiej znam całkiem sporo. &lt;br /&gt;Zmieniono też inne prawo w sprawie regulaminu konkursu na stanowisko dyrektora publicznej szkoły lub publicznej placówki oraz trybu pracy komisji konkursowej (Dz.U. nr 254, poz. 1525). Nowe przepisy weszły w życie w sobotę (10 grudnia 2011 r.).&lt;br /&gt;Czego te przepisy zmienione dotyczą?&lt;br /&gt;Złagodzenie przepisów pozwoli na uczestniczenie w konkursach osobom, przeciw którym toczy się postępowanie o zniesławienie. To ukróci sytuacje, w których w taki nieczysty sposób jeden kandydat blokował udział drugiego.&lt;br /&gt;Czyli mam konkurs i mam kontrkandydata, mocnego, którego się obawiam. Więc sam, albo poprzez podstawione osoby „zakłada” się sprawę w sądzie takiej osobie. Wiadomo jak sądy pracują i ile trwa rozpatrzenie takich spraw. &lt;br /&gt;A sprawa może być o cokolwiek, np. o zniesławienie, o „otarcie samochodu” i ucieczkę, o pomówienie, o przeprosiny- takie sprawy z mojej wiedzy najczęściej były zakładane. &lt;br /&gt;I taka osoba, wobec której „toczyło” się postępowanie, nie mogła stawać w konkursie na dyrektora szkoły.&lt;br /&gt;Z mojego „dawnego podwórka” oświatowego pamiętam 5 takich spraw, ze słyszenia było to ponad 10- w bliskiej  mi okolicy. &lt;br /&gt;Wybór dyrektora- to temat rzeka. &lt;br /&gt;Ja gmina nie chce wyborów, bo ma konkretnego kandydata, na którego nie zgadza się np. kuratorium (takie przypadki, choć rzadko, też się zdarzają), to robi mały „myk”.&lt;br /&gt;Odwołuje konkurs w dniu rozstrzygnięcia bez podani powodu (taki punkt jest w regulaminie konkursów), potem powołuje bez konkursu na np. rok czy dwa lata wskazaną osobę. Potem jej przedłuża to powołanie. &lt;br /&gt;Taki dyrektor nie musi mieć ukończonych studiów z zarządzania oświatą (normalnie na konkursie wymaganych i w prawie zapisanych), jest wierny gminie spełnia każde polecenie.&lt;br /&gt;Kiedy to się skończy, ktoś zmieni prawo, lub zastosuje zasady, jakie od dobrych 10 lat postuluję.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-3936941146426566570?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/3936941146426566570/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2012/01/wybor-dyrektora-szkoy-ze-prawo-i.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/3936941146426566570'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/3936941146426566570'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2012/01/wybor-dyrektora-szkoy-ze-prawo-i.html' title='Wybór dyrektora szkoły- złe prawo i nieprawidłowości'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-Njy7XeRynYA/TxBuOscc-FI/AAAAAAAAA3E/BY1fbg97JGo/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-2369932164310025562</id><published>2012-01-11T15:58:00.000-08:00</published><updated>2012-01-11T15:59:11.993-08:00</updated><title type='text'>Małe szkoły</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-9r4sBb6XrUQ/Tw4iQr2jSaI/AAAAAAAAA24/4rcgivTrifU/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-9r4sBb6XrUQ/Tw4iQr2jSaI/AAAAAAAAA24/4rcgivTrifU/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5696528248715037090" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;akby na to nie patrzeć, małe szkoły stają się coraz bardziej takimi rezerwatami, o których można gdzieś tam jeszcze usłyszeć lub przeczytać. Reforma wymusiła ich likwidację, w zamian oferując molochy strzeżone przez nową formację ochroniarzy i monitoring kamerami przemysłowymi. &lt;br /&gt;Dzieci ściśnięte na niewielkiej przestrzeni jak sardynki w puszce stają się wobec siebie agresywne, o czym możemy się przekonać prawie codziennie w relacjach medialnych i prasowych. I mimo zaanga-żowania uczonych i autorytetów, oraz deklaracji polityków- niewiele w tej materii można zrobić, a problemy jak śniegowa kula będą coraz bardziej narastać. Te problemy mają dwojaką naturę: agresję uczniów wobec uczniów, oraz przemoc skierowaną na nauczyciela. &lt;br /&gt;Jeszcze kilkanaście lat temu nie do pomyślenia byłby fakt, aby uczeń odezwał się w sposób niecenzu-ralny do nauczyciela, lub też groził mu, czy podnosił głos. Teraz takie zachowania zaczynają być nor-mą, a sami pedagodzy nie za bardzo wiedzą jak im sprostać. Niekiedy najzwyczajniej w świecie udają, że nic nie widzą, nic nie słyszą- odwracają głowy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Małe szkoły miały swój urok i klimat. Przede wszystkim uczeń nie czuł się w nich anonimowy. Znał wszystkie koleżanki i kolegów ze szkoły i nauczycieli. Wiedział gdzie jest pokój nauczycielski, że może się tam udać i nie zostanie wyproszony. Każdy problem jaki się tylko pojawił w stosunkach z  innymi uczniami klasy był wychwytywany przez wychowawców i neutralizowany. Ponadto w takich szkołach prawie nie istnieją problemy wychowawcze, jakże często występujące w dużych miejskich placówkach. Nie ma potrzeby monitorowania szkoły przez wynajętych ochroniarzy i zainstalowywanie kamer.  Dzieci są wyciszone i jest mniej przejawów agresji.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-2369932164310025562?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/2369932164310025562/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2012/01/mae-szkoy.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/2369932164310025562'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/2369932164310025562'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2012/01/mae-szkoy.html' title='Małe szkoły'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-9r4sBb6XrUQ/Tw4iQr2jSaI/AAAAAAAAA24/4rcgivTrifU/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-7181837499698153903</id><published>2012-01-10T07:41:00.001-08:00</published><updated>2012-01-10T07:41:38.263-08:00</updated><title type='text'>Dydaktyka na uczelni wyższej</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-N0eXh78p5jU/TwxcKaA8RGI/AAAAAAAAA2s/ZzSPLiR8eOI/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 74px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-N0eXh78p5jU/TwxcKaA8RGI/AAAAAAAAA2s/ZzSPLiR8eOI/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5696028962568553570" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To dzieje się zarówno na uczelniach publicznych jak i niepublicznych. Jest dajmy na to pracownik naukowy, który specjalizuje się w powiedzmy dydaktyce ogólnej. No, kiedyś prowadził teorię wychowania, teraz ze względu na potrzeby: dydaktykę ogólną.&lt;br /&gt;Publikuje niewiele, ale poszedł w jakieś dziwne kierunki, można powiedzieć ezoteryczne, kosmos i te sprawy. &lt;br /&gt;Ale uczy studentów zarówno pedagogiki mediów, metodyki pracy opiekuńczej, metodyki pedagogiki przedszkolnej i co mu tam jeszcze dołożą. &lt;br /&gt;Jak jedna z koleżanek wzięła urlop zdrowotny- to uczył i rok historii oświaty. &lt;br /&gt;Ani z wykształcenia nie jest specjalistą do żadnego z nauczanych przedmiotów, no może za wyjątkiem dydaktyki. &lt;br /&gt;Ani nie pisze w żadnym zakresie w nauczanych przedmiotach.&lt;br /&gt;Zatem czy jest specjalistą od „wszystkiego”?&lt;br /&gt;To dość częste na uczelniach, że uczą osoby bez kompetencji do danego przedmiotu. &lt;br /&gt;Teoretycznie jest obowiązek uczenia przez specjalistów albo z wykształcenia, albo z „zasiedzenia” widocznego w publikacjach- jednak często jest to fikcją. &lt;br /&gt;Z drugiej strony, gdyby rygorystycznie przestrzegać tych wymogów, to wiele uczelni musiałaby zatrudnić specjalistów, część osób zwolnić.&lt;br /&gt;To akurat spotkało mnie, bo nowa uczelnia, na której pracuję, miała PAKĘ i niestety po jej wizycie musiała zwolnić kilka osób i „na gwałt” szukać osób z kompetencjami- czyli i między innymi mą skromną osobę. &lt;br /&gt;A jak mnie sprawdzano na Nauce Polskiej, czy się nadaję!&lt;br /&gt;Na szczęście się nadawałem. &lt;br /&gt;Nauczanie przez doktorantów przedmiotów od Sasa do Lasa- to inny aspekt. Jak mi opowiadano, jeden doktorat uczył w I roku swoich studiów doktoranckich 11 przedmiotów w wymiarze ponad 150 godzin (reszta ponad limit jest płatna, ale nisko, więc uczelniom publicznym opłaca się „orać” doktorantami). &lt;br /&gt;Jak taka „nauka” i przekazywana wiedza ma się do potrzeb i nabywania umiejętności przez studentów? &lt;br /&gt;Wolę o tym nawet nie pisać!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-7181837499698153903?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/7181837499698153903/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2012/01/dydaktyka-na-uczelni-wyzszej.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/7181837499698153903'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/7181837499698153903'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2012/01/dydaktyka-na-uczelni-wyzszej.html' title='Dydaktyka na uczelni wyższej'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-N0eXh78p5jU/TwxcKaA8RGI/AAAAAAAAA2s/ZzSPLiR8eOI/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-8437917371930303729</id><published>2012-01-09T01:53:00.001-08:00</published><updated>2012-01-09T01:53:53.810-08:00</updated><title type='text'>Tak na smutno</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-1fi--skbZA4/Twq5KlrUueI/AAAAAAAAA2g/McIfu0W-2j4/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-1fi--skbZA4/Twq5KlrUueI/AAAAAAAAA2g/McIfu0W-2j4/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5695568270327069154" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kot, który od ponad 18 lat umilał wszystkim życie, stał się pełnoprawnym członkiem rodziny- odszedł na kocie Pola Elizejskie, by wśród rumianków brykać i dokazywać. &lt;br /&gt;Wiele wspomnień, wzruszeń, zdjęć i chwil.&lt;br /&gt;Z wszystkimi się pożegnał.&lt;br /&gt;Ktoś powie, to tylko zwierzę, kot.&lt;br /&gt;Dla mnie akurat i dla bliskich ktoś więcej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-8437917371930303729?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/8437917371930303729/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2012/01/tak-na-smutno.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/8437917371930303729'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/8437917371930303729'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2012/01/tak-na-smutno.html' title='Tak na smutno'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-1fi--skbZA4/Twq5KlrUueI/AAAAAAAAA2g/McIfu0W-2j4/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-7870128983397533081</id><published>2012-01-07T10:45:00.000-08:00</published><updated>2012-01-07T10:47:32.198-08:00</updated><title type='text'>Generalnie o habilitacji i dlaczego wybierana jest Słowacja czy Czechy</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-BCd9aCKzv-o/TwiS8MEi9WI/AAAAAAAAA2U/w9TaK-9BT0Y/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 155px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-BCd9aCKzv-o/TwiS8MEi9WI/AAAAAAAAA2U/w9TaK-9BT0Y/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5694963291540092258" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na ilość pracy nie narzekam, brakuje godzin po prostu, ale to teraz taki czas płodozmianu, kiedy przychodzi czas „żniw” i trzeba wszystkie ręce na pokład. &lt;br /&gt;Mam już monografię do ostatecznych dłubań, idzie w tym kierunku ku dobremu.&lt;br /&gt;A teraz trochę o pewnych patologiach w nauce, w szkołach publicznych. &lt;br /&gt;Bo to co się dzieje w szkolnictwie publicznym- niestety wpływa na to, że osoby przed habilitacją decydują się na ten krok poza Polską. &lt;br /&gt;Nie dlatego, że Słowacja czy Czechy leżą blisko i język jest podobny, ale dlatego, że uważnie obserwują polskie piekiełko w tym zakresie. &lt;br /&gt;Niedawno na sąsiednim blogu anonimowy napisał tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Czy jest w Polsce możliwe, aby jeden kolega drugiemu koledze recenzował prace (doktorskie, habilitacyjne, wydawnicze)?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy jest w Polse mozliwe by habilitację uzyskiwali Ci, któzy mają układy, znają dobre nazwiska, cytują kogo trzeba, mają poparcie osób "znaczących"?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy jest w Polsce mozliwe by młody naukowiec o nieznanym nazwisku dostał się do renomowanego czasopisma punktowanego, podczas gdy do planowanego numeru już od dawna obstawieni są tzw. giganci nauki - (wciąz te same nazwiska)?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy jest w Polsce możliwe by habilitacji nie zrobiły za pierwszym podejściem młode żony znanych profesorów?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy jest w Polsce mozliwe, by ktoś z obecnie panujących profesorów spełniał kryteria, których wg nowej ustawy żąda się od habilitantów, ba nawet doktorantów (np. znajomość języka, nie kazdy profesor przeciez jest w tym taki biegły)?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy jest w Polsce możliwe uprawnianie nauki bez układów, znajomości i tzw. politycznej poprawności?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze parę pytań się nasuwa, ale szkoda słów.... Habilitacja uzyskana w Polsce nie zawsze jest taka czysta i uczciwa, a coraz częściej wręcz przeciwnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Link do blogu:&lt;br /&gt;http://sliwerski-pedagog.blogspot.com/2012/01/recepta-na-sukces-habilitacyjny-na.html#comment-form&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można również poczytać Forum Akademickie (FA) Marka Wrońskiego&lt;br /&gt;http://forumakademickie.pl/publicystyka/nauka/z-archiwum-nieuczciwosci-naukowej/ &lt;br /&gt;Tu również opis wielu nieuczciwości w nauce i tupetu tych, co popełnili plagiat. W jednym z wpisów Marek Wroński zabiera głos o tym, jak dostał pocztą list „od żony”, że jej małżonek w złym świetle opisywany zmarł i aby usunąć wszystkie wpisy o nim, bo zmarłych piszemy dobrze, albo wcale. Jakież było zdziwienie, kiedy rzekomo zmarły kilka dni później ożył i jeszcze miał zajęcia. &lt;br /&gt;Teraz kilka słów, o czym rozmawiano w mojej obecności w pewnym gronie pracowników naukowych, w tym i doktorów habilitowanych, oraz kilka moich refleksji.&lt;br /&gt;Byłem kiedyś na pewnej konferencji, gdzie jednym z prelegentów był młody człowiek, pod czterdziestkę, ale już dr hab. &lt;br /&gt;Jego wykład, żenujący zresztą w formie i treści- wywołał głośne dyskusje. Aparatura pojęciowa była przestarzała, fakty podawane rzekomo z badań i konkluzje- nie miały miejsca. Wszak siedzieli tam specjaliści. Potem okazało się, że habilitacje pan zrobił zaraz niedługo po doktoracie za sprawą koneksji rodzinnych. Bo kto odmówi profesorowi X recenzji pozytywnej, kto przeciwstawi się znanemu nazwisku, nawet z komisjo centralnej, kiedy podopieczny się broni? Mówiono mi, że ta sprawa w kręgach tamtej uczelni publicznej była głośna, w sensie negatywnym, więc tutaj ponownie to poruszono. &lt;br /&gt;Generalnie, wystąpienie tego młodego dr hab. wywołało wielki niesmak. Jak ta osoba może uczyć, jeśli sama nic nie umie?&lt;br /&gt;Pewien profesor ma „nową” żonę. Młoda, atrakcyjna. Doktorat robi w ekspresowym tempie, potem pojawia się jako współautor w paru pracach z profesorem, potem dziwnym trafem pisze publikacje ze specjalności swego męża i ….. startuje w procedurze habilitacyjnej. Oczywiście przechodzi ją bez żadnych problemów. &lt;br /&gt;Znam dwa przypadki wymuszeń, kiedy aby mieć habilitowanego na uczelni publicznej w ramach transakcji wiązanej dostaje się córkę, syna, protegowanego. Niekiedy mają inne nazwiska (po mężu), ale wszyscy wiedzą co i jak. I takie osoby od razu zaczynają „bujne” życie naukowe, widać, że habilitacja będzie tuż, tuż. &lt;br /&gt;W dwóch konkursach gdzie startowałem, a wyznacznikiem była ilość publikacji i rozwój naukowy, wygrywały osoby bez ani jednej publikacji, za to młode i atrakcyjne. Nie chodzi tu o moją skromną osobę, ale w tych konkursach startowały i wartościowe osoby, na pewno lepsze od tych pań, co wygrały. Ale za to te panie były jak mówiono: paniami do towarzystwa, nowymi partnerkami życiowymi. &lt;br /&gt;Znajomy mówił mi, jak w trakcie dyskusji między dwoma paniami z komisji, które były na obronie habilitacyjnej, która przeszła, w kuluarach szeptem obgadywały dwie kolejne obrony. Szept było słychać. I co dowiedział się mój znajomy, który nie stał ze szklanka przy ścianie? &lt;br /&gt;Ano to, że już ustalono, że jedna osoba nie obroni habilitacji, bo jest od takiego to a takiego profesora. Druga osoba też została naznaczona negatywnie. &lt;br /&gt;Mój znajomy z niecierpliwością czekał na wyniki tych obron, sądząc, że może ze słuchem coś u niego nie tak. &lt;br /&gt;Okazało się jednak, że te dwie habilitacje padły!!&lt;br /&gt;Znajoma z nowej pracy opowiadała mi (może być postrzegana, jako bardzo atrakcyjna osoba), jak dostawała od recenzenta niedwuznaczne smsy o 3 nad ranem, pełne zboczonych propozycji i zawoalowanych insynuacji seksualnych. Bała się, że jak to ujawni, to będzie miała przechlapane. Jedna kobieta, która wcześniej próbowała o tym powiedzieć publicznie, została zniszczona w tej uczelni, musiała przenosić się gdzie indziej, a znany na Polskę profesor wszędzie rzucał jej kłody pod nogi. Ze łzami mi to kiedyś opowiadała, ma nawet świadków- ale nikt nie odważy się publicznie zeznawać. Dlatego ta moja koleżanka dała sobie spokój, bo jak powiedziała, nawet gdyby uległa, to i tak nie ma pewności, co ja spotkałoby potem. &lt;br /&gt;O wzajemnych animozjach pomiędzy naukowcami, lub odwrotnie, kiedy jeden pracuje u drugiego na uczelni i wzajemnie świadczą sobie usługi recenzowania, dzielenia posady i na prywatnej i na publicznej- można by tomy pisać. &lt;br /&gt;Dlatego bardzo wielu nie mając za sobą nikogo, żadnego profesora, albo wiedząc, że ich mistrz jest w konflikcie z innymi- od razu startuje na Słowację. &lt;br /&gt;Tak, Słowacja wynika z wyboru.&lt;br /&gt;Oczywiście są i przeczący tym zasadom, to powinno się równie mocno piętnować.&lt;br /&gt;Ale generalnie z moich wrażeń i słuchania tego co mówią inni- boją się w Polsce nieprzychylności, niesprawiedliwości. &lt;br /&gt;No i obserwują. &lt;br /&gt;Jak widzą kolejna „lewą” habilitację, kolejne padnięcie, które nie jest merytoryczne tylko wynikiem zakulisowych ciągań za sznurki- po ludzku mają dość.&lt;br /&gt;Będę jeszcze wracał do tego tematu. Zbyt obszerny tekst by wyszedł, gdybym naraz napisał wszystko.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-7870128983397533081?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/7870128983397533081/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2012/01/generalnie-o-habilitacji-i-dlaczego.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/7870128983397533081'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/7870128983397533081'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2012/01/generalnie-o-habilitacji-i-dlaczego.html' title='Generalnie o habilitacji i dlaczego wybierana jest Słowacja czy Czechy'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-BCd9aCKzv-o/TwiS8MEi9WI/AAAAAAAAA2U/w9TaK-9BT0Y/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-2030014386642826867</id><published>2012-01-05T11:42:00.000-08:00</published><updated>2012-01-05T11:43:41.398-08:00</updated><title type='text'>Końcówka semestru</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-l0UUH7jOnOM/TwX9KBXY_BI/AAAAAAAAA2I/zjcpyB0Yv3I/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 151px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-l0UUH7jOnOM/TwX9KBXY_BI/AAAAAAAAA2I/zjcpyB0Yv3I/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5694235652486921234" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Byłem jakiś czas temu na konferencji, a że wielu znajomych tam było, to i mieliśmy czas pewnego wieczoru usiąść i porozmawiać sobie na różne tematy. &lt;br /&gt;W pewnym momencie zapadła cisza, a jeden znajomy rzucił w przestrzeń:&lt;br /&gt;- słuchajcie, mam syna. Skończył studia, pracuje, ma mieszkanie, ma 26 lat. Nie ma ktoś z Was córki na wydaniu? Porządny chłopak, tylko taki fajtłapa do kobiet.&lt;br /&gt;O dziwo towarzystwo ożywiło się, padły dwa imiona i co dziewczyny maja skończone, jakie studia itd. Kontakt został nawiązany, z jakim skutkiem- nie wiadomo, nie pytam. &lt;br /&gt;To tak na marginesie, bo dzisiaj mam ostateczny dzień spływania prac od studentów. 5 styczeń był dniem ostatnim. &lt;br /&gt;I co?&lt;br /&gt;Ano przed 5 stycznia, miałem może z 10 prac, teraz mam ogromny napór na skrzynkę, liczba maili przekroczyła sto! Do rana znając życie jeszcze ze 150 dojdzie prac. &lt;br /&gt;Wydawało mi się, że osoby dorosłe, na pedagogice bywają poważne, zależy im na jakości, a nie na bylejakości i działaniu kopiuj plus wklej. &lt;br /&gt;Ale powinienem się był tego spodziewać. &lt;br /&gt;Nadto dzisiaj miałem w gronie w pracy gorąca dyskusję na temat habilitacji w Polsce i na Słowacji. Jak się uporam z mailami i innymi sprawami- opiszę o czym rozmawialiśmy i jakie kurioza słyszałem.&lt;br /&gt;Moje ramy kwalifikacji (macierz) była ponoć super, ale kosztowało mnie nerwów i pracy. &lt;br /&gt;Kolejny raz na wyjeździe i w noclegu w hotelu budzę się o 4 rani i koniec. Sen nie przychodzi, a rano człowiek jak zombie. Trzeba mi rzucić się na melisę.&lt;br /&gt;Monografia tuż, tuż, w sobotę ostateczne ustalenia i poprawki.&lt;br /&gt;Ukazał się też mój tekst po angielsku, ale usunęli 75% zdjęć, wycięli opisy i konkluzje, z tekstu zostało niewiele- a szkoda.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-2030014386642826867?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/2030014386642826867/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2012/01/koncowka-semestru.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/2030014386642826867'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/2030014386642826867'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2012/01/koncowka-semestru.html' title='Końcówka semestru'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-l0UUH7jOnOM/TwX9KBXY_BI/AAAAAAAAA2I/zjcpyB0Yv3I/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-382252354207749053</id><published>2012-01-03T03:16:00.001-08:00</published><updated>2012-01-03T03:24:46.771-08:00</updated><title type='text'>Spotkania opłatkowe</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-saIfTZy9DIM/TwLjk1s6jrI/AAAAAAAAA18/rvcnKrBxvws/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 157px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-saIfTZy9DIM/TwLjk1s6jrI/AAAAAAAAA18/rvcnKrBxvws/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5693363100979990194" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem zaproszony na tzw. „opłatek wigilijny”. Mam mieszane odczucia, czy na takie spotkanie iść? &lt;br /&gt;Nie znam wielu osób, z niektórymi widuję się w przelocie, inne są zjadliwe i kąśliwe za plecami, a jednej osoby nie lubię z pewnych względów. Mówimy sobie „cześć”, ale tam nawet molekuły między nami nie ma, o chemii jakiejkolwiek nie wspominając. &lt;br /&gt;No i jak jest opłatek, to trzeba się z niektórymi uściskać, złożyć życzenia. Ja w ogóle nie lubię i wstydzę się takich sytuacji. Mogę mówić wykład dla tysiąca osób z biegu, z zaskoczenia, ale życzenia to męka.&lt;br /&gt;No, ale najgorsze, to życzenia z osobami, z którymi niekoniecznie chciałbym sobie cokolwiek życzyć. &lt;br /&gt;Z drugiej strony jak nie pójdę- to nie wiem jak to odbiorą? Że się wywyższam, że aspołeczny jestem, że nie chcę mieć z nimi nic do czynienia? &lt;br /&gt;Tak źle i tak niedobrze.&lt;br /&gt;Pamiętam, jak jeszcze pracując w szkole, raz się „rozpędziłem” na jakąś proszoną mszę z życzeniami dla uczniów i rodziców, byłem dyrektorem wówczas i wychowawcą klasy, więc poszedłem.&lt;br /&gt;Msza się skończyła, przyszła pora na życzenia. &lt;br /&gt;Rozpędziło się do mnie kilkoro rodziców, dwie osoby pijane i śmierdzące alkoholem, a dla mnie obściskiwanie się z życzeniami z facetem, nawet „cmoki” w powietrzu, gdzie czuc alkohol to coś obrzydliwego. Kilka mam, w tym trzy obgadujące szkołę i nauczycieli, nie chodzące na zebrania, w konfliktach z innymi rodzicami, które z fałszywym uśmiechem coś człowiekowi życzą, a wiem, że za trzy minuty obgadają za drzwiami kościoła lub nawet w nim. &lt;br /&gt;Brrrrrrr.&lt;br /&gt;Nic na to nie poradzę, że mam takie „coś” i nie lubię tych spotkań. &lt;br /&gt;Chociaż raz byłem na takim spotkaniu, które było baaaardzo miłe. To było spotkanie z kardynałem Gulbinowiczem. Wspaniały człowiek, taktowny, mam nawet jakąś korespondencję z Nim. Nawet jak coś mówił z żartem, to nikt nie odczuwał dyskomfortu. Do jakiegoś wójta czy burmistrza, którego znał powiedział, „oj Wituś, dlaczego Ty rybki nie jesz, rybka dobra na myślenie”. &lt;br /&gt;Tak więc opłatek czeka na mą decyzję. &lt;br /&gt;Dzisiaj zrobiłem sobie „wolne” od prac studentów, zająłem się książką. Piszę i czytam pożyczone z biblioteki periodyki, na razie jestem na 11 stronie jednej. Ale idzie do przodu.&lt;br /&gt;Zygmunt Rewkowski skończony i jego pamiętniki. Ta książka mnie zafascynowała, dawno czegoś tak dobrego, mimo że to książka historyczna pisana przez matematyka nie czytałem. &lt;br /&gt;Od jutra zajęcia i tak będzie non stop do sesji, czyli do 28 lutego.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-382252354207749053?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/382252354207749053/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2012/01/spotkania-opatkowe.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/382252354207749053'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/382252354207749053'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2012/01/spotkania-opatkowe.html' title='Spotkania opłatkowe'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-saIfTZy9DIM/TwLjk1s6jrI/AAAAAAAAA18/rvcnKrBxvws/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-576123182523354964</id><published>2012-01-01T05:01:00.000-08:00</published><updated>2012-01-01T05:02:15.637-08:00</updated><title type='text'>Rozważania w Nowym Roku</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-5QPRoAWG9iA/TwBZILZmTfI/AAAAAAAAA1k/0H0ZV5rM0_k/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 100px; height: 137px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-5QPRoAWG9iA/TwBZILZmTfI/AAAAAAAAA1k/0H0ZV5rM0_k/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5692647926030290418" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ocena szkolna, podejście nauczyciela może zwichnąć karierę każdego człowieka. Czytałem kiedyś taki krótki rys o pisarzu SF Adamie Wiśniewskim-Snergu. Był on bardzo zdolnym fizykiem, ale nie miał zacięcia humanistycznego, konkretnie nie lubił języka polskiego. Na maturze nie zdał tego języka (ortografia lub gramatyka) i nie dostał się na wymarzone studia na wydziale fizyki. &lt;br /&gt;To była jego największa tragedia w życiu. Poszedł do pracy fizycznej, w zasadzie męczył się całe życie, choć jego wiedza pozwalała mu udzielać korepetycji studentom fizyki. &lt;br /&gt;Nie ułożyło mu się życie osobiste, żona odeszła, takie wegetowanie, kiedy nie można robić tego, co się chce robić. W końcu popełnił samobójstwo w młodym wieku, pozostały po nim opowiadania, książka. &lt;br /&gt;Gdyby ten człowiek miał inną nauczycielkę od języka polskiego, inaczej potoczyłyby się jego dalsze losy. &lt;br /&gt;Tak w zasadzie po co mu była wiedza o gramatyce naszego języka, jak w trakcie studiów na fizyce zajmowałby się czym innym? Znalazłby może sens swojego życia i robił to, co całe życie chciał robić.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy okazji życzę wszystkim tu zaglądającym, aby Nowy Rok nie był gorszy od poprzedniego!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-576123182523354964?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/576123182523354964/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2012/01/rozwazania-w-nowym-roku.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/576123182523354964'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/576123182523354964'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2012/01/rozwazania-w-nowym-roku.html' title='Rozważania w Nowym Roku'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-5QPRoAWG9iA/TwBZILZmTfI/AAAAAAAAA1k/0H0ZV5rM0_k/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-1035372275810939224</id><published>2011-12-29T15:58:00.001-08:00</published><updated>2011-12-29T15:58:56.702-08:00</updated><title type='text'>Rudolf czerwononosy i pedagogika</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-0iLnx1f_6pc/Tvz-uRKHkEI/AAAAAAAAA1Y/nfDtYkwZZwU/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-0iLnx1f_6pc/Tvz-uRKHkEI/AAAAAAAAA1Y/nfDtYkwZZwU/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5691704099922743362" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego pedagogika jest ważna? Takie pytania czasami zadają mi studenci, osoby spoza tej dziedziny wiedzy.&lt;br /&gt;Od jakiegoś czasu odpowiadam pewną historyjkę, autentyczną.&lt;br /&gt;Do pewnej instytucji z dziećmi wynajęto studenta, aby rozdał dzieciakom prezenty jako Mikołaj, miał być w odpowiednim ubraniu, prezenty były przygotowane, sala udekorowana, rodzice z kamerami i aparatami. &lt;br /&gt;Student zarabiał jako Mikołaj, ale nie był to student z nauk humanistycznych, tylko z politechniki. &lt;br /&gt;Wszedł do sali, tam emocje sięgające zenitu, wszystkie oczy wpatrzone w niego i ogromny worek z prezentami.&lt;br /&gt;Ale jedno rezolutne dziecko zapytało: &lt;br /&gt;- a gdzie jest Rudolf?&lt;br /&gt;- jaki Rudolf, zagrzmiał Mikołaj?&lt;br /&gt;- no jak to jaki, renifer z czerwonym nosem….&lt;br /&gt;- nie ma!&lt;br /&gt;- a gdzie jest?&lt;br /&gt;- zdechł, zakończył sprawę student!&lt;br /&gt;No i poszedł ogromny szloch po dzieciach, bo dla Rudolfa miały też prezent…..&lt;br /&gt;Tak więc pedagogika czasami jest potrzebna, nieprawdaż!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-1035372275810939224?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/1035372275810939224/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/12/rudolf-czerwononosy-i-pedagogika.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/1035372275810939224'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/1035372275810939224'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/12/rudolf-czerwononosy-i-pedagogika.html' title='Rudolf czerwononosy i pedagogika'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-0iLnx1f_6pc/Tvz-uRKHkEI/AAAAAAAAA1Y/nfDtYkwZZwU/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-7871376340420749718</id><published>2011-12-27T08:53:00.001-08:00</published><updated>2011-12-27T08:54:24.118-08:00</updated><title type='text'>Praca naukowa</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-NyNldxljlSo/Tvn4C6NTzYI/AAAAAAAAA1A/nw6yY-XFNVA/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 133px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-NyNldxljlSo/Tvn4C6NTzYI/AAAAAAAAA1A/nw6yY-XFNVA/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5690852333027839362" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj trochę statystyki. &lt;br /&gt;Posprawdzałem  kilkanaście prac zaliczeniowych w ramach wykładów- na 11 sztuk tylko 2 samodzielne, reszta zerżnięta. &lt;br /&gt;Dzisiaj to także kilkanaście prac licencjackich i magisterskich w tym jedna około 98 stron, naczytałem się solidnie, aż mi w głowie buzuje. &lt;br /&gt;Ponadto multum zapytań, co mam zrobić, bo nie byłam…., nie byłem……, chciałbym/ chciałabym poprawić ocenę, bo stypendium, kilka próśb o literaturę, o terminy i zakres na odpytywania, bo różnice programowe, bo…….&lt;br /&gt;W jednej uczelni 580 wpisów zaliczeniowych plus 280 prac do sprawdzenia plus dla 280 osób egzamin: plus to wpisać, plus ewentualna sesja poprawkowa.&lt;br /&gt;Ponadto będzie jeszcze; trzy egzaminy ustne dla około setki osób, lekko licząc 400 wpisów z ocenami itd. &lt;br /&gt;Krajowe ramy kwalifikacji nie ruszone, moja nowa książka poza wyrwanym jednym dniem w grudniu gdzie naskrobałem 4 strony- nawet nie tknięta. &lt;br /&gt;Te ramy kwalifikacji to dla mnie zmora, zabierze to mnóstwo czasu i niepotrzebnej dłubaniny, dlaczego mnie w to wrobili?&lt;br /&gt; Trzeba będzie dać głupoty powypełniane, całkowicie schrzanione- wtedy powiedzą, on się do tego nie nadaje i dadzą człowiekowi spokój. Odnoszę wrażenie, że wiele osób w taki sposób podchodzi do życia i całkiem tym sposobem sobie radzi, nic im nie dają, niczym ich ni obciążają. Pora na mnie.&lt;br /&gt;Szykują się 2 konferencje, jedna za ponad 400zł, druga „tylko” 350. Wszędzie bez dojazdów, same ceny konferencji. Ta jedna to ważna, więc wyłożę pieniądze, w tym roku pojadę na 2- góra trzy, bo jak monografia się ukaże, to może być ich mniej.&lt;br /&gt;Poza tym, skąd ma człowiek na to brać pieniądze?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-7871376340420749718?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/7871376340420749718/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/12/praca-naukowa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/7871376340420749718'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/7871376340420749718'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/12/praca-naukowa.html' title='Praca naukowa'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-NyNldxljlSo/Tvn4C6NTzYI/AAAAAAAAA1A/nw6yY-XFNVA/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-5236805084454027720</id><published>2011-12-25T08:58:00.000-08:00</published><updated>2011-12-25T08:59:18.607-08:00</updated><title type='text'>Pierwszy dzień świąt</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-M5T4_jWlNXA/TvdWXyt30FI/AAAAAAAAA00/H6pjWPnbryc/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 199px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-M5T4_jWlNXA/TvdWXyt30FI/AAAAAAAAA00/H6pjWPnbryc/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5690111620957065298" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak co roku obiecuję sobie: nigdy więcej wysyłanych życzeń, ani mailem, ani tradycyjną pocztą, bo inni „nie poczuwają się” lub też stosują zasadę na Re: z dopiskiem „dziękuję za życzenia, ja również życzę Ci….”.&lt;br /&gt;Najbardziej mnie wkurza w życzeniach sieciowych, jak dostaję maila „do wszystkich”, z listą mailingową znajomych tego, co do mnie pisze i do jeszcze kilkudziesięciu osób, czyli tych, których ma w kontaktach.&lt;br /&gt;Są i inne kwiatki, a mianowicie widzę maila z życzeniami do mnie od powiedzmy Nowaka, ale nie wykasował, że ten obrazek i te życzenia dostał od np. „Dziuni”, bo pisze od „Dziuni do Nowak”, a Nowak wysyła do mnie. &lt;br /&gt;Ja do każdego, jeżeli już piszę, to pisze imiennie, z własnymi życzeniami lub własnym wierszem, dobieram grafikę itd. Staram się.&lt;br /&gt;Kartki z „gotowcami” i dopisanym, kto podpisuje. Lepiej takiej kartki w ogóle nie wysyłać. &lt;br /&gt;Ale dostaję też i „normalne” życzenia. &lt;br /&gt;No i smsy. Dwa były z innym podpisem niż numer, z jakiego dostałem. Po prostu ktoś komuś przysłał życzenia, a ten ktoś dał opcję: wyślij dalej i nawet imienia nie zmienił. &lt;br /&gt;Przykre.&lt;br /&gt;Ale chyba wielu tak ma.&lt;br /&gt;W tym roku ulepiłem kilka uszek, sprzątałem, zmywałem, nakrywałem itd. Zawsze robię więcej, ale pracowałem do 23 grudnia, niestety. Okna umyłem ju w listopadzie, więc było mniej pracy. &lt;br /&gt;Nadto przez pogodę reumatyzm bardziej dokucza. &lt;br /&gt;No i studenci.&lt;br /&gt;Nie to, abym jakoś się obruszał specjalnie, ale w Wigilię i dzisiaj doszło ileś prac do sprawdzenia.  I tak nie goni ich czas (akurat tych co podesłali), ale bez przesady, w święta nie będę sprawdzał, choć pewnie jutro lub pojutrze siądę do krajowych ram kwalifikacji, bo mnie w nie wrobiono, a na razie nie mam na ten temat zielonego pojęcia. &lt;br /&gt;No i kot zachorował, z 4 kilo kota zrobiło się niecałe 2 kilo. Na ludzkie to on ma około sto lat, więc chyba czas jego świeczki się zbliża. Szkoda.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-5236805084454027720?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/5236805084454027720/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/12/pierwszy-dzien-swiat.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/5236805084454027720'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/5236805084454027720'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/12/pierwszy-dzien-swiat.html' title='Pierwszy dzień świąt'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-M5T4_jWlNXA/TvdWXyt30FI/AAAAAAAAA00/H6pjWPnbryc/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-4388142917660595920</id><published>2011-12-23T03:52:00.001-08:00</published><updated>2011-12-23T03:53:13.983-08:00</updated><title type='text'>Świątecznie</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-HIthS9UNm_E/TvRrfquFUFI/AAAAAAAAA0o/yPlCM-WeFq4/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 161px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-HIthS9UNm_E/TvRrfquFUFI/AAAAAAAAA0o/yPlCM-WeFq4/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5689290421063471186" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Czarodziejskich chwil Ciepłej rodzinnej atmosfery Uśmiechów, zdrówka,&lt;br /&gt;Pyszności na stole, cudownych prezencików Spełnienia marzeń Wyjątkowego&lt;br /&gt;Sylwestra i wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Postaram sie przed Nowym Rokiem jeszcze co napisać&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-4388142917660595920?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/4388142917660595920/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/12/swiatecznie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/4388142917660595920'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/4388142917660595920'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/12/swiatecznie.html' title='Świątecznie'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-HIthS9UNm_E/TvRrfquFUFI/AAAAAAAAA0o/yPlCM-WeFq4/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-9221291972583006643</id><published>2011-12-20T01:57:00.001-08:00</published><updated>2011-12-20T01:58:38.336-08:00</updated><title type='text'>Tak okołoświątecznie</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-kXjuS0cdoMw/TvBcFknmwfI/AAAAAAAAA0c/5XH9W7cGMeY/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 162px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-kXjuS0cdoMw/TvBcFknmwfI/AAAAAAAAA0c/5XH9W7cGMeY/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5688147580167832050" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tyle znanych osób w ostatnim czasie odchodzi, dzieje się to tak szybko, że nawet nie ma czasu na dłuższą chwilę refleksji.&lt;br /&gt;Nie wchodząc w bliższe szczegóły, mam korespondencję z kilkoma znacznymi osobami z tego świata. Mam i list od prezydenta Havla. Nie znał mnie, napisałem do niego i mi odpisał. Który wielki człowiek tak robi?&lt;br /&gt;To samo jeśli chodzi o Jerzego Giedroycia. Napisał do mnie gdzieś na 2 tygodnie przed śmiercią ciepły list. Jan Nowak Jeziorański również, bardzo ciepły człowiek.&lt;br /&gt;Dlaczego o tym piszę?&lt;br /&gt;W jedne z grup składaliśmy sobie życzenia, bo ostatni raz widzimy się w tym roku. Zaproponowałem, że może zaśpiewamy jakąś kolędę? No i klapa, bo studenci nie potrafili zaśpiewać. Takie czasy, brak tradycji w domu?&lt;br /&gt;W innej sytuacji miałem zblokowany wykład ze studentami zaocznymi, w niedzielę. Ledwo sprawdziłem obecność (taki wymóg uczelni) na koniec zajęć, już ich nie było, nie zdążyłem cokolwiek powiedzieć, że życzę im czegokolwiek. Oni też nie poczuwali się do tego. &lt;br /&gt;Smutne to.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-9221291972583006643?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/9221291972583006643/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/12/tak-okooswiatecznie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/9221291972583006643'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/9221291972583006643'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/12/tak-okooswiatecznie.html' title='Tak okołoświątecznie'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-kXjuS0cdoMw/TvBcFknmwfI/AAAAAAAAA0c/5XH9W7cGMeY/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-2362895118806035543</id><published>2011-12-18T01:23:00.001-08:00</published><updated>2011-12-18T01:25:34.488-08:00</updated><title type='text'>Wiek sędziwy w nauce</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-xcAxOICCVlI/Tu2xM4i8bsI/AAAAAAAAA0Q/Wk4fvaYwA2U/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 142px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-xcAxOICCVlI/Tu2xM4i8bsI/AAAAAAAAA0Q/Wk4fvaYwA2U/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5687396739334303426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ustawa rządu dotycząca wieku emerytalnego wejdzie w życie, jak podejrzewam. Już przewiduję w związku z tym wiele komplikacji, problemów. Nie dlatego, że ludzie niektórzy nie będą mieć sił (choć to również), ale będzie brakowało pracy. &lt;br /&gt;Wiemy, że w Polsce ludzi po 40 roku życia nie we wszystkich branżach się szanuje, nie do każdego zawodu się przyjmie. &lt;br /&gt;Gdybym tutaj zapyta na tym forum 10 matek mających dzieci i 10 ojców, czy oddaliby swoją pociechę na czas nauczania zintegrowanego pod skrzydła pani 63 letniej- podejrzewam, że 80-90 procent powiedziałaby nie, gdyby miała wybór. &lt;br /&gt;Nie twierdzę, że te osoby w takim weku źle pracują, wręcz może być odwrotnie, ale który dyrektor zatrudni 50 czy 60 latkę do takiej pracy?&lt;br /&gt;Ale ja jeszcze o czym innym.&lt;br /&gt;Do szkoły gdzie pracuję wpłynęła oferta pracy od pewnego doktora. Nic w tym dziwnego, ale pan to rocznik albo 1928, albo 1929. Oczywiście odrzucono jego ofertę, pan był zdziwiony, bo twierdził, że może uczyć wszystkiego.&lt;br /&gt;Znam szkoły, gdzie czeka się z niecierpliwością na ukończone 70 lat pracownika, by go „wysiudać” w świetle prawa z pracy. &lt;br /&gt;Wiąże się to i z przepisami, nie może taka osoba być w minimum kadrowym, więc trzeba płacić z innych pieniędzy za etat. &lt;br /&gt;Ale kolejna sprawa to liczba (ilość) profesorów i doktórów habilitowanych w sędziwym wieku, czyli 80 plus. &lt;br /&gt;Jest trochę takich osób w nauce. &lt;br /&gt;Kiedy ktoś jest sprawny naukowo, niejednego „młodego” naukowca w sile wieku zadziwi, a widziałem taki dwa przypadki.&lt;br /&gt;Ale widziałem i przypadki smutne. &lt;br /&gt;Profesor to figurant, który nawet nie widzi, co podpisuje. Rodzina przywozi i odwozi, rodzina na konferencji czyta „za profesora”.&lt;br /&gt;No, ale liczy się „sztuka”.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-2362895118806035543?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/2362895118806035543/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/12/wiek-sedziwy-w-nauce.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/2362895118806035543'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/2362895118806035543'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/12/wiek-sedziwy-w-nauce.html' title='Wiek sędziwy w nauce'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-xcAxOICCVlI/Tu2xM4i8bsI/AAAAAAAAA0Q/Wk4fvaYwA2U/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-829373493060079564</id><published>2011-12-16T01:39:00.001-08:00</published><updated>2011-12-16T01:39:43.334-08:00</updated><title type='text'>Prawo serii</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-oTqJI-Utcmc/TusRzOYbZfI/AAAAAAAAA0E/ExngBFKDoAs/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 188px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-oTqJI-Utcmc/TusRzOYbZfI/AAAAAAAAA0E/ExngBFKDoAs/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5686658526216938994" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj takie dziwne sprawy się dzieją. W nowej pracy szkolenie z Krajowych Ram Kwalifikacji, więc mimo teoretycznie wolnego dnia trzeba jechać ponad 2 godziny. &lt;br /&gt;Wiozę kilka osób, bo wszyscy będą szkoleni, przyjechałem lekko przed czasem, więc padła propozycja: idziemy na kawę. Ok,  wielkie centrum handlowo nieopodal uczelni otwarte, więc idziemy. &lt;br /&gt;Duża kawiarenka, chcemy w trójkę wejść, ale pani nas zatrzymuje: zamknięte!!!! Od 9.00 otwieramy! Jak za PRL, trzy osoby zamówiłyby kawę, być może ciastko- a tak nici z zarobku. Czasami tam chodzę, jak pracuję i nocuje i chce kupić sobie coś na kolację, jakiś jogurt. Ta kafejka zawsze świeci pustkami, raz może widziałem tam jedna osobę. No ale jakby tam był właściciel, pewnie zaprosiłby mimo tych 10 minut do czasu otwarcia, a jak ma pracownice- to czemu ma otwierać wcześniej, przecież za to jej nie płacą? Jak tam kiedykolwiek będę, to nigdy nie dam napiwku, tak sobie przyrzekłem, a zawsze daję, jak obsługa miła. &lt;br /&gt;Chciałem popatrzeć za prezentami, spodobał mi się nóż ceramiczny. Pani jak mi go podawała- upuściła go, więc już go nie kupiłem….. A jeden jedyny był, trudno.&lt;br /&gt;Potem myślę sobie, kupię płyn do spryskiwaczy szyb. Same wielkie banie po 5 litrów, a ja potrzebuję 1,5 litra- czyli butle maximum 2 litry. Jest, znalazłem, kupiłem. Cena taka sama jak za butle 5 litrową, ale co tam!&lt;br /&gt;Od razu chcę wlać- niestety, korek się zaciął na gwincie, nie idzie odkręcić. Wracam na stoisko, aby wymienić płyn- reklamacji nie uwzględniamy (sic!).&lt;br /&gt;Trudno, w domu śrubokrętem zrobię dziurę i naleję płynu.&lt;br /&gt;3 sprawy załatwiane dzisiaj- 3 się nie powiodły. Jakieś prawo serii czy co??&lt;br /&gt;No, zobaczymy jak to szkolenie z KRK jeszcze pójdzie- obstawiam, że też się wkurzę!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-829373493060079564?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/829373493060079564/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/12/prawo-serii.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/829373493060079564'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/829373493060079564'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/12/prawo-serii.html' title='Prawo serii'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-oTqJI-Utcmc/TusRzOYbZfI/AAAAAAAAA0E/ExngBFKDoAs/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-5075146786610282304</id><published>2011-12-14T11:14:00.000-08:00</published><updated>2011-12-14T11:16:21.537-08:00</updated><title type='text'>Habilitacja, Słowacja i inne przypadki</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-xaiGPKff9Zw/Tuj10mEvUQI/AAAAAAAAAz4/8fJAYlWjK4g/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 129px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-xaiGPKff9Zw/Tuj10mEvUQI/AAAAAAAAAz4/8fJAYlWjK4g/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5686064813477679362" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czas teraz taki niespokojny, co chwila albo coś się dzieje w polityce, albo wypadki na drodze gdzie jeżdżę do pracy, bądź inne sprawy. Do horroru na drodze powrócę tutaj kiedyś osobno, ale ostatnio jeden „nienormalny” wyprzedzał na moje oko ponad 180 km/h mając na liczniku prawą stroną na autostradzie, tiry zaczęły hamować, zrobiło się groźnie, a ten w najlepsze sobie jechał. Jazda to ciągła uwaga i obserwacja, czy jakiś „niepełnosprawny na umyśle” nie próbuje nas i innych pozabijać. &lt;br /&gt;Ale post miał być o czym innym. &lt;br /&gt;Jakoś w ciągu ostatniego miesiąca- może i dłużej około 3 osoby stały się habilitowanymi. Niby nic, ale dorobek ich był imponujący, lata pracy, na pewno dłuższe niż te wymaganych 9 lat, wydawało mi się, że ta habilitacja dla nich to przysłowiowy „pikuś”.&lt;br /&gt;Ale to nie wszystko. &lt;br /&gt;Wszystkie te osoby nie robiły habilitacji w Polsce. Dwie mówiły o tym dumnie, jedna się nie przyznała, ale powiedziano mi o tym. Nie była to tylko Słowacja.&lt;br /&gt;Dlaczego habilitacja była tam, a nie w Polsce?&lt;br /&gt;Zawsze padało jedno zdanie: tam jest normalnie!!&lt;br /&gt;Co to znaczy normalnie?&lt;br /&gt;Masz jasne wymagania i albo je spełniasz, albo nie, proste!&lt;br /&gt;To czemu nie robiłeś, nie robiłaś tej habilitacji w Polsce? &lt;br /&gt;Bo tu masz wielką niewiadomą. Albo jesteś od jakiegoś promotora przy doktoracie (profesora), którego obecny promotor nie lubi, nie ceni i wówczas masz „przechlapane”. Może być tak, że Twój profesor jest z jakiejś opcji politycznej a wyznaczony recenzent z innej opcji i klops, przepadłeś. &lt;br /&gt;Nie zacytowałeś wyznaczonego promotora- na 100 procent nie masz habilitacji, oni zaczynają sprawdzanie od spisu treści i patrzą, czy są cytowani. Jeśli ich nie ma na liście- nie żyjesz. &lt;br /&gt;Takie słyszałem opinie.&lt;br /&gt;Ponadto jeszcze takie. &lt;br /&gt;Najgorzej trafić na nowych habilitowanych, co to dopiero dostali habilitowanego, są jak wściekłe psy, „udupią cię”, bo albo chcą się wykazać, albo sami tak długo czekali, więc niech i inni poczekają. &lt;br /&gt;Opowiem Ci pewną historię, jak z recenzjami bywa, mówi jeden z nowych habilitowanych. Pewien znajomy napisał książkę habilitacyjną, dał ją do wstępnej recenzji pewnej leciwej profesor. Zbyt długo ją pisała, zadzwoniła, że książka świetna, recenzja będzie świetna, ale odda swej uczennicy do dokończenia, bo młoda habilitowana, przyda się jej taka recenzja.&lt;br /&gt; I co? &lt;br /&gt;I co- ja zapytałem?&lt;br /&gt;Ano ta jej uczennica tak zjechała książkę, że potencjalna habilitowana może zapomnieć z tą książką o habilitacji. To niech uruchomi procedurę oficjalnie, na innej uczelni, zaproponowałem, skoro to była taka wstępna recenzja?&lt;br /&gt;Czyś Ty zgłupiał, jak tamta młoda się dowie, że wystartowała na innej uczelni i uruchomiła procedurę, a na pewno się dowie, to „udupi” ją w każdej uczelni w Polsce, bo podważa się jej zdanie. I ma za sobą ta leciwą profesor. To hermetyczny świat, niechętnie dopuszcza obcych, zwłaszcza prących szybko do przodu. Oni czekali- niech inni czekają. &lt;br /&gt;I co zapytałem?&lt;br /&gt;Ano habilitacja na Słowacji, tam wszystko jest proste i jasne.&lt;br /&gt;Takie zrobiłem cofnięcie w czasie o rok z hakiem. W jednym miejscu na 4 habilitacje- 2 padły. W innym na dwie- dwie padły. &lt;br /&gt;Rozmawiam z pewnym profesorem. Był na konferencji, gdzie publicznie chwalona dwie książki (monografie) z 2011 roku, jako najlepsze publikacje z pedagogiki. Jedna publikacja to człowiek z jego uczelni.&lt;br /&gt;Ale on z tą książką padł na habilitacji, mówię!&lt;br /&gt;No widzisz, mówi.&lt;br /&gt;Dlatego najlepiej na Słowację!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-5075146786610282304?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/5075146786610282304/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/12/habilitacja-sowacja-i-inne-przypadki.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/5075146786610282304'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/5075146786610282304'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/12/habilitacja-sowacja-i-inne-przypadki.html' title='Habilitacja, Słowacja i inne przypadki'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-xaiGPKff9Zw/Tuj10mEvUQI/AAAAAAAAAz4/8fJAYlWjK4g/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-7570511389271126763</id><published>2011-12-13T04:52:00.001-08:00</published><updated>2011-12-13T04:53:38.602-08:00</updated><title type='text'>Maile od innych</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-UH6kQEvKiPY/TudKqCpAW3I/AAAAAAAAAzs/qrYQYEOByeo/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-UH6kQEvKiPY/TudKqCpAW3I/AAAAAAAAAzs/qrYQYEOByeo/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5685595140702362482" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dostałem maila od studentki, sprawy zajęciowe itd. Przy okazji dostałem w post scriptum pewne zapytanie, o którym za chwilę. Zawsze, jak trwają zajęcia, w planie kolejne, takie maile zapalają u mnie maluśkie światełko. Jakie były intencje, czy chęć przypodobania się, zwrócenia na siebie uwagi, sprawienie dobrego wrażenia? Przyjmuję zawsze dobre chęci i rzeczywisty problem, jaki gryzie człowieka. &lt;br /&gt;Tym razem był to taki problem:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;p.s. jeżeli mogę prosić o radę w pewnej sprawie to będę wdzięczna, a mianowicie co mam zrobić lub jak się zachować w stosunku do mojej jednej koleżanki z naszych studiów w XXXX, która za każdym razem za przeproszeniem chrzani  mi, że ja się na wykładach wychylam, a do tego obraża i wyśmiewa, i że ja nie powinnam się udzielać, bo studia są po to, żeby mieć przysłowiowy papierek...to trochę żenujące i szczerze powiem denerwujące..Zwłaszcza, że ta osoba sama jest tylko zwykłym kujonem ryjącym wiedzę na blaszkę, a w praktyce nic od siebie sama nie potrafi dać, nawet w swoim zawodzie się nie sprawdza..! Naprawdę to człowieka irytuje, chciałabym ją kiedyś zgasić na zajęciach, żeby to ona poczuła się zażenowana, ale nie wiem jak to zrobić..Może Pan dyskretnie mi pomoże?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż, odpisałem, że ważne jest to, aby postępować zgodnie ze swoim sumieniem i przekonaniami, opiniami innych się nie przejmować. Rynek pracy jest coraz bardziej ciężki i będzie się liczyło wykształcenie i umiejętności, a nie papierek. Ignorować koleżankę, a aby błysnąć wystarczy dobrze się czegoś nauczyć. &lt;br /&gt;Czy to dobre powody jakie podałem- nie wiem, czy wystarczające dla tej pani- też nie wiem. Oczywiście mój mail był dłuższy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-7570511389271126763?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/7570511389271126763/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/12/maile-od-innych.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/7570511389271126763'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/7570511389271126763'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/12/maile-od-innych.html' title='Maile od innych'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-UH6kQEvKiPY/TudKqCpAW3I/AAAAAAAAAzs/qrYQYEOByeo/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-9005404991536472822</id><published>2011-12-11T09:35:00.000-08:00</published><updated>2011-12-11T09:36:23.694-08:00</updated><title type='text'>Ramy kwalifikacyjne</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-tQp-5lOSm0o/TuTqCAbDnoI/AAAAAAAAAzg/A6KRbTVSBu8/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 146px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-tQp-5lOSm0o/TuTqCAbDnoI/AAAAAAAAAzg/A6KRbTVSBu8/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5684925949842529922" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teoretycznie niedziela wolna, ale jak siadłem rano do komputera tak do godziny 18 non stop, z przerwą na posiłek siedziałem i sprawdzałem naleciałości od studentów. &lt;br /&gt;Niestety, sporo tego mam, a w nowym semestrze szykuje się jeszcze jedno seminarium, to już ich będę miał sporo, bo ponad setkę osób. Żyć nie umierać.&lt;br /&gt;Jak zawsze kilka prac odwaliłem, inne posprawdzałem dokładniej, tak więc było co robić.&lt;br /&gt;Jutro praca, bo odrabiamy 3 Króli- szlag mnie trafia, po co to święto jest, skoro trzeba je odrabiać?&lt;br /&gt;No i jeszcze Rada Wydziału się szykuje, więc niezły hardkor jutro, ledwo w piątek pożegnałem się ze studentami, w poniedziałek ich powitam z znowu. &lt;br /&gt;Mam też w tygodniu szkolenie z nowych ram kwalifikacyjnych, pewnie jak wielu dostanę do wykonania pracę do domu, jak ja to kocham. Niektórzy dostają gorączki w związku z tymi ramami, choć tak naprawdę one wejdą w życie w 2013 roku, nie ma kilku przepisów wprowadzających- tak mi mówiła osoba w tym siedząca, „przy korycie”, że tak powiem. &lt;br /&gt;Poza tym pracuję do późnych godzin popołudniowych do dnia 23 grudnia, nie wiem ilu studentów przyjdzie, bo iluś zapowiadało, że wjeżdżają, że sprzątają, że się oświadczają dziewczynom itp. Niemniej ja muszę być, zamiast skrobać karpia. &lt;br /&gt;Okna umyte jeszcze w listopadzie- więc to mnie już nie czeka, ale pierwszy raz tak mam do ostatniej chwili zajęcia, aby po odespaniu obudzić się w Wigilię. &lt;br /&gt;Na nowy semestr szykuje się też sporo pracy dydaktycznej, w zasadzie nie będę miał wolnego ani jednego weekendu, plus jazdy w różne miejsca. Jak pisać książkę? Trzeba się zmusić, choć odkrywam, że jak gdzieś jadę, ponad 2 godziny, to po zajęciach muszę mieć ze dwie godziny, aby odetchnąć, bo to jest ciężka praca. &lt;br /&gt;Ale nie narzekam, dobrze że praca jest, kiedyś jej szukałem z rok czasu i nie chciałbym wracać do tamtych doświadczeń, ignorowania człowieka, zbywania. O urzędzie pracy wolałbym nie pisać, ta instytucja tym akurat do czego jest powołana się nie zajmuje, ale papierologią i nieuprzejmością urzędników. &lt;br /&gt;Oby tylko jutro rano nie trzeba było skrobać auta.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-9005404991536472822?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/9005404991536472822/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/12/ramy-kwalifikacyjne.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/9005404991536472822'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/9005404991536472822'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/12/ramy-kwalifikacyjne.html' title='Ramy kwalifikacyjne'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-tQp-5lOSm0o/TuTqCAbDnoI/AAAAAAAAAzg/A6KRbTVSBu8/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-2605722541784498786</id><published>2011-12-09T09:32:00.000-08:00</published><updated>2011-12-09T09:33:26.457-08:00</updated><title type='text'>Foty z hotelu i w co znowu wdepnąłem</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-pZNuuOiWq2c/TuJGXBKtn-I/AAAAAAAAAzU/tIvCIzw0oNM/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-pZNuuOiWq2c/TuJGXBKtn-I/AAAAAAAAAzU/tIvCIzw0oNM/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5684183040959291362" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Udało mi się wrzucić fotki z hotelu do wirtualnego albumu, co prawda zmniejszono tam zdjęcia, ale wszystko widać. &lt;br /&gt;Poniżej link do zdjęć:&lt;br /&gt;http://www.mojalbum.com.pl/Album=6YQZ63PV &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wróciłem do domu, od razu lekki zgrzyt. Przysłała mi studentka (zaległa, reaktywuje się) pracę do ostatecznego przeczytania i wyłapania wszelkich nieścisłości, literówek itd. &lt;br /&gt;Oczywiście zawsze w takich wypadkach standardem jest, że jest koperta zwrotna, naklejone znaczki i wypełniony kwitek na list polecony. &lt;br /&gt;Otwieram, a tam owszem, koperta jest, ale znaczek na list zwykły, brak wypełnionego kwitka. List waży dobre pół kilograma. Już sam nie wiem co o tym wszystkim myśleć, to nie pierwszy raz, nie tylko od tej osoby. To ludzie dorośli, wiedzą jak tą sprawę załatwić, mówiłem o tym, a tak  znowu moja golgota na pocztę, pisanie adresu nadawcy, a tak go napisała, że grafologa potrzeba, dokupowanie znaczków. Ja od tych paru złotych nie zbiednieję, ale nie o to tutaj tak naprawdę chodzi. &lt;br /&gt;Wiozłem dzisiaj koleżankę z pracy do tego samego miasta, ponieważ razem pracujemy w mojej nowej szkole. &lt;br /&gt;To już kolejna nasza podróż, więc pyta się, jak się ma ze mną rozliczyć za te jazdy.&lt;br /&gt;Nigdy od nikogo nie brałem pieniądzy, uważam to za głupotę, skoro i tak jadę, a tak mam towarzystwo. Ale koniecznie chciała być wdzięczna, więc powiedziałem aby upiekła pewną potrawę, dość specyficzną. &lt;br /&gt;Myślałem, że sprawa zamknięta, bo już raz o tym rozmawialiśmy, ale dzwoniła do siostry, siostra podjęła się to upiec. &lt;br /&gt;No i masz babo placek, ja tak rzuciłem na odczepnego, licząc, że nie wybrnie z sytuacji, a tu klopsik, zanosi się na rodzinne kulinaria. &lt;br /&gt;Nie wiem jak się wykręcić teraz, lepiej mi było zamiast gotowania kazać opowiadać sobie bajki lub śpiewać arie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-2605722541784498786?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/2605722541784498786/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/12/foty-z-hotelu-i-w-co-znowu-wdepnaem.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/2605722541784498786'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/2605722541784498786'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/12/foty-z-hotelu-i-w-co-znowu-wdepnaem.html' title='Foty z hotelu i w co znowu wdepnąłem'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-pZNuuOiWq2c/TuJGXBKtn-I/AAAAAAAAAzU/tIvCIzw0oNM/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-7466188889282806513</id><published>2011-12-08T08:25:00.001-08:00</published><updated>2011-12-08T08:26:04.659-08:00</updated><title type='text'>Hotelowo i uczelniano</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-D5-ufQgkEnk/TuDlEL0LlYI/AAAAAAAAAzA/jmtl0oc0yjU/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 123px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-D5-ufQgkEnk/TuDlEL0LlYI/AAAAAAAAAzA/jmtl0oc0yjU/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5683794589795456386" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Witam, sprawdził Pan moją prace?&lt;br /&gt;- Tak, tutaj są uwagi, proszę je uważnie przeczytać.&lt;br /&gt;- Ale dlaczego pan mi napisał że spisywałem?&lt;br /&gt;- Ponieważ te zaznaczone fragmenty do 7 strony włącznie są żywcem spisane z WWW.chomikuj.pl i innych stron, więc dalej nie sprawdzałem, nie było sensu!&lt;br /&gt;- Ale to są moje cytaty!!! (sic!)&lt;br /&gt;- Jak to pana cytaty? To jest nie cytat, ale wklejone z podanych stron zdania, całe frazy!!!&lt;br /&gt;- Ja pisałem z książek!!&lt;br /&gt;- Nie, spisywał pan z podanych stron, a to nie jest z książki!&lt;br /&gt;- Ale Pan nic nie powiedział, że ma być zaznaczone co jest cytatem, a co własną myślą ! (tak powiedział, naprawdę!)&lt;br /&gt;- Chyba o takich sprawach nie trzeba mówić? Prawda? To się rozumie samo przez się. Pan wkleja jak leci i jeszcze ma pretensje, że zwracam na to uwagę?&lt;br /&gt;- Ala ja mam i swoje myśli, nie da się samemu napisać….(!)&lt;br /&gt;- jak to nie da się napisać eseju, własnych przemyśleń na zadany temat????? Przecież to było zadane, a nie praca naukowa czy zerżnięte strony z badziewnych stron?&lt;br /&gt;- To ja mam zaznaczać w pracy to co nie jest moje? (sic!!!)&lt;br /&gt;- Tak!!!&lt;br /&gt;- Ale pan nic nie powiedział, że mają być cytaty…….. (tu prawie zemdlałem)&lt;br /&gt;Taka rozmowa się odbyła i zdumiała mnie niemiłosiernie.&lt;br /&gt;Hotel jest super, zrobiłem kilka zdjęć komórką, w domu wrzucę na jakieś strony i dam link. Pokój około 40-45 metrów kwadratowych, samo łóżko ma około 5 metrów kwadratowych, mogę spać wzdłuż, wszerz i w poprzek. Mam biurko Ala art. deco, komodę z TV (32 cale), szafę, gruby dywan, dwa fotele, dwa krzesła, lampkę nocną, na  ścianach malowane obrazy, kuferek z książkami i nagradzanymi  znanych autorów, jak i książki dla kobiet, fantastyka. Plus koszyczek z filmami dvd i blueray- same hity. Po drugiej stronie pokoju, po wyjściu i przejściu 1,5 metrów kuchnia do dyspozycji z lodówką, tostownicą, ekspresem ciśnieniowym. Łazienka do ogromny prysznic w stylu starogreckim, potężna umywalka z ciekawymi pokrętłami, na wieszakach kilka szlafroków kąpielowych, w pokoju zresztą też.&lt;br /&gt;Płacę za to 75zł za nocleg, te apartamenty są głównie dla obcokrajowców, ale teraz chyba martwy sezon, więc aby nie stało całkiem puste, mam co mam. Wszystko kodowane, zamykane kluczem elektronicznym. Jestem w szoku.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-7466188889282806513?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/7466188889282806513/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/12/hotelowo-i-uczelniano.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/7466188889282806513'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/7466188889282806513'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/12/hotelowo-i-uczelniano.html' title='Hotelowo i uczelniano'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-D5-ufQgkEnk/TuDlEL0LlYI/AAAAAAAAAzA/jmtl0oc0yjU/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-5410649698607704693</id><published>2011-12-07T10:49:00.001-08:00</published><updated>2011-12-07T10:49:40.845-08:00</updated><title type='text'>Galaktyczne bajeczki</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-dS9cXLGLEUs/Tt-1Oyo4HmI/AAAAAAAAAy0/MxjFYqH2rLo/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-dS9cXLGLEUs/Tt-1Oyo4HmI/AAAAAAAAAy0/MxjFYqH2rLo/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5683460520480874082" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Doprawdy, mieszkańcy tej planety nie przestają mnie zadziwiać swoim postępowaniem i uczynkami. Drugiej takiej rasy z żarówką plazmową szukać w całej galaktyce. &lt;br /&gt;Postanowiłem przyjrzeć się troszkę ich życiu stadnemu zwanemu w tutejszej gwarze: rodzinnym. &lt;br /&gt;Podstawowe stado stanowi: samiec i samica, którą pieszczotliwie nazywa się ładniejszą połową, lub też: mamuśką, żonką, kobietą, babą, laską, ziutą, cizią lub po prostu; ej ty! &lt;br /&gt;Niektóre z tych określeń najwyraźniej denerwują samice, co przejawia się reakcją kinestetyczną w postaci nadania pędu stojącym w ich pobliżu przedmiotom takim jak patelnie, dzbanki do kawy, talerze i inne- nawet wyjątkowo wydawałoby się nie nadające do lotów rzeczy jak fotele czy telewizory. Samce w tych sytuacjach mają co najmniej zdziwione miny i zazwyczaj komentują te wydarzenia określeniami: ale ma temperamencik, ognista baba, ale się wkurzyła, zgrabnie unikając toru lotu przedmiotów pędzących w ich kierunku! Jeśli wejdą w kontakt z nim, to potem normą jest, że noszą przyciemnione szkła na chrząstce nosowej.&lt;br /&gt;Kiedy stado się zejdzie i założy rodzinę, to najczęściej po kilku miesiącach klonuje im się miniaturowy potomek. Jest cały nieporadny, ciągle krzyczy i ma wilgotno jak moje ziemskie rybki w akwarium. Dzidziuś (bo tak go nazywają, zanim otrzyma właściwe zawołanie, tutaj określane imieniem) zawzięcie dudli fałdę skórną samicy tzw. pierś, a kiedy mu ona się znudzi to cumka gumową namiastkę zwaną cumelkiem lub butlą. Zazwyczaj po takim ssaniu uspokaja się, zasypia, a kiedy nawilży spanie płynami- to znowu sprawdza stan swoich możliwości głosowych głośnymi okrzykami.  Jeśli zdarzy się to nocą, to rodzice najczęściej są wtedy zdezorientowani i nie pamiętają jak wcześniej się umówili, dlatego słychać jak mówią: zajrzyj do niego, nie, to ty zajrzyj do niego, teraz twoja kolej, a nie- bo twoja!! A małemu w to graj, jeszcze bardziej krzyczy. &lt;br /&gt;Rodzina od najmłodszych lat zastanawia się co z ich potomka wyrośnie, co będzie robił w późniejszym życiu, jak się potoczą jego losy? Każdy z członków stada stara się mieć wpływ na jego plany życiowe. Samice chcą, aby był zaradny życiowo i aby mu się dobrze powodziło. Samce twierdzą, że najważniejsza w życiu jest kasa, więc trzeba mu zapewnić dobry fach. Późno też ma się oglądać za samicami- najlepiej fruwać z kwiatka na kwiatek (a przecież nie mają skrzydeł i kwiatki są małe?). Ciekawe jak z taką kasą będą później się poruszać, gdzie ją postawią. Tak  prawdę powiedziawszy tylko 0,00023% populacji  posiada w domach kasy pancerne- zresztą bardzo nieporadne i toporne!. Jeszcze inne zamierzenia mają rodzice rodziców (są to babcie i dziadkowie, ale często nazywani są teściami lub mamą i tatą- kolejny paradoks, zwłaszcza że do wszystkiego w stadzie się wtrącają- może ze względu na nietypowy srebrzankowy kolor owłosienia na głowie lub jego brak). &lt;br /&gt;Kiedy dzidziuś podrośnie na tyle, że już nie wilgotnieje, zaczyna się gorączkowy ruch w stadach nad problemem wyboru przedszkola. Jest to takie miejsce, gdzie rodzice nie mogą się wtrącać i mieć wpływu na wychowanie potomka. W przedszkolach rządzą tylko samice, zaś samce tam nie pracują- tylko w dalszym ciągu nie wiem dlaczego? &lt;br /&gt;Dzieci po skończeniu przedszkola kontynuują przebywanie w kolejnym budynku nazwanym szkołą. Dzieli ich się bez względu na zainteresowania i upodobania w sztuczne zbiorowiska tzw. klasy, które są zbyt liczne i przebywają w zbyt ciasnych pomieszczeniach. Nauka razem z przedszkolem zajmuje dzidziusiowi coś około 20 ziemskich lat (choć słyszałem o kilku starszych dzidziusiach w Polsce, którzy są tak dobrzy w zdobywaniu wiedzy, iż otrzymali zaszczytny tytuł: wieczny student). Ale nawet po skończeniu ostatniego etapu nauki, większość dzieci nadal wykorzystuje swoich rodziców i przebywa na ich utrzymaniu. A jak założą rodziny, to podsyłają swoje potomstwo do wychowania- co za pasożytnictwo!? Tak na dobrą sprawę- to dzidziusiem jest się dotąd, dokąd żyją rodzice lub rodzic.  &lt;br /&gt;Ziemskie stada są bardzo zakłamane- jakby nie można było powiedzieć pewnych spraw prosto i otwarcie. Samce bardzo lubią wzmacniający płyn na przyspieszenie krążenia spożywany w towarzystwie o nazwie: drink, lufa, setka, fikołek, piwko, zupka chmielowa. Samice z odległości kilkunastu metrów, a nawet podczas rozmowy telefonicznej (co za fenomen- muszę to zaraz nadać na swoją planetę) potrafią rozpoznać, czy ich samiec cokolwiek wypił. Zawsze mają na to jedno określenie: ale się schlałeś! &lt;br /&gt;Same zaś lubują się w oblewaniu siebie małymi ilościami dziwnych kolorowych płynów o nazwach: dezodorant, perfumy, trwała, odżywka (tylko co ma odżywić, skoro wszyscy żyją?). Te płyną mają jedną wadę- wydzielają intensywny zapach, zabijający naturalną woń. &lt;br /&gt;Poza tym zbadałem średnią ilość wypowiedzianych słów w stadzie (rodzinie) przypadającą na jednego członka. Najwięcej mówią samice. Stosunek słów samicy do samca wynosi jak 34:1. Nic więc dziwnego, że samce po pewnym czasie tracą głos i tylko beznadziejnie machają ręką.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-5410649698607704693?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/5410649698607704693/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/12/galaktyczne-bajeczki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/5410649698607704693'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/5410649698607704693'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/12/galaktyczne-bajeczki.html' title='Galaktyczne bajeczki'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-dS9cXLGLEUs/Tt-1Oyo4HmI/AAAAAAAAAy0/MxjFYqH2rLo/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-1461657772446573657</id><published>2011-12-06T06:42:00.000-08:00</published><updated>2011-12-06T06:44:50.034-08:00</updated><title type='text'>Poczta Polska, reumatyzm i zżynanie</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-VMUq8lL6oEY/Tt4p1tz273I/AAAAAAAAAyo/n4rbjXkAoRU/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-VMUq8lL6oEY/Tt4p1tz273I/AAAAAAAAAyo/n4rbjXkAoRU/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5683025782595055474" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moja wizyta dzisiaj na poczcie, dwa czynne okienka, tabun ludzi i pewna nowość, mianowicie pani sprzedająca na stoisku wyodrębnionym obok kas kartki świąteczne i znaczki. Zapytałem, czy mogę wysłać jeden list polecony- odpowiedziała, że nie, ponieważ ona tylko sprzedaje, nie wysyła. &lt;br /&gt;I jak za czasów PRL stałem prawie godzinę z jednym listem pilnym do wysłania. &lt;br /&gt;Jak mam iść na pocztę, to mam objawy jak uczeń przed nielubianą matematyką. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kończę kolejną korektę (jeszcze ich kilka będzie) kolejnej monografii i ledwo na oczy patrzę. Ale koniec już widać i w roku 2012 powinna się ukazać na rynku (trzeba zdobyć pieniądze), potem to już książka habilitacyjna, mam już z 10 stron napisanych, ale nie w pisaniu tu problem, ale w przemyśleniu wszystkiego „przed”,  aby wyszło dobrze. &lt;br /&gt;Udało mi się też opisać hasło do słownika i szykuje się pewna ważna dla mnie sprawa z naukowego punktu wwodzeni, ale na razie nic nie piszę, aby nie zapesza.&lt;br /&gt;Listopad- luty to czas dolegliwości reumatycznych. Są one uciążliwe i nawet łykanie tabletek i przykładanie kota na niewiele pomaga. W krytycznych dniach jest problem z poruszaniem się płynnym, wysiadaniem z auta. &lt;br /&gt;Oby do lata.&lt;br /&gt;BTW&lt;br /&gt;Może zna ktoś jakieś ciekawe miejsce w Polsce, gdzie możnaby za niewygórowane opłaty ulżyć sobie jakimiś zabiegami powiedzmy w okresie ferii przez circa 5-6 dni? &lt;br /&gt;Jutro także odkryję uroki mojego nowego hotelu. Postaram się „po” opisać jak było, sam jestem bardzo ciekaw tego miejsca. Zawsze pozostanie mi powrót do akademika i koszmarów z tym miejscem związanych za barbarzyńską cenę.&lt;br /&gt;Studenci ślą wypociny, dzisiaj dostałem 5 sztuk, przez ostatnie dni 3, łącznie sprawdziłem 9 prac. WSZYSTKIE były zerżnięte z Internetu, ja już z tym nie mam siły.&lt;br /&gt;Każdemu odpisałem, że przy ponownej próbie oszustwa, zgłaszam sprawę na uczelnię. Nie wiem, czy to powstrzyma ten proceder.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-1461657772446573657?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/1461657772446573657/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/12/poczta-polska-reumatyzm-i-zzynanie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/1461657772446573657'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/1461657772446573657'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/12/poczta-polska-reumatyzm-i-zzynanie.html' title='Poczta Polska, reumatyzm i zżynanie'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-VMUq8lL6oEY/Tt4p1tz273I/AAAAAAAAAyo/n4rbjXkAoRU/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-6289042396307057678</id><published>2011-12-04T10:02:00.000-08:00</published><updated>2011-12-04T10:03:17.081-08:00</updated><title type='text'>Tylko skromne zaliczenie</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-EcXSRgT-SGY/Ttu13VPM5FI/AAAAAAAAAyc/ELY_m_AoyUw/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 143px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-EcXSRgT-SGY/Ttu13VPM5FI/AAAAAAAAAyc/ELY_m_AoyUw/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5682335317056349266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj kończyłem z dwoma grupami zajęcia, z jedną grupą egzamin, druga będzie miała kontynuację przedmiotu w następnym semestrze. &lt;br /&gt;Jednym z kryterium zaliczeń była obecność na zajęciach. Jeden Pan na 5 zajęć nie był ani razu, ale dzisiaj jak były wpisy oczywiście się zjawił. Zdziwiony, że nie chce mu wpisać „zal” z wykładów.&lt;br /&gt;- Nie było Pana u mnie na żadnych zajęciach&lt;br /&gt;- Ale ja miałem służbę w tym czasie- tłumaczy się&lt;br /&gt;- No i co z tego?&lt;br /&gt;- No, jak mam służbę to nie mogę być na zajęciach!&lt;br /&gt;- No, odpowiadam, ale jak mam wpisać „zal” a nie było żadnej obecności na moich zajęciach to nie mogę wpisać!&lt;br /&gt;- Ale ja mogę pokazać rozkaz od dowódcy!?&lt;br /&gt;- A ja listę obecności!&lt;br /&gt;Nie przyjmował do wiadomości, że nie chce mu dać tego zaliczenia, że inni „dają”. Odesłałem z kwitkiem z zadaniem domowym do wykonania i nauczenia. &lt;br /&gt;Inny gagatek na 5 razy był u mnie tylko 1 raz. &lt;br /&gt;- Nie mogę dać Panu zaliczenia, informuję&lt;br /&gt;- Ale ja mam zwolnienie!!!&lt;br /&gt;- A ja reumatyzm, powiedziałem.&lt;br /&gt;Była jeszcze Pani od 3 miesięcy w ciąży, ale od października nie pojawiła się ani razu, oraz pani, co „dzisiaj” miała imieniny (Barbary), więc powinienem jej wstawić lepszą ocenę.&lt;br /&gt;Grup trochę mam, ciekaw jestem jakie nieszczęścia się będą dziać przy zaliczeniach, kto umarł, kogo pobili, jakie wydarzenia się zadziały w okolicy, że ktoś nie chodził, nie pisał, nie kontaktował się.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-6289042396307057678?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/6289042396307057678/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/12/tylko-skromne-zaliczenie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/6289042396307057678'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/6289042396307057678'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/12/tylko-skromne-zaliczenie.html' title='Tylko skromne zaliczenie'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-EcXSRgT-SGY/Ttu13VPM5FI/AAAAAAAAAyc/ELY_m_AoyUw/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-6829641747193602992</id><published>2011-12-04T01:10:00.001-08:00</published><updated>2011-12-04T01:10:42.187-08:00</updated><title type='text'>Profesor wojewódzki zwany prowincjonalnym</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-gIKtc3XVV4Y/Tts5BLc68CI/AAAAAAAAAyQ/8yDE4lUpwyo/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 145px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-gIKtc3XVV4Y/Tts5BLc68CI/AAAAAAAAAyQ/8yDE4lUpwyo/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5682198047274758178" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po uzyskaniu tytułu doktora habilitowanego, wielu od razu czuje się tak, jakby zdobyli szczyt niebosiężnej góry i w dużej części „coś się z nimi dzieje”. Prawie jak w reklamie, że „słyszą głosy”. &lt;br /&gt;Prawie- to jednak różnica, a oni chcieliby być widziani jak już Profesorowie z dużej litery, dlatego tak zabiegają o ten tytuł. &lt;br /&gt;Uczelnie maja prawo nadawać tytuł profesora w swojej uczelni. U innych pogardliwie nazywane jest to „profesorem powiatowym lub gminnym”, ale dla tych, co ten tytuł „otrzymują”, jakby ich kto namaścił. Pilnują, aby na zaproszeniach było napisane: profesor dr hab. XXX YYYY, choć tak naprawdę są tylko doktorami habilitowanymi. &lt;br /&gt;Tym, którym uczelnia nie chce dać takiego „powiatowego profesora”, oburzają się, strzelają focha, czasami straszą odejściem do innej szkoły, niekiedy odchodzą.&lt;br /&gt;Studenci nie wiedzą w większości kto profesor z  nadania, kto z zasług, a kto z namaszczenia uczelnianego.&lt;br /&gt;Jeden znany mi „profesor wojewódzki” od razu w tym samym dniu kiedy nadano mu ten tytuł, miał już gotową pieczątkę z ogromnym napisem; profesor, ale już bez słów „w uczelni”.&lt;br /&gt;Myślę, że tu Freud nie jest potrzebny, to kompleksy, kompleksy i jeszcze raz kompleksy. Czy oni tego nie czują, że i inni ich obserwują i wyciągają wnioski?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-6829641747193602992?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/6829641747193602992/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/12/profesor-wojewodzki-zwany.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/6829641747193602992'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/6829641747193602992'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/12/profesor-wojewodzki-zwany.html' title='Profesor wojewódzki zwany prowincjonalnym'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-gIKtc3XVV4Y/Tts5BLc68CI/AAAAAAAAAyQ/8yDE4lUpwyo/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-6813037230890601501</id><published>2011-12-02T01:18:00.001-08:00</published><updated>2011-12-02T01:21:30.841-08:00</updated><title type='text'>Konkurs dla dzieci, nagroda dla dorosłych</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-0XEPrr9aRNg/TtiYCiC1bjI/AAAAAAAAAyE/KI8tIIFbTHM/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-0XEPrr9aRNg/TtiYCiC1bjI/AAAAAAAAAyE/KI8tIIFbTHM/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5681458099193736754" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; W awansie zawodowym nauczycieli jest run na wszelkiego typu potwierdzenia działalności społecznej i organizacyjnej. Nie dziwi zatem, iż wielu z nich chce organizować różne konkursy na forum szkoły jak i szerszym, aby tylko zdobyć upragniony papierek. W planach pracy szkoły wpisuje się w tok roku szkolnego stałe sprawdziany twórczości i aktywności uczniowskiej, mobilizuje wychowawców, aby jeździli i sławili imię szkoły. Takie działania podejmują również pracownicy świetlic, Domów Kultury, powiatowych centrów itd. Wydawałoby się, że rozmawiając z uczniami, wychowawcami po takich konkursach, będziemy widzieć same uśmiechnięte buzie, radosne chwalenie się dyplomami i nagrodami, w szkole zawiśnie aleja potwierdzeń i powodów do dumy.  Niestety, nie zawsze tak jest. &lt;br /&gt;Wyobraźmy sobie konkurs w powiecie, zorganizowany dla wszystkich szkół w przedziale I- VI, z podkategoriami wiekowymi, konkurs ma dotyczyć interpretacji poezji dziecięcej. Wychowawcy zostają poinformowani, zespoły uczestników zgłoszone, szykuje się duża i ciekawa impreza, sponsorem ma być burmistrz i władze powiatu. Trwają próby, szyte są stroje, gromadzone atrybuty związane z tematyką wierszy. W określonym dniu delegacje szkół spotykają się w sali widowiskowej. Tutaj pierwszy nieprzyjemny zgrzyt, impreza zostaje przesunięta w czasie z przyczyn obiektywnych- czytaj, panu burmistrzowi coś wypadło i spóźni się, a ma wygłosić uroczyste rozpoczęcie konkursu. Nikt nie przewidział takiej sytuacji, nie wiadomo co z dziećmi zrobić, sala zabukowana na określony czas. W końcu najważniejsza osoba pojawia się i konkurs może się rozpocząć. Ale konieczne jest przyspiespieszenie i skrócenie czasu prezentacji. Dotyczy to tylko gości. &lt;br /&gt;Po pierwszych występach drugie foux pas. &lt;br /&gt;Dzieci nie mogą przy interpretacji gestykulować, mają stać na baczność, a stroje nie będą brane pod uwagę, gdyż jest to krzywdzące dla innych, którzy takowych nie mają. Dezorganizuje to cały konkurs, niwecząc wszystkie wcześniejsze próby itd. Ostatni uczestnik zakończył ,,interpretację” swojego wiersza i jury udaje się na naradę. Po ,,burzliwych” dyskusjach przyznano wyróżnienia: dyplom dla pierwszych, drugich i trzecich miejsc. Żadnych nagród, bo nie ma pieniędzy. Zwycięzcami są dzieci ze szkół w powiecie, pozostałe gminy nic nie zajmują. W kuluarach dowiadują się, że szkoły powiatowe uczestniczyły w ,,warsztatach” interpretacji poezji dziecięcej, gdzie uczono je ,,mówić” wiersze stojąc na baczność. Pozostaje niesmak i złość. Po co ta cała szopka, po co ustalanie warunków, skoro i tak ich nie dotrzymano, a wygrał ten, kto miał wygrać. Nagrodami okazały się mizerne dyplomiki. Odpowiedzialny za całe zamieszanie zaznaczy sobie w awansie zawodowym, że zorganizował konkurs powiatowy z nagrodami, zaś nauczyciele, jakich mają zdolnych uczniów. &lt;br /&gt; Szkoła niepubliczna organizuje wojewódzki konkurs. Jest jedno ,,ale”. Każdy uczestnik za wystąpienie musi uiścić stosowną opłatę wstępną. Nie jest to mała kwota, nie wiadomo od kogo ją wziąć: od rodzica dziecka, z klasowych pieniędzy, komitetowych? Nie wiadomo też, na co są te pieniądze? Na nagrody, poczęstunek, takich informacji nie udziela również sekretariat organizatora. Wychowawcy nie podejmują więc tematu i nie odpowiadają na ofertę. Konkurs nie dochodzi do skutku, gdyż brak jest chętnych- w domyśle nie wpłynęła określona liczba pieniędzy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mógłbym tak jeszcze długo wymieniać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na uczelni wyższej publicznej też jest konkurs. Wygrany dostanie nagrodę w postaci stypendium przez okres roku. Ale konkurs ta uczelnia ogłosiła raz w swej karierze, generalnie pod jedną osobę. A wymagania określone były tak, że tylko ta jedna osoba mogła to wygrać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chyba przykład brany był ze szkoły podstawowej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-6813037230890601501?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/6813037230890601501/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/12/konkurs-dla-dzieci-nagroda-dla-dorosych.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/6813037230890601501'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/6813037230890601501'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/12/konkurs-dla-dzieci-nagroda-dla-dorosych.html' title='Konkurs dla dzieci, nagroda dla dorosłych'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-0XEPrr9aRNg/TtiYCiC1bjI/AAAAAAAAAyE/KI8tIIFbTHM/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-6532774145298666150</id><published>2011-11-29T11:37:00.001-08:00</published><updated>2011-11-29T11:41:44.659-08:00</updated><title type='text'>Moralność i jawne oszustwa</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-C90cc18Kms4/TtU0g0DVO7I/AAAAAAAAAx4/cqb5VpOKCK4/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 112px; height: 129px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-C90cc18Kms4/TtU0g0DVO7I/AAAAAAAAAx4/cqb5VpOKCK4/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5680504243330825138" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakiś czas temu w pokoju wykładowców odbyła się burzliwa dyskusja. Złożyła podanie pewna studentka o reaktywacje na studia licencjackie. Przypadek jak przypadek, ale w tle poruszono sprawy moralności. Otóż ta studentka miała ponoć troje dzieci, ponoć każde z innym tatą i już ograniczano jej władze rodzicielską, ale przywrócono ją i dzieci były z powrotem z matką.&lt;br /&gt;Problem dotyczył tego, czy taką osobę warto reaktywować, zwłaszcza na uczelnię pedagogiczną jakby nie było? Czy to jest etyczne?&lt;br /&gt;W toku dyskusji padło stwierdzenie, że być może chce zdobyć wiedzę pedagogiczną, aby lepiej sprawować władze rodzicielską, aby jej znowu nie zabrano dzieci, aby była lepszym człowiekiem. Takim argumentom, choć podane były w żartobliwej formie nie można odmówić słuszności. Generalnie studentka reaktywowała się.&lt;br /&gt;Inna studentka kiedyś podeszła do mnie z informacją, że ma zmianę nazwiska. Zagadnąłem  ją, kiedy ta szczęśliwa chwila nastąpiła i kim jest szczęśliwy małżonek. Zapomniałem się ugryźć w język i nie miałem złych intencji w pytaniu, ale studentka rozwiodła się i wróciła do nazwiska panieńskiego. Zamiast zamilknąć zapytałem się: co z dziećmi? Zostały przyznane ojcu- powiedziała.&lt;br /&gt;Czyli kolejny przypadek studentki pedagogiki z problemami pedagogicznymi w tle. &lt;br /&gt;Z drugiej strony wykładowcy też się rozwodzą, też dzieci zostają przy żonach, więc problem rozmywa się.&lt;br /&gt;Ale te nasunęło mi się inne przypuszczenie. &lt;br /&gt;Na studia pedagogiczne mogą pójść te osoby chore, pedofile, niestabilni emocjonalnie, z depresją, nie cierpiący dzieci i inne medyczne przypadki, niewskazane na studiach zwłaszcza  pedagogicznych. Nikt tego nie bada. &lt;br /&gt;A co z osobami już skazanymi, które odbyły wyroki, lub mają wyrok w zawieszeniu? Nawet deklaracji od potencjalnych studentów się nie przyjmuje, że są „czyści” pod względem prawnym. Jakie to może mieć później konsekwencje, aż nie chce misie myśleć. &lt;br /&gt;Kilka lat temu dostawałem pewne odznaczenie państwowe, musiałem dostarczyć zaświadczenie o niekaralności. Czyli mogę wnioskować, że te osoby, co mają odznaczenia gdzie wymagane są takie zaświadczenia- są czyści pod względem konfliktu z wymiarem sprawiedliwości.&lt;br /&gt;A inni?&lt;br /&gt;Tu link: http://forumakademickie.pl/fa/2006/09/bezczelnosc-pedagogiczna/&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I takie kwiatki: włos się jeży na głowie, jak poczyta się te fragmenty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Ponad trzy lata temu, w „Forum Akademickim” z czerwca 2003, w odcinku Cel uświęca środki, opisałem sprawę ówczesnego adiunkta Pomorskiej Akademii Pedagogicznej dr. Wiesława Kubielskiego, który był kierownikiem Zakładu Dydaktyki Ogólnej tamtejszego Instytutu Pedagogiki. Otóż dr Kubielski w 2002 roku wydał w uczelnianej oficynie książkę Wykorzystanie podstawowych metod statystycznych w opisie i analizie wyników badań pedagogicznych, której „honorowymi” współautorami byli mgr Anna Suchocka i mgr Michał Topol. Wszystko byłoby zapewne w porządku, gdyby nie fakt, iż w marcu 2002 książkę tę zobaczył prof. dr hab. Jerzy Apanowicz z Gdyni, który w Słupsku pracował na drugim etacie. Zobaczył i osłupiał, bowiem jej treść w 80 proc. pokrywała się z jego książką Podstawowe zasady zastosowań elementów statystyki w pedagogice. Miała ona od roku 1998 pięć wydań w Wyższej Szkole Administracji i Biznesu w Gdyni i była napisana przez niego, we współpracy z dr. Kubielskim. Jako recenzent „nowej” książki figurował znany i poważany ekonomista – prof. dr. hab. inż. Alfred Czermiński z Gdyni. Zapytany przez Apanowicza stwierdził, że nigdy takiej książki nie recenzował, a recenzja jest fałszywa. Zainteresowany „dorobkiem” autora prof. Apanowicz sprawdził, jakie to jeszcze inne „publikacje książkowe” ma dr Kubielski. Natrafił wtedy na skrypt Test dydaktyczny i jego konstruowanie, opublikowany przez słupskie wydawnictwo uczelniane w 2000. Jako jeden z dwóch recenzentów figurował tam prof. Bogdan Nogalski z Gdańska. Zapytany o recenzję, Nogalski się zdziwił i oświadczył, że nie recenzował takiego skryptu. Jasne się stało, że dr Kubielski sfabrykował dwie recenzje. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I ciąg dalszy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Dla sprawiedliwości muszę tutaj podkreślić, że dr Kubielski nie był pierwszym, który odkrył, że najlepsze recenzje swych prac pisze się samemu. Tym uczonym był dr hab. Franciszek Nowak, który na początku 1999 sfabrykował recenzję własnej monografii, podpisując ją nazwiskiem amerykańskiego historyka polskiego pochodzenia. Oszustwo wykrył ówczesny młody profesor uczelniany i literaturoznawca dr hab. Wojciech Tomasik. W owym czasie prof. Nowak był prorektorem Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Bydgoszczy oraz kierownikiem Zakładu Dydaktyki i Literatury Języka Polskiego. Po prawie 4 latach procesu sądowego skazano go na 6 tys. zł. grzywny oraz 2 lata zakazu wykonywania zawodu nauczyciela akademickiego. Ponieważ sprawę w kilkudziesięciu publikacjach prasowych przez cały czas opisywała red. Joanna Bujakiewicz z bydgoskiej „Gazety Wyborczej”, prof. Nowak dość szybko musiał zrezygnować ze stanowiska prorektora i kierownika Zakładu i przejść na emeryturę. Wyprowadził się też z Bydgoszczy. Jednak mam wrażenie, że polska pedagogika ma szansę podnieść się z zapaści, bowiem prof. Nowak wrócił na salę wykładową i od pół roku pracuje w xxxx &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-6532774145298666150?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/6532774145298666150/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/11/moralnosc-i-jawne-oszustwa.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/6532774145298666150'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/6532774145298666150'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/11/moralnosc-i-jawne-oszustwa.html' title='Moralność i jawne oszustwa'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-C90cc18Kms4/TtU0g0DVO7I/AAAAAAAAAx4/cqb5VpOKCK4/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-2831192053680518986</id><published>2011-11-28T06:46:00.000-08:00</published><updated>2011-11-28T06:47:23.597-08:00</updated><title type='text'>Polityka i majtki Dody</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-dKM7xvRXxOM/TtOe9I5xjOI/AAAAAAAAAxs/k-gxvNJKAAc/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 145px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-dKM7xvRXxOM/TtOe9I5xjOI/AAAAAAAAAxs/k-gxvNJKAAc/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5680058328243342562" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mam już siły z walką z oszustami. Na jednym z wykładów jest dodatkowy element do zaliczenia, a mianowicie praca własna. Ma na to student czas i w zależności od prowadzącego- coś do napisania, zaprezentowania.&lt;br /&gt;Ja poprosiłem o tekst własny, własne przemyślenia na zadany temat, odniesienia się do konkretnych sytuacji i jak w takich sytuacjach się zachowali. Prosta, wydawało się, banalna sprawa.&lt;br /&gt;Dostałem od dwu osób te wypracowania i były OK. Ale złożyło mi to również dwóch panów nie w formie elektronicznej, lecz w wydruku (mieli taką opcję).&lt;br /&gt;Jestem upierdliwy, wiem, ale każdą prace sprawdzam pod kątem plagiatu, i te dwie prace były zerżnięte fragmentami z pewnych portali, bez żadnej korekty, skopiowane i wklejone. &lt;br /&gt;Oj będzie się działo, jak to oddam, niestety będę zmuszony publicznie się do tego odnieść, bo nie lubię, jak robi się ze mnie głupka. &lt;br /&gt;Druga sprawa to wszechobecna polityka. &lt;br /&gt;Pewnych głów w okienku TV nie trawię, więc nie włączam telewizora, patrzę na national geographic, Animals planet lub inne tego typu kanały. Jednak od czasu do czasu oglądam wiadomości, zazwyczaj jednej stacji o godzinie 19.00. Potem są tak zwane rozmowy ze „specjalistami”, zazwyczaj w dziedzinie politycznej. &lt;br /&gt;Ani jedna osoba tam występująca na przestrzeni lat, nie powiedziała nic ciekawego, ani jedna prognoza się nie spełniła. Co więcej, dalej SA zapraszani, dalej występują z pozycji ekspertów. &lt;br /&gt;Taki pan Śpiewak, czegóż on nie wie i jakich nie udzielał rad i przewidywań. Ruch Palikota (jak mówił wielokrotnie przed wyborami) to nic nie znaczący folklor polityczny, nie ma szans na wejście do sejmu, partia Tuska polegnie w wyborach, zaś on wie jak i co robić, aby było dobrze. &lt;br /&gt;Ja nie jestem politologiem, ale wiedziałem przed panem Śpiewakiem, że Palikot okaże się jedną ze znaczniejszych formacji dostających się do sejmu. &lt;br /&gt;I co? &lt;br /&gt;Ano dalej zaprasza się pana Śpiewaka, dalej peroruje, dalej jego prognozy i słowa są jak ble, ble, ble, co nic nie wnoszą i nigdy nie powiedział czegokolwiek, co by się sprawdziło.&lt;br /&gt;Pani Staniszkis. &lt;br /&gt;Za każdym razem chce wmówić, że ma rację, że jej rady są słuszne, że wie dużo o mechanizmach władzy. Czy ma rację- patrz punkt wyżej. Po wizycie w studio jest mnóstwo piany.&lt;br /&gt;Klub PJN- szkoda słuchać, zero merytoryczności, sprzeczne informacje, nic nie wnoszące.&lt;br /&gt;Posłowie PIS- lepiej dać sobie spokój, wszyscy mówią tak samo, ten sam bełkot, nic nie wnoszą merytorycznie.&lt;br /&gt;PO - ciut lepiej od PIS, ale również merytoryczności niewiele.&lt;br /&gt;O PSL, SLD nawet nie wspomnę.&lt;br /&gt;Czy nie można by w tym czasie pokazać coś ciekawego, przyrodę, jakieś optymistyczne wiadomości?&lt;br /&gt;Czytałem ostatnio wywiady ze studentami pod trzydziestkę, którzy mają po kilka kierunków pokończonych, w trakcie doktoraty itp. Jedna osoba dostała angaż do znaczącego na rynku portalu, który czyta codziennie kilka milionów osób. Chciała pisać ambitne teksty. &lt;br /&gt;Szybko sprowadzono ją na ziemię, ma pisać o majtkach celebrytki Dody, lub kto się z kim całuje w krzakach.&lt;br /&gt;Jaka polityka, tacy odbiorcy kultury i wiadomości masowych. &lt;br /&gt;Czasami czuję się jak inny gatunek.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-2831192053680518986?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/2831192053680518986/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/11/polityka-i-majtki-dody.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/2831192053680518986'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/2831192053680518986'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/11/polityka-i-majtki-dody.html' title='Polityka i majtki Dody'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-dKM7xvRXxOM/TtOe9I5xjOI/AAAAAAAAAxs/k-gxvNJKAAc/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-6842790405262680472</id><published>2011-11-27T10:07:00.000-08:00</published><updated>2011-11-27T10:08:29.356-08:00</updated><title type='text'>Redakcja- wartość pożądana, ale jakość niewielka</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-95LbPcJTLR4/TtJ8lujUScI/AAAAAAAAAxg/nk7xmHwze9E/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 188px; height: 178px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-95LbPcJTLR4/TtJ8lujUScI/AAAAAAAAAxg/nk7xmHwze9E/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5679739067660782018" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozmawiam z pewna osobą, temat schodzi na habilitację. Pytam się: jaki masz dorobek? Jesteś już gotowa? &lt;br /&gt;Tak, ma kilka książek i parę artykułów. &lt;br /&gt;Bardzo się zdziwiłem, gdyż znam tą osobę, nie pamiętam, aby gdziekolwiek były jej pozycje w Internecie. Drążę temat i okazuje się, że owszem, są cztery „książki”, lecz są to redakcje pokonferencyjne. Oburzyła się, kiedy powiedziałem, że jest to nic, najmniej punktowane jeśli w ogóle ktoś to weźmie pod uwagę. &lt;br /&gt;Dobiłem znajomą tym, kiedy stwierdziłem, że każdy może być redaktorem,  nawet ze średnim wykształceniem, lub licencjatem,  co ma niekiedy miejsce w wydawnictwach, gdzie książki redagują przecież nie osoby z tytułami naukowymi. I niekiedy lepiej to czynią, aniżeli te osoby, które mają się za naukowców. &lt;br /&gt;Przeglądałem w ubiegłym tygodniu kilka takich redakcji. Czasami jakby układający je, nie miał pomysłu na artykuły tam się znajdujące.  Miesza tematy, ustawiając najpierw np. profesorów, a ci piszą od Sasa do lasa, potem kreatywności już brakuje. &lt;br /&gt;Pewna osoba (dr habilitowany) została zgłoszona do rady wydziału pewnej uczelni państwowej z dorobkiem na tytuł profesora uczelnianego. Osoba odpadła w głosowaniu, gdyż miała wyłącznie po habilitacji redakcje, zamiast monografii. &lt;br /&gt;Dla innej osoby, która też aspiruje do tego stanowiska, był to szok, padło z jej ust: przecież mam tyle redakcji, ile jeszcze mam pisać aby zostać profesorem uczelnianym? Przecież w każdej książce  z moim nazwiskiem (ach, jaka megalomania, książka z moim nazwiskiem) mam wstęp lub piszę jeden z rozdziałów, inni nic nie mają (sic!). &lt;br /&gt;Ta osoba jako że sprawuje pewną pozycję na uczelni, wraz z kilkoma osobami w tym samym płożeniu powołała towarzystwo przyjaźni polsko – zagraniczne, nie podam jaki to kraj. &lt;br /&gt;To towarzystwo liczy te kilka osób z tejże uczelni, ale wydają uczelniane wydawnictwo w języku ….. angielskim. Publikują tam wyłącznie osoby z tego towarzystwa, nikt inny z tej i innych uczelni nie może. Czasami napisze coś osoba z tego zaprzyjaźnionego państwa. &lt;br /&gt;Może znają perfekt angielski, powie ktoś?&lt;br /&gt;Zna doktorant,  który tłumaczy teksty…..&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-6842790405262680472?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/6842790405262680472/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/11/redakcja-wartosc-pozadana-ale-jakosc.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/6842790405262680472'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/6842790405262680472'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/11/redakcja-wartosc-pozadana-ale-jakosc.html' title='Redakcja- wartość pożądana, ale jakość niewielka'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-95LbPcJTLR4/TtJ8lujUScI/AAAAAAAAAxg/nk7xmHwze9E/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-8673732059150952844</id><published>2011-11-26T08:26:00.000-08:00</published><updated>2011-11-26T08:27:21.801-08:00</updated><title type='text'>Wagary nauczycieli akademickich i noclegi w kampusach</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-6ejzFLag6hk/TtETY_PPHgI/AAAAAAAAAxU/Fqc0gJtHZmM/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 104px; height: 104px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-6ejzFLag6hk/TtETY_PPHgI/AAAAAAAAAxU/Fqc0gJtHZmM/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5679341925104033282" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj poruszę kilka spraw różnej natury, które w jakiś sposób wpływają zarówno na komfort pracy, jak i samopoczucie: studentów i moje.  &lt;br /&gt;Są szkoły, gdzie życie toczy się niespiesznym rytmem, który co jakiś czas przerywa nieobecność prowadzącego. A to zachorował- lecz nie przedstawił zwolnienia L4, gdyż byłby stratny 20% na pensji, czasami zapomniał zawiadomić uczelnię lub studentów, a ci nie wiedząc co się dzieje, Czekają nadaremno. Teoretycznie co z tym fantem zrobić ma pracodawca? &lt;br /&gt;Czy pracownik powinien odpracować nieobecność, często tak deklaruje, ale polega to tylko na tym, że najczęściej na jednych zajęciach „realizuje” dwa tematy. Czasami odpuszcza sobie odrabianie, zmieniając system oceniania, tak jakby zajęcia się odbyły i studenci byli aktywni na nich. &lt;br /&gt;Znam takie osoby, które na 5 zajęć po 3 godziny (15 godzin ma dany  przedmiot) byli 2 razy, z czego na pierwszych wprowadzających nic nie robili, gdyż nauczyciel dopiero mówił: co będzie z nimi na tych zajęciach wykonywał. Potem na kolejnych coś mu wypadało, na jednych było święto państwowe, więc pozostały jedne zajęcia, gdzie wstawiał oceny. W sumie odbyło się około 3 godzin lekcyjnych zajęć, zamiast deklarowanych 15.&lt;br /&gt;Są wicedyrektorzy, dyrektorzy, pracownicy samodzielni na uczelniach zazwyczaj państwowych- których często  na zajęciach nie ma. A to konferencja, a to wyjątkowe posiedzenie senatu, obrona doktoratu w innej miejscowości, choroba, wyjazd zagraniczny 2 tygodniowy itd., itd. &lt;br /&gt;Zajęcia się nie odbywają, konsultacje się nie odbywają- student nie ma wiedzy i umiejętności z tego przedmiotu, jak miał sprawę do promotora czy profesora- pocałował klamkę, nie mówiąc o tych, którzy zapłacili ciężkie pieniądze za  swoje studia. &lt;br /&gt;Ja jestem wyjątkiem, w ciągu 20 lat pracy w szkole, oprócz jednej sytuacji, kiedy byłem ofiarą wypadku drogowego, nie opuściłem ani dnia w pracy. Odkąd pracuję na uczelni i jako zleceniobiorca, jako pracownik- nie mam ani jednego dnia wolnego opuszczonego. &lt;br /&gt;W mojej nowej uczelni, każdą nieobecność fizycznie się odrabia, każdą konferencję, nie ma „zmiłuj się”, trzeba uzgodnić dodatkowy dzień i to odpracować. &lt;br /&gt;Co wyniesie z zajęć student, który na 200 godzin zajęć np. ćwiczeniowych miał np. 100 godzin? Znam z autopsji (bo mnie uczyła kiedyś dawno temu) i z opowiadań jedną „profesor”, która miała taką normę, iż na większości zajęć nie przychodziła. Jak mnie uczyła, widzieliśmy ja tylko 2 razy, raz na wykładzie i drugi raz jak wpisywała oceny. Od razu powiedziała nam, że jest zbyt zajętą osobą, aby na wszystkich zajęciach bywać. Jak są malkontenci- to może dodatkowo ich przepytać. &lt;br /&gt;Wszystko uchodziło jej płazem.&lt;br /&gt;Druga sprawa to taka, że jadąc do pewnej uczelni i mając kilka dni zajęć nocuję w kampusie studenckim w akademiku. &lt;br /&gt;Ale miarka się już przebrała.&lt;br /&gt;Nocne imprezy i wrzaski, trzaskanie drzwiami, krzyki, rzucanie butelek przez okno i inne efekty akustyczne. Auta pod obiektem nie można zostawić, bo butelka może spaść, trzeba dobry kawałek dalej. &lt;br /&gt;No i warunki.&lt;br /&gt;Pokój „wczesny Gierek”, nie jestem potężną osobą, ale jak śpię na plecach, spada mi noga z łóżka- tak jest wąskie, okropna łazienka, stylonowa pościel. To wszystko za ponad 65 zł. Po ostatnich wrzaskach i imprezach, miarka się przebrała, troje wykładowców dojeżdżających i  tam pracujących (w  tym ja) rezygnujemy z tego „przybytku”. &lt;br /&gt;Mam już „zaklepany” lokal o 10zł droższy, ale warunki jak w hotelu Hilton- nie kłamię, jak zrobię, to zamieszczę tu zdjęcie. Szkoda że w tym starym nie zrobiłem zdjęcia, byłoby co porównywać. &lt;br /&gt;Oczywiście  za noclegi, za dojazd płacę z własnej kieszeni, nie ma żadnego refundowania.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-8673732059150952844?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/8673732059150952844/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/11/wagary-nauczycieli-akademickich-i.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/8673732059150952844'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/8673732059150952844'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/11/wagary-nauczycieli-akademickich-i.html' title='Wagary nauczycieli akademickich i noclegi w kampusach'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-6ejzFLag6hk/TtETY_PPHgI/AAAAAAAAAxU/Fqc0gJtHZmM/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-5880751948649550978</id><published>2011-11-21T11:09:00.001-08:00</published><updated>2011-11-21T11:10:16.706-08:00</updated><title type='text'>Kultura studencka i kultura wykładowców</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-vGU6I1lx2PI/TsqiBCVoAdI/AAAAAAAAAxI/6lNSI8mg-Ig/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 129px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-vGU6I1lx2PI/TsqiBCVoAdI/AAAAAAAAAxI/6lNSI8mg-Ig/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5677528418945073618" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj o wykładowcach, bo są oni dość często posądzani o dziwne zachowania wobec studentów. Piszą o tym tutaj: http://szkola.wp.pl/kat,121276,title,Wykladowcy-wychowawcy-czy-chamy,wid,13982691,wiadomosc.html &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tu fragment opinii studentki:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;- Ustny z matematyki zdawałam w zaawansowanej ciąży – wspomina Magda z Politechniki Warszawskiej. – Gdy okazało się, że nie znam odpowiedzi na jedno z pytań, profesor wymownie spojrzał na mój brzuch i powiedział „widać, co pani robiła zamiast się uczyć”. Było mi tak przykro, że popłakałam się bez słowa. Nie muszę chyba przytaczać innych sytuacji z udziałem tego profesora, a było ich multum.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy są to praktyki częste- czy jednak marginalne? Trudno mi na to pytanie odpowiedzieć jednoznacznie, gdyż ja zachowuję się w moim odczuciu właściwie, zawsze w ewaluacji  zajmuję jedno z trzech pierwszych miejsc.&lt;br /&gt;Jak jest u innych?&lt;br /&gt;Bazując na opiniach studentów różnie to bywa, kąśliwe epitety nie są nagminne, lecz dość częste. Generalnie wytyka się „głupotę” studentom, braki w myśleniu, ale słyszałem i o publicznym mówieniu: szmata, porównanie do debilizmu, wytykanie pochodzenia itp. &lt;br /&gt;Kiedy ja studiowałem, jeden filozof zwykł mawiać: kobiety myślą macicą, ma pani tak krótka miniówę, że widać nadżerkę itp.&lt;br /&gt;Ale trzeba też dodać, że druga strona poza nie uczeniem się, nawet aby coś przeczytać, przychodzi na zajęcia z  jedzeniem typu: frytki, sałatki z czosnkiem, półmetrowe zapiekanki, litrowe butle z maślanką (ponoć na kaca najlepsze), surfowanie w sieci na laptopie, dzwonienie w trakcie wykładu i odbieranie połączeń. Nieraz mnie żenuje to, iż muszę na to zwracać uwagę, wypraszać za drzwi.&lt;br /&gt;I jak podpytuję: nie ma znaczenia ani uczelnia (duże publiczne i duże niepubliczne, WSP) ani status prowadzącego: magister, doktor, doktor habilitowany, profesor.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-5880751948649550978?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/5880751948649550978/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/11/kultura-studencka-i-kultura-wykadowcow.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/5880751948649550978'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/5880751948649550978'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/11/kultura-studencka-i-kultura-wykadowcow.html' title='Kultura studencka i kultura wykładowców'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-vGU6I1lx2PI/TsqiBCVoAdI/AAAAAAAAAxI/6lNSI8mg-Ig/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-5004805869741792856</id><published>2011-11-19T14:39:00.001-08:00</published><updated>2011-11-19T14:41:24.436-08:00</updated><title type='text'>Emerytury i wiek nauczycieli</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-siKuKMKHHuU/TsgwO4IZJQI/AAAAAAAAAw8/Kghfn10p9OY/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 118px; height: 134px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-siKuKMKHHuU/TsgwO4IZJQI/AAAAAAAAAw8/Kghfn10p9OY/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5676840362444399874" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Politycy mają swoje dni teraz: przemowy, sztuczny niepokój; kto ministrem, kto wiceministrem i co nowego w polityce. &lt;br /&gt;Ja słuchałem wystąpienia odnośnie lat pracy, czyli 67 dla mężczyzn i dla kobiet. Potem pytano ekonomistów, jakiś podstawionych ludzi- co o tym myślą. Zdziwiło mnie, że większość chwaliła tak „wspaniałe” posunięcie rządu,  że wooooow, że na czasy kryzysu itd. &lt;br /&gt;Ale jako „stary” belfer i człowiek rozumny za jakiego się uważam, mam kilka wątpliwości. &lt;br /&gt;1. Wydłużenie o 2 lata wieku emerytalnego- automatycznie o tyle lat zablokuje młodym ludziom możliwość wejścia na rynek pracy. Już teraz mówi się o młodych bezrobotnych nie mogących nigdzie się zaczepić poza zmywakiem w Anglii- to co będzie po tym okresie? No chyba że planowane jest tysiące miejsc pracy w wielu sektorach dla młodych ludzi, kredyty etc. Ale to na pewno nie jest realne.&lt;br /&gt;2. Jakbym pracował w szkole i miał 66 lat, to ciekawie jak by mnie odbierali uczniowie? Wielokrotnie robiono badania- uczniowie nie lubią starych nauczycieli! Wyobrażacie sobie 65 letnią przedszkolankę, nauczyciela w wieku 64 lat, który pokazuje wymyk na drążku? A co z chorobami w tym wieku, pasją w oczach i sercu- kiedy idąc na szkolenie do szkoły widzę 30- 40 letnie zombi, powtarzające: mieliśmy mieć emeryturę po 30 latach! Żadnego sensownego rozwiązania nie widzę ze strony rządzących, aby starszym nauczycielom umożliwić bycie w szkole doradcami, metodykami, mistrzami. O tym się nie mówi- więc będzie jak będzie.&lt;br /&gt;3. Nie sądzę, aby 60 letni policjant dogonił gimnazjalistę i obezwładnił go, o prawdziwym przestępcy nie wspominając. O ekspedientkach w wieku 67 lat- pewnie na ich nogach będzie żylak na żylaku, a kierowca TIRa- niedowidzący, zasypiający, wiozący pasażerów motorniczy, kierowca, budowlaniec? Będzie wiele zgonów w miejscu pracy, ludzi naciągających na renty- bo sił do pracy nie będą mieli. &lt;br /&gt;Znam wiele osób liczących dni i minuty do emerytury, z rozstrojem żołądka, gdzie pójście do pracy to spory wysiłek. Ludzie w wieku 50 + coraz więcej chorują- kto im da pracę, wiedząc o tym?&lt;br /&gt;Nie ma sensownego programu, sposobu, aby te 67 lat jakoś zagospodarować, uczynić lepszym. &lt;br /&gt;Nie wybieram się na emeryturę, ale rząd już raz mnie oszukał, podejmując pracę wiedziałem, że po 30 latach przysługuje mi emerytura- rząd to zmienił, teraz wydłuża lata pracy nie oferując nic w zamian. &lt;br /&gt;To oszustwo społeczne i zdyskwalifikowanie wielu osób, wpędzenie ich w biedę, bo nie będą mieli pracy.&lt;br /&gt;Niech będzie tak, że jak ktoś chce to sobie pójdzie na emeryturę w wieku np. 60 lat, ale ona będzie o 15% niższa niż ta, gdyby poszedł na nią w wieku 67 lat- to byłoby uczciwe.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-5004805869741792856?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/5004805869741792856/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/11/emerytury-i-wiek-nauczycieli.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/5004805869741792856'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/5004805869741792856'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/11/emerytury-i-wiek-nauczycieli.html' title='Emerytury i wiek nauczycieli'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-siKuKMKHHuU/TsgwO4IZJQI/AAAAAAAAAw8/Kghfn10p9OY/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-5096745509850538001</id><published>2011-11-18T09:05:00.001-08:00</published><updated>2011-11-18T09:05:49.560-08:00</updated><title type='text'>Mordowanie dzieci</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-WLp64jpxhf8/TsaQZTvERoI/AAAAAAAAAww/WUzuLxiFDno/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 157px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-WLp64jpxhf8/TsaQZTvERoI/AAAAAAAAAww/WUzuLxiFDno/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5676383144815904386" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od kilku dni media piszą o  matce, która utopiła swoje dziecko w Bałtyku.  &lt;br /&gt;Kolejna zbrodnia, która wstrząsnęła społecznością, ale to i tak nie przełoży się na nic. Ileś osób zapali wirtualna świeczkę- bo tak jest najłatwiej, kilkaset napisze w portalach, co zrobiłoby z taką „mamuśką” lub co jej trzeba zrobić, aby już więcej nie mogła nikogo zabić i koniec. &lt;br /&gt;Po kilku tygodniach rozejdzie się sprawa po kościach. &lt;br /&gt;Oczywiście najlepiej by było, gdyby oddała swoje dziecko bezpośrednio po urodzeniu do adopcji, zrzekła się praw do dziecka- wówczas miałoby szansę na normalny i kochający dom. &lt;br /&gt;Z drugiej strony nie wiemy, co w życiu tej kobiety się działo, dlaczego tak postąpiła, mówi się o chorobie psychicznej.&lt;br /&gt;Tam gdzie kiedyś pracowałem, było też porzucenie dziecka, ale nie zabójstwo. Niemniej wiele osób ta sprawa zbulwersowała i podobnie jak tutaj poza zbulwersowaniem nikt nic nie zrobił, wspomina się być może tą sytuację od czasu do czasu.&lt;br /&gt;A rzecz odbyła się następująco.&lt;br /&gt;Matka miała pana i chciała z nim wyjechać za granicę, no ale było dziecko małe, około 4 lat. Co z nim zrobić? &lt;br /&gt;Ano wpadła na „genialny pomysł”. Podjechała na lokalną pętlę autobusową z dzieckiem, wysadziła je na przystanku i kazała iść do dziadków. Autobus po kilku minutach ruszył w powrotna drogę, dziecko ruszyło w stronę domu dziadków. Jakimś cudem trafiło, ale nikogo nie było w domu. Spłakane chodziło po chodniku, a zwróciło czyją uwagę. Pojawiła się policja, poszukiwanie dziadków. &lt;br /&gt;Babcia się zjawiła, ale kazała dziecko odstawić do matki. &lt;br /&gt;A matka już odlatywała do Włoch z nowym panem. &lt;br /&gt;Dziecko trafiło do pogotowia opiekuńczego. &lt;br /&gt;Jak dzisiaj o tym myślę, to niedobrze mi się robi.&lt;br /&gt;Ile tego zła w stosunku do dzieci jest na świecie. Ile nienawiści.&lt;br /&gt;A to zło i nienawiść rodzi kolejną nienawiść.&lt;br /&gt;Serca i ludzi z sercem  jakby było coraz mniej. &lt;br /&gt;Za jakiś czas kolejna matka wrzuci gdzieś swoje dziecko, kolejny tatuś odbije nerki, bo „wyszedł z nerw”. Jesteśmy okrutni.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-5096745509850538001?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/5096745509850538001/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/11/mordowanie-dzieci.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/5096745509850538001'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/5096745509850538001'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/11/mordowanie-dzieci.html' title='Mordowanie dzieci'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-WLp64jpxhf8/TsaQZTvERoI/AAAAAAAAAww/WUzuLxiFDno/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-9171904495296324572</id><published>2011-11-16T02:51:00.001-08:00</published><updated>2011-11-16T02:51:59.425-08:00</updated><title type='text'>Redagowanie "redakcji" i c.d. oszukiwania</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-EKNMkLTw5Y8/TsOVxpx-7KI/AAAAAAAAAwk/RmwMeasSNFU/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 119px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-EKNMkLTw5Y8/TsOVxpx-7KI/AAAAAAAAAwk/RmwMeasSNFU/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5675544635678583970" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam pewną grupę piszącą pracę licencjacką. Są po półrocznym proseminarium, czyli coś tam powinni wiedzieć i potrafić. Ale to fikcja, tak jak i to, że mając dwa semestry na III roku napiszą dobra pracę. &lt;br /&gt;Gdyby te pół roku proseminarium miał z nimi przyszły promotor- to sprawa wyglądałaby zupełnie inaczej.&lt;br /&gt;Niektóre uczelnie żądają dostarczenia listy tematów potencjalnych prac do określonego terminu. Niemniej jak to zrobić, jak człowiek nie kontaktuje się z promotorem, na 3 spotkania jest tylko na jednym i to jeszcze pilnie się zwalnia, bo ma ważne sprawy do załatwienia. Próba zmobilizowania przez grupę- również spełza na niczym. To nie jest problemem, że temat pracy poda się później, lub człowiek w końcu się odezwie. Jego koleżanki i koledzy już są po zatwierdzeniu tematu i struktury pracy, podsyłają pierwsze części teoretyczne, on poprzez grupę informuje- że jednak się zjawi…. wkrótce. Może to jakiś geniusz pracujący indywidualnie&lt;br /&gt;Takich osób jest sporo, zarówno piszących magisterium- jak i prace licencjackie. Mija czas, koleżanki i koledzy są już dawno po obronach- ta osoba „walczy”. &lt;br /&gt;Rozumiem wiele sytuacji życiowych: śluby, pogrzeby, zdrowie, szukanie pracy itd. Ale czasami jest to takie „rozmemłanie”, odkładanie, czekanie na nie wiadomo co.&lt;br /&gt;No i osobna sprawa: oszustwa. &lt;br /&gt;Dzisiaj kolejne dwa przykłady. Jedna pani podsyła mi około 20 stron, wszystko zerżnięte z trzech stron WWW, nawet bez przestawiania zdań, podrozdziały dosłownie te same. &lt;br /&gt;Druga praca na podglądzie „edytorskim” aż jeży się od znaków HTML- ewidentnie  ctrl+C i potem ctrl+V. &lt;br /&gt;Ręce opadają.&lt;br /&gt;Druga sprawa tyczy się zarówno szkół niepublicznych jak i publicznych. &lt;br /&gt;Jest konferencja- jest i redakcja „dzieła”.&lt;br /&gt;Wiemy jak to jest.&lt;br /&gt;Ale teraz komu  daje się taka redakcję?&lt;br /&gt;No i tu zaczyna się problem. Teoretycznie powinna „dostać” to główny organizator, który ciężko się napracuje przy konferencji, najczęściej sekretarz. Ale w praktyce wygląda to różnie. Albo znajoma dziekana, albo  „przyjaciółka” wicedyrektora, protegowana kanclerza. Bywa i tak, że jak już się ktoś w końcu „załapie”- nagle musi dopisać jakieś nazwisko do redakcji.&lt;br /&gt;Pomijam, że takie redakcje niewiele warte są punktowo, no ale….&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-9171904495296324572?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/9171904495296324572/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/11/redagowanie-redakcji-i-cd-oszukiwania.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/9171904495296324572'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/9171904495296324572'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/11/redagowanie-redakcji-i-cd-oszukiwania.html' title='Redagowanie &quot;redakcji&quot; i c.d. oszukiwania'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-EKNMkLTw5Y8/TsOVxpx-7KI/AAAAAAAAAwk/RmwMeasSNFU/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-2133321048773544881</id><published>2011-11-14T10:17:00.000-08:00</published><updated>2011-11-14T10:19:02.537-08:00</updated><title type='text'>Uprzejmość i odwrotna strona medalu. Czasami chamstwo tryumfuje</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-6f_sWBGZy0w/TsFbc0Xxx-I/AAAAAAAAAwY/9ClvKMlbjZA/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 120px; height: 163px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-6f_sWBGZy0w/TsFbc0Xxx-I/AAAAAAAAAwY/9ClvKMlbjZA/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5674917556116375522" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Byłem w wielkiej galerii handlowej, gdyż zbliża się pewna data i mam prezent do nabycia. Mnóstwo ludzi- choć do świąt jeszcze odlegle trzeba czekać, ale taki urok wielkich molochów. &lt;br /&gt;Ale ja nie o tym chciałem, ale o pewnym zachowaniu ekspedientki, które wprawiło mnie w zdumienie i oniemiałem.  &lt;br /&gt;Otóż idąc ciągiem handlowym i zmierzając do schodów, gdzie na lewo wszelkie Mc rybne i kanapkowe, a po prawej ekologia, to znaczy lody, soki, herbatki. W pewnym momencie zakręciło mi się w nosie i kichnąłem zamaszyście. Cóż, zdarza  się nam kichać, lecz potrzebowałem szybko chusteczki, którą miałem w torbie na ramieniu. Nie dokopywałem się  do niej, lecz ze stoiska z soczkami ekologicznymi wziąłem jedną serwetkę, ze stojących tam kilku pojemników. Nawet nie zdążyłem obetrzeć nosa, gdy usłyszałem zaczepne: &lt;br /&gt;- a „poproszę” to nie łaska zapytać, pytałeś się (cytuję dosłownie)?&lt;br /&gt;- nie, odpowiedziałem zgodnie z prawdą (gdyż jak trzeba natychmiast wycierać nos, trudno o cokolwiek prosić) i nie zdążyłem nic dodać gwoli wyjaśnienia, gdyż pani ekspedientka zawarczała:&lt;br /&gt;- ty chamie niewychowany, co za bezczelny cham…. &lt;br /&gt;Takie epitety za mną poleciały.&lt;br /&gt;Uznałem, że szkoda dyskutować, cokolwiek wyjaśniać. Potem pomyślałem, że nawet dłuższa rozmowa nic by nie dała, bo z kim i o czym rozmawiać?&lt;br /&gt;Ale może jestem w błędzie? Trzeba było ręką obetrzeć nos i grzecznie pytać, lub stanąć z boku i grzebać za swoja chustką? &lt;br /&gt;Druga sytuacja mnie rozbawiła, ale i zastanowiła. &lt;br /&gt;Wyjeżdżałem z  parkingu, ponad 500 metrów, droga była taka, że po mojej lewej stała przeszkoda, prawa, czyli moja była wolna. &lt;br /&gt;W przepisach ruchu drogowego jest tak, że ten co ma przeszkodę, czeka, aż ci bez przeszkody przejadą swoim pasem, droga będzie wolna i można wówczas przeszkodę wyminąć i włączyć się do ruchu.&lt;br /&gt;Sytuacja właściwa. &lt;br /&gt;Dojeżdżam do końcówki długiego i bardzo wąskiego parkingu (po kilka centymetrów z obu stron auta), a zza przeszkody wyskakuje na mój pas ruchu kobieta w aucie z niemieckimi numerami. &lt;br /&gt;Mruga mi światłami i każe się mi cofać, choć jest to dość skomplikowane, zaś  jej potrzeba zaledwie kilku metrów do wycofania się, nie mówiąc o tym, że przepis ruchu drogowego jest po mojej stronie. &lt;br /&gt;Próbuje na mnie najechać, zmuszając do cofnięcia, ale ja nie wykonuję ruchu. &lt;br /&gt;Podeszła do mnie i krzyczy, że mam się cofnąć (w języku soczyście polskim). &lt;br /&gt;Ja na to, że widziała że jadę, że mogła zaczekać aż wyjadę, gdyż nie wolno jej wskakiwać na środek zza przeszkody na mój pas ruchu- choć droga wąska, ma tylko długość auta do cofnięcia, ja zaś z dobre 500 metrów i to precyzyjnego manewrowania.&lt;br /&gt;Niestety, długo trwała dyskusja, aż w końcu powiedziała, że jestem niegrzeczny i że ona mi ustąpi. Sprawa zakończyła się w kilka sekund, a gadania było dobre kilka minut. &lt;br /&gt;Jestem uprzejmy, zawsze jak jeżdżę uznaję zasadę, że dzień bez uprzejmości na drodze- to dzień stracony. Ale tu było jawne wymuszenie i jeszcze te najeżdżanie prawie tablica w tablice rejestracyjną.&lt;br /&gt;Ale może mój osąd jest zbyt surowy?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-2133321048773544881?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/2133321048773544881/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/11/uprzejmosc-i-odwrotna-strona-medalu.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/2133321048773544881'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/2133321048773544881'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/11/uprzejmosc-i-odwrotna-strona-medalu.html' title='Uprzejmość i odwrotna strona medalu. Czasami chamstwo tryumfuje'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-6f_sWBGZy0w/TsFbc0Xxx-I/AAAAAAAAAwY/9ClvKMlbjZA/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-6331081942248886631</id><published>2011-11-14T00:44:00.001-08:00</published><updated>2011-11-14T00:46:04.153-08:00</updated><title type='text'>Zlecenie przyjęte</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-4zxFWqAaejI/TsDVB8yK-1I/AAAAAAAAAwM/4XWOzxddmtI/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 152px; height: 152px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-4zxFWqAaejI/TsDVB8yK-1I/AAAAAAAAAwM/4XWOzxddmtI/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5674769759959972690" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakiś czas temu miałem zajęcia w niewielkiej ilości godzin (jak zwykle zlecenie) ze specyficznego przedmiotu, do którego prowadzenia mam kompetencje. &lt;br /&gt;Zajęcia odbyłem, kawałek od mojego miejsca zamieszkania, w odległym miejscu, stopnie powstawiałem i o sprawie zapomniałem, bo to było w ubiegłym roku szkolnym. &lt;br /&gt;Dostaję telefon, iż 6 osób nie ma ocen. Podane zostają mi nazwiska. Sprawdzam  w swojej liście- te osoby nie chodziły  na zajęcia, to znaczy na jednych były, na dwóch nie, a to równoznaczne było z tym, że ocen nie wstawiłem. Te osoby nie kontaktowały się ze mną, nie byli to moi regularni studenci z uczelni na której pracuję- więc sprawa poszła w niebyt. &lt;br /&gt;Informuję zatem, iż niestety nie mogę postawić ocen z wiadomych powodów.&lt;br /&gt;Z drugiej strony nalegają, abym jednak umożliwił im „zaliczenie” przedmiotu, może coś napiszą, ja zrobię im konsultację i przyjadę na wpisy.&lt;br /&gt;No, tu mnie zdenerwowali.&lt;br /&gt;Były to zajęcia wyłącznie praktyczne, a nie teoretyczne. Oprócz „bycia” na nich wykonywaliśmy różne ważne rzeczy- nie można tego odrobić „pisząc coś”.&lt;br /&gt;Zapłacono mi niewygórowanie, ja ze swoich obowiązków się wyrobiłem, nawet byłem dłużej do dyspozycji studentów, bo mieli pytania itd. Mój wyjazd po raz kolejny i być może kolejny dla garstki nie uczestniczących w zajęciach (a jedzie się tam ze dwie godziny w jedna stronę) powoduje, że całe zlecenie nie jest opłacalne dla mnie.&lt;br /&gt;Poinformowałem, że ze swojej strony zrobiłem to, co do mnie należało, jeśli studenci zawinili, niech się kontaktują w miejscu mojego zamieszkania, niech się ze mną umawiają i dojeżdżają. &lt;br /&gt;Z drugiej strony był foch. &lt;br /&gt;Nie wiem jak to załatwią, ale to nie moje zmartwienie. Pewnie koniec ze zleceniami z tej szkoły, niemniej nie zamierzam ponosić z tego tytułu dodatkowych kosztów.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-6331081942248886631?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/6331081942248886631/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/11/zlecenie-przyjete.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/6331081942248886631'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/6331081942248886631'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/11/zlecenie-przyjete.html' title='Zlecenie przyjęte'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-4zxFWqAaejI/TsDVB8yK-1I/AAAAAAAAAwM/4XWOzxddmtI/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-974743003449175555</id><published>2011-11-12T02:38:00.001-08:00</published><updated>2011-11-12T02:40:16.228-08:00</updated><title type='text'>Jak jesteś w ciąży nie jedz w sklepie, zwłaszcza w USA</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-flGWiQv75NE/Tr5MyJK6HUI/AAAAAAAAAwA/s8zv-miTLBw/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 139px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-flGWiQv75NE/Tr5MyJK6HUI/AAAAAAAAAwA/s8zv-miTLBw/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5674057004872244546" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tu link:&lt;br /&gt;http://www.dziennik.com/wiadomosci/artykul/nie-zaplacili-za-kanapki-dziecko-zabrala-opieka-spoleczna &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;Trzyosobowa rodzina dwa tygodnie temu przeprowadziła się z Kalifornii do Honolulu na Hawajach. Nie znając jeszcze dobrze miasta pojechali autobusem na zakupy i trafili do supermarketu Safeway. Nicole, była sierżant amerykańskich sił lotniczych, wzięła dwie kanapki za 5 dolarów i zaczęła jeść jedną z nich. Kobieta zachowała opakowanie, by zapłacić za nie przy kasie, jednak przy regulowaniu 50-dolarowego rachunku zapomniała o tym i zapłaciła tylko za pozostałe zakupy.&lt;br /&gt;"Gdy ochroniarz zaczął nas sprawdzać, było mi naprawdę wstyd" – mówi Nicole Leszczynski.&lt;br /&gt;Nicole i jej mąż Marcin zostali zaprowadzeni przez ochroniarzy do biura na piętrze budynku, gdzie, jak się oboje spodziewali, mieli usłyszeć pouczenie i zapłacić za kanapki. Jednak menedżer sklepu nie pozwolił im zapłacić tych pięciu dolarów. "Stwierdził, że to wbrew regułom obowiązującym w sklepie, które zabraniają płacenia za produkty, które zostały wyniesione poza jego teren – opowiada Nicole. – Ochroniarz powiedział, że zostaliśmy oskarżeni o kradzież w sklepie".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Policjant, który przyjechał cztery godziny później, odczytał im ich prawa. Wraz z nim przybyła pracownica opieki społecznej, by zabrać ze sobą ich dwuletnią córkę Zosię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciężarna Nicole próbowała zachować spokój, by nie przestraszyć córki. "Nie chciałam, żeby się bała. Ona nigdy nie spędziła nocy bez nas. Nie miała ze sobą swoich pluszowych zabawek, nie miała szczoteczki do zębów" – opowiada matka.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rodzina o polskich korzeniach, z dziećmi, matka w ciąży- a tu jednak nic się nie liczy. Nie zapłaciłaś, ponieś konsekwencje, ba, zabiorą ci dziecko.&lt;br /&gt;Tak to przyłożyłem do polskich realiów, chyba w Polsce taka sytuacja nie miałaby miejsca?&lt;br /&gt;Zastanawiam się też, bo dość często USA podawane są jako przykład, także w dziedzinie edukacji. &lt;br /&gt;Z drugiej strony oglądam niekiedy filmiki na YT, gdzie pokazywana jest głupota amerykanów, którzy nie wiedzą gdzie leży Europa, gdzie leżą np. Węgry&lt;br /&gt;Link:  http://www.youtube.com/watch?v=Sh5vQywRvPo&lt;br /&gt;Oczywiście i w Polsce nie brakuje głupców, niemniej wydawało mi się, iż dziecko,  rodzina, kiedy dodatkowo kobieta jest w ciąży, nie wyglądają na podopiecznych opieki  społecznej- jakieś zasady postępowania zgodne z humanitaryzmem powinny być. Nie bili publicznie dziecka, nie krzyczeli za głośno, kobieta w ciąży miała kaprys konsumpcyjny- co często się zdarza. Czy przeciętny obywatel, ochroniarz, szef sklepu o tym nie wie?&lt;br /&gt;Może trzeba dla takich osób jakiś kurs  pedagogiki?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-974743003449175555?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/974743003449175555/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/11/jak-jestes-w-ciazy-nie-jedz-w-sklepie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/974743003449175555'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/974743003449175555'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/11/jak-jestes-w-ciazy-nie-jedz-w-sklepie.html' title='Jak jesteś w ciąży nie jedz w sklepie, zwłaszcza w USA'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-flGWiQv75NE/Tr5MyJK6HUI/AAAAAAAAAwA/s8zv-miTLBw/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-45392252752721005</id><published>2011-11-11T03:24:00.000-08:00</published><updated>2011-11-11T03:26:17.880-08:00</updated><title type='text'>Szkoły dla zamożnych, tzw. Gucci School i opinie studentow</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-K3xp33Wd8q4/Tr0GBAXzHEI/AAAAAAAAAv0/QenDU-1cft4/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 130px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-K3xp33Wd8q4/Tr0GBAXzHEI/AAAAAAAAAv0/QenDU-1cft4/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5673697719906147394" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W DF, dodatku do GW był artykuł o uczniach z drogich szkół niepublicznych. Poniżej fragment z tego artykułu, który skomentował profesor Czapliński&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Link: http://wyborcza.pl/1,75480,10499379,Gucci_School_of_Warsaw.html&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pod linkiem tylko maleńki fragment całości, aby poczytać wszystko, trzeba kupic gazetę. &lt;br /&gt;Teraz fragment tekstu:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Nauka w liceum francuskim kosztuje rocznie niemal 24 tysiące złotych. Szkoła im. Willy'ego Brandta - 20 tys. zł, International American School na Ursynowie to koszt 42 tysięcy złotych rocznie. W podwarszawskim Konstancinie powstaje właśnie nowy kampus tej szkoły, w pobliżu już istniejącej American School of Warsaw. Za tę ostatnią trzeba zapłacić najwięcej - około 60 tysięcy. Większość uczniów tych szkół zdaje międzynarodowe matury i dostaje się na studia w Europie i na świecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nicolas: - Raz byłem w szkole amerykańskiej na lekcjach. Każdy tam ma swojego laptopa. Sporo ich można w ciągu dnia spotkać na Facebooku, bo mają w szkole internet, ale za to jest blokowany sygnał komórkowy. A stołówka? Jak restauracja! Wybór między kebabem, sushi a włoskim jedzeniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Daniela: - Ludzie myślą, że jak chodzę do tej szkoły, to na pewno mam bardzo dużo pieniędzy. Panuje taki stereotyp, że do szkół tego typu chodzą rozwydrzone dzieci, które wydają na lewo i prawo. Kiedyś zostałam zapytana przez taką dziewczynkę, czy jestem bogata. Nie umiałam odpowiedzieć. A ona na to: że to jest wtedy, kiedy możesz kupić sobie wszystko, co chcesz. I więcej, niż potrzebujesz. A ja nie mogę. Mam limity - 100 złotych tygodniowo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ewa: - Są tacy, co noszą Nike czy Adidasa, i przyjaźnią się z tymi, którzy zakładają Burberry. Nikomu to nie przeszkadza. Ja myślę, że to zależy od człowieka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Natalia: - Do naszej szkoły chodzi sporo dzieci ludzi, którzy są ważnymi i znanymi osobami w Polsce. Krytycy nazywają naszą szkołę Gucci School, ale się z tego śmiejemy. Nie chodzi o to, co się ma na sobie, ale jak się o tym myśli. U nas, jak się chodzi po szkole, to raczej nie widać, żeby od stóp do głów były same metki (chociaż są i wyjątki). Ale przeważnie nikt nie pokazuje swojego bogactwa, bo nie ma takiej potrzeby. Być bogatym to stan, w którym można zrobić o jeden krok mniej, żeby odnieść sukces.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Natalia: - Jak skończyłam 18 lat, to dostałam od mamy jej lexusa. Ale czy możemy o tym nie pisać?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na jednych z zajęć omawiając rozwój pedagogiki od lat powojennych do obecnych rozmawiałem ze studentami i o tym artykule, czytałem im fragment i zapytałem, czy chcieliby chodzić do takiej szkoły?&lt;br /&gt;Co mnie zdziwiło, to ich odpowiedź że nie (około 150 osób na wykładzie). &lt;br /&gt;Drążyłem, a może swoje dzieci byście tam posłali, mając na to czesne pieniądze?&lt;br /&gt;Również odpowiedzieli że nie.&lt;br /&gt;Poza z ich strony, wstyd do przyznania się publicznie, że jednak chciałbym tam chodzić, ale ja inni mówią że nie, to i ja powiem ze nie!? &lt;br /&gt;Jakbym miał pieniądze jak moje dzieci były w okresie szkolnym- pewnie chciałbym aby chodziły do szkoły gdzie poświęca im się czas?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-45392252752721005?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/45392252752721005/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/11/szkoy-dla-zamoznych-tzw-gucci-school-i.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/45392252752721005'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/45392252752721005'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/11/szkoy-dla-zamoznych-tzw-gucci-school-i.html' title='Szkoły dla zamożnych, tzw. Gucci School i opinie studentow'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-K3xp33Wd8q4/Tr0GBAXzHEI/AAAAAAAAAv0/QenDU-1cft4/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-434007346008453941</id><published>2011-11-08T10:02:00.000-08:00</published><updated>2011-11-11T03:24:29.391-08:00</updated><title type='text'>Dziecko spoza Europy i niemoc kuratorium, szkoły i brak chęci</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-MoedUchN5iI/Trlu5pTik-I/AAAAAAAAAvo/c9Wt_MpKeyg/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 178px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-MoedUchN5iI/Trlu5pTik-I/AAAAAAAAAvo/c9Wt_MpKeyg/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5672687142269260770" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W pewnej szkole zjawił się tato, chcący zapisać dziecko do szkoły. Sytuacja codzienna, ale jedna niecodzienna, gdyż rodzic jest spoza Polski, z pewnego kraju muzułmańskiego, gzie dzieci zapisane są w paszporcie ojca. &lt;br /&gt;Pan tutaj doktoryzuje się, chciał, aby dzieci chodziły do szkoły publiczne w Polsce.&lt;br /&gt;Dialog z ojcem był intrygujący, gdyż w szkole nikt nie znał języka angielskiego na tyle, aby się z ojcem porozumieć. &lt;br /&gt;Pech też chciał, że nauczyciela od angielskiego nie było, a szkoła duża, pół tysiąca uczniów- dyrekcja, wicedyrekcja, sekretarki- nikt nie zna angielskiego. Jakoś przy pomocy rąk się dogadali.&lt;br /&gt;Dzieci ładne, miłe, grzeczne, niemniej kolejny problem, do jakiej klasy ewentualnie je zapisać? &lt;br /&gt;Ile mają lat, bo zapisy dat w dokumentach ojca- są w innym roku aniżeli my uznajemy, czyli kalendarzu Gregoriańskim, zaś w kraju skąd pochodziły dziewczynki jest kalendarz muzułmański, gdzie np. rok 2011 to rok 1433 (jak dobrze obliczyłem). Ich kalendarz liczy się od Mahometa. &lt;br /&gt;Próba porozumienia się z dziećmi w „pol-inglisz” i za pomocą rąk, aby dostać odpowiedź: do której klasy chodziły, również zakończył się nieporozumieniem. &lt;br /&gt;Dzieci nie mówią po angielsku, tylko w lokalnym dialekcie plemienia ojca. Zaś ojciec nie wie, do której klasy dzieci uczęszczały.&lt;br /&gt;No to szkoła zadzwoniła do kuratorium, aby u „źródła” zasięgnąć informacji, co z tym niechcianym fantem zrobić. &lt;br /&gt;Kuratorium.&lt;br /&gt;Kuratorium miało radę krótką: należy skontaktować się z urzędem d spraw cudzoziemców, no i sprawdzić….  czy mają wizę pobytową, w razie czego deportować.&lt;br /&gt;Urząd do spraw cudzoziemców.&lt;br /&gt;Urząd do spraw cudzoziemców- należy skontaktować się z kuratorium oświaty.&lt;br /&gt;Kolejne telefony, kolejne odsyłanie od Annasza do Kajfasza. a&lt;br /&gt;Pewnie w Polsce rząd się zmieni, zanim „władze” się dogadają. Ktoś powie, jesteśmy w UE w Europie…&lt;br /&gt;Ale dzieci nie z Europy- doda ktoś złośliwie.&lt;br /&gt;Polska to być dziwny kraj.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-434007346008453941?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/434007346008453941/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/11/dziecko-spoza-europy-i-niemoc.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/434007346008453941'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/434007346008453941'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/11/dziecko-spoza-europy-i-niemoc.html' title='Dziecko spoza Europy i niemoc kuratorium, szkoły i brak chęci'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-MoedUchN5iI/Trlu5pTik-I/AAAAAAAAAvo/c9Wt_MpKeyg/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-3883119911665668732</id><published>2011-11-07T06:13:00.000-08:00</published><updated>2011-11-07T06:21:49.246-08:00</updated><title type='text'>Konferencja zwana konfą</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-iFU2yMVzm5I/TrfnjGAOm3I/AAAAAAAAAvc/98krQjU8Flw/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-iFU2yMVzm5I/TrfnjGAOm3I/AAAAAAAAAvc/98krQjU8Flw/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5672256845789436786" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj byłem na konferencji, tak trochę z rozpędu jechałem, gdyż wczoraj cały dzień w pracy i późny powrót, dzisiaj znowu budzik i w drogę. &lt;br /&gt;Trudno trafiać, bo miasto konferencyjne rozkopane, ruch wahadłowy i inne atrakcje. Generalnie całość rozpoczęła się ze sporym poślizgiem. &lt;br /&gt;Siedzę sobie w najlepsze, rozmawiam z koleżanką, którą spotkałem, jeden referent opowiada w sesji plenarnej, potem drugi, w końcu znajoma mnie szturcha i oznajmia, że chyba jestem w sesji plenarnej?&lt;br /&gt;Rzut oka na rozpiskę- rzeczywiście, mam po aktualnym prelegencie wystąpienie. Czym prędzej przegląd garderoby,  czy ktoś mnie i sam się nie oblałem jakimś napojem (nagminnie jestem oblewany, ochlapywany przez innych, bo ktoś się potknął, jedząc pomidora strumień pestek poleciał na mnie itd. Na tej konferencji też się zręcznie uchyliłem przed kubkiem z kawą) i już mnie wywołano. &lt;br /&gt;Mam taki zwyczaj, że w przeciwieństwie do innych mówię „z głowy”, czasami jeśli trzeba posłużę się danymi z kartki, mówię bez mikrofonu. Mam głos zaprawiony, wszak wkłady głoszę i do 180 osób, bez pomocy mediów. &lt;br /&gt;Mój wykład (również raport z małych badań) bardzo się podobał, zebrałem gromkie brawa, przy okazji również propozycję moderowania spotkań w sesjach, ale niestety z powodu skomplikowanego powrotu odmówiłem. &lt;br /&gt;Po kawie chciałem szybko się zebrać z powrotem, bo pojutrze mam kolejnych kilka ciężkich dni, ale „obskoczyło” mnie kilka osób z pytaniami odnośnie mojego wystąpienia. Musiałem porozmawiać, zostawić swoje namiary.&lt;br /&gt;Dzisiaj też odmówiłem kilku obronom na awans zawodowy (jestem ministerialnym ekspertem) w jednej z placówek, gdyż w tym czasie mam zajęcia, a szkoda, lubię ten kontakt z nauczycielami, choć dla nich jest to stresujące.&lt;br /&gt;Tak więc dzieje się sporo, a na pisanie tej najważniejszej monografii czasu brakuje, brakuje też źródeł. &lt;br /&gt;Poznajdywałem kilkadziesiąt pozycji, ale w bibliotekach nie ma, czasami w czytelni- ja nie mam na to czasu. Innych pozycji z innego spojrzenia badawczego trudno znaleźć, cóż, pozostaje literatura anglojęzyczna, a to tak drogo kosztuje. Niestety.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy okazji taka dygresja. &lt;br /&gt;Czy prelegenci nagminnie nie potrafią wygłosić swojego wystąpienia bez czytania całości? Bo odnoszę takie wrażenie, że to moda- czytanie referatu.  &lt;br /&gt;Usprawiedliwiłbym tutaj magistra, ale doktor, doktor habilitowany i wyżej- powinien takie rzeczy potrafić.&lt;br /&gt;Po drugie, ludzie nie dostrzegają czasami, że nikt ich nie słucha, są monotonni, przeciągają czas. Jeśli masz na wystąpienie 20 minut, to postaw sobie zegarek i mów 20 minut. Moderatorzy nie zawsze tego pilnują, czasami z szacunku dla referującego, ale jesteśmy ludźmi dorosłymi i pewne zasady obowiązują. Jeśli tego nie umiesz, nie mieścisz się w czasie- trenuj w domu do lustra, naucz się. Trzymanie się tych reguł oznacza szacunek dla siebie i dla innych. &lt;br /&gt;Magistrów zazwyczaj daje się na końcu, zestresował się, doczekał swojej kolejki- a tu mówią mu, że ma tylko 3  minuty.&lt;br /&gt;Rozdyźdania czasowego u profesorów- nie toleruję. Ma 15 minut do wygłoszenia referatu, ględzi i czyta 43 minuty. Takich osób nie powinno się zapraszać na konferencje i mocno upominać, takie mam zdanie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-3883119911665668732?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/3883119911665668732/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/11/konferencja-zwana-konfa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/3883119911665668732'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/3883119911665668732'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/11/konferencja-zwana-konfa.html' title='Konferencja zwana konfą'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-iFU2yMVzm5I/TrfnjGAOm3I/AAAAAAAAAvc/98krQjU8Flw/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-5466210183723194115</id><published>2011-11-04T15:47:00.001-07:00</published><updated>2011-11-04T15:50:16.980-07:00</updated><title type='text'>Doktorant czy ignorant?</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-6NQsktSpFdg/TrRrjnPC4LI/AAAAAAAAAvQ/HwYG80saLfk/s1600/1.png"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 100px; height: 100px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-6NQsktSpFdg/TrRrjnPC4LI/AAAAAAAAAvQ/HwYG80saLfk/s200/1.png" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5671276090337976498" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio mamy nowy pomysł Ministerstwa Szkolnictwa Wyższego, aby wybitnie zdolni studenci od razu przeskoczyli na poziom doktoratu, a nie „męczyli się” z magisterium. &lt;br /&gt;http://www.uniface.pl/Doktorat-bez-magisterki-To-bedzie-mozliwe-a1267 &lt;br /&gt;Jak to przeczytałem, to lekko zbaraniałem.&lt;br /&gt;Potem pomyślałem, jeżeli to wybitnie zdolni, to może i racja aby im ”przyspieszyć” zdobycie tytułu.&lt;br /&gt;Potem jednak podumałem i zamyśliłem się lekko.&lt;br /&gt;Jakich nieraz mamy studentów, że ręce opadają, a jakich, którzy myślą, że pana Boga za nogi złapali, przekonani  o swej „wielkości” i wiedzy!&lt;br /&gt;Miałem zajęcia z doktorantami, sam byłem uczestnikiem studiów doktoranckich z nauk humanistycznych, ale ja już miałem doświadczenie, setki publikacji.  Oni mają wiedzę pedagogiczną nieraz żałosną, ba, żadną. &lt;br /&gt;Pedagogikę „ćwiczyli praktycznie” dopiero na studentach, odwalając w większości fuszerkę, bo jak  nazwać zajęcia, gdzie ogląda się filmy, robi prezentacje, pisze slogany na karteczkach typu: jaki ma być pedagog? Co z tego wynika? &lt;br /&gt;„Łapią” po kilkanaście przedmiotów do uczenia: od poradnictwo zawodowe, poprzez andragogikę do teorii wychowania. &lt;br /&gt;Pytam się takiego doktora, czego uczysz z teorii wychowania? &lt;br /&gt;-Aaaaa, mówię o PRLu.&lt;br /&gt;Prowadzę wykłady z metodologii, młodemu doktorowi „się machnęło” i myślał, że ma zajęcia z metodyki……(sic!)&lt;br /&gt;Czytam pewną „redakcję” pokonferencyjną i u jednego z zamieszczonych tam doktorów, co to mają swoją publikację w dziele recenzowanym widzę tekst z „chomika” (WWW.chomikuj.pl ), gdyż akurat ten fragment znalazłem u mojej seminarzystki.  Kto to dopuścił, kto to recenzował, kto dał doktorat takiej osobie? &lt;br /&gt;Aby tylko nie narzekać, mam i propozycję. &lt;br /&gt;Doktorat tylko dla osób, co otarły się o praktykę pedagogiczną, co najmniej 3-4 lata pracy gdziekolwiek z młodzieżą. W tym czasie mają publikować, na studia doktoranckie powinni dostawać się ci, co mają  z powiedzmy 10 publikacji.  I to jednorodnych, a nie od Sasa do lasa: o dziecku w szkole, o poradnictwie, o wielokulturowości itp. &lt;br /&gt;I takie osoby w humanistyce dostają stypendia dla młodych naukowców. &lt;br /&gt;Źle się dzieje w państwie duńskim, oj źle!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-5466210183723194115?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/5466210183723194115/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/11/doktorant-czy-ignorant.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/5466210183723194115'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/5466210183723194115'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/11/doktorant-czy-ignorant.html' title='Doktorant czy ignorant?'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-6NQsktSpFdg/TrRrjnPC4LI/AAAAAAAAAvQ/HwYG80saLfk/s72-c/1.png' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-2661090102460447631</id><published>2011-11-03T09:17:00.001-07:00</published><updated>2011-11-03T09:17:51.735-07:00</updated><title type='text'>Być nauczycielem- inna strona medalu</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-4mS0LKiZgMM/TrK-pj64ftI/AAAAAAAAAvE/llWJ17pqsmw/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 187px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-4mS0LKiZgMM/TrK-pj64ftI/AAAAAAAAAvE/llWJ17pqsmw/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5670804502039002834" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedna z matek za cel postawiła sobie zniszczenie, czyli zwolnienie z pracy nauczycielki. Swoją krucjatę rozpoczęła już od 1 września, kiedy to wszczęła awanturę o godzinę rozpoczęcia roku szkolnego. Przyjechała po fakcie i była wielce zdumiona, iż nikt jej nie powiadomił o tym osobiście- w domyśle nauczyciel. Nie przyjmowała do wiadomości informacji, iż o rozpoczęciu roku szkolnego mówiono w czerwcu, wisiały plakaty, pisało na stronie szkolnej WWW, mogła nawet zadzwonić do szkoły, do sekretariatu.&lt;br /&gt;Krzyki matki, co sądzi o wychowawczyni było słychać w całym budynku. Następnego dnia wysunęła listę żądań w stosunku do dziecka (klasa I): chciała, aby opiekun klasy zajął się podawaniem lekarstw i inhalatora, robił zastrzyki (dwa aparaty: jeden do cukrzycy, drugi alergiczny), informował telefonicznie co godzinę o stanie zdrowia dziecka, stosował od razu od 1 września indywidualny tok nauki. &lt;br /&gt;Dziecko nie chodziło ani do przedszkola, ani do zerówki, więc nie umiało bawić się w grupie, nie znało podstawowych kolorów, figur, brakował mu przyborów szkolnych- miało w związku z tym smutną minę. Matce to wystarczyło do dalszego „nakręcania si” i podsyciło kolejną agresję i falę żądań. Padły zarzuty o dyskryminację, złośliwość itd. ,,Mamusia” pogroziła kuratorium, telewizją, prasą i jeszcze wyższymi władzami. &lt;br /&gt;Odwiedziła wszystkich rodziców z klasy swojego dziecka i teraz przemawia z pozycji osoby, która żąda i nakazuje. &lt;br /&gt;Oczywiście jej głównym żądaniem jest zmiana nauczyciela i specjalne traktowanie jej dziecka. A dziecko jak to dziecko- nie wie o co w tym całym zamieszaniu chodzi. Jest zalęknione i zakompleksione.&lt;br /&gt;Mieliśmy kiedyś w szkole ucznia, bardzo nadpobudliwego ruchowo, który miał czasami: mówiąc w gwarze uczniowskiej tzw. ,,odpały”. Na czym one polegały? Na przykład na tym, że potrafił znienacka uderzyć kogoś pięścią w twarz śmiejąc się z tego, pomazać ściany w toalecie, zniszczyć jakieś mienie szkolne, próbować podpalić auto przed szkołą, jeździć na tylnym kole od roweru na środku ulicy itp. &lt;br /&gt;Każde wezwanie do szkoły matka traktowała jako czepianie się jej. Na koniec roku szkolnego już w ogóle przestała przychodzić i reagować na zawiadomienia. A syn ma teraz nowy rodzaj zabawy po południu, po szkole: kładzie się na środku jezdni i patrzy jak auta z piskiem hamują, lub też z kolegą wybiega nagle pod pędzący samochód z głośnym krzykiem. O tarzaniu się po błocie, tłuczeniu butelek o mur nie będę wspominał. Dwa razy interweniowali przechodnie, ale zostali obrzuceni kamieniami, raz policja, lecz tylko „pouczyła” nieletniego. Kolejna rozmowa z rodzicielką skończyła się wrzaskiem i szarpaniem nauczyciela- ponieważ matka uważa, że jej syn jest najgrzeczniejszy pod słońcem, a podane przykłady zachowań są złośliwością wymyśloną przez nauczycieli. &lt;br /&gt;Powie ktoś- sami sobie wybraliśmy taki zawód!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-2661090102460447631?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/2661090102460447631/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/11/byc-nauczycielem-inna-strona-medalu.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/2661090102460447631'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/2661090102460447631'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/11/byc-nauczycielem-inna-strona-medalu.html' title='Być nauczycielem- inna strona medalu'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-4mS0LKiZgMM/TrK-pj64ftI/AAAAAAAAAvE/llWJ17pqsmw/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-8201359006616081969</id><published>2011-11-02T05:04:00.001-07:00</published><updated>2011-11-02T05:05:14.393-07:00</updated><title type='text'>Cytowanie z czasopism i pomijanie niektórych</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-gkxNozeG8TY/TrEx7JgfPOI/AAAAAAAAAu4/ZqT_JDzy8lo/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 143px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-gkxNozeG8TY/TrEx7JgfPOI/AAAAAAAAAu4/ZqT_JDzy8lo/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5670368298070392034" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Okres jesieni- to czas nawrotów reumatyzmu, przez co człowiek jest do niczego. Lewa strona jakby jej nie było, wszystko leci z rąk, no ale ma się tyle lat co się ma i PESEL nie kłamie, to jak mawiają górale: jak cię rano nic nie boli- to chyba nie żyjesz!&lt;br /&gt;Wizyta w warsztacie samochodowym, bo nie działa spryskiwacz szyb, a ta porą musi być sprawny i kolejny klops. W moich przewodach lubuje się jakiś gryzoń, poprzegryzał kabelki z płynem do spryskiwania, trzeba kupić jakiś odstraszacz na gryzonie, bo jak zasmakuje w kabelkach do płynu hamulcowego lub elektronicznych- to będzie buba.&lt;br /&gt;W tym tygodniu mimo święta państwowego, trzeba się skupić intelektualnie, gdyż płyną prace od studentów, a i własna inicjatywa naukowa musi w końcu ruszyć z kopyta, bo coś niemrawo to idzie.&lt;br /&gt;Przy okazji.&lt;br /&gt;Czytam różne dzieła książkowe pod moje wyzwanie, z którym chcę się zmierzyć i co widzę. Ano to, że piszący autorzy bardzo rzadko lub w ogóle nie sięgają po czasopisma. Jeśli coś cytują- to przede wszystkim monografie. &lt;br /&gt;To samo jest ze studentami, cytowanie czasopism- to sporadyczna przypadłość. &lt;br /&gt;Dlaczego tak się dzieje?&lt;br /&gt;Przypuszczam, ale tylko przypuszczam, bo nie mam na to dowodów, że książkę łatwo wypożyczyć, zaś czasopismo trudniej, często jest pospinane w roczniki. &lt;br /&gt;Jeśli byłoby to prawdą- to wniosek wynika taki, że „naukowcy” nie siedzą po bibliotekach, tylko wypożyczają. &lt;br /&gt;Rozumiem, choć nie usprawiedliwiam: doktorów, magistrów, ale doktor habilitowany, profesor- powinien dawać przykład, aby w jego monografii było dużo odniesień do czasopism, wszak jest ich kilka na rynku, niektóre wysoko punktowane. &lt;br /&gt;Co jeszcze mnie dziwi, tutaj nie umiem dać odpowiedzi, choć pewne przypuszczenia mam.&lt;br /&gt;Otóż, piszący monografię profesor, doktor habilitowany- w cytowanej literaturze nie ma „mniej znaczących” nazwisk. Jak cytuje, to „tuzów” nauki, rozpoznawalne osoby, uznane historycznie. Ale by zacytować jakiegoś doktora z jego pierwszej monografii, kogoś, kto jeszcze nie ma zbytniego dorobku naukowego- to już nie. &lt;br /&gt;A przecież niektórzy zaczynający „przygodę” z nauką, mają ciekawe badania, przemyślenia, niekiedy świeżość spojrzenia- czemu się ich ignoruje????&lt;br /&gt;To jakaś forma narcyzmu, bo ja wiem, moda?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-8201359006616081969?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/8201359006616081969/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/11/cytowanie-z-czasopism-i-pomijanie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/8201359006616081969'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/8201359006616081969'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/11/cytowanie-z-czasopism-i-pomijanie.html' title='Cytowanie z czasopism i pomijanie niektórych'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-gkxNozeG8TY/TrEx7JgfPOI/AAAAAAAAAu4/ZqT_JDzy8lo/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-8864212599646202308</id><published>2011-10-31T10:59:00.000-07:00</published><updated>2011-10-31T11:04:28.734-07:00</updated><title type='text'>Habilitacja i praca, praca i habilitacja</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-Ax38if7LV_0/Tq7iJbtujzI/AAAAAAAAAus/GL5hm4mmNFo/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 58px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-Ax38if7LV_0/Tq7iJbtujzI/AAAAAAAAAus/GL5hm4mmNFo/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5669717632592285490" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozmawiałem z pracownikiem administracyjnym pewnej uczelni niepublicznej, która nawet w tym roku miała dość spory nabór. Pracowałem tam kiedyś jako zleceniobiorca, więc trochę znam tą szkołę, wydawało mi się, że jest tam normalnie, choć warunki nauki są siermiężne, poza stolikami i ławkami nie ma nic. &lt;br /&gt;Powiedział mi ten pracownik, że utrzymanie uczelni zapewniają  studia licencjackie. Czyli pokrycie płac  dla kadry, obsługi, opłacenie faktur, zysk dla właściciela, który zatrudnia swoje dzieci, żonę, „przyjaciółkę” itd. &lt;br /&gt;Ale ten licencjat, to tylko drobinka. Samych studentów zaocznych jest około tysiąca, plus drugi stopień. Na jego oko, bo wie ile płaci za studia student, ile kosztuje zapłata za faktury, gdyż przechodzą przez jego ręce- szacuje zysk właściciela (rodziny) na kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie.&lt;br /&gt;To ogromna kwota, wystarczy popatrzeć jaki mają dom, jakimi autami jeżdżą, jak często je zmieniają, gdzie spędzają wakacje. &lt;br /&gt;Niemniej.&lt;br /&gt;Cały czas jest wielka presja na oszczędności. Pozwalniano sprzątaczki, pracownicy dziekanatu mają sprzątać po zajęciach, obiecano, że raz na rok jakaś firma lepiej posprząta. Zwolnienie sprzątaczek to oszczędność na pensjach w wymiarze rocznym. &lt;br /&gt;Kupno czegokolwiek potrzebnego, np. myszki do komputera- to jest proszenie i proszenie, w końcu ten pracownik co mi to opowiadał, powiedział, że przyniósł swoją myszkę, bo jak pracować bez myszki na komputerze? Komputery są stare, zawieszają się, drukarka ledwo  wiąże koniec z końcem. &lt;br /&gt;Ten pracownik mówi, że ma dziewczynę, myślą o ślubie, ale jego zdolność kredytowa z tymi zarobkami to odmowa  w banku. Że gdyby miał jakąkolwiek możliwość pracy gdzieś indziej- już dawno by odszedł. &lt;br /&gt;Pensja wykładowcy z tytułem doktora to około 2 tysiące brutto na miesiąc- ale na umowę o dzieło i płatne do czerwca, choć w lipcu są obrony i egzaminy. &lt;br /&gt;Praca zaczyna się we wrześniu, ale płacą dopiero za październik i od kilku lat zero podwyżek. &lt;br /&gt;Jak bardzo można być zachłannym? Cały czas ponoć słyszą, jak przyjdzie mniej studentów, będą cięcia, zwolnienia, interes będzie nieopłacalny.&lt;br /&gt;Ile trzeba zarabiać, aby „interes” był opłacalny? &lt;br /&gt;Cała rodzina pracuje, ma pensje, plus zysk co miesiąc bliski stu tysiącom- to mało? &lt;br /&gt;A pracownicy?&lt;br /&gt;Gdzie pójdą? Na uczelniach publicznych od lat nic się nie zmienia, konkursy pod „podstawione persony”, które mają wygrać. Premiuje się w awansie zawodowym do habilitacji tych z uczelni publicznych, bo ten z niepublicznej co może zrobić? Oczywiście może tak jak ja dorabiać gdzie się da w różnych podejrzanych szkołach i kursach, jeździć za swoje na konferencje, kupować książki za ciężką krwawicę, zabiegać po wszystkich znajomych, aby gdzieś udało się zamieścić artykuł, kadzić niektórym  miernotom, aby tylko do swojego dzieła pod redakcja cię zechciały łaskawie wziąć. &lt;br /&gt;Potem trzeba dziękować, kupić jakiś prezent, aby pamiętali o następnym razie. &lt;br /&gt;Gdzie wydać monografię?&lt;br /&gt;Być może wejść w układy z jakimś habilitowanym na uczelni publicznej i zaproponować mu dopisanie jego nazwiska do badań, aby tylko załatwił wydanie u siebie książki, bo on na publicznej uczelni ma wydanie bez problemów. &lt;br /&gt;A wyjazdy zagraniczne, granty, a inne sprawy- pracujesz w niepublicznej- nie masz żadnych praw. &lt;br /&gt;I teraz w nowych przepisach złożę swój dorobek na awans zawodowy na habilitowanego. I co?&lt;br /&gt;Może decyzja będzie pozytywna, może negatywna. Ktoś oceniający mnie, który całe życie pracował na uczelni publicznej powie: a gdzie on ma organizację konferencji, gdzie ma bycie w komitetach organizujących konferencje, nie był ani razu sekretarzem, nie miał zdobytych grantów, te konferencje nie zagraniczne tylko krajowe i jakieś takie „tanie”. Itd., itd., itd.  I „odwalenie” człowieka- który co jest winien, że pracował tam gdzie pracował? &lt;br /&gt;Tu musza być jakieś zmiany- bo wszyscy (lub prawie wszyscy) z ambicjami z uczelni niepublicznych, którzy ciężką krwawica coś chcą zrobić- nawet nie mają szans zbliżyć się do wielu nierobów z uczelni publicznych.&lt;br /&gt;Dzisiaj spotkałem na  cmentarzu znajomą, ma 59 lat, pracuje na Uniwersytecie już 35 lat i dalej jest doktorem. &lt;br /&gt;Pewien wicedyrektor na Uniwersytecie – staż 13 lat po doktoracie i dalej doktor. Nie zanosi się na zmianę. Za to przyjęto tak „mimochodem” jego żonę na stanowisko adiunkta. Inna „gwiazda”, 17 lat po doktoracie, pracuje oprócz Uniwersytety jeszcze na dwóch uczelniach- też dzięki mężowi, profesorowi. Przyjęty nowy i rewelacyjny ponoć pracownik dwa lata temu- do dziś ani jednej publikacji, ani jednej. A wybrali ją zamiast niej, bo ponoć „rokuje” na szybka habilitację. &lt;br /&gt;Czy warto się starać?&lt;br /&gt;Ilu się podda?&lt;br /&gt;Czy przy habilitacji mojej, innych w podobnej sytuacji- ktoś zerknie przychylnym okiem na to, że ma się „pod górkę”- znam życie i wiem że nie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-8864212599646202308?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/8864212599646202308/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/10/habilitacja-i-praca-praca-i-habilitacja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/8864212599646202308'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/8864212599646202308'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/10/habilitacja-i-praca-praca-i-habilitacja.html' title='Habilitacja i praca, praca i habilitacja'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-Ax38if7LV_0/Tq7iJbtujzI/AAAAAAAAAus/GL5hm4mmNFo/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-3735930852249625595</id><published>2011-10-29T11:34:00.001-07:00</published><updated>2011-10-29T11:35:01.916-07:00</updated><title type='text'>Studenckie opowieści</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-74Rq4_VKWsc/TqxHS1ZKnHI/AAAAAAAAAug/AqP40D28LVA/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-74Rq4_VKWsc/TqxHS1ZKnHI/AAAAAAAAAug/AqP40D28LVA/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5668984419848461426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj piąty dzień pracy od świtu do nocy, jutro jeszcze do późnego popołudnia i nareszcie drobne złapanie oddechu. &lt;br /&gt;A zaległości się nazbierało trochę, maili, prac, prac kontrolnych itd. &lt;br /&gt;Nadto mimo jasnego mojego tłumaczenia, odpowiedzi na pytania podczas seminarium, mam jedną upierdliwą osobę, na studiach magisterskich, która pisze pracę.&lt;br /&gt;Dostaję maila, że po zastanowieniu wybrała temat X, ale ma wątpliwości jeśli idzie o literaturę, gdyż nic nie może znaleźć. &lt;br /&gt;Pół godziny moich „poszukiwań” w Internecie- mam ponad 100 pozycji: artykuły, monografie itd. &lt;br /&gt;Wysyłam je do studentki.&lt;br /&gt;Po 2 dniach mail, że jednak temat X nie leży w jej obszarze zainteresowań, zbyt trudny, więc ma do wybrania temat Y. Już zaczęła pisać, jednak nie wie jak „ułożyć” rozdział teoretyczny, co w nim by się znalazło. &lt;br /&gt;Siadam, piszę, podsyłam dwie propozycje podrozdziałów, pisze co tam powinno się znaleźć. &lt;br /&gt;Nie mija dzień kolejny mail.&lt;br /&gt;Jednak temat Y nie jest dobry, gdyż pisząc go, napotkała opór materii. Więc ma pomysł. Tu są trzy propozycje tematów, który JA bym widział jako temat pracy magisterskiej?&lt;br /&gt;Odpisuję, że to nie mój problem, ja tego nie piszę, ale ona, ma zdecydować co.&lt;br /&gt;Kolejny mail, że waha się: temat numer 1 lub 3. &lt;br /&gt;Odpisuję, że oba są OK. i do zbadania.&lt;br /&gt;Decyduje się na temat numer 1 czyli Z. Prośba o choć jedną pozycję z literatury.&lt;br /&gt;Podaję.&lt;br /&gt;Za chwilę (dzień) mail, że jednak temat 3, czyli Q.&lt;br /&gt;Tracę cierpliwość, to już „zawracanie gitary”, chyba ponad 10 maili, pani lubi sobie pisać, bo co tylko odpiszę, zaraz mam odpowiedź. Zajmując się nią, mam poczucie zaniedbania innych. &lt;br /&gt;Jesteśmy na poziomie takim, że temat w dalszym ciągu nie jest wybrany i nie zanosi się na to, iż ona coś wybierze. Znajoma mówi: jeszcze się ni nauczyłeś, aby im dawać tematy do pisania? Ja tak robię i mam spokój. &lt;br /&gt;W mojej nowej pracy studentka u mnie na seminarium przychodzi z pytaniem, na początku lipca rodzę, mogłabym się wcześniej obronić: w maju lub czerwcu? Odpowiadam, że się dowiem.&lt;br /&gt;Pytam się.&lt;br /&gt;Odpowiedź: absolutnie nie, są wyznaczone dwa terminy i w nich student ma się obronić. Koniec kropka.&lt;br /&gt;Opowiadam znajomym z innej uczelni o tym, że mamy takie sztywne reguły- mówią: ale u ciebie fajnie, nareszcie macie spokój z obronami przez całe wakacje, jak ja bym chciała, żeby u nas były dwa sztywne terminy!&lt;br /&gt;Ja jakoś tego nie czuję, ale skoro ludzie pracujący na uczelni ponad 20 lat tak mówią- to chyba maja rację.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-3735930852249625595?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/3735930852249625595/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/10/studenckie-opowiesci.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/3735930852249625595'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/3735930852249625595'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/10/studenckie-opowiesci.html' title='Studenckie opowieści'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-74Rq4_VKWsc/TqxHS1ZKnHI/AAAAAAAAAug/AqP40D28LVA/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-134347011036201779</id><published>2011-10-24T00:43:00.000-07:00</published><updated>2011-10-24T00:44:36.606-07:00</updated><title type='text'>Magister do poprawki i niekompetencja że aż strach</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-h5ETl1oex0c/TqUXG2qGVHI/AAAAAAAAAuU/r7FULjARRB8/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 168px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-h5ETl1oex0c/TqUXG2qGVHI/AAAAAAAAAuU/r7FULjARRB8/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5666961112634381426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mogę nie poruszyć kilku kwestii, gdyż jakby nie patrząc kładą się jakimś cieniem na pedagogikę, na jakość kształcenia- choć tutaj nie zawsze uczelnia jest winna, jednak osądy pozostają.&lt;br /&gt;Powiedzmy, że była pewna studentka, niezbyt lotna, ale w okolicach oceny dobrej ukończyła studia magisterskie- niech będzie, że specjalność: andragogika. Potem nie miała pomysłu na to co robić w życiu, pomógł rodzic, jako że był pracownikiem naukowym. Z pomocą rodzica dziecko ukończyło studia doktoranckie, z poślizgiem, ale ukończyła. &lt;br /&gt;Uczelnie publiczne nie biły się o takiego pracownika, mimo ogromnych zabiegów rodzica, więc poszła do uczelni niepublicznej, bo tam chody miał rodzic. &lt;br /&gt;Jakoś dwa lata po doktoracie spotyka ją były jej wykładowca, specjalista w swojej dziedzinie i grzecznie pyta: co słychać? &lt;br /&gt;Otóż słyszy, że jego dawna studentka ma prywatna poradnię dla ….. dzieci z problemami i jakby profesor potrzebował jakiego dodatkowego etatu, to po starej znajomości znajdzie tam zatrudnienie…&lt;br /&gt;Profesor westchnął nad przewrotnym losem i życiem, przecież studentka nie studiowała kierunku zgodnego z praca z dzieckiem, doktorat też pisała z czego innego, a tu prowadzi poradnię prywatną ze specjalistycznymi terapiami w jednej osobie!?&lt;br /&gt;Proszę sobie wyobrazić ludzi, którzy zaufają szyldowi i przyprowadzą tam swoje dzieci?  &lt;br /&gt;Niewielu specjalistów których znam, lub spotykam się w pracy mówi mi, że czasami ręce im opadają, jak już do nich trafią tacy pacjenci po „konsultacjach” u  barbarzyńców nic nie umiejących, nie znających się. &lt;br /&gt;Mówi mi taka osoba: zajmuję się dziećmi w przychodni i klinice ponad 17 lat, mam poczucie dużej niewiedzy, a taka „siksa” chwilę po doktoracie, nie mająca nigdy w życiu do czynienia z dziećmi nazywa się specjalistką, ma poradnię? Do czego to doszło?&lt;br /&gt;Inna znajoma z pracy, z powodu choroby kolegi dostała propozycję poprowadzenia za niego zajęć z metodologii na uczelni publicznej, z doktorantami. Przyjęła zlecenie, gdyż wykładała ten przedmiot, zna się na metodologii, nawet napisała kilka artykułów, wykonuje innym pracownikom na specjalistycznych programach korelacje, doradza w metodologii.&lt;br /&gt;Ma pierwsze zajęcia i zaczyna od tego, iż są badania ilościowe i jakościowe, ona osobiście osadzona jest w badaniach ilościowych.&lt;br /&gt;Na to podnosi rękę jedna studentka, ledwie obroniony magister i mówi: ja pisałam pracę z badaniami jakościowymi, ja panią profesor podszkolę z tego, to nie jest trudne…..&lt;br /&gt;Śmiać się czy płakać? &lt;br /&gt;Gdzie…… no nawet nie wiem jak to napisać, bo chyba nie wychowanie, tylko głupota.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-134347011036201779?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/134347011036201779/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/10/magister-do-poprawki-i-niekompetencja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/134347011036201779'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/134347011036201779'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/10/magister-do-poprawki-i-niekompetencja.html' title='Magister do poprawki i niekompetencja że aż strach'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-h5ETl1oex0c/TqUXG2qGVHI/AAAAAAAAAuU/r7FULjARRB8/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-8225583395071461143</id><published>2011-10-20T01:45:00.001-07:00</published><updated>2011-10-20T01:46:34.838-07:00</updated><title type='text'>Jak się szkoli na studiach podyplomowych przy Uniwersytetach</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-ZTQJ9bHPw98/Tp_fvygastI/AAAAAAAAAuI/zFuxnREZPmw/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 180px; height: 100px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-ZTQJ9bHPw98/Tp_fvygastI/AAAAAAAAAuI/zFuxnREZPmw/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5665492868359959250" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Studia podyplomowe z zakresu „Zarządzanie placówką oświatową” prowadzone były w największej uczelni publicznej (Uniwersytecie) w mieście wojewódzkim, przy wydziale humanistycznym. Były to studia podyplomowe, więc zdobyto na nie specjalne środki, dlatego wykładowcy mieli płacone dobre stawki godzinowe, chętnych do prowadzenia było wielu. Skąd ich wzięto? Spośród studentów, często po licencjacie, bez żadnego doświadczenia w jakiejkolwiek pracy, o pracy z młodzieżą nie wspominając. Oczywiście studia spełniały wszelkie normy dotyczące czasu trwania, kadry, ilości godzin, dawały kwalifikacje. &lt;br /&gt;Warto przyglądnąć się temu, kto wykładał, uczył na tych studiach? Tu dochodzimy do drażliwej kwestii, gdyż organizator takiego kierunku na uczelni, dobiera sobie zazwyczaj pracowników. Są to albo znajomi z danego zakładu czy katedry, znajomi z instytutu, często wypada, a nawet powinien być zatrudniony szef, zastępca i inne władze zwierzchnie. Tak też było i w tym przypadku: zastępcy z danego instytutu, znajomi z zakładu na uczelni, jacyś krewni. &lt;br /&gt;I tak prawa pracy w tym znajomości Karty Nauczyciela uczył historyk oświaty, zarządzania zasobami ludzkimi uczyła świeżo zatrudniona andragog, ale doktorantka szefa studiów, planowaniem pracy zajęła się adiunkt, na co dzień zajmująca się osobami niepełnosprawnymi, językiem migowym itd. Żaden z wykładowców nigdy nie pracował w szkole, żaden nie zna specyfiki oświaty- chyba że z własnych książek, grupa docelowa uczących się była też spoza praktyki oświatowej. Można to podsumować: nic nie umiejący uczyli nic nie umiejących i nic nie wiedzących. &lt;br /&gt;Studia się odbyły, praktyki również w zaprzyjaźnionej z uczelnią szkole, uczestnicy dostali dyplomy. Teoretycznie każdy z nich mógłby w późniejszym czasie (terminie) wystartować w konkursie na dyrektora jakiejś placówki publicznej,  w tym szkoły. Jaką ma wiedzę, co posiadł praktycznego i teoretycznego- to temat na inne rozważania. Tutaj zajęcia polegały głównie na tworzeniu prezentacji na papierze, gdzie członkowie grupy mieli tak trudne zadania do wykonania jak np.: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;jakie cechy powinien mieć dobry dyrektor, z kim współdziała dyrektor, co zrobić, jak przychodzi do nas nauczyciel z jakimkolwiek problemem?&lt;/span&gt; To tylko nieliczne przykłady, o wyświetlaniu filmów, w tym &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Mikołajek czy Sposób na Alcybiadesa&lt;/span&gt;- nawet nie wspomnę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-8225583395071461143?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/8225583395071461143/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/10/jak-sie-szkoli-na-studiach.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/8225583395071461143'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/8225583395071461143'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/10/jak-sie-szkoli-na-studiach.html' title='Jak się szkoli na studiach podyplomowych przy Uniwersytetach'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-ZTQJ9bHPw98/Tp_fvygastI/AAAAAAAAAuI/zFuxnREZPmw/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-6739683011446565746</id><published>2011-10-18T04:50:00.000-07:00</published><updated>2011-10-18T04:51:22.836-07:00</updated><title type='text'>Wstyd</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-z_vjIGeRzVI/Tp1oLL-AxdI/AAAAAAAAAt8/i3RTUiGgy1s/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 139px; height: 105px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-z_vjIGeRzVI/Tp1oLL-AxdI/AAAAAAAAAt8/i3RTUiGgy1s/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5664798447702689234" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio zastanawiałem się nad pojęciem wstydu w szkole, w pracy, w społecznych sytuacjach. Wstyd ma wiele określeń, pojęć, tyczy się wszelakich sytuacji. Dla jednych takie zachowanie, taka sytuacja będzie  „wstydliwa”, dla innych nie. &lt;br /&gt;Nie mówię tu o intymności, o zasłoniętych na obrazach częściach ciała.&lt;br /&gt;Kiedy miałem ponad 40 lat i chciałem sobie pojeździć na rolkach, o czym powiedziałem w miejscu pracy, to usłyszałem- przecież to wstyd! Stary facet nie jeździ na rolkach, jak to będzie wyglądało!! Zrobiło mi się głupio i nie pojeździłem na tych rolkach.&lt;br /&gt;Znajoma kiedyś napisała list i zrobiła w nim błąd ortograficzny, była tym wielce przejęta: że taki wstyd dla niej, wyjdzie na nieuka, a przecież jest nauczycielem.&lt;br /&gt;Wiele znam takich przypadków i historii.&lt;br /&gt;W szkole też funkcjonuje pojęcie wstydu, tak znane u uczniów, u dorosłych. &lt;br /&gt;Pewna uczennica przez ponad pół roku w klasach młodszych mówiła mi na ucho jak odpowiadała, bo się wstydziła. Potem jej przeszło. U innych nauczycieli nie wiem, czy by tak długo wytrzymali i nie próbowali wymusić odpowiedzi normalnej, na forum klasy. Ale co by to mogło spowodować u tego dziecka?&lt;br /&gt;Szkoła w dużej części swoich nauczycieli, a nawet znacznej przełamuje na siłę wstyd u uczniów. Nikt tego nie uczy studentów, a i ci nieraz nie mają wyczucia. Każą publicznie stać w np. obsikanych ubraniach, aby uczniowi „było wstyd” za to co zrobił, publicznie odczytują jego pracę, znajduje się ona w Internecie. &lt;br /&gt;Nauczyciele też są zawstydzani: przez rodziców, przez uczniów, przez zwierzchników. Czasami publicznie „opiniuje” się jakiegoś pedagoga na forum szkoły, gdzie są rodzice i uczniowie, iż nie nauczył tak jak trzeba, jego klasa wypadła najgorzej ze wszystkich, znowu powierzone zadanie zostało „spaprane” itd. Często o tym słyszę, dostaję informacje, prosi się mnie o pomoc, co należy zrobić w takich sytuacjach? &lt;br /&gt;Wstyd ma znaczenie zarówno w pedagogice i w psychologii, kilka osób się tym zjawiskiem zajmowało, opisywało, badało. Niemniej niewiele tej wiedzy przekazuje się studentom, przyszłym nauczycielom, opiekunom, wychowawcom. &lt;br /&gt;Od urodzenia słyszy się na spacerze, w parku: wstydź się!&lt;br /&gt;Tyle tylko, że co to konkretnie znaczy!? &lt;br /&gt;To tylko ledwie zarysowanie problemu, a że jest to problem, to chyba nie trzeba nikogo przekonywać.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-6739683011446565746?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/6739683011446565746/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/10/wstyd.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/6739683011446565746'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/6739683011446565746'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/10/wstyd.html' title='Wstyd'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-z_vjIGeRzVI/Tp1oLL-AxdI/AAAAAAAAAt8/i3RTUiGgy1s/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-6829514586996707005</id><published>2011-10-15T09:04:00.001-07:00</published><updated>2011-10-15T09:08:18.125-07:00</updated><title type='text'>Kwestie etyki u niektórych pracowników naukowych</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-3viCXkB00CI/Tpmu_cdrsaI/AAAAAAAAAtw/2vhUrm4Y1jw/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 87px; height: 69px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-3viCXkB00CI/Tpmu_cdrsaI/AAAAAAAAAtw/2vhUrm4Y1jw/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5663750411390792098" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kwestie etyki u niektórych pracowników naukowych&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wielu mawia: obyczaje u nas schodzą na psy, choć akurat to zwierzę potrafi kochać bezgranicznie swojego właściciela, ktoś kiedyś powiedział: nie masz przyjaciela- kup sobie psa. &lt;br /&gt;Spójrzmy na te zasady etyki, jakie akurat w środowisku nauczycieli akademickich powinny być czymś stałym, dające innym pewien wzór, gdyż badania sprzed kilku lat nad społecznym zaufaniem w stosunku do zawodów, na pierwszym miejscu stawiały profesorów na uczelni, w moim przekonaniu i nauczycieli akademickich.&lt;br /&gt;Była pewna konferencja w ładnym mieści, zebrani wygłosili referaty, złożyli materiały pokonferencyjne i rozjechali się do domu. Redaktor naczelna zbioru, który ma powstać, zebrała się za poukładanie tego w odpowiednich zakresach tematycznych i czytaniu, co też ludzie napisali, bo nie mogła być w każdej sekcji. &lt;br /&gt;No i przeżyła szok. &lt;br /&gt;Znalazła spory fragment swojej już opublikowanej pracy sprzed kilku lat w jakieś gazecie u swojej koleżanki z instytutu. Fragment dość spory, wrzucony w tekst na tak zwanego „żywca”, bez podania autora, bez przypisu. &lt;br /&gt;Była tym zaskoczona, ale tez co zrobić? Delikatnie powiedzieć o tym sprawczyni, pójść do dyrektora instytutu, odrzucić tekst bo się nie nadaje? Zmaga się z tymi wątpliwościami, bo chce mieć spokój, jak poruszy kwestie publicznie- to obawia się retorsji od koleżanki która ostro prze do habilitacji.&lt;br /&gt;Na razie się waha.&lt;br /&gt;Na innej konferencji była pewna profesor dość znana w nauce ze swoją doktorantką. Doktorantka miała przygotowany referat, ale jakoś prezentacja jej nie szła, mówiła zawile i nie na temat. Prowadzący, jak by nie było profesor, zwrócił jej uwagę, aby przeszła to tez. Doktorantka machnęła ze zniecierpliwieniem ręką: chwilka, jeszcze słowo. &lt;br /&gt;Ponowna uwaga, że czas się kończy, znowu odzywka w stylu: jeszcze nie skończyłam. &lt;br /&gt;No i brutalne przerwanie, na co referująca z fochem wyszła z sali.&lt;br /&gt;Szok u wszystkich słuchających. &lt;br /&gt;Padło, aby doktorantów przed konferencjami „pouczyć” jak małe dzieci, jak się mają zachowywać. &lt;br /&gt;Ale znana profesor i tak ma to gdzieś, jest z doktorantka na Ty, doktorantka jako znająca biegle angielski tłumaczy profesor różne teksty, czuje się u niej mocno i wie, że po doktoracie dostanie prace w instytucie.&lt;br /&gt;Znajoma przeszła kiedyś ze studentami z jednej z grup po 5 latach zajęć (jeszcze na kierunkach jednolitych) na TY.&lt;br /&gt;Stoi na korytarzu, rozmawia z rektorem, gdy nagle ktoś wali ją ręką po plecach i pyta się: idziesz z nami na browara?&lt;br /&gt;Myślała, że zapadnie się ze wstydu przed rektorem. Od tej pory nigdy z żadnym studentem, z żadnym doktorantem nie przeszła na TY.&lt;br /&gt;To tylko trzy drobne przykłady pewnych zachowań, braku etyki. &lt;br /&gt;Czy za dwa- trzy lata jak będą powtórzone badania zaufania społecznego do zawodów, nauczyciel akademicki też będzie tak wysoko? &lt;br /&gt;Jak to zmieniać?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-6829514586996707005?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/6829514586996707005/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/10/kwestie-etyki-u-niektorych-pracownikow.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/6829514586996707005'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/6829514586996707005'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/10/kwestie-etyki-u-niektorych-pracownikow.html' title='Kwestie etyki u niektórych pracowników naukowych'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-3viCXkB00CI/Tpmu_cdrsaI/AAAAAAAAAtw/2vhUrm4Y1jw/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-5585660323429582546</id><published>2011-10-14T09:00:00.000-07:00</published><updated>2011-10-14T09:01:34.816-07:00</updated><title type='text'>No cóż, dzisiaj ten Dzień</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-frmc4QzBCho/TphcyEEJMDI/AAAAAAAAAtk/GyYnQfdjzMU/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 185px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-frmc4QzBCho/TphcyEEJMDI/AAAAAAAAAtk/GyYnQfdjzMU/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5663378546572734514" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czyli Dzień Nauczyciela- jak potocznie zwykło się go nazywać.  Dostałem miłego esemesa od studentki, jednego maila tzw. „do wszystkich z poczty” od koleżanki po fachu i tyle. Na uczelniach nie ma Dnia Edukacji, przynajmniej na tych, które znam.&lt;br /&gt;Zmiany, zmiany. &lt;br /&gt;Mam w  końcu pracę na pierwszym etacie na uczelni państwowej na czas zamknięty, ale nareszcie jest to jakieś finansowo pewne zabezpieczenie plus sprawy socjalne. Cieszę się, że bez protekcji, bez zabiegania, po bardzo dobrych opiniach studentów, których szkoliłem na studiach podyplomowych poprzez firmę szkolącą- zapytano mnie, czy chcę u nich pracować na pierwszym etacie. Zdecydowałem się, jestem po pierwszych zajęciach- na razie jest super. &lt;br /&gt;Czyli można rzec, że doczekałem się swojego Dnia Nauczyciela. &lt;br /&gt;Mam kartę na parking dla pracowników, mam kartę do biblioteki, jestem pracownikiem placówki  państwowej.&lt;br /&gt;Mała kwestia dojazdów, ale tak mam poukładane zajęcia, że jadę, nocuję w hotelu pracowniczym  i po zajęciach wracam do domu. &lt;br /&gt;Super.&lt;br /&gt;Już dla tej „nowej” uczelni  „zarobiłem” trzy publikacje i dwie konferencje, nareszcie ktoś to docenia.&lt;br /&gt;Przy okazji dowiedziałem się od nowych kolegów z pracy pewnych „newsów” jakie były ich udziałem, kiedy pracowali na pewnej niepublicznej uczelni- przy okazji, ta szkoła już nie istnieje, studenci poprzechodzili do innych, tylko pracownicy jako świadkowie odwiedzają prokuraturę. &lt;br /&gt;W tej nieistniejącej szkole mieli  pewien „patent” aby osoba ważna dla uczelni nie pracowała dydaktycznie, a miała rozpisane zajęcia i płacone za nie.&lt;br /&gt;Powie ktoś- to niemożliwe!&lt;br /&gt;Odpowiem: możliwe!&lt;br /&gt;Ale jak?&lt;br /&gt;Ano tak, że każdemu pracownikowi kazano pracować 60 minut, ale liczono pensum i pensję od 45 minut. Te „brakujące” 15 minut szły na konto tegoż ważnego pracownika, nawet był posłem na sejm….&lt;br /&gt;Takie cuda się dzieją.&lt;br /&gt;Wszystkim Belfrom z okazji ich święta Moc Życzeń, ale przede wszystkim dużo zdrowia, bo w tym zawodzie go potrzeba mieć.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-5585660323429582546?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/5585660323429582546/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/10/no-coz-dzisiaj-ten-dzien.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/5585660323429582546'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/5585660323429582546'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/10/no-coz-dzisiaj-ten-dzien.html' title='No cóż, dzisiaj ten Dzień'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-frmc4QzBCho/TphcyEEJMDI/AAAAAAAAAtk/GyYnQfdjzMU/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-7966526155234233209</id><published>2011-10-10T02:40:00.001-07:00</published><updated>2011-10-10T02:40:57.754-07:00</updated><title type='text'>Finanse na uczelniach, oszustwa i wyłudzenia czasami</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-ypas4EiSQNw/TpK9oVwFcqI/AAAAAAAAAtc/tyap-xFWj1Q/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 142px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-ypas4EiSQNw/TpK9oVwFcqI/AAAAAAAAAtc/tyap-xFWj1Q/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5661796182289380002" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozmawiałem  z dwoma osobami, oboje to doktorzy habilitowani, opowiedzieli pewną historię, jaka zdarzyła się na jednej z uczelni, gdzie jest bardzo oblegany kierunek i to za ciężkie pieniądze. Nie mogę sądzić, że obydwaj się mylili, podali jakaś plotkę, sądzę, że ta historia rzeczywiście się w 2011 roku zdarzyła. &lt;br /&gt;Otóż jak wspomniałem, ten kierunek jest bardzo oblegany i nie jest to pedagogika. Po jednym z egzaminów około pięćset osób nie zdało egzaminu, w zasadzie prawie wszyscy nie zdali. Uczelnia ustaliła opłatę za poprawkę na około tysiąc złotych, co spowodowało głęboki szok u studentów, bo pieniądze były spore. &lt;br /&gt;Studenci zaczęli szukać informacji, dlaczego tak wysokie opłaty, dlaczego prawie wszyscy nie zdali i ……… znaleźli wyjaśnienie. Otóż ten kierunek (wydział) zalegał na ponad pół miliona za jakieś faktury i płatności, dokładnie tyle, ile musieli by wyłożyć studenci za swoją poprawkę.&lt;br /&gt;Podnieśli bunt, ale czy odniesie on sukces- tego nie wiem, trzeba by śledzić Internet w poszukiwaniu informacji. &lt;br /&gt;Ale jak nazwać taką praktykę? &lt;br /&gt;Pewna szkoła niepubliczna zaoferowała mi „zlecenie’ edukacyjne w odległym od mojego miejsca zamieszkania miejscu. Zaoferowała swoją stawkę i kwotę za godzinę brutto. Po przeanalizowaniu kosztów dojazdu, noclegu, przygotowania się, materiałów, czasu- nie kalkulowało się to zupełnie, gdyż czysty zarobek oscylował wokół 10 zł brutto. W międzyczasie „szkoła” dzwoniąc do mnie tak przy okazji napomknęła, abym jeszcze „załatwił” kilka różnic programowych u „kilku” studentów” (prawie połowa) za jednym zamachem. Byli bardzo zdziwieni, że nawet bez tych różnic programowych nie chcę się podjąć tego zlecenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewna firma szkoląca, w której czasami jestem proszony o pracę dla nich, wystartowała do grantu kuratoryjnego dotyczącego szkolenia kilkudziesięciu szkół. Napisałem dobry program, inni też, firma skalkulowała ofertę i ją złożyła. Warunkiem najważniejszym była cena. Wygrała firma, której oferta była o 1/3 niższa, aniżeli tej firmy, gdzie ja miałem „świadczyć usługi edukacyjne”. &lt;br /&gt;Chyba nie powinno zatem mnie zdziwić, że przedstawiciel owej zwycięskiej firmy zaoferował mi pracę u siebie, gdyż „no muszę kimś te szkolenia zrobić”. Oczywiście kwotę zarobku też zaproponował odpowiednio niższą, która całkowicie się nie kalkulowała, gdyż w całości nawet ni pokrywała kosztów dojazdów. Był bardzo zdziwiony, że nie chcę takiej pracy. Padło sarkastyczne „znajdę innych, chętnych”. Życzyłem mu powodzenia, którego chyba w tym momencie zabraknie.&lt;br /&gt;A tak na marginesie. Firma (Szkoła wyższa z ładną nazwą), która miała mi zapłacić w ciągu 30 dni- od 5 i pół miesiąca nie płaci. Innym też nie płaci. Ponoć u nich wszystkie plagi egipskie, chorzy, w szpitalach, niedostępni itd. Generalnie niedostępny jest kanclerz, główna księgowa i rektor- czyli odpowiedzialni za finanse. &lt;br /&gt;Ech, moje szczęście.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-7966526155234233209?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/7966526155234233209/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/10/finanse-na-uczelniach-oszustwa-i.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/7966526155234233209'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/7966526155234233209'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/10/finanse-na-uczelniach-oszustwa-i.html' title='Finanse na uczelniach, oszustwa i wyłudzenia czasami'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-ypas4EiSQNw/TpK9oVwFcqI/AAAAAAAAAtc/tyap-xFWj1Q/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-1184290233004915721</id><published>2011-10-07T01:24:00.001-07:00</published><updated>2011-10-07T01:25:12.852-07:00</updated><title type='text'>Ocenianie studenta- pułapki i siła przyzwyczajenia</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-P_F68mOsPQ4/To63Ykkg6fI/AAAAAAAAAtU/I-_f3FO0Pns/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-P_F68mOsPQ4/To63Ykkg6fI/AAAAAAAAAtU/I-_f3FO0Pns/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5660663414412863986" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czytam artykuł młodego naukowca, który przeprowadził ciekawy eksperyment na uczelni. Otóż badał na pewnej liczbie studentów sposób oceniania. Szukał odpowiedzi na pytanie: jak pytać, jak egzekwować wiedzę- aby w głowie zostało jak najwięcej. &lt;br /&gt;Trudne wyzwanie.&lt;br /&gt;Skupił się na jednym przedmiocie, gdzie dobrał 4 grupy po 30 studentów. &lt;br /&gt;Pierwsza i druga  grupa była badana testami, ale o różnym sposobie oceniania, trzecia grupa miała tradycyjny egzamin pisemny, zaś czwarta  grupa: tradycyjny egzamin ustny.&lt;br /&gt;Nie będę pisał to o samych badaniach, wariancjach, odchyleniach itd.&lt;br /&gt;Druga część eksperymentu to cztery grupy studentów po 10 osób, którzy nie uczestniczyli w pierwszej części badań.&lt;br /&gt;Konkluzja z badań jest następująca:&lt;br /&gt;- wartościowanie rezultatów kształcenia za pomocą testów (odpowiednio skonstruowanego) zapewnia najlepszą ocenę końcowych rezultatów kształcenia&lt;br /&gt;- najbardziej precyzyjną, obiektywną metodą (przy okazji rzetelną i trafną) jest egzamin testowy według kryteriów wymagań egzaminacyjnych wielostopniowych (skala ocen wielowartościowa)&lt;br /&gt;- najmniej precyzyjny, przy czym rzetelny i obiektywny jest egzamin ustny&lt;br /&gt;- odpowiednio opracowane testy kompetencji (bieżące i końcowe) istotnie różnicują  grupę&lt;br /&gt;Ciekawe konkluzje, ciekawe rezultaty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można to odnieść do oceniania na różnych uczelniach przez różne osoby i sposoby tejże oceny. &lt;br /&gt;W sumie wykorzystuję wszystkie opisane tu sposoby oceniania plus jeszcze inne własne, ale wyniki skłaniają mnie  do pewnych przemyśleń.&lt;br /&gt;Przy okazji, jak ktoś zna jakieś pozycje w literaturze dotyczące oceniania (koncepcje oceny w psychologii, pedagogice, socjologii) to prosiłbym o ich podanie, będę wdzięczny. Mam już trochę materiałów, ale jestem w tym zakresie nienasycony, nawet jeśli były to jakieś małe artykuły.  Nie interesują mnie artykuły pisane przez czynnych nauczycieli- tam niewiele jest własnego doświadczenia, zazwyczaj „mądrości” internetowe.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-1184290233004915721?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/1184290233004915721/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/10/ocenianie-studenta-puapki-i-sia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/1184290233004915721'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/1184290233004915721'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/10/ocenianie-studenta-puapki-i-sia.html' title='Ocenianie studenta- pułapki i siła przyzwyczajenia'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-P_F68mOsPQ4/To63Ykkg6fI/AAAAAAAAAtU/I-_f3FO0Pns/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-8403438631693867100</id><published>2011-10-06T02:20:00.000-07:00</published><updated>2011-10-06T02:25:00.371-07:00</updated><title type='text'>Zmarł Steve Jobs</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-6gco6zwDjD0/To1zCOdQ_7I/AAAAAAAAAtM/5Tszl7AuGoE/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 130px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-6gco6zwDjD0/To1zCOdQ_7I/AAAAAAAAAtM/5Tszl7AuGoE/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5660306788752359346" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Człowiek, który zawsze żył w zgodzie z sobą samym, z porażek potrafił wyciągnąć wnioski i który na życie patrzył refleksyjnie. Jakby tylko 30 procent społeczeństwa w Polsce taka była- byłbym z tego powodu szczęśliwy. Jakby było kilku takich znaczących osób (choć pewnie gdzieś są, ale cicho o nich) też byłbym szczęśliwy.&lt;br /&gt;Poniżej kilka zdań mówionych studentom przez Steve`a na jednym z wykładów, znalezionych w sieci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;    Moja biologiczna matka była młodą, niezamężną studentką, która zdecydowała się oddać mnie do adopcji. Uważała, że powinienem być adoptowany przez absolwentów wyższej uczelni, zatem wszystko było ustawione, abym został adoptowany przez rodzinę prawnika. Jednakże tuż po moim narodzeniu postanowili, że chcą jednak dziewczynkę. Moi rodzice, którzy byli na liście oczekujących, dostali w środku nocy telefon: “Mamy nieoczekiwanego chłopca; czy go chcecie?” Odpowiedzieli: “Oczywiście.” Moja biologiczna matka wkrótce jednak zorientowała się, że mama nigdy nie skończyła studiów, a ojciec nigdy nie ukończył szkoły średniej. Odmówiła podpisania ostatecznych dokumentów. Ustąpiła kilka miesięcy później, gdy moi rodzice obiecali jej, że pewnego dnia wyślą mnie na studia.&lt;br /&gt;     &lt;br /&gt;    Tak też się stało, 17 lat później poszedłem na wyższą uczelnię. Jednak naiwnie wybrałem szkołę, która była prawie tak droga jak Stanford – wszystkie oszczędności moich rodziców były wydawane na moją edukację. Po sześciu miesiącach, nie mogłem dostrzec żadnych efektów. Nie miałem pojęcia co chciałem robić w życiu, ani jak studia miałyby mi w tym pomóc. Marnotrawiłem pieniądze, które moi rodzice oszczędzali całe życie. Tak więc zdecydowałem o rezygnacji, wierząc, że wszystko jakoś się ułoży. Był to całkiem przerażający okres, ale patrząc wstecz, była to jedna z najlepszych decyzji, jaką kiedykolwiek podjąłem. W momencie, w którym zrezygnowałem, mogłem przestać chodzić na obowiązkowe zajęcia, które mnie nie interesowały i zapisać się na te, które wydawały mi się interesujące.&lt;br /&gt;     &lt;br /&gt;    Nie było jednak w tym czasie różowo. Nie miałem pokoju w akademiku, więc spałem na podłodze w pokoju znajomych, zwracałem butelki po coli za 5¢ kaucji, aby kupić jedzenie, chodziłem w każdą niedzielę 7 mil na drugą stronę miasta, aby raz w tygodniu zjeść dobry posiłek w świątyni Hare Krishna. Uwielbiałem to. Wiele rzeczy, do których wtedy doszedłem przez ciekawość czy intuicję, okazały się bezcennymi doświadczeniami w późniejszym okresie. Pozwólcie, że dam przykład:&lt;br /&gt;     &lt;br /&gt;    Reed College oferował chyba najlepszy w tym czasie kurs kaligrafii w kraju. W całym kampusie, każdy plakat, każda etykieta na szafce były pięknie, ręcznie kaligrafowane. Ponieważ nie musiałem uczęszczać na swoje normalne zajęcia, zdecydowałem się zapisać na kaligrafię, aby nauczyć się, jak się to robi. Dowiedziałem się tam o czcionkach szeryfowych i bezszeryfowych, o zmiennych odstępach pomiędzy kombinacjami różnych liter oraz tym, co charakteryzuje dobrą typografię. Było to piękne, historyczne oraz subtelne w sposób, w jaki nauka nie potrafi tego uchwycić. To było fascynujące.&lt;br /&gt;     &lt;br /&gt;    Nie liczyłem nawet, by którakolwiek z tych rzeczy znalazła kiedyś praktyczne zastosowanie w moim życiu. Jednak 10 lat później, gdy projektowaliśmy pierwszy komputer Macintosh, wszystko to do mnie powróciło. Zastosowaliśmy te wszystkie zasady w Mac-u – był to pierwszy komputer z piękną typografią. Gdybym nigdy nie zapisał się na ten pojedynczy kurs na studiach, Mac nie miałby wielu wzorów czcionek, czy też proporcjonalnie rozmieszczonych znaków. A ponieważ Windows tylko kopiował Maca, prawdopodobnie żaden komputer osobisty by ich nie miał. Gdybym nigdy nie zrezygnował, nie zapisałbym się na zajęcia z kaligrafii, a komputery osobiste mogłyby nie mieć pięknej typografii, którą posiadają. Oczywiście nie było możliwe połączenie tych zdarzeń patrząc w przyszłość, podczas gdy byłem na uczelni. Ale było to bardzo, bardzo wyraźne widoczne, patrząc wstecz z perspektywy 10 lat.&lt;br /&gt;     &lt;br /&gt;    Raz jeszcze, nie możesz łączyć punktów patrząc w przyszłość; można je jedynie łączyć patrząc wstecz. Trzeba więc ufać, że w jakiś sposób wydarzenia te połączą się w przyszłości. Musisz w coś wierzyć – w przeczucie, przeznaczenie, życie, karmę, w cokolwiek. To podejście nigdy mnie nie zawiodło i wiele zmieniło w moim życiu.&lt;br /&gt;     &lt;br /&gt;    Moja druga historia jest o miłości i stracie.&lt;br /&gt;     &lt;br /&gt;    Byłem szczęściarzem – wcześnie odkryłem, co chciałbym robić w życiu. Woz i ja założyliśmy Apple w garażu moich rodziców, gdy miałem 20 lat. Pracowaliśmy ciężko, w ciągu 10 lat Apple rozrosło się od naszej dwójki w garażu do 2-miliardowej firmy zatrudniającej ponad 4000 pracowników. Rok wcześniej wypuściliśmy nasze najlepsze dzieło – Macintosha – a ja dopiero dobiegłem trzydziestki. I wtedy zostałem zwolniony. Jak możesz zostać zwolniony z firmy, którą stworzyłeś? Cóż, w miarę jak Apple rosło, zatrudniliśmy kogoś, o którym myślałem, że będzie wręcz idealny do prowadzenia wraz ze mną firmy. Przez pierwszy rok, może trochę dłużej, sprawy dobrze się układały. Jednak później nasze wizje przyszłości zaczęły się rozchodzić, aż ostatecznie znaleźliśmy się po przeciwnych stronach barykady. Kiedy tak się stało, nasz zarząd opowiedział się po jego stronie. Tak więc w wieku 30 lat zostałem wyrzucony. Także publicznie przestałem się liczyć. Straciłem to, nad czym się skupiałem przez całe dorosłe życie – to było dewastujące przeżycie.&lt;br /&gt;     &lt;br /&gt;    Przez kilka miesięcy nie miałem pojęcia, co dalej robić. Czułem, że zawiodłem poprzednią generację przedsiębiorców – że upuściłem pałeczkę w sztafecie, gdy ta została mi przekazana. Spotkałem się z Davidem Packardem oraz Bobem Noyce i próbowałem przeprosić ich za to, jak mocno sprawę schrzaniłem. Była to bardzo publiczna porażka i rozważałem nawet, czy nie uciec z Doliny Krzemowej. Jednak coś powoli zaczęło mi świtać – dalej kochałem to, co wcześniej robiłem. Obrót przypadków z Apple nie zmienił tego ani trochę. Zostałem odrzucony, a jednak ciągle kochałem. Tak więc postanowiłem rozpocząć wszystko od początku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;     &lt;br /&gt;    Nie widziałem tego wtedy, ale okazało się, że wyrzucenie z Apple było jedną z lepszych rzeczy, które mogły mi się przytrafić w życiu. Ciężar sukcesów został zastąpiony przez lekkość bycia raz jeszcze początkującym, mniej pewnym wszystkiego. Pozwoliło mi to rozpocząć jeden z najbardziej twórczych kresów w życiu.&lt;br /&gt;     &lt;br /&gt;    W ciągu następnych pięciu lat, stworzyłem nową firmę NeXT, kolejną nazwaną Pixar, oraz zakochałem się we wspaniałej kobiecie, która została moją żoną. Pixar wsławił się utworzeniem pierwszego w pełni animowanego komputerowo filmu fabularnego – Toy Story – i jest obecnie jednym z najlepszych na świecie studiów produkujących animacje. W związku z nadzwyczajnym obrotem spraw, Apple zakupiło NeXT, powróciłem do mojej firmy, a technologie stworzone w NeXT są siłą napędową obecnego renesansu Apple. A Laurene i ja mamy wspaniałą rodzinę.&lt;br /&gt;     &lt;br /&gt;    Jestem przekonany, że nic z tych rzeczy nie wydarzyłoby się, gdybym pozostał w Apple. Było to trudne do przełknięcia lekarstwo, ale chyba pacjent go potrzebował. Czasami życie uderzy cię cegłą w głowę. Nie trać wiary. Jestem przekonany, że jedyną rzeczą, która dawała mi siłę by iść ciągle naprzód było to, że kocham to co robię. Jest to tak samo prawdziwe w pracy, jak i w stosunku do ukochanych osób. Praca wypełni dużą część twojego życia, zatem jedyną możliwością, by być w pełni usatysfakcjonowanym, jest dobrze pracować. Jedynym sposobem, by dobrze pracować, jest robienie tego, co uważasz za wspaniałe zajęcie. Jeżeli jeszcze tego nie znalazłeś, szukaj dalej. Nie spoczywaj. Jak ze wszystkimi sprawami serca, będziesz wiedział, kiedy to odnajdziesz. Tak jak z każdym dobrym związkiem, będzie ci coraz lepiej w miarę, jak będą upływać lata. Zatem szukaj, dopóki tego nie znajdziesz. Nie odpuszczaj.&lt;br /&gt;     &lt;br /&gt;    Moja trzecia historia jest o śmierci.&lt;br /&gt;     &lt;br /&gt;    Gdy miałem 17 lat, przeczytałem gdzieś cytat, który brzmiał mniej więcej następująco: “Jeżeli każdego dnia będziesz żył tak, jak gdyby miał być on twoim ostatnim, pewnego dnia z całą pewnością będziesz miał rację.” Zrobił on na mnie duże wrażenie – od tamtej pory, przez ostatnie 33 lata, patrzę w lustro każdego ranka i pytam: “Jeżeli dzisiaj byłby ostatni dzień mojego życia, czy chciałbym robić to, co zamierzam dziś robić?” Jeżeli odpowiedź brzmiała “Nie” przez zbyt wiele dni z rzędu, wiedziałem, że muszę coś zmienić.&lt;br /&gt;     &lt;br /&gt;    Pamięć o tym, że wkrótce mogę już nie żyć, jest jedną z najważniejszych pomocy, którą napotkałem przy podejmowaniu wielkich wyborów w życiu. Ponieważ prawie wszystko – oczekiwania otoczenia, cała duma, wszystkie obawy przed porażką lub zażenowaniem – wszystkie te rzeczy nikną w obliczu śmierci, pozostawiając jedynie to, co jest naprawdę ważne. Pamięć o tym, że umrzesz, jest najlepszym sposobem, który znam, by uniknąć pułapki myślenia, iż masz coś do stracenia. Jesteś już całkowicie obnażony. Nie ma więc powodu, byś nie podążał za głosem serca.&lt;br /&gt;     &lt;br /&gt;    Jakiś rok temu zdiagnozowano u mnie raka. Miałem badanie o 7:30 rano, które wyraźnie pokazało nowotwór na mojej trzustce. Nie wiedziałem wtedy nawet, co to trzustka. Lekarze stwierdzili, że prawie na pewno jest to nieuleczalny typ nowotworu, i że nie powinienem oczekiwać żyć dłużej niż 3-6 miesięcy. Mój doktor doradził mi, bym wrócił do domu i uporządkował swoje sprawy, co oznacza w języku lekarzy przygotowanie się na śmierć. Oznacza to, że musisz spróbować przekazać dzieciom w kilka miesięcy wszystko to, co zamierzałeś powiedzieć przez najbliższe 10 lat. Oznacza to, że musisz upewnić się, że wszystko jest zapięte na ostatni guzik, by zbliżający okres był możliwie najłatwiejszy dla twojej rodziny. Oznacza, że musisz się pożegnać.&lt;br /&gt;     &lt;br /&gt;    Spędziłem z tą diagnozą cały dzień. Wieczorem miałem biopsję, gdy wsadzili mi endoskop przez gardło, poprzez żołądek i jelita, wbili igłę w moją trzustkę by pobrać kilkanaście komórek nowotworowych. Byłem pod wpływem narkozy, ale żona, która była ze mną w czasie zabiegu powiedziała, że gdy lekarze oglądali komórki pod mikroskopem, poleciały im łzy. Okazało się, że miałem bardzo rzadką odmianę raka trzustki, która jest uleczalna operacyjnie. Poddałem się zabiegowi, który okazał się skuteczny.&lt;br /&gt;     &lt;br /&gt;    To było moje najbliższe spotkanie ze śmiercią, i mam nadzieję, że najbliższe przez kilka następnych dekad. Przeżywszy to doświadczenie, mogę powiedzieć wam teraz z trochę większą pewnością, że śmierć jest przydatną lecz czysto intelektualną koncepcją:&lt;br /&gt;     &lt;br /&gt;    Nikt nie chce umierać. Nawet ludzie, którzy chcą iść do nieba, nie chcieliby umrzeć, by się tam znaleźć. Śmierć jest przeznaczeniem, które wszyscy dzielimy. Nikomu nigdy nie udało się jej wymknąć. Tak też powinno być, ponieważ śmierć jest prawdopodobnie najważniejszym wynalazkiem życia. Jest pośrednikiem wymiany życia. Usuwa stare, by utorować drogę nowemu. Teraz wy jesteście tym “nowym”, jednak pewnego dnia, w nie tak odległej przyszłości, stopniowo sami staniecie się “starym”, powoli odsuniętym na bok. Przepraszam za przedstawienie tego w taki dramatyczny sposób, ale tak właśnie wygląda życie.&lt;br /&gt;     &lt;br /&gt;    Wasz czas jest ograniczony, więc nie marnujcie go na życie życiem innych. Nie dajcie złapać się w dogmat, którym jest życie koncepcjami myślenia innych ludzi. Nie pozwólcie, by szum opinii innych zagłuszył wasz własny wewnętrzny głos. I co najważniejsze, miejcie odwagę podążać za głosem waszego serca i intuicji. One w jakiś sposób już wiedzą, kim naprawdę chcecie być. Wszystko poza tym jest drugorzędne.&lt;br /&gt;     &lt;br /&gt;    Kiedy byłem młody, popularna była zdumiewająca publikacja zwana The Whole Earth Catalog, która była jedną z biblii mojej generacji. Została stworzona przez Stewarta Branda, nie tak daleko stąd, w Menlo Park, tchnięta do życia przez jego poetycki dotyk. To było pod koniec lat 60., przed erą komputerów osobistych oraz komputerowego przygotowywania tekstów do druku, zatem była wykonana za pomocą maszyn do pisania, nożyczek oraz aparatów polaroid. Było to coś w rodzaju Google w formie papierkowej, 35 lat nim te się pojawiło: było idealistyczne oraz przepełnione przydatnymi narzędziami i wielkimi myślami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;    Stewart oraz jego team wydali kilka części The Whole Earth Catalog, i gdy projekt ten dobiegł swojego kresu, przygotowali ostatnie wydanie. Była połowa lat 70., a ja byłem w waszym wieku. Na tylnej okładce ostatniego numeru zamieszone zostało zdjęcie pustej drogi o poranku, takiej, na jakiej możecie się znaleźć podróżując autostopem, jeżeli jesteście na tyle żądni przygód. Poniżej niej znajdowały się słowa: “Pozostań nienasycony. Pozostań nierozsądny.” Było to ich pożegnalne przesłanie na zakończenie projektu. Pozostań nienasycony. Pozostań nierozsądny. Zawsze sam sobie tego życzyłem. Teraz, gdy kończycie uczelnię by rozpocząć na nowo, życzę wam tego samego.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-8403438631693867100?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/8403438631693867100/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/10/zmar-steve-jobs.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/8403438631693867100'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/8403438631693867100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/10/zmar-steve-jobs.html' title='Zmarł Steve Jobs'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-6gco6zwDjD0/To1zCOdQ_7I/AAAAAAAAAtM/5Tszl7AuGoE/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-4952668506605395950</id><published>2011-10-05T14:42:00.000-07:00</published><updated>2011-10-05T14:43:04.332-07:00</updated><title type='text'>Polityka i przedszkole.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-15XC_dl1aTk/TozPPx2_9fI/AAAAAAAAAtE/U6TH7p6fyKE/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-15XC_dl1aTk/TozPPx2_9fI/AAAAAAAAAtE/U6TH7p6fyKE/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5660126701686879730" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Te polityczne swady doprowadzają mnie do stanu nerwowości, a  staram się nie oglądać tych gadających głów, tej zajadłości i nienawiści. Pójdę na wybory, ale mój wybór będzie przemyślany i jak zawsze oddany na konkretną osobę- a nie na partię. &lt;br /&gt;Ale miałem o czym innym. &lt;br /&gt;W morzu tego cynizmu i obłudy politycznej są i miłe chwile. &lt;br /&gt;Miałem zajęcia z potencjalnymi przedszkolankami, taki krótki wykład. Jedna Pani nie była na jednym z trzech wykładów, więc poprosiłem ją o esej, dlaczego chce zostać przedszkolanką, co kierowało nią przy tym wyborze. &lt;br /&gt;Tekst liczył ponad 6 stron, wklejam końcówkę tekstu:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;„Kiedy śmieje się dziecko, śmieje się cały świat” – powiedział Janusz Korczak. Są to poetyckie słowa. Korczak, mówiąc: „cały świat”, z pewnością miał na myśli wewnętrzny świat człowieka, jego duszę. I miał rację, bo radość dziecka powoduje także radość w moim wnętrzu, podnosi na duchu, dostarcza pozytywnej energii, chęci do życia. Te słowa to kolejna odpowiedź na pytanie, dlaczego chcę zostać przedszkolanką. Janusz Korczak jest moim autorytetem, którego podejście do dzieci pragnę naśladować. Był człowiekiem, który kochał najmłodszych i poświęcił im swoje życie. To znany literat, jednak o jego wielkości nie zadecydowało to, co napisał dla dzieci, ale sposób w jaki z nimi żył. Wymyślił szereg zabaw i metod wychowawczych, które przynosiły dobre efekty w prowadzonym przez niego sierocińcu. Nie był tylko badaczem, naukowcem, teoretykiem, lecz człowiekiem, który swoje wyczucie pedagogiczne realizował w praktyce. Korczak nie tylko żył z dziećmi, ale przede wszystkim żył dla dzieci. Organizował im sierocińce, przeprowadzał na ich rzecz liczne zbiórki, mówił do nich przez radio. Gdy zamykano bramy getta, mógł uchronić się przed uwięzieniem, ale zgodził się na nie dobrowolnie, gdyż chciał kontynuować swoją misję ojca żydowskich sierot. Miał w sobie coś, co trudno opisać. Wiem tylko, że każda przedszkolanka powinna w sobie coś takiego mieć i traktować swój zawód nie tylko jako pracę, ale także jako powołanie.&lt;br /&gt; Ja zaś podziwiam powołanie Janusza Korczaka, gdyż przetrwało ono najgorszą i najtragiczniejszą z możliwych prób. Pewnego dnia, podczas stopniowej likwidacji getta żydowskiego w Warszawie, dzieci z sierocińca Korczaka zostały skazane na wywiezienie do obozu koncentracyjnego, a więc na śmierć. Wspaniały opiekun sierot miał szansę uratowania się, ale przekonał Niemców, by pozwolili mu towarzyszyć dzieciom. Chciał ułatwić im przebycie tej ostatniej drogi. Wytłumaczył małym, niewinnym istotom, że mają powód do radości, bo jadą na wieś; nareszcie mogą zamienić wstrętne mury na lasy pełne jagód i łąki porośnięte kwiatami. Zarządził, by ubrały się świątecznie. I tak parami, ładnie wystrojone, śpiewając wesoło, szły przez getto. Korczak niósł na rękach dwoje najmłodszych i opowiadał im coś zabawnego. Szedł z nimi, a to było dla niego najważniejsze. Możemy być pewni, że przez całą drogę wspierał je i podnosił na duchu, aż do śmierci. Władysław Szpilman – świadek tych wydarzeń, główny bohater filmu „Pianista”, w swoim pamiętniku opisał własne wyobrażenie dotyczące ostatnich losów Janusza Korczaka i jego wychowanków: „Z pewnością jeszcze w komorze gazowej, gdy gaz dławił już dziecięce krtanie, a strach zajmował w sercach sierot miejsce radości i nadziei, Stary Doktor ostatnim wysiłkiem szeptał im: - To nic, dzieci! To nic… - by przynajmniej swym małym podopiecznym zaoszczędzić strachu przed przejściem z życia do śmierci”. &lt;br /&gt; Dlaczego chcę zostać przedszkolanką? Nie mogę jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, tak jak nikt nie odpowie jasno, dlaczego Korczak poszedł na śmierć razem z dziećmi, choć nie musiał tego robić. Zawód przedszkolanki wymaga gotowości do bycia dla innych, a konkretnie do bycia dla dzieci – umiejętności skarcenia, pouczenia, ale także przytulenia i pocieszenia. Chcę zostać przedszkolanką, bo myślę, że mam to coś, co ludzie nazywają powołaniem. A powołanie trudno jest wytłumaczyć.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawda że ciekawie…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-4952668506605395950?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/4952668506605395950/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/10/polityka-i-przedszkole.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/4952668506605395950'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/4952668506605395950'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/10/polityka-i-przedszkole.html' title='Polityka i przedszkole.'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-15XC_dl1aTk/TozPPx2_9fI/AAAAAAAAAtE/U6TH7p6fyKE/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-6642600212783684197</id><published>2011-10-04T09:51:00.001-07:00</published><updated>2011-10-04T09:51:50.095-07:00</updated><title type='text'>Nienawiść personalna w nauce</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-uzzGV5N3uEo/Tos5mkZ09eI/AAAAAAAAAs8/JLrBNtADWMk/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 160px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-uzzGV5N3uEo/Tos5mkZ09eI/AAAAAAAAAs8/JLrBNtADWMk/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5659680691490977250" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W pedagogice osobiste animozje nie powinny mieć miejsca- a jednak mają.&lt;br /&gt;Kiedyś czytając pewną dość ważną książkę znanego naukowca, który i pełnił pewne funkcje o zasięgu  ogólnopolskim, między wierszami spotkałem się z przytykami pod kątem innego naukowca- też o bardzo uznanym nazwisku. &lt;br /&gt;Miałem to szczęście, że rozmawiałem z tą osobą (na  prywatnym, wyproszonym spotkaniu), radziłem się wówczas  jeszcze przed doktoratem w pewnych sprawach dotyczących badań  i niechcący podałem TO nazwisko, które padło w jednej z książek profesora. Zareagował bardzo emocjonalnie, że ta osoba nic nie wniosła do badań i szkoda jej cytować.&lt;br /&gt;Pomyślałem sobie, jakieś personalne konflikty- potem dowiedziałem się, że jeden drugiemu nie szczędzi uszczypliwości i w trakcie konferencji i w swoich monografiach.&lt;br /&gt;Na jednej z konferencji siedziałem przy uroczystej kolacji obok pewnego profesora z dorobkiem (inny aniżeli opisywany powyżej). W przypływie szczerości opowiadał mi, jak przez pewien okres czasu , nie mogła się ukazać jego monografia, bo już jedna taka była opublikowana (ta sama tematyka, ten sam tytuł by był). &lt;br /&gt;Ten co napisał pierwszy ten podręcznik (sam się z niego uczyłem i inni uczyli przez lata), każdą próbę napisania podręcznika na dany temat (specjalnie nie podaję tematyki ani autorów bo by od razu było wiadomo o kogo chodzi)  przez innego autora- utrącał w zarodku. Nawet jak były przychylne recenzje- pojawiał się superrecenzent i dyskredytował powstające dzieło. Opowiadający profesor mówił, że kilka razy podejmował próbę, w końcu się poddał. &lt;br /&gt;Takich animozji w nauce jest trochę. Czasami na tle głoszonych poglądów, zaszłości historycznych (kto i gdzie przynależał), niekiedy personalnych wprost. &lt;br /&gt;Tak nie powinno być.&lt;br /&gt;Jakie ma to konsekwencje?&lt;br /&gt;Różne, najczęściej takie , iż  niezbyt dobrze trafić na recenzenta swojej monografii, jeśli  jest  się byłym doktorantem jakiegoś profesora, a do którego to profesora żywi niechęć profesor recenzent. &lt;br /&gt;Kto jest od kogo- to niekiedy istotne przy awansie.&lt;br /&gt;Znajomy doktor, bardzo znany z publikacji, a ma ich tyle, że wielokrotnie proponowano mu habilitację na podstawie dorobku, nawet nie chce o tym słyszeć. &lt;br /&gt;- Dlaczego nie chcesz mieć habilitacji, pytają go?&lt;br /&gt;- Bo na radzie wydziału mogę mówić co chcę, pokazywać niekompetencję innych w tym profesorów, mizerię w ich dorobku,  plagiaty z prac studentów. I teraz wyobraź sobie, że mam doktoranta, uczciwego człowieka, który jest dobry i pisze u mnie doktorat i dochodzi do obrony jego doktoratu lub otwarcia przewodu. Wiesz co by się z nim stało?&lt;br /&gt;I tutaj ma rację, znam z relacji dwa takie przypadki, gdzie wzajemna niechęć profesorów kosztowała utratę marzeń Bogu ducha winnego  człowieka. &lt;br /&gt;Brzydzę się tym, ale tak to już jest, niektórzy pseudo profesorowie tacy są, malutcy i zapatrzeni w siebie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-6642600212783684197?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/6642600212783684197/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/10/nienawisc-personalna-w-nauce.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/6642600212783684197'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/6642600212783684197'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/10/nienawisc-personalna-w-nauce.html' title='Nienawiść personalna w nauce'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-uzzGV5N3uEo/Tos5mkZ09eI/AAAAAAAAAs8/JLrBNtADWMk/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-2884504190968380244</id><published>2011-10-03T00:19:00.000-07:00</published><updated>2011-10-03T00:20:16.009-07:00</updated><title type='text'>Czynnik społeczny, czy aspołeczny?</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-XmHS7vNqIM4/ToliGelImAI/AAAAAAAAAs0/5H4vd6oWdBY/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 196px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-XmHS7vNqIM4/ToliGelImAI/AAAAAAAAAs0/5H4vd6oWdBY/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5659162270195292162" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czynnik społeczny dla jednych jest bardzo ważny, dla innych mniej, a jeszcze dla niektórych nieistotny. &lt;br /&gt;Co to jest ten czynnik społeczny?&lt;br /&gt;Jeżeli Jaś pisze wypracowanie w klasie IV, wiem jako nauczyciel, iż bardzo się stara, ale to jego wypracowanie to będzie ledwo kilka zdań, a poświęci temu wyzwaniu dodatkowo długą przerwę, bo chce ładnie napisać, bo mu zależy. &lt;br /&gt;I teraz jak go ocenić?&lt;br /&gt;Jeżeli miałbym przykładać kryteria podane klasie, to powinien dostać ocenę mierną (2), ale tak się napracował, tak starał, tak mu wyszło….. więc nauczyciel stawia ocenę wyższą aniżeli Jaś zasługuje, czyli np. dobrą (4).&lt;br /&gt;Wielu uzna to za sprawiedliwe.&lt;br /&gt;Potem będzie miał Jaś test kompetencji po szóstej klasie, który nie będzie uwzględniał czynnika społecznego, oceni dydaktykę i kompetencje.&lt;br /&gt;Mam i takich studentów.&lt;br /&gt;Tato zmarł i czegoś tam u mnie nie zaliczyła pani, inna przychodzi już szósty raz zdawać dydaktykę, zadaję jej te same pytania, ona nie umie dać na nie odpowiedzi za każdym razem, mówi: pana widok mnie tak stresuje, że nic nie mogę powiedzieć, ale żuć gumę za każdym razem jej nie stresuje. &lt;br /&gt;Co postawić takiemu studentowi, jeśli miał jakieś zdarzenie losowe, traumę itp.?&lt;br /&gt;Oni nie mają testu po licencjacie, sprawdzi ich ewentualny pracodawca. &lt;br /&gt;Ktoś powie, dać litościwie trójkę. &lt;br /&gt;Inny powie- absolutnie nie, pogonić do roboty i oblać. &lt;br /&gt;Ten konserwatywny i ten liberalny ma swoje racje.&lt;br /&gt;Ale takie pytanie, będąc chorym i zostając przywiezionym na operację: powiedzmy wycięcia wyrostka robaczkowego, trafiamy na chirurga. &lt;br /&gt;Wolimy tego co miał uczciwą trójkę (3) z tematu: wycinanie wyrostka u pacjenta, czy takiego, któremu wykład owiec zaliczył naciągając ocenę, bo „tak się starał”, za 15 razem mu się udało, wykorzystał wszystkie „ciała” na cały rok w prosektorium?&lt;br /&gt;Chyba odpowiedź jest jedna?&lt;br /&gt;A może ma wiele odcieni?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-2884504190968380244?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/2884504190968380244/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/10/czynnik-spoeczny-czy-aspoeczny.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/2884504190968380244'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/2884504190968380244'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/10/czynnik-spoeczny-czy-aspoeczny.html' title='Czynnik społeczny, czy aspołeczny?'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-XmHS7vNqIM4/ToliGelImAI/AAAAAAAAAs0/5H4vd6oWdBY/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-8824846464583025293</id><published>2011-09-29T00:39:00.000-07:00</published><updated>2011-09-29T00:40:32.275-07:00</updated><title type='text'>Zmiany, zmiany i pewna historia z PAKA w tle</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-uNLa6qppY9Q/ToQg5q7R01I/AAAAAAAAAss/4dvMrq6Z4ko/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 153px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-uNLa6qppY9Q/ToQg5q7R01I/AAAAAAAAAss/4dvMrq6Z4ko/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5657683207031739218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;U mnie spore zmiany się szykują, gdyż pewna państwowa wyższa szkoła zawodowa zaproponowała pracę- co prawda na rok, ale zawsze to coś. Bez układów, znajomości, bazując jedynie na opiniach studentów, których szkoliłem. Wooow, tego się nie spodziewałem w roku nieparzystym, gdyż zawsze lepszy bywał dla mnie rok parzysty.&lt;br /&gt;Co będzie dalej- zobaczymy.&lt;br /&gt;Co mi się już podoba w tej szkole. &lt;br /&gt;Bardzo czytelna strona WWW, wszystko tam jest, plany przedmiotów, sylabusy (teraz będą zmieniane) z punktami ECTS, krótkie info o kadrze, plany konsultacji itd. Wszystko bardzo czytelne i intuicyjne klikanie.&lt;br /&gt;W największym Uniwersytecie w mieście gdzie mieszkam, na pedagogice tego nie ma. Ani sylabusów, emaile pracowników nieaktualne, a jak się kliknie jakiś zakład, to na np. 11 pracowników podany 1  email.&lt;br /&gt;Fakt, będzie dojazd, ale już mi się tam podoba, prawdziwy kampus, piękne sale, no i miasto, do którego mam sentyment.&lt;br /&gt;W szkole niepublicznej gdzie dotychczas pracowałem i jeszcze pracuję- pewnie czeka  mnie zwolnienie, ale jak się powiedziało A, trzeba powiedzieć  B, już zawistni gadają po kątach, dlaczego ON, a czemu nie JA, dlaczego mnie nie zaproponowali, kto zna ten światek ten wie. &lt;br /&gt;Dwie znajome po habilitacjach, jedna psycholog, druga  pedagogika specjalna były związane z pewną uczelnią  na II etacie. W ubiegłym roku ta uczelnia   miała PAKA, więc solidnie pracowały, aby wszystko było  jak najlepsze, swoimi nazwiskami to firmowały.&lt;br /&gt;Przyjeżdżają przed 1 października zapytać o plan zajęć i  inne sprawy, a tu ……. poinformowano je, że już w tej uczelni nie pracują………&lt;br /&gt;Fakt, umowy miały zamknięte, jak co roku, ale nawet im do głowy nie przyszło, aby po tym co zrobiły dla tej uczelni tak je potraktować. Uczelnia ot tak, pstryknięciem palców, pozbyła się dwóch doktorów habilitowanych, którzy jeszcze kilka miesięcy temu figurowali  dla PAKI jako pracownicy. A jak dostali ocenę na 6 lat- to hulaj dusza- piekła nie ma, przez następne 5 lat można robić co się chce, potem tylko na rok przed oceną, znów zrobić pozór „dobrej pracy i kadry”.&lt;br /&gt;I powiem rzecz straszną, ale i takie zdanie usłyszałem w jednym z największych uniwersytetów w Polsce po PACE,  teraz przez 5 lat możemy wszystko…&lt;br /&gt;Życie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-8824846464583025293?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/8824846464583025293/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/09/zmiany-zmiany-i-pewna-historia-z-paka-w.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/8824846464583025293'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/8824846464583025293'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/09/zmiany-zmiany-i-pewna-historia-z-paka-w.html' title='Zmiany, zmiany i pewna historia z PAKA w tle'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-uNLa6qppY9Q/ToQg5q7R01I/AAAAAAAAAss/4dvMrq6Z4ko/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-5065674376547101307</id><published>2011-09-27T02:21:00.000-07:00</published><updated>2011-09-27T02:23:01.049-07:00</updated><title type='text'>Borne Sulinowo trochę historyczne i o oflagu II D Gross Born  i konferencji w tle</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-_pJns1zk03w/ToGV5e_HXjI/AAAAAAAAAsk/QvMKuvR6Eg8/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 103px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-_pJns1zk03w/ToGV5e_HXjI/AAAAAAAAAsk/QvMKuvR6Eg8/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5656967421756923442" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mieliśmy w trakcie konferencji w Bornem Sulinowie spotkanie z pasjonatem historii, mającym swoje prywatne muzeum. Opowiedział on ciekawą historię. &lt;br /&gt;Będąc w Monachium nabył w tamtejszym muzeum kilkanaście listów pisanych z oflagu (II D Gros Born) przez żołnierzy (znajdującego się w Bornem Sulinowie)  przez polskiego oficera do swego syna, do Polski, do Poznania (notabene piękna polszczyzna, piękne słowa, to tak na marginesie). &lt;br /&gt;Historyk wpisując w Google to nazwisko, natknął się na adres człowieka w tym samym miejscu zamieszkania, jak adres listowy, była to nawet znacząca osoba, profesor i były minister. &lt;br /&gt;Napisał do władz uczelni z prośbą, aby przekazali mu jego telefon (historyka), aby profesor jeśli żyje zadzwonił, bo ma dla niego ważne informacje. &lt;br /&gt;Ponawiał to kilka razy przez około 3 miesiące, ale nie było odzewu. &lt;br /&gt;Pewnego dnia, jednak miał telefon, od tego człowieka, już w sędziwym wieku.&lt;br /&gt;Rozmowa przebiegała mniej więcej tak:&lt;br /&gt;- Ma Pan ponoć jakieś ważne  informacje dla mnie..!?&lt;br /&gt;- Tak, mam kilkanaście listów z Oflagu IID Gros Born od Pana ojca skierowane do Pana!&lt;br /&gt;- To jest niemożliwe, mam wszystkie listy od ojca, to muszą być jakieś fałszywe listy!!&lt;br /&gt;- Jestem historykiem i znam się na tym, to są autentyczne listy!!&lt;br /&gt;- Ja mam zeszyt z wpisanymi i ponumerowanymi listami od ojca, zaraz go przyniosę i sprawdzimy daty…??&lt;br /&gt;- Oczywiście!&lt;br /&gt;Po chwili..&lt;br /&gt;- Proszę podać pierwszą datę..&lt;br /&gt;Historyk podaje…&lt;br /&gt;- Nie mam z tego okresu i tego dnia listu,&lt;br /&gt;Padały kolejne daty i okazało się, że ten profesor nie ma żadnego z tych podanych dat listów.&lt;br /&gt;Poprosił o kopie, a historyk powiedział mu, że ma dla niego przykrą wiadomość, kopii mu nie wyśle, ……… ale wyśle mu oryginały!!!&lt;br /&gt;Generalnie te oryginały po wykorzystaniu przez profesora zostały odesłane i są w materiałach tego pasjonata. &lt;br /&gt;Po około 2 latach profesor zmarł.&lt;br /&gt;Potem zadzwoniła do niego jego żona i opowiedziała, że profesor bardzo się wzruszył tymi listami i postanowił napisać książkę o ojcu, z wykorzystaniem tych co miał listów i tych co dostał. Po napisaniu książki, z której był dumny zmarł. Tak historia zatoczyła koło. &lt;br /&gt;Przy okazji,  te listy, bo widziałem jeden, pisane z oflagu, miały pewną formę graficzną. Tak jakby dwie lustrzane dłuuuugie i wąskie kartki, składane jak kolekcja pocztówek. List pisało się na lewej stronie, po ocenzurowaniu składało i już było miejsce do napisania adresu. Adresat po przeczytaniu odrywał lewą stronę listu i sobie zostawiał, zaś na prawej odpisywał, składał i już miał gotowy adres zwrotny do wysyłki. &lt;br /&gt;Sprytne i mądre.&lt;br /&gt;Takich i nie tylko takich rzeczy się dowiedziałem, oprócz spraw naukowych rzecz jasna.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-5065674376547101307?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/5065674376547101307/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/09/borne-sulinowo-troche-historyczne-i-o.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/5065674376547101307'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/5065674376547101307'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/09/borne-sulinowo-troche-historyczne-i-o.html' title='Borne Sulinowo trochę historyczne i o oflagu II D Gross Born  i konferencji w tle'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-_pJns1zk03w/ToGV5e_HXjI/AAAAAAAAAsk/QvMKuvR6Eg8/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-5076392217263682149</id><published>2011-09-24T14:39:00.001-07:00</published><updated>2011-09-24T14:39:46.843-07:00</updated><title type='text'>Autoplagiat i nie tylko</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-zw22lA8h6XM/Tn5OGuPQixI/AAAAAAAAAsc/s-Ev4vIt_GM/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-zw22lA8h6XM/Tn5OGuPQixI/AAAAAAAAAsc/s-Ev4vIt_GM/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5656044059422133010" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam takie spostrzeżenia, może zbyt brutalne, ale dręczy mnie to niekiedy. &lt;br /&gt;W czym rzecz? &lt;br /&gt;Otóż, powiedzmy że jest jakiś naukowiec, który pisze w wąskiej tematyce, jest to jego  live motyw w zdobyciu profesury, ma się za prekursora (no,… jednego z nielicznych) w danym zakresie tematycznym, dość mało popularnym w nauce. &lt;br /&gt;Ta osoba sprawująca władzę na uczelni publicznej, ten swój wiodący temat czyni przedmiotem „katedralnym”, ma pracowników w zakładzie, organizuje konferencje, jeździ na konferencje i ma mnóstwo monografii „pod redakcją”. &lt;br /&gt;Do czego dążę?&lt;br /&gt;Otóż ta osoba  uważa się za mistrza w tym o czym pisze, jakie redaguje książki, podkreśla to w swoim CV na uczelnianych stronach, w redakcjach, które z racji pełnionej funkcji szefuje swoim nazwiskiem.&lt;br /&gt;Teraz konkrety.&lt;br /&gt;Przekazuję książkę przez kogoś tej osobie, która powiedzmy dotyka bardzo jej tematyki. &lt;br /&gt;Co słyszę?&lt;br /&gt;-Wiesz…., jest nas kilku w Polsce o tym piszących, w tym JA……. potem dłuuuuuga, dłuuuuga przerwa i padają nazwiska innych profesorów. Ego rozbuchane do granic możliwości, bez samokrytycyzmu.&lt;br /&gt;Bezgraniczna pycha i samouwielbienie, wyobrażanie, że ta osoba jest mistrzem w skali kraju i nie tylko. &lt;br /&gt;Prawda jest brutalna, ta tematyka to margines nauki, był chwilowy zachwyt, ale trwał krótko. Studenci zmuszani do wykładów i ćwiczeń z „mistrzynią” w danym zakresie i jej popłuczynami, którzy cierpią, ale „uczą”. Dla nich mordęga.&lt;br /&gt;Inna obserwacja.&lt;br /&gt;Większość publikacji tej gwiazdy to ……. autoplagiat.&lt;br /&gt;Jak można w artykule gdzie jest cytowanych np. 12 autorów, 7-8 cytatów to odniesienia do własnych publikacji????&lt;br /&gt;W redakcji i we wstępie do redakcji (publikacji pokonferencyjnej) artykuł i słowo wstępne- 75 % to odniesienia do wcześniejszych publikacji. &lt;br /&gt;I ta osoba mimo przekroczenia po habilitacji już ponad 10 redakcji, dalej nie ma autorskiej książki, dalej w każdym artykule odnosi się do swoich wcześniejszych słów, kopiuje sama siebie. &lt;br /&gt;Gdzie tu rozwój nauki, rozwój zakładu itd…??&lt;br /&gt;Każdy kto myśli inaczej, podważa daną dziedzinę ( w końcu szefa)- w zasadzie nie ma szans na pracę, na rozwój….&lt;br /&gt;Ech życie…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-5076392217263682149?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/5076392217263682149/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/09/autoplagiat-i-nie-tylko.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/5076392217263682149'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/5076392217263682149'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/09/autoplagiat-i-nie-tylko.html' title='Autoplagiat i nie tylko'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-zw22lA8h6XM/Tn5OGuPQixI/AAAAAAAAAsc/s-Ev4vIt_GM/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-746191570211959796</id><published>2011-09-22T11:42:00.001-07:00</published><updated>2011-09-22T11:43:00.200-07:00</updated><title type='text'>Borne Sulinowo i benefis Bogdana Urbanka</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-65nsv6Yxci8/TnuBqrOfHRI/AAAAAAAAAsU/wcXDnax8Too/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-65nsv6Yxci8/TnuBqrOfHRI/AAAAAAAAAsU/wcXDnax8Too/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5655256327251762450" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najpierw o konferencji- bo to dla mnie i nie tylko dla mnie było dużym wydarzeniem. Konferencja w Bornem Sulinowie- przepiękne miejsce, tak urokliwych miejsc ze świecą szukać. Konferencja odbyła się w dniach 18-20 września, ja zostałem do 21, nie tylko ja, bo i cala gromada tych, co mieli wiele godzin jazdy do domu. &lt;br /&gt;W trakcie konferencji odbyło się uroczyste spotkanie z okazji 40 lecia pracy twórczej Bogdana Urbanka- ale to temat na inny wpis, tu można przeczytać skromniutką relację:&lt;br /&gt;http://temat.net/kultura/9397/Benefis-Bogdana-Urbanka &lt;br /&gt;Komitet naukowy konferencji to Profesorowie:&lt;br /&gt;Kazimierz Denek&lt;br /&gt;Czesław Banach&lt;br /&gt;Krystyna Iwan&lt;br /&gt;Pola Kuleczka&lt;br /&gt;Józefa Pielka&lt;br /&gt;Antoni Strzymiński&lt;br /&gt;Kazimierz Wenta&lt;br /&gt;Kazimierz Żegnałek&lt;br /&gt;Krystyna Barłóg&lt;br /&gt;Jan Grzesiak&lt;br /&gt;Marian Kopczewski&lt;br /&gt;Lucyna Preuss- Kuchta&lt;br /&gt;Jolanta Szempruch&lt;br /&gt;Omasz Zimny&lt;br /&gt;Aleksandra Żukrowska&lt;br /&gt;Temat wiodący, to regionalizm i twórczość w edukacji.&lt;br /&gt;Było wiele osób w tym dużo osób, które swoje pierwsze kroki zawodowe stawiało w szkole, dopiero później w nauce.&lt;br /&gt;Instytucjami wspierającymi, oprócz uczelni było Polskie Stowarzyszenie Nauczycieli Twórczych (PSNT), do którego mam zaszczyt należeć od samego początku, a które to Stowarzyszenie proszone jest wielokrotnie o opinie do MEN, na spotkania z ministrami, po kilku latach  działalności jej członkowie nieliczni wówczas) mieli w sumie ponad tysiąc różnych publikacji w tym moja skromna osoba. &lt;br /&gt;Duszą PSNT i takim dobrym duchem, jest dr Leszek Pawelski, człowiek niezwykle zasłużony dla tego terenu i miejsca, zwłaszcza Szczecinka.&lt;br /&gt;Oprócz obrad zwiedzaliśmy Borne Sulinowo, poznaliśmy ciekawych ludzi i pasjonatów tej ziemi, historię, najpierw Niemiecką, potem Rosyjską, a na koniec Polską. &lt;br /&gt;Myślę, że jak zbiorę myśli, znajdę  chwilę czasu- napiszę o tym więcej, bo do teraz jeszcze są emocje, a ten koniec tygodnia jest bardzo pracowity.&lt;br /&gt;Rozmawiając w małym gronie byłych nauczycieli, teraz pracowników naukowych podzieliliśmy się wieloma przemyśleniami, ale i dokonaliśmy takiego małego resume, że losy oświaty to człowiek i aż człowiek.&lt;br /&gt;Kilka tych myśli:&lt;br /&gt;1. Każdy nauczyciel, członek PSNT, aby przyjechać na tą konferencję musiał brać urlop bezpłatny, napotykali olbrzymie problemy, aby w ogóle pojechać, stracili mnóstwo pieniędzy za brak kilku dni w pracy, plus koszty konferencji- które były dość spore, ale nie żałowali decyzji. Wielu stawiało wręcz sprawę wyjazdu na ostrzu noża, mimo załatwionych zastępstw itd. Wiele by o tym pisać.&lt;br /&gt;2. U każdego z tych osób ich rozwój naukowy, społeczny, chęć działania napotykał na opór dyrektorów, bo ci nie lubią zmian, zainteresowania szkołą. 4 osoby wywodzące się ze szkoły są doktorami, w przeciągu 3-4 lat będą startowały na habilitację.&lt;br /&gt;3. Jeden z moich kolegów napisał kryteria oceniania z danego przedmiotu dla wszystkich klas, od szkoły podstawowej do liceum, z uwzględnieniem podstawy programowej itd. zaniósł to do lokalnego ODN, aby wydali w broszurce. Wyśmiali go. Jego promotor widząc w teczce, że ma jakaś „skserowaną” książkę, zapytał co to jest? Ten mu udzielił odpowiedzi, więc profesor wziął ten wydruk i dał do „popatrzenia” profesorowi Niemierce. Ten napisał rewelacyjną recenzję i dopiero wówczas ODN z łaski wydało książkę.&lt;br /&gt;4. Inny kolega jest autorem programu wydanego i zalecanego przez MEN, realizowanego we wszystkich szkołach w Polsce. Kiedy w jego miejscowości nauczycielka z innej szkoły tego samego poziomu zaprosiła go do siebie na lekcję pokazową, o mało nie straciła pracy, ze łzami w oczach odwoływała ta lekcją, bo dyrektorka zmieszała ją z błotem, gdyż jak cytuję kolegę „jego szkoła to konkurencja dla naszej szkoły”!!&lt;br /&gt;5. Niektórzy z nas byli dyrektorami już nie są, gdyż zbyt wiele chcieli zmienić, zbyt duży napotykali opór.&lt;br /&gt;Mógłbym tu jeszcze wiele, wspomnień ma mnóstwo, myśli, będę je tu wrzucał co jakiś czas, jak znajdę czas. Od powrotu z wakacji tylko śpię, coś jem w biegu i non stop coś się dzieje od rana do wieczora.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-746191570211959796?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/746191570211959796/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/09/borne-sulinowo-i-benefis-bogdana.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/746191570211959796'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/746191570211959796'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/09/borne-sulinowo-i-benefis-bogdana.html' title='Borne Sulinowo i benefis Bogdana Urbanka'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-65nsv6Yxci8/TnuBqrOfHRI/AAAAAAAAAsU/wcXDnax8Too/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-3930981900594436959</id><published>2011-09-18T06:49:00.000-07:00</published><updated>2011-09-18T06:51:46.046-07:00</updated><title type='text'>Na konferencji</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-8WOJpR-Znmg/TnX29qi2n3I/AAAAAAAAAsM/PCk4Wr1CPqY/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-8WOJpR-Znmg/TnX29qi2n3I/AAAAAAAAAsM/PCk4Wr1CPqY/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5653696446486454130" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Już na konferencji, zakwaterowany. Piękne miejsce, pachnące iglastym lasem, cisza, spokój- aż dzwoni w uszach. Dzisiaj niewiele będzie się działo, ale jutro obficie od samego rana. Mnóstwo znanych osób, przewodniczącym  konferencji jest profesor Denek, już zostałem mu przedstawiony.&lt;br /&gt;Będzie wiele czasu do dyskusji.&lt;br /&gt;Szkoda, że nie mogę tu zamieszczać zdjęć, bo pokazałbym kilka perełek. Dojazd na 20 kilometrów przed celem- skomplikowany, bo prawie leśnymi duktami, ale prowadził mnie Hołowczyc, więc dojechałem.&lt;br /&gt;Szkolenia dwóch grup nauczycieli czynnych  z zakresu innowacji  i wykorzystania komputerów w nauczaniu zintegrowanym zakończone, więc można odetchnąć.  Miałem w tym roku ciut mądrzejsze osoby aniżeli rok temu, ale i tak było kilka kwiatków, typu próba „wyrwania” zatrzasków w laptopie, bo „jakoś inaczej się otwiera aniżeli mój”. Biegałem „szukać kursora”, „bo mi wszystko zniknęło” i takie tam przyziemne sprawy. Przy okazji poratowałem jedną panią, bo miała McIntosha prywatnego, system operacyjny i edytor po angielsku, więc jej „zrobiłem” po polsku, pojustowałem tekst i tym podobne sprawy edytorskie. &lt;br /&gt;W czwartek mam bardzo ważną rozmowę, jeśli to „wypali”, to odetchnę na polu finansowym, ale będzie mnie to kosztowało pracę  w jeszcze większym wymiarze aniżeli obecnie, nie wiem, czy choć jeden dzień utarguję wolny, ale to pod koniec tygodnia będę wiedział.&lt;br /&gt;Postanowiłem w tym roku społecznie  zająć się profesjonalnie studentami, chodzi mi po Glowie pewne koło naukowe- tematyczne, jak znajdę chętnych, lub sami coś jeszcze nakierują, to też będę miał zajęcie.&lt;br /&gt;Wrócę do wątku powyżej- dźwięczy mi w uszach, to słychać ciszę, dawno nie była mi dana. &lt;br /&gt;P.S.&lt;br /&gt;Dam jutro znać jak bylo, postaram się&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-3930981900594436959?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/3930981900594436959/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/09/na-konferencji.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/3930981900594436959'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/3930981900594436959'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/09/na-konferencji.html' title='Na konferencji'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-8WOJpR-Znmg/TnX29qi2n3I/AAAAAAAAAsM/PCk4Wr1CPqY/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-6335029907147617733</id><published>2011-09-13T03:34:00.001-07:00</published><updated>2011-09-13T03:42:08.476-07:00</updated><title type='text'>Fikcja pracy nauczycielskiej</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-HJEyBQWhrUk/Tm8xzFB6PsI/AAAAAAAAAsE/IWRxW9nXi3U/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 133px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-HJEyBQWhrUk/Tm8xzFB6PsI/AAAAAAAAAsE/IWRxW9nXi3U/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5651790810966539970" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzieci uczących się nam ubywa, od mniej więcej 12 lat zamyka się szkoły, mają zostać w domyśle te najlepsze. Pedagogika i kierunki pedagogiczne zawsze mają duży nabór i kształcą przyszłych pedagogów, nauczycieli itd. Kierunki inne aniżeli pedagogika, też mają ofertę ukończenia studiów, kursów, dających uprawnienia nauczycielskie. &lt;br /&gt;Generalnie to wszystko, masowa edukacja dorosłych na kierunkach pedagogicznych- powinna skutkować efektywniejszą nauką, przygotowaniem pedagogów do pracy, szczęśliwą szkołą i szczęśliwymi uczniami, rodzicami i nauczycielami. &lt;br /&gt;Czy tak jest? O tym za chwilę.&lt;br /&gt;Nauczyciel w szkole publicznej, jeśli ma miano nauczyciela dyplomowanego- zarabia brutto podstawowej pensji 2950. Do tego staż 20 %, premie, dodatki, np. wiejski 10 % i inne. Lekko licząc, statystycznie to jakieś minimum 4000 zł, a często dużo więcej. &lt;br /&gt;Na rękę ponad 3 tysiące. Nauczyciel mianowany ma o 500 lub 400zł mniej na podstawie- więc też sporo zarabia w porównaniu z kasjerką w supermarkecie, panią z mięsnego, kierowcą itd. &lt;br /&gt;Do tego dochodzi dodatek tzw. wakacyjny w wysokości około 700zł (dla wszystkich nauczycieli w Polsce w placówkach publicznych), dodatki socjalne, godziny nadliczbowe i średnie godziny nadliczbowe płacone w wakacje, dodatki mieszkaniowe, trzynastki itd.&lt;br /&gt;Dlaczego zatem przy tak dużych pieniądzach co miesiąc dla pedagoga- szkoła jest krytykowana, wystawiana na masowe połajanki na forach internetowych, gdzie tkwi zło? Tak więc pensja nauczyciela dyplomowanego i mianowanego średnio licząc to około 6 tysięcy złotych miesięcznie brutto. &lt;br /&gt;A w takich np. Polkowicach, Warszawie- nauczyciel ma dodatku motywacyjnego 1000 zł (tysiąc złotych)- co już powiększa jego pensję do 7000zł (siedmiu tysięcy złotych- średnio na miesiąc).&lt;br /&gt;Ja chciałbym tak zarabiać, bo jako pracownik naukowy i też były nauczyciel dyplomowany- mogę o takiej pensji w swojej uczelni pomarzyć. &lt;br /&gt;A praca? &lt;br /&gt;Moim zdaniem zło tkwi w człowieku, a konkretnie w samym nauczycielu. On dostawszy posadę nauczyciela- jest właściwie bezkarny w publicznej placówce, no chyba że przyjdzie do szkoły zataczając się od alkoholu, pobije ucznia- wówczas może zostać zwolniony. &lt;br /&gt;Nie ma uczciwych konkursów na etaty w szkołach, nie ma!! &lt;br /&gt;Dostają się tam ci, co się mają dostać.&lt;br /&gt;40 godzinny tydzień pracy to fikcja- pisze to jako nauczyciel akademicki, ale też jako nauczyciel uczący ponad 20 lat w szkole.&lt;br /&gt;Jeżeli jako dyrektor prosiłem o cokolwiek więcej aniżeli pensum- zawsze miałem fochy niektórych „nauczycielek”. Zmuszałem więc je do pracy społecznej, w innych szkołach wiem że bywa jeszcze gorzej, jeśli żąda się czegoś „ponad”. &lt;br /&gt;Zaplanowanie w czerwcu rady pedagogicznej na np. trzecią dekadę września- od razu powodowało jęki: zabierają nam wakacje. A przecież dyrektor nie robi niczego wbrew prawu, ma prawo tak postąpić i dwa tygodnie przeznaczyć na ważne cele. Zawsze wiedziałem, że kilka „pań” i tak nie przyjedzie na radę, przedstawi zaświadczenie lekarskie od lekarza np. z Sopotu, że jest bardzo chora i na radę nie mogła dojechać. &lt;br /&gt;Rada to jedno, a inna praca, np dekorowanie sal, szkolenie nauczycieli, tworzenie dokumentów itp.- to drugie. Utarł się taki schemat w głowach nauczycielek, że wakacje są do 31 sierpnia.&lt;br /&gt;To tylko kilka moich refleksji natury ogólnej, tych powodów, przyczyn tego, co się dzieje w placówkach jest więcej, ale to temat na inny wpis. &lt;br /&gt;Jestem coraz bardziej pewny tego, że musi się coś bardzo zmienić w podejściu do edukacji, do studiów, do nas samych- aby było lepiej. Mam wrażenie równi pochyłej, gdzie edukacja ostro jedzie w dół. Mam i postulaty jak to zmienić, co zrobić, ale mój głos, to wołanie w puszczy!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-6335029907147617733?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/6335029907147617733/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/09/fikcja-pracy-nauczycielskiej.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/6335029907147617733'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/6335029907147617733'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/09/fikcja-pracy-nauczycielskiej.html' title='Fikcja pracy nauczycielskiej'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-HJEyBQWhrUk/Tm8xzFB6PsI/AAAAAAAAAsE/IWRxW9nXi3U/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-745167113070637702</id><published>2011-09-09T11:40:00.000-07:00</published><updated>2011-09-09T11:41:35.543-07:00</updated><title type='text'>Policja na uczelni i kolejny mój rok akademicki.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-YkXzTEMdFc0/Tmpdwnx8wuI/AAAAAAAAAr8/LbIIF0u_YYc/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 169px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-YkXzTEMdFc0/Tmpdwnx8wuI/AAAAAAAAAr8/LbIIF0u_YYc/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5650431772383298274" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nareszcie na razie tylko we Wrocławiu policja będzie mogła kontrolować lub przeszukiwać np. akademiki. Dotychczasowe prawo zabraniało takich akcji, ze względu na autonomię uczelni i czasami dochodziło do kuriozalnych sytuacji, kiedy policja aby cokolwiek zrobić na terenach uczelni- musiała posiadać na to zgodę rektora. &lt;br /&gt;Teraz też podpisane zobowiązanie wymusza na policji podanie w ciągu 48 godzin od interwencji i ewentualnego zatrzymania studenta takiej informacji rektorowi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak już pisałem po wypoczynku, od razu w wir pracy, na razie szkolenia z "niedouczonymi" studentami pedagogiki wczesnoszkolnej z matematyki na specjalnych kursach, rok akademicki zaczynam już  24 września. Odzywają się piersi studenci z problemami z literaturą itp. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam propozycję szkolenia w kilkudziesięciu szkołach, jeśli firma gdzie mnie czasami zatrudniają na umowę zlecenie wygra grant  kuratoryjny. Ale aby to nastąpiło, już "na dziś" muszę napisać program, stworzyć materiały, cele, kompetencje, ewaluacje itd. Kupa roboty, a dzisiaj po szkoleniu o 20 dopiero w domu, jutro też cały dzień od świtu do wieczora plus dojazd 2 godzinny w jedną stronę. Nie jest też powiedziane, że firma wygra ten grant, są firmy zatrudniające nauczycieli po 12zł brutto za godzinę i kolejki chętnych do takiej pracy. A w przetargu 50 procent ilości punktów to cena. Ale zawsze to jakieś doświadczenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;18 września za to mam 3 dniową konferencję na drugiej części Polski, za którą zapłaciłem prawie sześćset złotych z własnej kieszeni, bez kosztów dojazdu. Ale cieszę się, gdyż komitet organizacyjny i zaproszone osoby- to kwiat polskiej pedagogiki, liczę na szeroką wymianę myśli, a jadę z takim referatem i małymi badaniami, że nikt (no może jedna osoba) w Polsce tego nie pisał (na ten temat), ani tym się nie zajmował. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale będzie się działo!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Firma edukacyjna (pod nazwą wyższa szkoła) mająca uprawnienia do nadawania tytułu magistra, w której miałem dodatkowe zajęcia z drugim stopniem (magisterki), od maja zalega mi z wypłatą. Nie tylko mi, ale wszystkim, którzy zgodzili się tam pracować. Ponoć mają zapaść finansową, księgowej nie ma, rektora nie ma, nikogo nie ma- jak się dzwoni. Już nie mam sił upominać się o swoje.&lt;br /&gt;Ale takie życie.&lt;br /&gt;Trzeba optymistycznie patrzeć na świat.&lt;br /&gt;Kończę trzecią monografię i zaczynam już swoja najważniejsza książkę, mam już kilka stron.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-745167113070637702?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/745167113070637702/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/09/policja-na-uczelni-i-kolejny-moj-rok.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/745167113070637702'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/745167113070637702'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/09/policja-na-uczelni-i-kolejny-moj-rok.html' title='Policja na uczelni i kolejny mój rok akademicki.'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-YkXzTEMdFc0/Tmpdwnx8wuI/AAAAAAAAAr8/LbIIF0u_YYc/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-5861122007424943406</id><published>2011-09-09T03:42:00.000-07:00</published><updated>2011-09-12T04:39:33.348-07:00</updated><title type='text'>Generał Patton. Ten to umiał motywować!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-1fK4uD2qrOs/Tmntofm9QvI/AAAAAAAAAr0/APHPSTz4ObQ/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 155px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-1fK4uD2qrOs/Tmntofm9QvI/AAAAAAAAAr0/APHPSTz4ObQ/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5650308487448445682" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przemowy generała Pattona do żołnierzy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żołnierze, wszystko co słyszycie o tym, że Ameryka nie chce walczyć, że chce uniknąć wojny, to gówno prawda. Amerykanie kochają walczyć! Wszyscy prawdziwi Amerykanie uwielbiają bitewne szaleństwo. W dzieciństwie podziwialiśmy najlepszego gracza w kulki, najszybszego biegacza, futbolistów z pierwszej ligi i najtwardszych bokserów. Amerykanie kochają zwycięzców i nie tolerują przegranych. Zawsze grają po to, żeby zwyciężyć. Dlatego jeszcze nigdy nie przegrali i nigdy nie przegrają żadnej wojny. Wstrętna jest im sama myśl o porażce. Bitwa to najważniejsza rywalizacja, na jaką człowiek może sobie pozwolić. Wydobywa z niego wszystko, co najlepsze, i wymywa wszystko co nikczemne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie jest prawdą, że wszyscy zginiecie. Tylko dwa procent z was, którzy tu siedzicie, może zginąć w większej bitwie. Każdy się boi swojej pierwszej akcji. Ten, kto twierdzi inaczej, jest podłym kłamcą. Prawdziwy bohater to ktoś, kto walczy, mimo że się boi. Niektórzy przezwyciężają strach po minucie spędzonej pod ostrzałem, innym zabiera to godzinę, jeszcze innym kilka dni. Prawdziwy mężczyzna nie pozwala jednak, aby lęk przed śmiercią okazał się silniejszy niźli jego honor, poczucie obowiązku wobec ojczyzny i naturalne męstwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przez cały pobyt w armii skarżyliście się na to co nazywacie „gównianym drylem”. Jego celem jest wyrobić w was instynkt posłuszeństwa rozkazom i nauczyć was stale zachowywać czujność. To trzeba wpoić każdemu żołnierzowi. Pierdolić tego, który nie umie zachować czujności! Musztra zrobiła z was wszystkich weteranów. Jesteście gotowi! Żołnierz, jeśli chce pozostać przy życiu, musi być czujny. Inaczej jakiś szwabski sukinsyn podkradnie się do niego od tyłu i zatłucze go na śmierć workiem gówna. Na Sycylii jest czterysta wyraźnie oznaczonych grobów, wszystko dlatego, że jeden gość przyspał na służbie – ale to niemieckie groby, bo zdybaliśmy sukinsyna we śnie, zanim jego oficer zdążyl go obudzić!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Armia to zespół: żyje, je, śpi i walczy zespołowo. Opowieści o samotnych bohaterach to gówno prawda. Zapijaczone gnojki, które piszą do „Saturday Evening Post”, wiedzą o prawdziwej bitwie nie więcej niż o pieprzeniu. A my mamy najlepszy zespół – najwyższej jakości jedzenie i sprzęt, najlepszego ducha i najwspanialszych ludzi na ziemi. A niech mnie, żali mi tych biednych drani, którym przyjdzie z nami walczyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawdziwi bohaterowie to nie wojownicy z komiksów. Każdy żołnierz ma do odegrania istotną rolę. Więc nie popuszczajcie. Nie wolno wam myśleć, że wasze zadanie jest mało ważne. A gdyby tak każdy kierowca ciężarówki stwierdził, że ma dość świstu pocisków, i pozieleniałby ze strachu, dał nura do rowu? Taki tchórzliwy skurwysyn mógłby powiedzieć: „Do diabła, przecież nie będą za mną tęsknić, jestem tylko jednym z tysięcy”. A gdyby każdy tak powiedział? Gdzie, do kurwy nędzy, byśmy się wtedy znaleźli? Dzięki Bogu, Amerykanie tak nie mówią. Każdy robi, co do niego należy. Każda robota jest ważna. Artylerzyści są potrzebni do obsługi dział, kwatermistrz do tego, by zapewnić nam jedzenie i ubrania, bo tam, gdzie się wybieramy, niewiele zostało do ukradzenia. Każdy jeden pieprzony kuchcic, nawet ten, który gotuje nam wodę, żebyśmy nie dostali żołnierskiej sraczki, ma zadanie do wykonania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdy musi myśleć nie tylko o sobie, ale też o koledze, który walczy razem z nim. Nie potrzeba nam w armii tchórzem podszytych gnojów. Powinno się ich wyzabijać jak muchy, bo inaczej wrócą po wojnie do domu, ci przeklęci tchórze, i spłodzą kolejnych tchórzy. Odważni spłodzą nowe zastępy odważnych. Wytępmy przeklętych tchórzy, a staniemy się narodem dzielnych ludzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeden z najdzielniejszych żołnierzy, jakich spotkałem w czasie kampanii afrykańskiej, gdy podążaliśmy w stronę Tunisu, siedział na słupie telegraficznym, mimo zaciętego ostrzału nieprzyjaciela. Zatrzymałem się i zapytałem go, co on tam, do diaska, robi. „Naprawiam, druty, panie generale” – odpowiedział. „A nie jest tam trochę niebezpiecznie?” – zapytałem. „Tak, ale cholerne druty trzeba naprawić”. „A te samoloty, które bombardują drogę, nie przeszkadzają ci?” – pytam dalej, a on na to: „Nie, ale pan, panie generale, przeszkadza jak diabli”. Oto prawdziwy żołnierz. Prawdziwy mężczyzna. Człowiek, który poświęca wszystko, co ma, by spełnić swój obowiązek, nie zważając na przeciwności, bez względu na to, jak z pozoru błahe może się wydawać w tym momencie jego działanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzeba wam było widzieć te ciężarówki na drodze do Gabes. Ich kierowcy byli zaiste wspaniali. Dniem i nocą brnęli tymi skurwysyńskimi drogami, nie zatrzymując się ani na chwilę, nie zbaczając z kursu, choć wokół nich stale wybuchały pociski. Wielu siedziało za kierownicą przez bite czterdzieści godzin. Stara dobra amerykańska odwaga nas przez to przeprowadziła. To nie byli bojownicy, ale żołnierze z zadaniem do wykonania. Należeli do zespołu. Bez nich byśmy przepadli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jasne, że wszyscy chcemy skończyć tę wojnę i wrócić do domu. Ale wojny nie wygrywa się, leżąc do góry brzuchem. Skończy się tym szybciej, im szybciej dorwiemy sukinkotów, którzy ją rozpętali. Zrobimy to, posprzątamy to całe gówno, a potem dopadniemy tych Japońców, co szczają na niebiesko. Im szybciej im dowalimy, tym szybciej wrócimy do domu. A najkrótsza droga do domu wiedzie przez Berlin i Tokio. Nie zatrzymujmy się więc! Kiedy dotrzemy do Berlina, osobiście zastrzelę tego kłamliwego skurwysyna Hitlera.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli żołnierz będzie cały dzień leżał w rowie, szkop go w końcu dopadnie. Do diabła z tym. Moi żołnierze nie kopią rowów. Rowy strzeleckie tylko spowalniają ofensywę. Bądzcie stale w ruchu. Wygramy tę wojnę, ale tylko pod warunkiem iż pokażemy Niemcom, że jesteśmy odważniejsi, niż oni kiedykolwiek będą. Nie poprzestaniemy na wystrzelaniu ich, ale wyprujemy im flaki i naoliwimy nimi gąsienice naszych czołgów. Wymordujemy tych wszawych szwabskich kutasów jednego po drugim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niektórzy z was zastanawiają się, czy nie spietrają pod ostrzałem. Nie martwcie się o to. Zapewniam was, żę wszyscy zrobicie co do was należy. Wojna to krew, to zabijanie. Hitlerowcy to nasi wrogowie. Do dzieła. Rozlejcie ich krew, bo inaczej oni rozleją waszą. Strzelajcie im w bebechy. Rozprujcie im brzuchy. Gdy wkoło będą świszczeć pociski, a wy otrzecie kurz z twarzy i zdacie sobie sprawę, że to nie kurz, lecz krew i wnętrzości tego, który był kiedyś waszym najlepszym przyjacielem, będziecie wiedzieć, co robić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie chcę słyszeć żadnych meldunków w rodzaju: „Trzymam pozycję”, Kurwa, nie będziemy niczego „trzymać”. Nacieramy bez przerwy i trzymać możemy co najwyżej wroga, za jaja. Kopniemy go w dupę, chwycimy za jaja, wykręcimy je i przypieprzymy mu tak, że się zesra. Nasz plan operacji: nacierać i jeszcze raz nacierać. Przejdziemy przez kraj wroga jak gówno przez rurę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Będą skargi, że za bardzo popędzamy naszych ludzi. Mam w dupie taki skargi. Wierzę, że uncja potu oszczędzi nam galon krwi. Im mocniej będziemy przeć naprzód, tym więcej Niemców zabijemy, a im więcej Niemców zabijemy, tym mniej zginie naszych ludzi. Będę was popędzał, bo chcę oszczędzić nam ofiar. Chcę, byście o tym pamiętali.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moi żołnierze się nie poddają. Nie chcę słyszeć, żę któryś z moich żołnierzy cały i zdrowy dostał się do niewoli. Nawet jeśli was postrzelą, możecie dalej walczyć. To nie są zwykłe bzdety. Chcę takich ludzi jak ten porucznik z Libii, który ręką odtrącił przystawionego mu do piersi lugera, drugą zdarł sobie zgłowy hełm i rozwalil nim szkopa, a potem chwycił karabin i zabił jeszcze jednego. Ten człowiek zrobił to z kulą w płucach. Oto wzór dla was!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pamiętajcie: nie wiecie o tym, że tu jestem. Nie wolno wam wspominać o tym w listach. Świat ma nie wiedzieć, co do diabła, ze mną zrobili. Nie dowodzę waszą armią, nawet nie ma mnie w Anglii. Niech pierwszymi, którzy się o mnie dowiedzą, będą ci pieprzeni Niemcy. Chcę, żeby stanęli na tych swoich zasranych tylnych łapach i zaskowyczeli: „Rany boskie! Znowu ta przeklęta 3. Armia i skurwysyn Patton!”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze jedno. Za trzydzieści lat, kiedy usiądziecie przy kominku z wnukiem na kolanach, a on was zapyta: „Co robiłeś w czasie drugiej wojny światowej, dziadku?”, nie będziecie musieli odpowiedzieć zachrypniętym głosem: „Rozrzucałem gnój w Luizjanie”. Nie panowie, popatrzycie mu prosto w oczy i powiecie: „Wnusiu, twój dziadek walczył w szeregach wspaniałej 3. Armii, pod dowództwem tego cholernego skurczybyka George’a Pattona!”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No dobra, sukinkoty, znacie już moje uczucia. Z dumą poprowadzę was, chłopcy, do boju, wszędzie i o każdej porze. To wszystko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tu link do tekstu:  http://www.nieznanahistoria.pl/?p=1555&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-5861122007424943406?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/5861122007424943406/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/09/ten-to-umia-motywowac.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/5861122007424943406'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/5861122007424943406'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/09/ten-to-umia-motywowac.html' title='Generał Patton. Ten to umiał motywować!'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-1fK4uD2qrOs/Tmntofm9QvI/AAAAAAAAAr0/APHPSTz4ObQ/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-5843067976451851038</id><published>2011-09-06T10:37:00.001-07:00</published><updated>2011-09-06T10:37:44.145-07:00</updated><title type='text'>Równość w rodzeństwie- istnieje coś takiego?</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-zBTLR_1RTpA/TmZaYZEu3mI/AAAAAAAAArs/L1-56Dsedck/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 135px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-zBTLR_1RTpA/TmZaYZEu3mI/AAAAAAAAArs/L1-56Dsedck/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5649302157676961378" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Napisał do mnie znajomy, którego dotknął poważny problem, można powiedzieć wychowawczy. Otóż ma dwoje dzieci, jedno starsze tuż przed ślubem, drugie młodsze, pracujące w szkole. To starsze w ramach prezentu ma mieć dołożone z ich oszczędności prawie 90 procent kosztów zakupu mieszkania, obiecał też całą trzynastkę swoją do dyspozycji, aby dziecko kupiło coś do mieszkania, co będzie uważało za stosowne. &lt;br /&gt;Młodsza dziecko mimo że pracuje, to zarabia mało (staż), więc mój znajomy dodaje po sto złotych na tydzień, można nazwać kieszonkowego.  &lt;br /&gt;Ma też taki zwyczaj, że na urodziny oprócz życzeń daje symboliczne sto złotych w ramach prezentu. &lt;br /&gt;I składając starszemu dziecku życzenia, zapomniał dać te sto złotych. Dziecko się obraziło na ojca, wybuchło złością i oskarżyło ojca, że preferuje to młodsze, a to starsze jest jak od macochy. &lt;br /&gt;Mój znajomy się oburzył, bo podliczywszy uczciwie, młodsze dostaje ledwo 10 procent tego, co dostało starsze (kupno mieszkania, obiecana trzynastka). I ma zagwozdkę: dać temu starszemu dziecku te 100 złotych, przeprosić, czy co innego zrobić?&lt;br /&gt;Poradziłem, aby szczerze porozmawiał, jak już są pretensje o pieniądze, to niech pokaże ile daje każdemu, że miłość do dziecka i do rodzica nie powinna mieć podłoża finansowego, że kocha się za nic. &lt;br /&gt;Nie wiem czy skorzysta z tego, ale jest to problem w wielu domach, a jak już ktoś za życia nie zadba o notarialne zapisanie co i ile komu, to potem już na pogrzebie może dojść do kłótni.&lt;br /&gt;Mam znajomą, od ponad 30 lat mieszkającą w Anglii. Ma ta znajoma brata, posiadającego willę . Jej mama miała mieszkanie w centrum wielkiego miasta, w Rynku. Mama odwiedziła córkę w Anglii, po powrocie idzie do mieszkania, a tam jacyś ludzie już mieszkają. W skrócie wielkim, brat sprzedał mieszkanie (był do tego uprawniony) a rzeczy osobiste matki zostawił na dworcu w walizkach. Kobieta wylądowała w szpitalu, z prawnego punktu nie miała już gdzie mieszkać. Córka przyleciała do Polski najbliższym lotem i pilnie w ciągu miesiąca szukała dla matki kawalerki do kupienia (tamto mieszkanie było trzypokojowe). &lt;br /&gt;Brat powiedział, że całe życie matka ceniła siostrę, nie jego, więc sobie wziął „gratyfikację” jeszcze za życia matki.&lt;br /&gt;Pomijam fakt, że jego słowa mijały się z prawdą, gdyż jego siostra dostała tylko na bilet do Anglii, zaś on miał odziedziczyć mieszkanie. Siostra wspierała matkę, wspierała brata, brała jego dzieci na wakacje  do Anglii- tak więc powinna być co najmniej beneficjentką połowy lokalu. &lt;br /&gt;Ciekawe jak te sprawy „obdarowywania” dzieci są u innych, czy też rodzeństwo ma wzajemne pretensje do siebie? &lt;br /&gt;Ktoś powie, dzielić równo! Ale jak się ma to tego, że jeżeli jeden brat ma 189cm i jest w okresie dorastania, a drugi 125cm i jest niejadkiem: będą dostawać po tyle samo jedzenia? Jeden jest fanem gier, inny książek: kupować im to samo czy w zbliżonej kwocie. Tu wątpliwości i dylematów jest wiele.&lt;br /&gt;Można i przełożyć to i na klasę, na grupę w placówce. Tyle samo zainteresowania dla każdego, czy jednak indywidualnie? Dla mnie odpowiedź jest prosta, ale są różne zdania.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-5843067976451851038?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/5843067976451851038/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/09/rownosc-w-rodzenstwie-istnieje-cos.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/5843067976451851038'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/5843067976451851038'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/09/rownosc-w-rodzenstwie-istnieje-cos.html' title='Równość w rodzeństwie- istnieje coś takiego?'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-zBTLR_1RTpA/TmZaYZEu3mI/AAAAAAAAArs/L1-56Dsedck/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-4624309630736053353</id><published>2011-09-05T18:52:00.001-07:00</published><updated>2011-09-05T18:53:10.149-07:00</updated><title type='text'>Sieroctwo wakacyjne</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-ftTqx6OyLk8/TmV8-pggV5I/AAAAAAAAArk/5QlHdvsiAfg/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-ftTqx6OyLk8/TmV8-pggV5I/AAAAAAAAArk/5QlHdvsiAfg/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5649058723342079890" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już po wakacjach, wszystko się kiedyś kończy.&lt;br /&gt;Mam wiele obserwacji i wrażeń, ale głównie zmieniłem klimat, dużo się ruszałem, co w  codziennej pracy nie jest zbyt często możliwe i prowadzę zbyt siedzący tryb życia.&lt;br /&gt;Przy okazji z najbliższymi znaleźliśmy pewne określenie pedagogiczne: sieroctwo wakacyjne!&lt;br /&gt;Oglądając nieodpowiedzialnych rodziców zajętych sobą, dzieci płaczące i proszące o kontakt, o zabawę, o rozmowę czy zajęcie się nim- tylko sieroctwo wakacyjne oddaje to, co widać gołym okiem. A tylu mamy studentów pedagogiki, aż się prosi o jakieś warsztaty dla rodziców. Niestety przedszkola, żłobki i szkoły nie wychowaj nam dzieci, nie zastąpią naturalnej potrzeby kontaktu z rodzicami, opiekunami. To przykre i przykro mi o tym pisać. &lt;br /&gt;Jak się pozbieram to w tygodniu coś napiszę więcej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-4624309630736053353?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/4624309630736053353/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/09/sieroctwo-wakacyjne.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/4624309630736053353'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/4624309630736053353'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/09/sieroctwo-wakacyjne.html' title='Sieroctwo wakacyjne'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-ftTqx6OyLk8/TmV8-pggV5I/AAAAAAAAArk/5QlHdvsiAfg/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-7044005925771203288</id><published>2011-08-23T07:15:00.001-07:00</published><updated>2011-08-23T07:16:15.347-07:00</updated><title type='text'>W odpowiedzi na pewien artykuł, dalej piszący te słowa jest na wakacjach.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-jYMy_o6bbkI/TlO2Ivomy5I/AAAAAAAAArc/TwNpUd8QCLI/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 157px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-jYMy_o6bbkI/TlO2Ivomy5I/AAAAAAAAArc/TwNpUd8QCLI/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5644055019367353234" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przeczytałem sobie ostatnie „Wysokie Obcasy”, dodatek do sobotniej Gazety wyborczej. Zafrapował mnie nagrodzony list czytelniczki, nauczycielki, która pisze jak feministka. Że w szkole (jej) jest kilku mężczyzn, że więcej zarabiają, że są lepiej traktowani przez dyrekcję, lubią ich uczniowie, są nagradzani przez dyrekcję lepiej aniżeli pozostałe nauczycielki. Tekst wielce feministyczny, bez żadnego komentarza redakcji, aż mi zgrzytały zęby, jak to czytałem.&lt;br /&gt;A teraz trochę faktów.&lt;br /&gt;Nauczyciele to przede wszystkim kobiety, w mojej szkole gdzie kiedyś pracowałem, było dwoje mężczyzn: ja i ksiądz, choć nie wiem, czy księdza można traktować jako mężczyznę. W centralnej gminnej szkole na około 50 nauczycieli było 3 mężczyzn. Jeżeli można mówić o dyskryminacji- to akurat w szkolnictwie to płeć męska  jest dyskryminowana.&lt;br /&gt;Finanse nie mogą być różnorodne dla płci męskiej i żeńskiej, jak sugerowała ta nauczycielka z artykułu. Jest ta sama tabela płac, zmienia się wedle awansu zawodowego nauczyciela i jego stażu pracy- a te składniki akurat są jednakie dla wszystkich. Tak więc ta pani tutaj kłamie.&lt;br /&gt;Jak obejmowałem funkcje dyrektora, to był zwyczaj obowiązujący za mojego poprzednika, iż wszyscy na tak zwany „Dzień Nauczyciela” (14 października) dostawali po tyle samo nagrody finansowej. &lt;br /&gt;Zaraz po objęciu funkcji wprowadziłem rozróżnienie, które ceniło m.in. nauczycieli za uczestnictwo w konkursach ich uczniów, lekcje otwarte dla rodziców i innych nauczycieli, ilość organizowanych imprez dla wielu podmiotów w szkole itd. To wszystko zaakceptowała Rada Pedagogiczna, można było dostać np. czterokrotną wartość nagrody, a nic nie robienie, tylko prowadzenie lekcji (co jest obowiązkiem każdego nauczyciela) mogło się skończyć brakiem takiej nagrody. &lt;br /&gt;Każdy wiedział czego się od niego oczekuje i jak to się przełoży na finansowa nagrodę. Od nauczyciela zależało, czy chce cos robić, czy nie! &lt;br /&gt;Po pierwszym rozdaniu nagrody, ci co niewiele robili i takiej gratyfikacji nie dostali, byli wzburzeni, przecież „co rok dostawali nagrodę”, a teraz nic! Nawet jakiś postulat wystosowali, aby wszystkich oceniać jak dotychczas, czyli wedle zasady za PRL: czy się stoi czy się leży za nic nie robienie się też należy!&lt;br /&gt;Każdy procent premii (bardzo niewielkiej zresztą) dla nauczyciela tez miał swój regulamin, zaakceptowany zarówno przez grono jak i związki i prawnika. Ale jak przyszło do wypłacania tych premii, to niektóre panie za 5 złotych więcej u swojej koleżanki- zabiłyby ja ze złości, bo ONA ma więcej niż JA. &lt;br /&gt;Tak więc ten list czytelniczki w „Wysokich Obcasach” to list sfrustrowanej nauczycielki, które nie może przeżyć, że ktoś inny, w tym przypadku mężczyzna nauczyciel pewnie ma ciut większa premią, lub też dostał więcej na „Dzień Nauczyciela”. Typowy przykład pieniacza. A już postulowanie, że uczniowie „są głupi”, skoro wolą być uczeni przez nauczyciela mężczyznę, pisząca panią stawia w bardzo złym świetle. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-7044005925771203288?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/7044005925771203288/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/08/w-odpowiedzi-na-pewien-artyku-dalej.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/7044005925771203288'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/7044005925771203288'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/08/w-odpowiedzi-na-pewien-artyku-dalej.html' title='W odpowiedzi na pewien artykuł, dalej piszący te słowa jest na wakacjach.'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-jYMy_o6bbkI/TlO2Ivomy5I/AAAAAAAAArc/TwNpUd8QCLI/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-4621653370738437261</id><published>2011-08-22T10:53:00.000-07:00</published><updated>2011-08-22T11:05:46.117-07:00</updated><title type='text'>Dalej na wakacjach, ale obserwuję kolonię</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-ssITaMGKG6Q/TlKXu9NT-DI/AAAAAAAAArU/O5gI1U_EORc/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 168px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-ssITaMGKG6Q/TlKXu9NT-DI/AAAAAAAAArU/O5gI1U_EORc/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5643740116008826930" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilka refleksji- a wakacje trwają dalej&lt;br /&gt;Mam możliwość obserwować zachowania opiekunów na koloniach. Im więcej tych zachowań widzę- tym bardziej cierpnie mi skóra na plecach i zastanawiam się, dlaczego nikt tego incognito nie kontroluje? Druga uwaga, opiekunowie to najczęściej bardzo młodzi ludzie do 25 lat (starszych nie widziałem), pewnie studenci i inni z łapanki.&lt;br /&gt;Siedzę sobie nad wodą, obok inni ludzie: z dziećmi, często malutkimi. Obok między leżakami grupa kilkoro chłopców zaczyna grać w piłkę, coś na kształt „zbijanego”. Piłka co chwila wypada poza nich, kogoś trafiając. Ja dostałem nią ze dwa razy w głowę. W końcu jakiś rodzic po uderzeniu piłką chowa ją i każe przyjść pani opiekunce. Stawia się młoda osoba, przeprasza, że to się ni powtórzy. Nie mija 4 minuty, chłopcy dalej grają w piłkę, wiek około 5-6 klasa, czyli 12-13 lat, a przekleństwa jak z najgorszego rynsztoka. Znowu wypoczywający obrywają piłką, znowu sytuacja się powtarza, znowu pni opiekunka przeprasza,. Kilka chwil później rozsierdzony plażowicz po raz kolejny żąda widzenia z panią. Ta tłumaczy, że akurat się kąpała, a jak się człowiek kąpie, to nie z piłką(!). Czyli pani w wodzie, a dzieci robią co chcą. &lt;br /&gt;Lodziarnia, siedzimy nad kawą i deserem, obok inni konsumenci. Zaczyna padać deszcz, gdzieś tak po 15 minutach do pary dwóch kobiet podchodzi na oko 10 latek i prosi, czy może kupić sobie chipsy. Orientujemy się, ze panie to opiekunki, zaś dzieciaki z chustami na szyjach to ich podopieczni biegający po rynku miasta bez zupełnego nadzoru- horror. &lt;br /&gt;Dzieci bawią się w piasku, w basenie kąpać się mogą ci, co maja chustkę na szyi. Połowa nie ma, a chce się kąpać, więc „odkupują” chustki od tych co je posiadają za pieniądze i to spore. Opiekunowie w ogóle na to nie reagują. &lt;br /&gt;Inny kolonista obsypuje piaskiem innego, każe mu otworzyć usta i wsypuje do nich piasek, ten się krztusi. Pani obok popijając soczek nie zwraca na to w ogóle uwagi, odwraca głowę. &lt;br /&gt;Inna pani ma telefony podopiecznych, z każdego dzwoni do psiapsiółek. &lt;br /&gt;Ot kilka obserwacji, w zaledwie kilku dni!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-4621653370738437261?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/4621653370738437261/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/08/dalej-na-wakacjach-ale-obserwuje.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/4621653370738437261'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/4621653370738437261'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/08/dalej-na-wakacjach-ale-obserwuje.html' title='Dalej na wakacjach, ale obserwuję kolonię'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-ssITaMGKG6Q/TlKXu9NT-DI/AAAAAAAAArU/O5gI1U_EORc/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-5616616288797707772</id><published>2011-08-12T02:49:00.000-07:00</published><updated>2011-08-12T02:51:43.895-07:00</updated><title type='text'>Martin Seligman i wakacje</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-YT614SGP1X4/TkT3S9hf3YI/AAAAAAAAArM/TRyZR95ksoU/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 179px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-YT614SGP1X4/TkT3S9hf3YI/AAAAAAAAArM/TRyZR95ksoU/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5639904538499472770" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dostałem w prezencie książkę, dosyć ciekawie się ją czyta (poniżej autor i dane książki), jest wiele przykładów praktycznych, np. opis jak przebiega jakieś konkretne zachowanie dziecka, reakcja rodziców na nie i co to w konsekwencji może dać dobrego lub złego w procesie wychowawczym.&lt;br /&gt;Kilka fragmentów z książki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szkoła i rodzice kładą nacisk na to: jak dziecko się czuje, nie zważa się na to, co robi ( w tym umiejętności szkolne takie jak np.- wytrwałość)- sprawia to, że dzieci podatne się staja na depresję.&lt;br /&gt;W szkole podstawą działania jest samoocena. Według szkoły (a nawet i przedszkola) jeżeli potrafimy ukształtować u dzieci  lepsze mniemanie o sobie- to w domyśle będą dokonywały lepszych wyborów. To zaś powoduje pewien dysonans w postaci sprzecznych sloganów wygłaszanych przez nauczycieli: jeżeli wszyscy w samoocenie są tacy wyjątkowi- to czy naprawdę ktoś jest wyjątkowy? Dzieci dość szybko wychwytują takie pochlebstwa jako nieszczere. &lt;br /&gt;Te poglądy (ruch) o wytworzeniu u uczniów wysokiego mniemania o sobie doprowadził do wielu absurdów. Przestano tworzyć klasy o zróżnicowanym poziomie nauczania, przestano badać inteligencję- aby tych ze słabszym wynikiem nie stresować, odrzucenie nauki na pamięć i traktowania nauki jak ciężkiej pracy. Wszystko po to, by chronić poczucie własnej wartości (zazwyczaj wysokie). Seligman opisuje sytuację, kiedy dziecko grając psuje piłki na boisku, źle rzuca- a ojciec mówi że jest wspaniałe- a ono wie że jest kiepskie i chce szybko zejść z boiska. Takie postępowanie krytykuje Seligman jako bardzo niestosowne i ze sporym złym bagażem na przyszlość dla dziecka. &lt;br /&gt;Warto poczytać.&lt;br /&gt;Martin E.P. Seligman z K. Reivich, L. Jaycox, J. Gillham (1997), Optymistyczne dziecko, Media Rodzina, Poznań&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy okazji pora na wakacje. Udaję się w głuszę, gdzie nawet sieć komórkowa nie zawsze jest dostępna, o internecie nie wspominając, chyba że u właścicieli leśniczówk. Tak więc nie będzie mnie jakiś czas. Oby pogoda dopisała, choć jak mówi jedna znajoma: pogoda jest zawsze, a że różna...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-5616616288797707772?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/5616616288797707772/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/08/martin-seligman-i-wakacje.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/5616616288797707772'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/5616616288797707772'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/08/martin-seligman-i-wakacje.html' title='Martin Seligman i wakacje'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-YT614SGP1X4/TkT3S9hf3YI/AAAAAAAAArM/TRyZR95ksoU/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-2834212511881573627</id><published>2011-08-10T03:15:00.000-07:00</published><updated>2011-08-10T03:16:37.419-07:00</updated><title type='text'>Problemy z wydawnictwami i redaktorami.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-0JLUc_yDH-E/TkJab20-YvI/AAAAAAAAArE/PFNbN2vcWl0/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 73px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-0JLUc_yDH-E/TkJab20-YvI/AAAAAAAAArE/PFNbN2vcWl0/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5639169118041957106" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zadzwoniła do mnie miła Pani, która redaguje pierwszy numer czasopisma przy pewnej uczelni, gdzie mój artykuł będzie zamieszczony. Miała kilka pytań redakcyjnych, gdzie szczególnie jedno mnie rozbawiło. Mianowicie co to jest „Niebieska Linia”, bo się na to powoływałem. Podpowiedziałem ze śmiechem, że „wujek Google” da odpowiedź, ale wyjaśniłem w czym rzecz, pani podziękowała. &lt;br /&gt;Około marca też dostałem maila z innego czasopisma, że mój cytat jest „zły”, gdyż podane przeze mnie słowa- trzeba zmienić. Odpowiedziałem, że to nie są moje słowa, tylko akurat cytowanej pewnej pani profesor, trudno mi więc zmieniać czyjeś słowa. &lt;br /&gt;Pan redaktor nie był przekonany, proponował mi usunięcie tego cytatu, gdyż jak powiedział „ranią jego duszę polonisty”. Potem proponował mi odniesienie się do tego cytatu w swoich słowach, jako drugi cytat, że te słowa cytowane powinny brzmieć inaczej- co już zakrawało na niezłą komplikację. Też się nie zgodziłem, chyba się na mnie obraził, że nie posłuchałem jego sugestii. &lt;br /&gt;Znajoma w swoim artykule powoływała się na wartości chrześcijańskie, kazano jej dać przypis. Podała „Nowy Testament”, młoda redaktor” poprosiła o autora…&lt;br /&gt;Ze swego doświadczenia z pisanym słowem. &lt;br /&gt;Kiedyś wydawałem pewną książkę, miała ona cytowane prywatne listy pewnych znanych osób do mnie (oczywiście za ich zgodą). Mimo moich poprawek, jeden list był wydrukowany z danymi adresowymi pewnej publicznej osoby, z numerem telefonicznym itd. Przepraszałem tą osobę, ale poszło to w świat, nie wiem, czy nie zmieniała ona numeru telefonu. &lt;br /&gt;Inne wydawnictwo wkleiło mój tekst w swoje czasopismo. Początek tego artykułu w ilości dwóch zdań i końcówka w ilości jednego zdania było nie moje. Ale podpis na końcu tekstu był tego, co wkleił mój tekst. Na moją uwagę o plagiat usłyszałem, że przecież powołują się na moje słowa. Fakt, druczkiem wielkości czcionki o rozmiarze 4- była taka informacja. Dla posiadających mocne szkło powiększające. &lt;br /&gt;Z innego „wydawnictwa” kilka lat temu dostałem informację, że zamieszczą mój artykuł (nie wiem skąd go mieli), ale muszę jakoś wspomóc wydawnictwo. Nie mogę w pieniądzach, więc jakbym za powiedzmy 50 czy 100 zł zakupił znaczki pocztowe i im podesłał, to bylibyśmy kwita. Oczywiście  nie skorzystałem z propozycji.&lt;br /&gt;Inne „wydawnictwo internetowe” przysłało propozycję (i setkom innych osób, gdyż mail  wyglądał na spam), że każdą publikację zamieszczą w Internecie za  „jedyne” 20 zł. &lt;br /&gt;Jako że od czasu do czasu pisze dla dzieci, kiedyś zadzwonił pan z wydawnictwa wydającego książki dla dzieci. Proponował mi pewien „układ”. Ja sceduję na niego i firmę wszystkie prawa do pewnego zbioru moich tekstów dla dzieci, a on to wyda. Oczywiście scedowane prawa nie dawały mi nic, zrzekałem się wszystkiego, nawet zarobku. Jeśli to co chciała wydać ta firma przyniosłoby jakiś zysk- pan z wydawnictwa solennie przyrzekał, że pod stołem mi wypłaci jakiś procent od zarobków. Był bardzo zdziwiony, że odmówiłem, kilka razy jeszcze dzwonił i ponawiał propozycję. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-2834212511881573627?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/2834212511881573627/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/08/problemy-z-wydawnictwami-i-redaktorami.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/2834212511881573627'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/2834212511881573627'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/08/problemy-z-wydawnictwami-i-redaktorami.html' title='Problemy z wydawnictwami i redaktorami.'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-0JLUc_yDH-E/TkJab20-YvI/AAAAAAAAArE/PFNbN2vcWl0/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-8420527527994962495</id><published>2011-08-08T02:04:00.000-07:00</published><updated>2011-08-08T02:05:27.004-07:00</updated><title type='text'>Zmiany w przepisach o habilitacji</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-2i6y0_3ftAY/Tj-mzqVh3OI/AAAAAAAAAq8/V3qq8W6Cb5A/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 120px; height: 66px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-2i6y0_3ftAY/Tj-mzqVh3OI/AAAAAAAAAq8/V3qq8W6Cb5A/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5638408664959278306" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trochę informacji na temat zmian w habilitacji, plus linki- dla zainteresowanych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Projekty rozporządzeń dotyczące habilitacji - wejdą od 1 października.&lt;br /&gt;http://www.bip.nauka.gov.pl/_gAllery/14/24/14249/20110602_art._16_ust._4__ustawa_o_stopniach.pdf&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://www.bip.nauka.gov.pl/_gAllery/14/25/14259/20110526_1_projekt_rozporzadzenia_(art._31_).pdf&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Baza ERIH &lt;br /&gt;http://www.esf.org/research-areas/humanities/erih-european-reference-index-for-the-humanities.html &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tu lista czasopism ewidencjonowanych i punktowanych w ERIH: https://www2.esf.org/asp/ERIH/Foreword/search.asp to znaczy w pedagogice i edukacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tutaj moożna liczyć swoje cytowania za google scholar: &lt;br /&gt;http://scholar.google.pl/ &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;wpisuje się nazwisko pokazują się odnośniki (jeśli nas cytowano0, kto i kiedy cytował. Ale tego rozporządzenie nie obejmuje, chociaż liczy się na niektórych wydziałach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można się te sprawdzać w Web of Science: http://thomsonreuters.com/products_services/science/science_products/a-z/web_of_science/ &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niemniej nie jest to takie proste, tu instrukcja&lt;br /&gt;https://www.brainshark.com/thomsonscientific/search_tips_PL&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-8420527527994962495?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/8420527527994962495/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/08/zmiany-w-przepisach-o-habilitacji.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/8420527527994962495'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/8420527527994962495'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/08/zmiany-w-przepisach-o-habilitacji.html' title='Zmiany w przepisach o habilitacji'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-2i6y0_3ftAY/Tj-mzqVh3OI/AAAAAAAAAq8/V3qq8W6Cb5A/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-477939344572288673</id><published>2011-08-05T05:37:00.001-07:00</published><updated>2011-08-05T05:37:36.685-07:00</updated><title type='text'>Mała miss</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-ZowB4_-DulI/TjvkCMJUV2I/AAAAAAAAAq0/EAJDFdYi6aU/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 131px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-ZowB4_-DulI/TjvkCMJUV2I/AAAAAAAAAq0/EAJDFdYi6aU/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5637350084855486306" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasami TV raczy nas czymś, co dzieje się w dalekim (w globalizacji bliskim) świecie, a nosi nazwę: wybory małej miss.&lt;br /&gt;Na czym to polega, ano na tym, że malutkie dzieci (nawet dwulatki) traktuje się jak osoby dorosłe i robi show, czyli publiczny pokaz, spacerowanie po wybiegu, robienie zdjęć i prezentowanie kreacji. &lt;br /&gt;Co znamienne, dzieci tego nie chcą i nie akceptują, to ich chorzy rodzice, a właściwie matki leczą swoje chore ambicje i niezrealizowane marzenia. Dzieci często płaczą, stawiają opór, ale są bezlitośnie zmuszane do posłuszeństwa.&lt;br /&gt;Co ważne, wszystkie te „matki” to wedle mojego określenia: KASZALOTY, czyli grube, tłuste, obleśne babsztyle, wszystkie powyżej 100 kg wagi. Same są zaprzeczeniem i karykaturą kobiecości.&lt;br /&gt;Dzieci są krzywdzone w dwojaki sposób, nie mają normalnego dzieciństwa, wypacza im się rozumienie piękna, dobra, normalności. Te dzieci mają robione trwałe fryzury, tipsy, są sztucznie „opalane” sprayami, zmusza się je do ćwiczenia układów choreograficznych, niejednokrotnie mają własnych trenerów. &lt;br /&gt;Ich życie dziecka polega od jazdy od konkursu do konkursu, zwyciężczyni dostaje nie tylko koronę, ale i czek, tak pożądany przez kaszaloty.&lt;br /&gt;Warto posłuchać jak mówią te dzieci przedszkolne: cenię sobie dobro na świecie i pomoc ginącym zwierzętom, chciałabym profesjonalnie rozwijać moją karierę itd., itp. Strach tego słuchać. Dlaczego te praktyki nie są zakazane? &lt;br /&gt;Wczoraj też przeczytałem o 10 letniej modelce, o twarzy poważnej kobiety. Robi się sesje temu dziecku, w makijażu, w pończochach, z rozchylonym dekoltem, ukazujący znaczny kawałek uda jak u dorosłych modelek w czasopismach od 18 lat. &lt;br /&gt;Do czego to prowadzi, gdzie jest ta granica, choć chyba można powiedzieć, że nie ma już granic!&lt;br /&gt;Kto chodzi na takie pokazy poza kaszalotami?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-477939344572288673?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/477939344572288673/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/08/maa-miss.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/477939344572288673'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/477939344572288673'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/08/maa-miss.html' title='Mała miss'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-ZowB4_-DulI/TjvkCMJUV2I/AAAAAAAAAq0/EAJDFdYi6aU/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-131992904589120892</id><published>2011-08-04T03:29:00.000-07:00</published><updated>2011-08-04T03:30:59.250-07:00</updated><title type='text'>Dzisiaj politycznie, choć jest mi wstyd, że czasami zabieram na ten temat głos</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-mM0GBJicekc/Tjp0smVZSRI/AAAAAAAAAqs/tAuxUV_J91w/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 164px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-mM0GBJicekc/Tjp0smVZSRI/AAAAAAAAAqs/tAuxUV_J91w/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5636946193160947986" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj widziałem w lokalnej telewizji sondę na ulicy, pytano starsze osoby i w wieku studenckim, co sądzą o raporcie na temat wypadku komunikacyjnego w Smoleńsku? Wszyscy jak diabeł od święconej wody się odżegnywali i mówi: stop, basta!!&lt;br /&gt;Jeden wiekowy pan powiedział, że ludzie umierają, to przebiega czasami gwałtownie, czasami tak jak natura chce, ale powinno się nad tym przejść do porządku, do normalnego życia, bez względu na to jaka to była tragedia. I że on na słowo „Smoleńsk” nie chce już dalej słuchać.&lt;br /&gt;Nie było ani jednego głosu popierającego, a nie zauważyłem, aby ludzie jakoś specjalnie byli dobierani, ot reporter szedł i pytał, tak jak mu ludzie podchodzili pod kamerę. &lt;br /&gt;Ja też mam serdecznie dość tej sprawy, tego jątrzenia, grania na jednej nucie przez chyba chorego człowieka i mu podobnych ludzi. &lt;br /&gt;Gdyby to jeszcze było we własnym „sosie”, w rodzinie, ale mieszanie do tego społeczeństwa, dzielenie ludzi, to się w głowie nie mieści.&lt;br /&gt;Powstanie, godzina „W”, składa wieniec premier Polski- co słychać, buczenie! I nie buczeli Powstańcy, oni to potępiali, ale chorzy z nienawiści ludzie, to nie byli Polacy. Ktoś powiedział, że tradycją wielowiekową Polski zawsze był szacunek nad mogiłami, do czasu PIS to przestało działać, oni łamią tradycję, niszczą kraj. I wcale im nie było przykro z tego powodu, uśmiechnięty „pseudopolityk” z PIS cieszył się, że bili brawo „pełniącemu rolę dyktatora”  szefowi, a buczeli na premiera. &lt;br /&gt;Patriotyzm, to też szanowanie prawa, szanowanie prezydenta- a „pseudopolitycy” PIS nie szanują go. &lt;br /&gt;Nadto były ś.p. prezydent Lech Kaczyński był miernym prezydentem, nic nie zrobił, w sumie jego nieporadność i śmieszne zachowania narażały nas na wstyd. Gdyby nie Jego żona, wstyd byłby jeszcze większy. Partia rządząca nie wytyka mu kupowanego alkoholu, braku podpisu pod traktatami, braki w awansach zarówno w wojsku jak i dla pracowników naukowych, bo robił focha. Co więcej, za jego kadencji uniewinniano człowieka rodzinnie powiązanego. No i ta tytułomania. Ś.P. Lech Kaczyński nie był profesorem, po prostu nie był. Mógłbym tu jeszcze wiele napisać na ten temat, podać fakty, tylko że druga strona tego i tak nie zrozumie, nie odpowie rzeczowo. Czasami myślę, że mają zachowania jak w sekcie. &lt;br /&gt;Szczerze nie znoszę PIS. &lt;br /&gt;No i na koniec taka uwaga, pisałem już o tym, powtórzę się więc jeszcze. Więc zadam tu pytanie, jakie zadałem już mojemu znajomemu, mającemu żonę posłankę tego ugrupowania i też od niego i od niej nie uzyskałem odpowiedzi. &lt;br /&gt;A pytanie jest banalne, zwłaszcza dla wszystkich interesując się np. historią powojenną. Otóż nasz lider partii opozycyjnej, pretendujący do wygrania w wyborach szczyci się pewnymi cechami i innych przezywa i oznajmia, że on jest jedyny Polak i patriota. &lt;br /&gt;Więc ja się pytam. Jakim cudem i zdarzeniem, jego rodzina zaraz po wojnie dostała mieszkanie w centrum Warszawy, a ojciec został wykładowcą na uczelni??? Przecież był w AK, walczył w Powstaniu Warszawskim. Wiadomo co UB robiło z Akowcami, ilu z nich zamęczono, nie pozwolono uczyć się, maltretowano!? Jakim cudem tak potoczyły się jego losy?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-131992904589120892?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/131992904589120892/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/08/dzisiaj-politycznie-choc-jest-mi-wstyd.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/131992904589120892'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/131992904589120892'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/08/dzisiaj-politycznie-choc-jest-mi-wstyd.html' title='Dzisiaj politycznie, choć jest mi wstyd, że czasami zabieram na ten temat głos'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-mM0GBJicekc/Tjp0smVZSRI/AAAAAAAAAqs/tAuxUV_J91w/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-9056051507532788334</id><published>2011-08-03T03:38:00.000-07:00</published><updated>2011-08-03T03:39:35.227-07:00</updated><title type='text'>Graffiti na polskich murach- zbiorek</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-JzaJuOFUCF0/TjklTiAsmOI/AAAAAAAAAqk/Kcwcktl4Stw/s1600/banks1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 130px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-JzaJuOFUCF0/TjklTiAsmOI/AAAAAAAAAqk/Kcwcktl4Stw/s200/banks1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5636577426108356834" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Uśmiechnij się! Jutro możesz nie mieć zębów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Bezdomni do domu!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Białowieska się puszcza...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Boże spraw żeby mi się tak chciało, jak mi się nie chce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Bóg też zaczynał od zera.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Chciałem dobrze . (Adolf Hitler)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Dawka większa niż życie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Diabeł nie śpi ... z byle kim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Jaki Staś, taka Nel.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Jak Bóg Kubie - tak Castro Bogu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Jak sobie pościelisz, to mnie zawołaj!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- LSD - to tylko dwie kalorie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Nie trać głowy! (Napis na gilotynie)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Popieramy głodujących w Etiopii!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Prochy bierzesz, w proch się obrócisz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Serce nie sadysta; kiedyś przestanie bić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Sikając z wiatrem, idziesz na łatwiznę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Tydzień na działce. (Audycja dla narkomanów)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Wódka lepsza od chleba (bo gryźć nie trzeba).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Wykształcenie nie piwo, nie musi być pełne.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-9056051507532788334?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/9056051507532788334/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/08/graffiti-na-polskich-murach-zbiorek.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/9056051507532788334'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/9056051507532788334'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/08/graffiti-na-polskich-murach-zbiorek.html' title='Graffiti na polskich murach- zbiorek'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-JzaJuOFUCF0/TjklTiAsmOI/AAAAAAAAAqk/Kcwcktl4Stw/s72-c/banks1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-8845603974412980014</id><published>2011-08-02T02:35:00.001-07:00</published><updated>2011-08-02T02:37:39.560-07:00</updated><title type='text'>Pokłosie pewnej rozmowy</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-9uva_M8wc6M/TjfE9JctPoI/AAAAAAAAAqc/ytJO_72r6v8/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 127px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-9uva_M8wc6M/TjfE9JctPoI/AAAAAAAAAqc/ytJO_72r6v8/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5636190013464854146" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Studia mają coraz mniejszą rangę. Oczywiście nie każde, ale pedagogiczne tak. Pisze się o tym dość często, iż jest to produkcja bezrobotnych- co poniekąd jest prawdą. &lt;br /&gt;A i chętnych na kierunki pedagogiczne z roku na rok coraz mniej. &lt;br /&gt;Rozmawiałem ze znajomą na uczelni publicznej, która  jest przy rekrutacji. Na kierunku zaocznym na około 200 miejsc mają 50 chętnych po dwukrotnym naborze.&lt;br /&gt;Nie tylko pedagogika przeżywa taki spadek zainteresowania studiowaniem. Spowodowane jest to wieloma implikacjami, nie tylko natury materialnej, ale i np. jakością kadry, w zasadzie nie reformowalnej w uczelniach publicznych. Są tam dość często zatrudnione osoby zwane „wiecznymi doktorami”, w zasadzie nieruszane od dziesiątek lat na stanowiskach. Ale przekonane o swojej „wielkości” na skalę Everestu. &lt;br /&gt;Pedagogiczne studia zawsze miały wielu studentów, nawet mimo spadku chętnych. Niemniej zawsze dziwiło mnie np. środowisko historyków. Tam przyjętych na studia zawsze było niewielu, ostatnimi czasy minimalnie, za to doktorów habilitowanych i profesorów mają w instytucie zatrzęsienie. W dużym mieście wojewódzkim jest taki ich nadmiar, że mogliby spokojnie obsadzić ze cztery miasta i cztery instytuty historii. Przez takie skomasowanie pracowników samodzielnych mogą robić co chcą z pedagogami i innymi naukami podczepionymi pod wydział, gdyż każde głosowanie mają po swojej myśli. &lt;br /&gt;W instytucie matematyki zaś, jest polowanie na studenta. Jest ich niewielu, pracownikom często brakuje godzin na pensum. Każdy magistrant to jest dar z nieba. &lt;br /&gt;Gdyby powstały uczelnie niepubliczne kształcące historyków i np. matematyków- to by dopiero larum się podniósł i psioczenie na szkoły niepubliczne, gdyby np. historykom zabrakło godzin. &lt;br /&gt;A słysząc o ich zachowaniach, fochach, pokazywaniu gdzie jest miejsce pedagogiki na radach wydziału, często marzy mi się takie im zagranie na nosie. &lt;br /&gt;Usłyszałem w rozmowie od  jednej osoby zza granicy takie twierdzenie, że polska nauka żyje w swoim świecie, pod zamkniętym kokonem. Ustaliła sobie tytuły, ważność, rytuał itd. Ceni się tytułowanie, zależność, tak naprawdę w normalnym świecie nic nie znaczące sprawy. I tylko w tym „naszym” środowisku tak jest. Padło pytanie: czy Ty nie czujesz, że jesteście śmieszni? Że gdyby wam utrąci te tytuły, te nazwy, ten sztuczny szacunek- to nic by nie zostało?  Który pedagog (tylko garstka) swoje  teorie zrealizował w rzeczywistości, który pedagog pracował w zawodzie (poza uczelnią), które dzieła pedagogów kupowane są bez przymusu i np. kupiło je 100 osób z różnych profesji ot tak sobie, w księgarni? Powiedział mi jeszcze, że kreatywne osoby i tak nie mają szans, chyba że gwardia emerytalna odejdzie do lamusa i nie będzie blokowała  i szkodziła kreatywnym. Coraz częściej myślę o tej rozmowie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-8845603974412980014?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/8845603974412980014/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/08/pokosie-pewnej-rozmowy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/8845603974412980014'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/8845603974412980014'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/08/pokosie-pewnej-rozmowy.html' title='Pokłosie pewnej rozmowy'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-9uva_M8wc6M/TjfE9JctPoI/AAAAAAAAAqc/ytJO_72r6v8/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-5195602010052977509</id><published>2011-07-31T02:25:00.001-07:00</published><updated>2011-07-31T02:28:18.117-07:00</updated><title type='text'>Nietypowo, Mikołajowo</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-7GqbR0aTzJ8/TjUfrwib4cI/AAAAAAAAAqU/aEaK-57sy74/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-7GqbR0aTzJ8/TjUfrwib4cI/AAAAAAAAAqU/aEaK-57sy74/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5635445345348215234" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lat temu wiele, pełniłem corocznie funkcję Mikołaja dla dzieciaków z klas młodszych. Oczywiście najpierw były przygotowania, zakup prezentów, ustalenie pory zabawy, dekoracja sali itd. &lt;br /&gt;W trakcie zabawy znikałem na moment, przebierałem się dokumentnie, miałem elegancką czerwoną szatę, pastorał, brodę do pasa, czapkę z pomponem i aby zamaskować się całkowicie, trochę nie pasujące do Mikołaja lustrzane okulary.&lt;br /&gt;Tradycyjne wręczanie prezentów, pytanie o różne sprawy dzieciaków i dla chętnych zdjęcie u Mikołaja czyli u mnie na kolanach.&lt;br /&gt;No i clou całej sytuacji. &lt;br /&gt;Siedzi pierwszoklasistka u mnie na kolanach, rodzice szykują aparaty do zrobienia zdjęcia, a ona patrząc mi prosto w lustrzane okulary mówi:&lt;br /&gt;- poznałam pana po oczach….&lt;br /&gt;Do dzisiaj nie wiem, jak to zrobiła i czy ten pan o jakim myślała, to ja, czy ktoś inny?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-5195602010052977509?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/5195602010052977509/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/07/nietypowo-mikoajowo.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/5195602010052977509'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/5195602010052977509'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/07/nietypowo-mikoajowo.html' title='Nietypowo, Mikołajowo'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-7GqbR0aTzJ8/TjUfrwib4cI/AAAAAAAAAqU/aEaK-57sy74/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-8873657609422282764</id><published>2011-07-28T04:39:00.000-07:00</published><updated>2011-07-28T04:40:45.180-07:00</updated><title type='text'>Życie naukowca po 35 latach, czy śmierć naukowa puka do bram?</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-MMTPJ5WJIus/TjFKocWWmWI/AAAAAAAAAqM/oiVuRhMg-zE/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 157px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-MMTPJ5WJIus/TjFKocWWmWI/AAAAAAAAAqM/oiVuRhMg-zE/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5634366667482372450" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kto to jest młody naukowiec? &lt;br /&gt;Gdyby zapytać przeciętnego obywatela, pewnie bąknąłby, że młody, to młody, czyli po studiach!&lt;br /&gt;Dla nauki, młody naukowiec to osoba do 35 roku życia. Potem tu już chyba trzeba do leśniczego taką osobę prowadzić, bo już jest za stara.&lt;br /&gt;Popatrzmy na to od innej strony.&lt;br /&gt;19 lat się ma, jak kończy szkołę średnią, około 24, po 5 latach studiowania. Jeżeli dostaniemy się zaraz na studia doktoranckie i ukończymy je w terminie- to mamy 28 lat. Jeżeli po drodze nie było żadnych przestojów, w tym czasu na życie osobiste, posiadanie rodziny. Zostaje 7 lat do tego magicznego wieku 35 lat, kiedy jesteśmy traktowani jako „młody naukowiec”, czyli możemy dostać stypendium od rektora (ale tylko w uczelniach publicznych), startować w konkursach dla młodych naukowców, pisać o granty dla młodych naukowców, itd., itd. &lt;br /&gt;Czy 28 latek (latka) ma doświadczenie zawodowe, pracowała lub pracował gdziekolwiek  oprócz zleconych i niekiedy przymusowych godzin na uczelni? Ma doświadczenie i obycie zawodowe? Pedagogikę powinni wykładać i uczyć osoby, które choć  liznęły tego zawodu, powiedzmy ze 3 lata popracowały  szkole lub jakiejś placówce. Bazując na wiedzy wyłącznie teoretycznej- jest się kiepskim nauczycielem.&lt;br /&gt;Wracając do tego magicznego wieku 35 lat, wyznacznika młodego naukowca. &lt;br /&gt;Był w pewnej uczelni (oczywiście publicznej) na wydziale pedagogicznym konkurs dla młodych naukowców na stypendium rektora, w dość znaczne wysokości przez okres roku. Wyznacznikiem był rozwój i ilość publikacji w wyznaczonym odcinku czasu. Konkurs rozstrzygnięty i pewna osoba dostała te pieniądze.&lt;br /&gt;Ale.&lt;br /&gt;Miała ona tylko kilka publikacji w czasopismach i współmonografię w zapowiedziach. Inna osoba miała 2 monografie z bardzo dobrymi recenzjami, kilka publikacji w języku angielskim i jeszcze inne dokonania- ale niestety miała 41 lat- więc nie była „młodym naukowcem” i nie mogła stanąć do tego konkursu.&lt;br /&gt;Ja też parę razy rozpędziłem się do startowania w grantach, albo doczytałem, albo poinformowano mnie, że już jestem „za stary”. To znaczy nie użyto takiego sformułowania, ale użyto: to konkurs dla młodych!!&lt;br /&gt;Kilka ogłoszeń o pracę było, też z dopiskiem: dla młodych……&lt;br /&gt;Czy czuję się staro? &lt;br /&gt;Nie!&lt;br /&gt;Mam ochotę pisać, badać, uczestniczyć w grantach, w głowie mi się kręci od pomysłów i chęci. &lt;br /&gt;No ale jestem za stary…. za doświadczony…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-8873657609422282764?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/8873657609422282764/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/07/zycie-naukowca-po-35-latach-czy-smierc.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/8873657609422282764'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/8873657609422282764'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/07/zycie-naukowca-po-35-latach-czy-smierc.html' title='Życie naukowca po 35 latach, czy śmierć naukowa puka do bram?'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-MMTPJ5WJIus/TjFKocWWmWI/AAAAAAAAAqM/oiVuRhMg-zE/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-5941927859717933048</id><published>2011-07-27T02:10:00.000-07:00</published><updated>2011-07-27T02:11:32.527-07:00</updated><title type='text'>Dlaczego cenianie jest tak trudne?</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-cvxp-2im7GI/Ti_WCjalR4I/AAAAAAAAAqE/MqtFk98O0tA/s1600/2.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 199px; height: 131px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-cvxp-2im7GI/Ti_WCjalR4I/AAAAAAAAAqE/MqtFk98O0tA/s200/2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5633956998218598274" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ocenianie zawsze było drażliwą kwestią. W świadomości wielu osób na pewno pozostawiło trwałe ślady, które mimo upływu czasu nadal są bardzo świeże i bolesne. Jeśli zapytamy osobę, która czasy szkolne dawno ma już za sobą, to na pewno poda nam wiele przykładów takich sytuacji szkolnych z życia wziętych o traumatycznej sile oddziaływania, które kładły się cieniem na dalszą naukę i chęci do niej. &lt;br /&gt;Wiele ludzkich tragedii i dramatów ma podłoże w złej ocenie- niekoniecznie szkolnej. &lt;br /&gt;Powstaje w związku z tym pytanie: jak oceniać, aby ta ocena była w poczuciu ocenianego sprawiedliwa, motywowało go do dalszej pracy, nie rzucała przysłowiowych kłód pod nogi? &lt;br /&gt;Bo zarówno zbyt niska ocena może wyrządzić krzywdę, jak i zbyt wysoką ocenę. Może to wywołać złudne wrażenie bycia osobą ponadprzeciętną, której wszystko się należy. Każda porażka jest wtedy bardzo bolesna i rodzi poczucie niesprawiedliwości.&lt;br /&gt;Ale ocenianie budzi niekiedy wśród nauczycieli duże emocje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znajoma nauczycielka i studentka filologii polskiej opowiadała mi, że na ćwiczeniach oceniali pracę pisemną anonimowego ucznia- każdy sam i według własnych kryteriów. Rozpiętość ocen tylko w jej grupie była w skali sześciostopniowej od dopuszczającej (2) do bardzo dobrej (5). &lt;br /&gt;Ale to nie koniec. Na następnych ćwiczeniach studenci otrzymali szczegółowe kryteria ocen, które powinny wyeliminować aż tak duży rozrzut, natomiast skala była od 0 do 30 punktów. &lt;br /&gt;Wielkie zdziwienie wywołały oceny (punkty), gdyż tak dokładne kryteria i rozpiętość skali powinny w zamyśle wyeliminować jakiekolwiek przechyły w każdą ze stron. Niestety, tak się nie stało. Rozrzut dochodził do 7-8 punktów. &lt;br /&gt;Gdyby to przeliczyć na punkty rekrutacyjne, to w zależności od oceniającego nauczyciela, dziecko straciłoby, lub zyskało dwa lub trzy punkty rekrutacyjne. To jest bardzo dużo i może zaważyć na tym, czy dziecko zostanie przyjęte bądź nie do wymarzonej szkoły średniej. Nie chce mi się nawet myśleć o dramatach, jakie ta decyzja może mieć dla ucznia na całe jego dalsze życie, gdyby na przykład akurat ten punkt zadecydował o tym,  że uczeń zakończy edukację na szkole zawodowej. I jest tu tylko mowa o jednym przedmiocie i jednej grupie nauczycieli. A przecież oceniamy nie tylko na języku polskim i nie tylko na nim mamy wątpliwości co do oceny!?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-5941927859717933048?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/5941927859717933048/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/07/dlaczego-cenianie-jest-tak-trudne.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/5941927859717933048'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/5941927859717933048'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/07/dlaczego-cenianie-jest-tak-trudne.html' title='Dlaczego cenianie jest tak trudne?'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-cvxp-2im7GI/Ti_WCjalR4I/AAAAAAAAAqE/MqtFk98O0tA/s72-c/2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-3968856787369450510</id><published>2011-07-23T03:13:00.001-07:00</published><updated>2011-07-23T03:14:12.800-07:00</updated><title type='text'>Oszustwa przy ubieganiu się o pracę. Do kogo się skarżyć?</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-jryptFmuNC8/Tiqe7efeMKI/AAAAAAAAAp8/UZuBNY_zP5g/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 173px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-jryptFmuNC8/Tiqe7efeMKI/AAAAAAAAAp8/UZuBNY_zP5g/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5632489028614762658" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogłoszenie o pracę do poważnej instytucji oświatowej. &lt;br /&gt;Wymagania dość wysokie, ale składający podanie spełnia je wszystkie i to z naddatkiem znacznym. Na chłodne oko osoby z zewnątrz, z zatrudnieniem nie powinno być problemu najmniejszego, oczywiście jest jeszcze  rozmowa kwalifikacyjna. &lt;br /&gt;Składający czeka, czeka na rozstrzygnięcie konkursu, pisze, dzwoni: a to szefa nie ma, a to po urlopie będą podania rozpatrywane, a to proszę czekać.  &lt;br /&gt;Kiedy wszelkie terminy i przyzwoitość nakazywałaby powiadomić o konkursie, strasząc w instytucji, dociera do wiceszefa telefonicznie. &lt;br /&gt;Krótka informacja, że potencjalny chętny nie dostał pracy………, ba, jego oferta nawet nie była  rozpatrywana, gdyż….. nie pracuje w tej miejscowości, z której było ogłoszenie (sic!)&lt;br /&gt;Oczywiście w ogłoszeniu o pracę nawet słowa o tym nie było. &lt;br /&gt;Kto wygrał? Wygrał  pracownik innej instytucji oświatowej- w Internecie wszystko można znaleźć. &lt;br /&gt;Składać odwołanie do prezydenta miasta? Raczej nie, bo zainteresowany będzie próbował w innych instytucjach zdobyć pracę, a z łatką „mąciciela” raczej trudno. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inne ogłoszenie o pracę w szkole na część etatu, z dopiskiem pilne! W dniu publikacji  nauczyciel dzwoni do placówki, kiedy może donieść dokumenty. Słyszy niemiły głos, skąd wie, iż szkoła potrzebuje pracownika? I prosi się go, aby więcej nie dzwonił, gdyż to ogłoszenie jest już nieaktualne, a pracownik dawno znaleziony. &lt;br /&gt;Dlaczego zatem ogłoszenie się ukazało?  &lt;br /&gt;Szkoła musi zgłosić wakat, ale robi to pro forma, gdyż ten wakat i tak zostanie przydzielony komuś jako dodatkowe godziny, władzom zwierzchnim powie się, że nikt na to stanowisko się nie zgłosił.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wakat na stanowisko oświatowe w magistracie, podlegające pod wojewodę. Chętny składa wymagane dokumenty. Jest prawie pewne, że tą posadę otrzyma. &lt;br /&gt;Jednak jest inaczej, dlaczego?&lt;br /&gt;Dlatego, że w oświadczeniu zamiast napisać np. art. 237, napisał art. 273. &lt;br /&gt;Zrobił czeski błąd? &lt;br /&gt;Nie, taki artykuł był w ogłoszeniu o pracę, ale urzędnik mówi, że potencjalny pracownik powinien wiedzieć, na jaki artykuł się powołuje, być czujnym (urząd mógł popełnić taki błąd), jego konkurent wiedział i  napisał artykuł poprawnie, dlatego dostał pracę.&lt;br /&gt;Skąd był kontrkandydat? &lt;br /&gt;Z instytucji kuratoryjnej, więc chyba musiał dostać tą pracę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chętny na stanowisko dyrektora spoza  placówki staje do konkursu. W porównaniu z kontrkandydatem z tej szkoły, powinien go zmiażdżyć w przedbiegach. &lt;br /&gt;Ale jeden z pracowników kuratorium twierdzi, że kandydat spoza placówki nie ma kwalifikacji pedagogicznych!  Ten tłumaczy, że 18 lat przepracował w szkolnictwie, ma zaświadczenie z kuratorium o posiadaniu kwalifikacji, pokazuje je. Pracownik komisji konkursowej z kuratorium, żąda oryginału zaświadczenia. Kandydat mówi, że żaden problem, dostarczy go po konkursie, na razie ma kopię, ale w ogłoszeniu o konkursie ani słowa nie było o posiadaniu oryginałów, komisja go dopuściła do konkursu!&lt;br /&gt;Jednak wykluczają kandydata z konkursu. Wygrywa ten, co miał wygrać. &lt;br /&gt;Chętny odwołuje się, przyznaje się mu nawet rację, ale już konkurs jest rozstrzygnięty.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-3968856787369450510?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/3968856787369450510/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/07/oszustwa-przy-ubieganiu-sie-o-prace-do.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/3968856787369450510'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/3968856787369450510'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/07/oszustwa-przy-ubieganiu-sie-o-prace-do.html' title='Oszustwa przy ubieganiu się o pracę. Do kogo się skarżyć?'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-jryptFmuNC8/Tiqe7efeMKI/AAAAAAAAAp8/UZuBNY_zP5g/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-2980860826504881937</id><published>2011-07-21T08:17:00.000-07:00</published><updated>2011-07-21T08:20:23.854-07:00</updated><title type='text'>Kradzież dziecka- za i przeciw. A może tak trzeba?</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-19ckoC3x9cg/TihDM72Y-II/AAAAAAAAAp0/5jOBXps4JFY/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 197px; height: 132px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-19ckoC3x9cg/TihDM72Y-II/AAAAAAAAAp0/5jOBXps4JFY/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5631825223530117250" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Było ostatnio kilka takich spraw poza granicami kraju, kiedy obywatele polscy posiadający dzieci mieli problemy z lokalnymi władzami dbającymi o dobro dzieci i rodzin. Ostatnia głośna sprawa, to uprowadzenie z Norwegii dziecka przez polskich rodziców z rodziny zastępczej, przy udziale oskarżanego i mającego proces karny w Polsce detektywa. &lt;br /&gt;Dlaczego dzieci polskich rodziców są odbierane polakom,  zwłaszcza w krajach skandynawskich? &lt;br /&gt;Otóż nie mnie to do końca oceniać, poza tym publikacje medialne nie zawsze piszą o wszystkim i wszystko. &lt;br /&gt;Pamiętam niedawną sprawę polskich lekarzy w Szwecji. Któregoś dnia dziecko nie wróciło ze szkoły, zaniepokojona matka zaczęła interweniować, okazało się, że dziecko trafiło  do rodziny zastępczej, a oni mają zgłosić się na terapię rodzinną. &lt;br /&gt;Powód- dziecko przyznało się w szkole, że dwa miesiące wcześniej dostało od mamy w pupę. Matka twierdziła, że był to zwykły klaps, bo dziecko coś tam przeskrobało. &lt;br /&gt;W Norwegii sprawa jest złożona, bo dziecko biegle mówi po norwesku, zarzuty dotyczą tego, że matka zakazała jej kontaktów z toksyczną koleżanką, oraz miła ciche dni z mężem.&lt;br /&gt;I tutaj mam wątpliwości. &lt;br /&gt;Skoro są to obywatele polscy, mający dzieci urodzone w Polsce- dlaczego inne organy z innego państwa ingerują w ich sprawy. Nie mówię tu o racjach i krzywdzi- ale o aspekcie prawnym. &lt;br /&gt;Załóżmy, że do polski przyjeżdża małżeństwo Włochów i w polskiej szkole nauczyciel dowiaduje się, że dziecka rodzice kłócili się, mają ciche dni. Jest podstawa do zabrania takiego dziecka włoskim rodzicom? Gdyby tak się stało, rabanu nie podnieśliby włosi- co chcecie od naszych obywateli? &lt;br /&gt;Matka ze Szwecji przyznała, że po tej terapii rodzinnej inaczej patrzyła na swoje relacje z mężem i dziećmi,  choć pierwszy jej odruch- to czym prędzej wracać, a właściwie uciekać do Polski. &lt;br /&gt;Myślę sobie też tak: a jakby w Polsce było takie restrykcyjne prawo?  Za ciche dni między małżonkami, za kłótnie- odbierać dzieci i rodziców na terapię. Za bicie i inne dysfunkcje-  pozbawiać od razu władzy rodzicielskiej. &lt;br /&gt;Zmieniło by to coś w nas, w społeczeństwie za pokolenie, dwa?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-2980860826504881937?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/2980860826504881937/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/07/kradziez-dziecka-za-i-przeciw-moze-tak.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/2980860826504881937'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/2980860826504881937'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/07/kradziez-dziecka-za-i-przeciw-moze-tak.html' title='Kradzież dziecka- za i przeciw. A może tak trzeba?'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-19ckoC3x9cg/TihDM72Y-II/AAAAAAAAAp0/5jOBXps4JFY/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-8555161794731369717</id><published>2011-07-20T05:38:00.000-07:00</published><updated>2011-07-20T05:39:49.409-07:00</updated><title type='text'>SIO do trybunału</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/---0Mqgq-GS0/TibMhOy4alI/AAAAAAAAAps/Zp_10U3eloQ/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 116px;" src="http://1.bp.blogspot.com/---0Mqgq-GS0/TibMhOy4alI/AAAAAAAAAps/Zp_10U3eloQ/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5631413255352642130" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koszt to ponoć 16,8mln, 5mln wyda ME na szkolenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W internecie krąży takie wezwanie społeczne, oto jego treść:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może ktoś spotkał się już wcześniej z nowym pomysłem władz, dotyczącym naszych dzieci, a przez nie i nas samych - mam na myśli ustawę o systemie informacji oświatowej, tzw. SIO.&lt;br /&gt;Jeśli nie, to zachęcam do lektury i wpisywania się na listę osób popierających "APEL przeciwko ustawie SIO".&lt;br /&gt;Zamiast dofinansowywać szkoły, nasze Państwo chce wydać spore sumy na coś, co nie będzie służyć uczniom tylko jakimś bliżej nieokreślonym celom.&lt;br /&gt;Im więcej osób poprze APEL tym większe są szanse na to, że nasz dzieci nie będą inwigilowane w imię prawa.&lt;br /&gt;W miarę możliwości, proszę również zachęcić innych rodziców, spoza naszej klasy, Państwa znajomych, itd., do przyłączenia się do APELU.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tu artykuł z prasy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Taki wniosek do Bronisława Komorowskiego skierują Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Fundacja Panoptykon i Fundacja Rodzice Szkole. – Zwrócimy się też do rzecznika praw obywatelskich, by zajął stanowisko w sprawie ustawy – powiedział „Rz" Wojciech Starzyński z Fundacji Rodzice Szkole.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj ustawę bez poprawek przyjął Senat (teraz trafi do podpisu prezydenta). Nie zaakceptował wniosku PiS o odrzucenie jej w całości ani poprawek Senackiej Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji, które zmierzały do usunięcia zapisów umożliwiających zbieranie wrażliwych danych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdaniem organizacji pozarządowych ustawa narusza konstytucyjne praw obywateli do ochrony prywatności. Bo na jej mocy od sierpnia 2012 r. w MEN ma być tworzona centralna baza danych o placówkach oświatowych, nauczycielach, przedszkolakach i uczniach. Znajdą się w niej m.in. dane o niepełnosprawnościach dzieci i orzeczeniach z poradni psychologiczno-pedagogicznych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dane mają być przyporządkowane do nazwiska i numeru PESEL. Ministerstwo Edukacji tłumaczy, że ułatwi to naliczanie subwencji przekazywanej samorządom. Teraz w systemie zbierane są dane statystyczne i resort twierdzi, że zdarzają się błędy i nadużycia finansowe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Mylenie się i nieumiejętność operowania danymi statystycznymi nie uprawniają do przesyłania tak wielu danych do centralnego systemu i tym samym narażania poszczególnych osób na brak ochrony ich prywatności – mówi dr Ireneusz Kamiński z Helsińskiej Fundacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MEN twierdzi, że posługiwać się będzie anonimowymi danymi. – Do centralnego systemu też powinny trafiać anonimowo – uważa Kamiński.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;– Cele, o których mówi MEN, można realizować, mniej ingerując w prywatność. Ale parlament wybrał rozwiązania, które zwiększają kontrolę nad jednostką. Za jednym kliknięciem będziemy wszystko wiedzieć o człowieku – mówi Małgorzata Szumańska z Fundacji Panoptykon.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MEN przekonuje, że dane z systemu znikną po pięciu latach. Szumańska uważa inaczej: – Będą w nim przez co najmniej 20 lat. Bo z ustawy wynika, że usuwa się tylko nazwisko ucznia, ale pięć lat po ostatniej aktualizacji, czyli gdy skończy studia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koszt wprowadzenia systemu to 16,8 mln zł. 5 mln zł MEN wyda na szkolenia. Środki pochodzą z UE.&lt;br /&gt;Tu link do artykułu:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://www.rp.pl/artykul/182403,657324-Wielki-Brat-bedzie-patrzyl-na-uczniow.html&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-8555161794731369717?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/8555161794731369717/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/07/sio-do-trybunau.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/8555161794731369717'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/8555161794731369717'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/07/sio-do-trybunau.html' title='SIO do trybunału'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/---0Mqgq-GS0/TibMhOy4alI/AAAAAAAAAps/Zp_10U3eloQ/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-2393401324753767091</id><published>2011-07-19T00:00:00.000-07:00</published><updated>2011-07-19T00:03:13.670-07:00</updated><title type='text'>Tak przy okazji matury jeszcze</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-HF1-31L1-1o/TiUruiJfy4I/AAAAAAAAApk/yY7FfaRfi_s/s1600/1.gif"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 191px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-HF1-31L1-1o/TiUruiJfy4I/AAAAAAAAApk/yY7FfaRfi_s/s200/1.gif" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5630954987537288066" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podejrzewam, że to wierzchołek góry lodowej dopiero. Kilkakrotnie, jako egzaminatorowi OKE zdarzało mi się mieć uwagi do jakiejś grupy uczniów (plik całej klasy w kopercie). Widać było np. jeden błąd u kilku osób, lub innym charakterem pisma i innym długopisem dopisywanie jakiś danych. Zawsze wówczas nanosiłem swoje zastrzeżenia. &lt;br /&gt;A tu tekst.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Dziennik Polski": Ponad 750 maturzystów zostało w tym roku przyłapanych na ściąganiu podczas egzaminu dojrzałości. Ponad połowa z nich ściągała z matematyki - wynika z danych zebranych w całym kraju przez Centralną Komisję Egzaminacyjną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niepokoi zwłaszcza liczba unieważnień z matematyki. W tym roku przedmiot ten sprawił maturzystom najwięcej problemów i oblało ją blisko 20 proc. zdających. Informacje na temat ściągających uczniów CKE zamierza przekazać kuratorom oświaty, by ci w ramach sprawowanego nadzoru pedagogicznego nad szkołami, mogli dociec przyczyn wzrostu liczby nieuczciwych maturzystów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na maturze ściągali zarówno uczniowie liceów, jak i techników, a przypadki korzystania z niedozwolonych form pomocy wykryto w szkołach publicznych oraz niepublicznych. Wśród województw, w których skala zjawiska była najpoważniejsza jest m.in. województwo świętokrzyskie, gdzie komisja unieważniła w tym roku 193 matury, a najwięcej - 114 –właśnie z matematyki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://wiadomosci.onet.pl/kraj/cke-ujawnia-ilosc-nieuczciwych-maturzystow,1,4796329,wiadomosc.html&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-2393401324753767091?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/2393401324753767091/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/07/tak-przy-okazji-matury-jeszcze.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/2393401324753767091'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/2393401324753767091'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/07/tak-przy-okazji-matury-jeszcze.html' title='Tak przy okazji matury jeszcze'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-HF1-31L1-1o/TiUruiJfy4I/AAAAAAAAApk/yY7FfaRfi_s/s72-c/1.gif' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8945090815524862643.post-9101370429249057881</id><published>2011-07-18T16:06:00.000-07:00</published><updated>2011-07-18T16:07:22.129-07:00</updated><title type='text'>Dziwne zjawiska na uczelni, status gwiazdy i jedno polityczne nawet bardzo</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-mWNauY-WSdM/TiS8omkt8dI/AAAAAAAAApc/kG7o2LnjZLk/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 189px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-mWNauY-WSdM/TiS8omkt8dI/AAAAAAAAApc/kG7o2LnjZLk/s200/1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5630832839855305170" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj takie dwie sprawy.&lt;br /&gt;Pierwsza, to sprawa jaką mi opowiadała znajoma, z którą miałem kontakt zawodowy przez około 15 lat. &lt;br /&gt;Ma ona dziecko na studiach pedagogicznych, studiach płatnych, zaocznych. Otóż to jej dziecko zdaje rewelacyjnie  egzaminy, ma dobre stopnie i   lubi studia. Ale to wszystko do czasu. Otóż trafiła na pewnego nauczyciela akademickiego, młodego, gwiazdę na tej uczelni. Ma wysokie notowania, bo i jego mentor i opiekun pracy doktorskiej zajmuje wysokie stanowisko na tej uczelni, to tej osoby pierwszy doktorant, nawet dostał jakaś nagrodę- więc jest show. &lt;br /&gt;No i dziecko tej znajomej trafiła na tą  gwiazdę.&lt;br /&gt;I zaczęły się problemy, kiedy młody pracownik naukowy, zażyczył sobie pracę kontrolną od grupy. Wszyscy dali, znajomej dziecko również i ….. ta praca nie została oceniona pozytywnie. Więc padło pytanie: co mam zrobić, aby pracę zaliczyć? &lt;br /&gt;Młody doktor sformułował oględnie wymagania, ale generalnie chodziło o to, że wszyscy którzy pisali u niego te prace i dostali zaliczenie, w swoich pracach cytowali naszą uczelniana gwiazdę, a dziecko mojej znajomej nie cytowało. &lt;br /&gt;I się zawzięło, nie będę cytować! &lt;br /&gt;Odpowiedzi na maile zawierały zwroty powszechnie uważane za obraźliwe (np. dotyczące koloru włosów), plus inne epitety. Cztery złożone prace (dodatkowo) nie pasowały młodemu naukowcowi, ale dopuścił do egzaminu, który zaliczono z pozytywnym wynikiem. &lt;br /&gt;Niemniej piąta próba też nie zaliczona została, więc młoda gwiazda uczelni oznajmiła, że w takim razie „kasuje pozytywną ocenę z egzaminu”  i nie zalicza semestru. &lt;br /&gt;No to poszły skargi na „gwiazdę” do rektora i dziekana. &lt;br /&gt;Dziekanat nie chciał tych skarg przyjąć, bo to przecież nasz „najlepszy” wykładowca, dobrze że dziecko mojej znajomej było z ojcem, który po pół godzinie wymusił przyjęcie skargi.  Panie w dziekanacie to rodzina pracowników uczelni- to taki standard w pewnego typu uczelniach.&lt;br /&gt;Jak się sprawa potoczy?&lt;br /&gt;Znajoma nastawia się, że jeżeli przeniesie dziecko do innej szkoły, to skieruje skargę do Ministerstwa i gdzie tylko się da. &lt;br /&gt;Maile od „tej uczelnianej gwiazdy” do dziecka znajomych są poniżej wszelkiej krytyki, język niegodny człowieka wykształconego. Ponoć u tej osoby to standard. &lt;br /&gt;Ale mentor, ale nagroda, ale opinia- to jest to, co w tej uczelni stawia się wyżej, nad opinię czy odczucia studentów. &lt;br /&gt;Druga rzecz, nie lubię pisać o polityce, ale jestem czasami atakowany i zmuszany do słuchania  „opinii” z pewnej opcji, której serdecznie nie cierpię. Więc  zadam tu pytanie, jakie zadałem już mojemu znajomemu, mającemu żonę posłankę tego ugrupowania i też od niego i od niej nie uzyskałem odpowiedzi. &lt;br /&gt;A pytanie jest banalne, zwłaszcza dla wszystkich interesując się np. historią powojenną. Otóż nasz lider partii opozycyjne, pretendujący do wygrania w wyborach szczyci się pewnymi cechami i innych przezywa i oznajmia, że on jest jedyny Polak i patriota. &lt;br /&gt;Więc ja się pytam. Jakim cudem i zdarzeniem, jego rodzina zaraz po wojnie dostała mieszkanie w centrum Warszawy, a ojciec został wykładowcą na uczelni??? Przecież był w AK, walczył w Powstaniu Warszawskim. Wiadomo co UB robiło z Akowcami, ilu z nich zamęczono, nie pozwolono uczyć się, maltretowano!? Jakim cudem tak potoczyły się jego losy?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8945090815524862643-9101370429249057881?l=okiembelfra.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://okiembelfra.blogspot.com/feeds/9101370429249057881/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/07/dziwne-zjawiska-na-uczelni-status.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/9101370429249057881'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8945090815524862643/posts/default/9101370429249057881'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://okiembelfra.blogspot.com/2011/07/dziwne-zjawiska-na-uczelni-status.html' title='Dziwne zjawiska na uczelni, status gwiazdy i jedno polityczne nawet bardzo'/><author><name>Belfer</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='26' src='http://2.bp.blogspot.com/_VMTerwOeMMA/Sk8w2v-KssI/AAAAAAAAAAY/s7k2xTFueZo/S220/jose.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-mWNauY-WSdM/TiS8omkt8dI/AAAAAAAAApc/kG7o2LnjZLk/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry></feed>
